Aktualnie na stronie przebywa 30 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Pozostała rywalizacja w Serie A. Po pyrrusowym zwycięstwie z Lazio i odpadnięciu z Pucharu Włoch, zespół Giallorossich spróbuje pokazać w niedzielne popołudnie, że przegrana rywalizacja w derbach nie przyniesie za sobą żadnych reperkusji. Podopiecznych Spallettiego czeka pierwszy, po czterech domowych spotkaniach z kolei, mecz na wyjeździe. Ostatni etap sezonu, w którym głównym celem będzie obrona drugiego miejsca, rozpocznie się od potyczki na Dall'Ara z Bologną.
Na przestrzeni 85 lat minimalnie lepiej wypadają niedzielni gospodarze, którzy zwyciężali 48 razy przy 47 wygranych Romy. Jeżeli chodzi o spotkania rozgrywane wyłącznie w Bolonii, tu już przewaga Rossoblu jest większa. Gospodarze wygrywali na Dall'Ara 30 razy, podczas gdy Roma triumfowała tam 18-krotnie. Giallorossi staną w niedzielę przed szansą wyrównania bilansu zwycięstw w potyczkach między zespołami i jeśli popatrzeć na ostatnie mecze, to jest to cel możliwy do zrealizowania. Z ostatnich 16 oficjalnych pojedynków drużyn Roma przegrała bowiem tylko jeden i to na Stadio Olimpico, gdy zespół prowadził Zdenek Zeman. Wówczas z 2-0 dla Giallorossich, zakończyło się na wyniku 2-3. Poza tym 8 razy lepszy był zespół z Rzymu i 7 razy padały remisy. Te z poprzedniego sezonu, a było ich dwa, były opłakane w skutkach na koniec rozgrywek. Wystarczyła bowiem, dla przykładu, tylko jedna wygra z Bologną, aby Roma zakończyła sezon przed Napoli i awansowała bezpośrednio do Ligi Mistrzów. W tym kontekście szczególnie fatalny był mecz z końcówki sezonu, na Stadio Olimpico, gdy tuż po wygranej 4-1 w derbach, rozpędzeni gracze Spallettiego zremisowali tylko 1-1. W pierwszej rundzie sezonu, jeszcze za kadencji Garcii, było 2-2, a spotkanie zostało rozegrane na wodzie. Był to też ostatni mecz drużyn na Dall'Ara. Rewanż za tamte niepowodzenia wzięli Giallorossich w 11 kolejce tego sezonu, gdy hat-trick Salaha zapewnił gładkie 3-0.
Takich porażek podopieczni Donadoniego mieli w tym sezonie kilka. Poza 0-3 z Romą zespół Rossoblu przegrał też 0-3 z Juventusem, 1-5 z Torino i 1-7 z Napoli. To właśnie od tego meczu, a było to niedawno, na początku lutego, drużynie przydarzył się fatalny okres gry, drugi taki w sezonie. Pierwszy trwał od końcówki września do połowy listopada. Sam start sezonu nie należał do najgorszych. Co prawda w drugiej kolejce Bologna przegrała właśnie 1-5 z Torino, jednak w pierwszych pięciu seriach spotkań zdobyła dziewięć punktów, wygrywając wszystkie potyczki domowe, z Crotone, Cagliari i Sampdorią. Potem drużynie przytrafił się pierwszy zły okres. Zespół Donadoniego nie mógł wygrać w siedmiu kolejnych kolejkach, gromadząc cztery punkty. Później zespół grał w kratkę, przeplatając zwycięstwa remisami i porażkami. W połowie stycznia Bologni udało się ograć 1-0 Crotone i 2-0 Torino i był to pierwszy przypadek w sezonie, gdy udało się wygrać dwa kolejne mecze. Po nich przyszedł drugi, wspomniany na wstępie, najgorszy okres w rozgrywkach. Najpierw gracze Donadoniego zremisowali na wyjeździe z Cagliari, tracąc gola w drugiej minucie doliczonego czasu gry i kończąc mecz w dziewiątkę. Następnie zespół z Bolonii przegrał u siebie 1-7 z Napoli. Cztery dni później Rossoblu polegli w kolejnym meczu przed własną publicznością. Tym razem ulegli 0-1 Milanowi. Dla wielu kibiców była to jeszcze większa wpadka niż sześcio bramkowa porażka z zespołem z Neapolu. Podopieczni