Aktualnie na stronie przebywa 17 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Cenne zwycięstwo odnieśli Giallorossi na trudnym terenie, przeciwko niewygodnemu rywalowi - Palermo. Roma dzięki szybko strzelonej bramce dominowała w pierwszej połowie meczu, aby oddać całkowicie inicjatywę po godzinie gry w części drugiej. Palermo w ciągu ostanich 30 minut, mogło i powinno doprowadzić do wyrównania a nawet rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. Po spotkaniu pozostaje wrażenie, że tak naprawdę było ono na remis. Decydującym o zwycięstwie Romy, zdaje się być większa dokładność w rozegraniu piłki i lepsza skuteczność. Nie bez znaczenia była też niemrawa postawa Różowych i ich brak pomysłu na grę ofensywną. Znaczny udział w sukcesie mieli w ekipie gości Fabio Borini strzelający kolejnego swojego gola w sezonie, a także fantastycznie broniący Bogdan Lobont.
US PALERMO - AS ROMA 0:1 (0:1)
Gol: 3' Borini
Żółte kartki : Barretto, Pisano, Munoz, Miccoli (Palermo) oraz Lobont i Heinze (Roma)
ROMA (4-3-3): Lobont - Rosi, Kjaer, Heinze, José Angel - Gago (Simplicio), De Rossi, Greco (Marquinho) - Lamela (Bojan), Totti, Borini
Ławka: Curci, Cicinho, M.Ricci, Piscitella
PALERMO (4-3-1-2): Viviano - Pisano, Munoz, Mantovani, Balzaretti - Barreto, Donati, Acquah (Vasquez) - Zahavi (Ilicic) - Miccoli, Budan (Hernandez)
Ławka: Tzorvas, Milanovic, Bertolo, Della Rocca
Wyjazdowe spotkanie z Palermo zaczęło się dla naszej jedenastki wyśmienicie. Już w 3 minucie wyszliśmy na prowadzenie. Świetnie do prostopadłego podania wyszedł Borini, a Lamela równie dobrze to wykorzystał. Nasz najskutweczniejszy zawodnik i tym razem nie zawiódł, z zimna krwią pokonując Vivianiego. Gra toczyła się przede wszystkim w środku pola, ale pod dyktando Romy. W 27 minucie było gorąco, po dośrodkowaniu przez Miccoliego piłka trafiła na Rosiego i po odbiciu o mały włos nie zaskoczyła Lobonta.
Bardzo aktywny Lamela, w 33 minucie minimalnie mija go piłka po dośrodkowaniu Rosiego, a dwie minuty później w dryblingu musiało przeszkodzić mu dwóch zawodników. Palermo wydawało się być nieporadne, swoją ofensywną siłę opierając prawie wyłącznie na umiejętnościach doświadczonego Miccoliego. Angel pomysłowo lewą flanką, dośrodkowaniem szukał Boriniego, ale obrońcy nie pozwolili podaniu dojść do adresata. Lobont nie mniej skuteczny niż Borini, czego dowodem była między innymi 44 minuta, gdzie po jednej skutecznej interwencji wybił piłkę na rzut rożny, a zaraz potem po wznowieniu gry nie zagubił się w zamieszaniu i pewnie złapał piłkę lecącą wprost w niego. Tuż przed przerwą bliski byłby podwyższenia Lamela, ale kolejny pojedynek wygrał obrońca Palermo. Po upływie doliczonych dwóch minut, arbiter zakończył pierwszą połowę, tak dobrą dla zespołu Giallorossich.
Roma po pierwszej połowie prowadziła zasłużenie. Poza optyczną przewagą, także statystyki przemawiały na jej korzyść, od posiadania piłki przez strzały w światło bramki, aż do tej najważniejszej statystyki – strzelonych bramek.
Drugą połowę Palermo rozpoczęło od dwóch roszad w składzie, Zahaviego zastąpił Illicic, a Igora Budana zawodnik będący na ustach dziennikarzy - w kontekście transferu do Romy, a to przez osobę Sabatiniego – Abel Hernandez. Roma postanowiła kontnynuować swoją lekką dominacje – w 52 minucie strzał Gago obroniony przez Vivianiego. Trzy minuty później dobrą decyzje podjął Greco, strzelając z okolic 30 metra – jednak samo wykonanie pozostawiało dużo do życzenia. Różowe koszulki Palermo muszą działać na Lamele jak płachta na byka. W 57 minucie brawurowo młody argentyńczyk, przebiegł pół boiska, wkręcił Munoza w ziemię, ale niestety trafił tylko w boczną siatkę. Chwilkę później ukarany za przedłużanie wybicie piłki ukarany Lobont. W 59 minucie swoją próbę podjęło Palermo, ale przed strzałem Balzarettiego uchroniła nas interwencja Heinze.