Donadoniego grali bowiem od 37 minuty z przewagą jednego gracza, a od 59 z przewagą dwóch zawodników. Przez pół godziny gry 11 na 9, zamiast rozłożyć rywala na łopatki, to gracze Bologni stracili gola, kończąc mecz nawet bez punktu. Seria katastrof przedłużyła się do wyjazdowego meczu z Sampdorią. Rossoblu prowadzili długo w Genui 1-0, będąc równorzędnym zespołem dla gospodarzy, ale stracili trzy bramki między 82 i 88 minutą i znowu pozostawili po sobie wstyd. W kolejnych meczach zespół Bologni przegrał z Interem i Lazio i zremisował z Genoą. Fatalną serię udało się przerwać 12 marca, gdy gracze Donadoniego ograli na wyjeździe Sassuolo. Następnie zespół ograł u siebie, 4-1, Chievo, przerywając tym samym serię czterech domowych porażek z rzędu. Tak było przed ostatnią przerwą reprezentacyjną. Po niej, przed tygodniem, Destro i spółka przegrali 0-1 z Fiorentiną.
Wszystko to złożyło się na 34 ligowe punkty, które dają 14 miejsce w tabeli i zapewniają ligowy byt. Bologna ma bowiem 17 punktów przewagi nad strefą spadkową czyli dokładnie tyle ile zgromadziło, otwierające ją, Crotone. Drużynie Rossoblu pozostała walka o jak najlepszą pozycję w tabeli. W zasięgu wydaje się być 11 miejsce, gdzie Chievo ma cztery oczka przewagi nad zespołem z Dall'Ara. Celem może być też poprawa wyniku z poprzedniego sezonu, gdy Bologna zajęła 14 miejsce i zakończyła rozgrywki z 42 punktami na koncie. Na pytanie, co może zrobić jeszcze Bologna, Vasilis Torosidis odpowiada: "Spisać się lepiej niż w poprzednim sezonie, na pewno możemy poprawić tamte 42 punkty. Mamy pragnienie i siłę". Na własnym boisku zespół Rossoblu zdobył w tym sezonie 20 z 34 punktów, legitymując się bilansem 6 zwycięstw, 2 remisów i 7 porażek. Przy tym zespół strzelił 16 i stracił 19 bramek, w tym 7 w potyczce z Napoli. Nie licząc meczu z zespołem z południa Włoch, obrona Bologny spisywała się zatem całkiem nieźle na Dall'Ara, gdzie jednak nie udało się ugrać dobrego wyniku z żadnych znaczącym rywalem. Zresztą w całym sezonie zespół Rossoblu nie wygrał żadnego meczu z drużynami z pierwszej ósemki, ugrywając dwa remisy, z Interem i Lazio na wyjazdach i przegrywając dziesięć razy.
Giallorossi temat porażek wydają się mięć za sobą. Po trzech przegranych z rzędu, z których dwie przesądziły o odpadnięciu z Ligi Europy i Pucharu Włoch, zespół Spallettiego zaliczył pięć zwycięstw z rzędu. Co ciekawe jednak, tylko jedne na wyjeździe, gdy, miesiąc temu, Dzeko i spółka ograli 3-0 Palermo. Potem złożyło się tak, że drużyna rozegrała cztery kolejne spotkania przed własną publicznością. Dwie z wygranych okazały się pyrrusowe. Zarówno z Lyonem, jak i Lazio, nie udało się odrobić strat z pierwszych meczów i Spallettiemu pozostała tylko walka w lidze. Giallorossi zatem nie osiągnęli żadnego z zamierzonych dotąd celów: w sierpniu odpadli z Ligi Mistrzów, w marcu z Ligi Europy, w kwietniu z Coppa Italia. Teraz pozostało osiem kolejek, aby kultywować marzenie, które wydaje się niemożliwe, ale które mogłoby odwrócić do góry nogami cały świat (mistrzostwo). Minimum jest w tej sytuacji obrona drugiego miejsca i bezpośredni awans do Ligi Mistrzów. Jeśli by się to nie udało, kluby byłby zmuszony sprzedać więcej graczy niż tylko jednego, nie mając pewności, że w sierpniu przejdzie eliminacje. Dzień po odpadnięciu z Lazio Spalletti nie dramatyzował. Powiedział drużynie, że ta nie ma sobie nic do zarzucenia, pod względem zaangażowania i poprosił, aby gracze nie odpuszczali do końca sezonu.
Porażka, jakim byłoby zajęcie trzeciego miejsca, oznaczałaby przegranie czwartej w tym sezonie konfrontacji z rywalem, który wydaje się na papierze słabszy, przynajmniej pod względem płac dla zawodników i trenera, choć Napoli znajduje się dużo bliżej Romy niż Porto, Lyon czy Lazio, gdzie trenerzy i piłkarze mogą tylko pomarzyć o zarobkach, jakie są w żółto-czerwonej części Rzymu. Dla przykładu, Spalletti zarabia 3 mln euro netto, a jego alter ego w Lazio, Inzaghi, 500 tysięcy euro. Piłkarze Romy otrzymują 92 mln euro, podczas gdy Lazio 55. Podobnie proporcje rozkładają się na linii Roma-Lyon i Roma-Porto. Tymczasem Giallorossi na boisku okazują się słabsi. Muszą zatem wygrać ostatnią batalię, o drugie miejsce z Napoli. Do pewnego zwycięstwa potrzebują 20 punktów. To przy założeniu, że Azzurri wygrają do końca sezonu wszystkie mecze. Z ośmiu spotkań, które zostały, cztery wydają się łatwiejsze (Bologna, Pescara, Chievo na wyjeździe i Genoa u siebie) i cztery trudniejsze (Juventus, Lazio i Atalanta u siebie i Milan na wyjeździe). Porównując z kolei do Juventusu, gdyby Giallorossim udało się wygrać z Turyńczykami u siebie, mogliby tracić wirtualnie trzy punkty. W tej sytuacji Bianconeri musieliby zaliczyć jeszcze jedną większą wpadkę. Taki dyskurs i gdybania ze strony Romy i Napoli panują od lat wśród kibiców i dziennikarzy. Niestety, wszystko to ma sens przy założeniu, że klub goniący Juventus wygra wszystkie mecze, a doskonale wiemy jak z tym bywa. Na mecie rozgrywek Bianconeri mają przeważnie naście punktów przewagi. Dziś zatem najlepiej skupić się na drużynie z Neapolu, szczególnie że tą czeka jutro wyjazdowy mecz z Lazio. Giallorossi mają zatem szansę na nadrobienie punktów nad trzecim zespołem.
Forma Bologny:
02.04.2017, 30 kolejka Serie A: Fiorentina – BOLOGNA 1-0
19.03.2017, 29 kolejka Serie A: BOLOGNA – Chievo 4-1 (Verdi, Dzemaili x2, Di Francesco)
12.03.2017, 28 kolejka Serie A: Sassuolo – BOLOGNA 0-1 (Destro)
05.03.2017, 27 kolejka Serie A: BOLOGNA – Lazio 0-2
26.02.2017, 26 kolejka Serie A: Genoa – BOLOGNA 1-1 (Viviani)
Forma Romy:
04.04.2017, 1/2 Coppa Italia: ROMA – Lazio 3-2 (El Shaarawy, Salah x2)
01.04.2017, 30 kolejka Serie A: ROMA – Empoli 2-0 (Dzeko x2)
19.03.2017, 29 kolejka Serie A: ROMA – Sassuolo 3-1 (Paredes, Salah, Dzeko)
16.03.2017, 1/8 Ligi Europy: ROMA – Lyon 2-1 (Strootman, gol samobójczy)
12.03.2017, 28 kolejka Serie A: Palermo – ROMA 0-3 (El Shaarawy, Dzeko, B.Peres)
Luciano Spalletti nie skorzysta w niedzielę z Emersona, który cierpi na zapalenie mięśnia uda. Brazylijczyka powinien zastąpić Mario Rui. Po raz pierwszy po przerwie reprezentacyjnej powinniśmy zobaczyć w akcji De Rossiego. Na środek obrony powinien wrócić Fazio, znajdujący się ostatnio w słabszej kondycji.