W 62 minucie dwójkowa akcja Rosiego i Lameli, niestety znów niecelnie Lamela. Minutę później przypomnieć o sobie chciał Borini, ale Munoz skutecznie mu w tym przeszkodził, za co z resztą ukarany został żółtym kartonikiem. Illić próbował strzału z dystansu ale zrobił to bardzo niecalnie. W 69 minucie Borini pokazuje się z bardzo dobrej strony, mijajać dryblingiek Balzarettiego i Barretto. Ten świetny drybling zakończony został strzałem, ale minął bramkę Sycylijczyków. Chwilę później o włos od czerwonej kartki był Heinze, po tym jak sfaulował jako ostatni zawodnik napastnika Palermo. Jadnak sędzia okazał się łaskawy, karając weterana tylko żółtkiem.
W 70 minucie znów Lobont dostał okazję do wykazania się umiejętnościami bramkarskimi. Najpierw Kjaer przeszkodził z złapaniu piłki, a potem dopadł do niej Miccoli, ale strzał obronił dzięki świetnemu refleksowi. Napór Palermo wzrósł, Giallorossi wydawali się być coraz bardziej zmęczenie. W 76 minucie Miccoli ukarany za dyskusje. Pierwsza zmiana w zespole z Rzymu miała miejsce w 79 minucie, kiedy to Marquinho zastąpił Greco. Minutę później za bardzo wyczerpanego Lamela wszedł Bojan. W 84 minucie bardzo blisko był Munoz, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Ostatnie zmieny zespoły wykorzystały w 88 minucie, kiedy za Gago wszedł Simplicio, a za Acquaha Vezquez. Minutę przed końcem bardzo blisko podwyższenia był Marquinho, ale piłka o centymetry minęła bramkę rywala. W 92 minucie mówić że pachnie bramką byłoby eufemizmem – Palermo nie wykorzystało zamieszania pod bramką. Sędzia doliczył 4 minuty, podczas których jeden zespół rozpaczliwie chciał wyrównać, a drugi z całych sił bronił wyniku.
Roma dzięki bramce Boriniego wygrała tę potyczkę, ale chyba sprawiedliwszym wynikiem byłby remis. Poza ostatnimi 30 minutami przewagę miała Roma. Dzięki temu zwycięstwu i stracie punktów przez Lazio i Udine, Roma zmniejszyła dystans do trzeciego miejsca.
Statystyki (wg. flashscore.com)
Palermo - Roma
Gole:
0 - 1
Posiadanie piłki
55 - 45
Strzały
12 - 12
Strzały celne
5 - 5
Faule
16 - 7
Żółte kartki
4 - 2
Rzuty rożne
10 - 6
Rzuty wolne
11 - 23
Komentarze (49)
Forza Lobont! Więcej obron w jednym meczu niż Stek w całym 2012 roku. Może by tak Rumunowi dać pograć więcej?
A nie mówiłem, że ich pojedziemy?
Przypomniała mi sie kontra z końcówki Bojana... 2 v 1 a Krkić zamiast podać do Il Capitano pruje przed siebie i traci.
W dzisiejszym meczu bardzo mi się podobało zaangażowanie i charakter naszych zawodników, czego w nie jednym meczu brakowało, to ukazuje że zależy im żeby Luis został i zostawiają serce na boisku za niego.
Pierwsza połowa dosyć dobra, szczególnie aktywny Borini i Lamela, któremu w drugiej połowie paliwa zabrakło.
Druga połowa - obrona Częstochowy - już kiedyś taką taktykę ktoś stosował w Romie tylko nie umiem sobie przypomnieć kto hehehe.
Do końca na jego twarzy gościł stoicki spokój, a bronił naprawdę kapitalnie.
To się nazywa "doświadczenie" i komunikacja z obrońcami.
Jednak w Romie nie pokazuje już tego co przed kontuzją, odkąd jest u nas pamiętam tylko dwa mecze po których zapadł mi w pamięć - z Interem, kiedy faulował go Lucio i ostatni mecz z lazio, kiedy dostał czerwień.
Nie wiem czy problemem jest bariera językowa utrudniająca komunikację z obrońcami, czy po prostu jego talent przygasł. Lobont gra o wiele pewniej, pomimo drobnych błędów. Widać, że nie boi się żadnej piłki i wprowadza spokój w nasze szeregi defensywne. Stekowi tego brakuje.
Mecz szczęśliwie wygrany, gdyby choć raz zawodnicy palermo bardziej przycelowali to wynik mógłby być nieciekawy. Podobała mi się dzisiaj gra Gago.
Rzeczywiście Steku nam nic nie wyciągnął. Jak się ma po 5 akcji sam na sam w meczu to trudno czyste konto zachować. Dzisiaj Miccoli się bawił w futbol amerykański zamiast kopać w bramkę.
Dlatego śmiem mniemać, że to zapewne bariera językowa, w końcu Lobont trochę już we Włoszech pograł. Stek nadal jest na etapie "ogrywania" się z Serie A i nauki języka.
Lamela dobry dzieciak jest ale mentalnie musi jeszcze dojrzeć, bo wystarczyło podać w 2 sytuacjach zamiast próbować samemu a 3-0 to by było do przerwy.