Przypuszczalny skład Bologny:
Mirante
Torosidis Maietta Gastaldello
Mbaye Donsah Viviani Taider Krejci
Verdi
Destro
Kontuzjowani: Rizzo, Helander
Zawieszeni: -
Zagrożeni zawieszeniem: Nagy
Przypuszczalny skład Romy:
Szczęsny
Manolas Fazio Ruediger
B.Peres De Rossi Strootman M.Rui
Salah Nainggolan
Dzeko
Kontuzjowani: Florenzi, Emerson Palmieri
Zawieszeni: -
Zagrożeni zawieszeniem: -
Przedmeczowe ciekawostki:
- Niedzielny mecz poprowadzi Antonio Damato, dla którego będzie to trzecie spotkanie z udziałem Romy w tym sezonie i trzeci mecz w karierze między drużyną Giallorossich i zespołem Rossoblu. Ostatnim meczem Romy, który prowadził, było styczniowe, wygrane 1-0, spotkanie z Udinese. Ogólny bilans to 14 wygranych, 5 remisów i 7 porażek. Bilans Bologny to 4 wygrane, 2 remisy i 6 porażek. Damato prowadził potyczkę Romy i Rossoblu na Olimpico w sezonie 2008/2009, wygrany przez Giallorossich 2-1 i rok później, gdy drużyna prowadzona przez Ranieriego wygrała w Bolonii 2-0,
- choć zespół Bologny pokonał Romę tylko raz w ostatnich 16 pojedynkach, to zespół Giallorossich jest tym, którego ogrywał najczęściej w historii występów w Serie A: 48,
- Roma strzela gole Bologni od 26 spotkań. Łącznie Giallorossi zdobyli w tych meczach 53 bramki,
- przed wygraną 4-1 z Chievo, Bologna przegrała cztery mecze z kolei na własnym boisku, strzelając tylko jednego gola,
- Roma jest zespołem w Serie A, który ma najdłuższą serię rozstrzygniętych meczów: 19 (15 wygranych i 4 porażki),
- 51% strzałów (176 z 342) oddał zespół Bologni zza pola karnego. Rossoblu są jedyną drużyną w Serie A, która częściej uderza zza szesnastki niż z jej obrębu,
- Roma jest zespołem, który skorzystał w tym sezonie z najmniejszej liczby graczy w Serie A: 22,
- Salah zdobył cztery gole w dwóch występach z Bologną, z kolei Destro trafił dwa razy do siatki Giallorossich w trzech meczach przeciwko swojej byłej drużynie,
- Wojciech Szczęsny prowadzi nadal na liście bramkarzy z największą liczbą czystych kont: 13,
- Spalletti mierzył się z Bologną 18-krotnie, w tym 5 razy jako trener Romy (3 wygrane i 2 remisy). Z potyczek z Donadonim dwie wygrał, a trzy zremisował. Obecny trener Bologny nie wspomina dobrze pojedynków z Romą. Zaliczył w nich bowiem tylko jedne zwycięstwo, 4 remisy i aż 10 porażek.
Ostatnie spotkania zespołów:
06.11.2016 ROMA – Bologna 3-0 (Salah x3)
11.04.2016 ROMA – Bologna 1-1 (Salah - Rossettini)
21.11.2015 Bologna – ROMA 2-2 (Masina, Destro – Pjanic, Dzeko)
22.02.2014 Bologna – ROMA 0-1 (Nainggolan)
19.09.2013 ROMA – Bologna 5-0 (Florenzi, Gervinho x2, Benatia, Ljajic)
Komentarze (3)