Co do oceny pracy L.Enrique - to możecie twierdzić że nie da się zbudować drużyny w parę miesięcy i zmienić jej filozofii gry (ok!) ale tylko szaleniec próbuje zrobić prom kosmiczny mając parę desek i młotek. Wg. mnie powinno się grać tak aby wykorzystać najmocniejsze atuty piłkarzy jakich się posiada.
Bardzo długo wstrzymywałem się z oceną Luisa Enrique. Teraz jestem zdania, że jego nieudolności są tak rażące, że dalej z oceną powstrzymywać się nie da. Luis Enrique, to potwór wyciągnięty z szafy. Potwór jakich w futbolu bywało wiele. Wpisuje się idealnie w szablon byłych piłkarzy a kiepskich trenerów, kalkowania rozwiązań z jednego kraju do drugiego, z jednej ligi do innej. O tym już w komentarzach napisano tyle, że nie ma się po co powtarzać. Jeśli ktoś nie przyswoił to nic nie poradzę. Kłopot w tym że nasz "szafowy potwór" jest forowany przez pomylonych ludzi, którzy zafiksowali się na temat idei, która nie ma najmniejszych szans na powodzenie. I niech mi nikt nie mówi, że największe odkrycia na świecie były negowane. Tutaj nie ma miejsca na epokowe odkrycia. Grając w piłkę nożną jesteśmy wdrożeni w lata tradycji. Jedyne co można, to korzystać z doświadczeń historii. Tutaj nie ma możliwości zaorania całej teorii i taktyki, celem zastąpienia jej przez nową z 10 napastnikami i bramkarzem. Jeśli ktoś kreuje się więc na Mesjasza i geniusza który pracuje nad swoim dziełem, jest jedynie wariatem który sprzedaje ludziom kit, po zawyżonej cenie.
To że Luis Enrique jeszcze tutaj jest i jak się okazuje będzie przez 5 lat, to nie wróży dobrze, bo nie powoduje postępu. To tak jak w komuniźmie. Czy się stoi czy się leży... Sygnały od kierownictwa są jasne. Nie ważne co się stanie, Luis zostanie. I to ma zdaniem niektórych z Was, wpływać na poprawę, postęp i rozwój Romy!!!???
Szkoda, że zdrowo rozsądkowi nie odezwali się po serii porażek... Zauważyliście wczoraj poprawę? Proponuję obejrzeć minuty 60-94, kiedy nasi oddychali rękawami. Wasz genialny taktyk, zmiany zrobił w 80 minucie to po pierwsze. Po drugie Palermo przycisnęło nas do ściany jak się robi z Cesenami i Novarami. Ja poprawy nie widziałem. Zadecydowała raczej postawa pojedyńczych graczy, słabość Palermo w pierwszej połowie oraz epizody. Czyli jesteśmy w momencie w którym byliśmy już kiedyś za późnego Spallettiego i Ranieriego. Decydują epizody, ale szczerze powiem że ja wolałem te epizody za Łysego i Siwego... Mimo braku ładnej filozoficznej wydmuszki.
pzdr
Noooo poważna sprawa... jeśli mówi o tym w jakże poważnym programie Cafe Futbol, jakże wiarygodny menadżer zawodnika, a jeśli do tego pisze o tym wszystkim nawet Onet... Hmmm... to coś musi być na rzeczy
A tak na poważnie, ale też nie do konca... bo powagę zachować trudno przy tej informacji... Przychodzi menadżer do studia i mówi, Barcelona chce zawodnika ale nic z tego nie będzie. I gdzie tutaj przepraszam jest wartościowa informacja? Oni chcą ale to się nie uda, więc nikt tej informacji nie zweryfikuje, bo Roma w sprawie jakiegoś tam Wolskiego dementi też wypuszczać nie będzie.
To taki bełkot trochę i chęć podbicia ceny i wypromowania swojego gracza.
http
PS- brudasy dostają 1-3 od Bol
Powoli zaczynam się przyzwyczajac do karuzeli- dostac od ogórków i wygrać w dennej sytuacji.
O Loboncie i Borinim juz napisano wszystko.
Rozpierdziela mnie Franek- kicha na całego. Jego obecnośc "robi różnicę", ale in minus. Biegac mu sie nie chce (albo nie ma siły), zero pazurów w grze, dramat na boisku.
Mile zaskoczył mnie Anioł (kuźwa wreszcie)- jechał do przodu a nie w tył i na boki, sporo krecił sie przy polu karnym rózowych, dobre podania, nie tracił seryjnie pilek jak fleja.
No i Keczup! Cały mecz miał furię w oczach, wygraniał piłki jak nakręcony, ustawiał Blondasa i Anioła. Po prostu kierownik obrony
Mecz wygrali piłkarze. Luis bedzie spijał z tego smietanke, ale to ich zasługa.
Dobry układ wyników brudasów i Udiny i znów można marzyć o LE
Może widmo powrotu na ławkę w Wolfsburgu zmotywowało jeźdzca bez głowy.
Śmiac mi się chciało z Miccoliego, gdy po nastej próbie strzalu znów nie wychodziło- w oczach miał pytanie- o co tu kuźwa chodzi??????