Aktualnie na stronie przebywa 43 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Po awansie do 1/8 finału Ligi Mistrzów, mimo porażki i słabego meczu z Realem Madryt, Giallorossi mogą się skupić w najbliższych tygodniach wyłącznie na Serie A. W grudniu drużynę czeka aż sześć meczów ligowych, a pierwszy akt będzie miał miejsce w sobotni wieczór. Na Stadio Olimpico zawita Inter, który zajmuje pewne trzecie miejsce w tabeli z dziewięcioma punktami przewagi nad zespołem Giallorossich i który nie ma problemu z tożsamością. Zapowiada się bardzo ciekawa potyczka, w której punkty będą na wagę złota przede wszystkim dla zespołu Di Francesco.
Historia potyczek obydwu drużyn sięga dosyć daleko i rozpoczyna się w pierwszym sezonie Serie A. Od tamtego czasu Giallorossi grali z Interem w Serie A 170razy. 73 z tych spotkań wygrali Nerazzurri, 48 – Giallorossi, a 49 razy padały remisy (34-23-28 dla Romy w Rzymie). W latach 2004-2009 pojedynki drużyn miały specyficzne rozstrzygnięcia. Roma bowiem przez pięć sezonów była niepokonana w Mediolanie, z kolei Inter z łatwością wygrywał na Stadio Olimpico. Tendencja zmieniła się w ostatnich latach. W sezonie 2009/2010 dobrą passę Interu w Rzymie przerwali Giallorossi, którzy wygrali 2-1. Potem Roma zwyciężała jeszcze dwukrotnie, w tym 4-0 w sezonie 2011/2012. Inter z kolei przerwał dobrą passę Romy na San Siro w sezonie 2010/2011, gdy wygrał z łatwością 5-3. W następnym sezonie, przed czterema laty, w pojedynku drużyn padł bezbramkowy remis. I tak statystyki niezwyciężonej w Mediolanie Romy zmieniły się szybko na serię meczów bez wygranej. Giallorossi bowiem nie zdobyli kompletu punktów w wyjazdowych meczach z Interem przez pięć kolejnych sezonów. W tym czasie padły cztery remisy, a raz zwyciężali Nerazzurri. Jednak, tak jak i poprzednie serie obydwu drużyn, przerwana została i ta. We wrześniu 2012 roku, w 2 kolejce rozgrywek, Giallorossi pokonali Inter na San Siro 3-1, rozgrywając jedne z najlepszych spotkań pod wodzą Zemana. W rewanżowej rundzie, na Stadio Olimpico, padł remis 1-1. Los skojarzył drużyny również w półfinale Coppa Italia. Tu dwukrotnie lepsi byli Giallorossi. W kolejnym sezonie, już pod batutą Rudiego Garcii, niemal powtórzyły się wyniki z rozgrywek 2012/2013. Na początku sezonu Roma wygrała pewnie, 3-0, na San Siro, aby w marcu zremisować bezbramkowo na Olimpico. Inter był jednym z czterech zespołów w tamtym sezonie, który odebrał Giallorossim punkty w Rzymie. Do tego nie doszło w pierwszym meczu drużyn w sezonie 2014/2015. Zespół Garcii wygrał na Olimpico 4-2 i przedłużył tym samym serię oficjalnych pojedynków bez porażek z Interem do dziesięciu. I ta seria musiała się kiedyś skończyć. Pod koniec kwietnia 2015 Inter wygrał 2-1 na San Siro, po słabym meczu z obydwu stron, zdobywając drugi komplet punktów w domowych meczach z Romą na ostatnich dziewięć ligowych pojedynków. Sytuacja powtórzyła się w pierwszej części sezonu 2015/2016. Nerazzurri zwyciężyli na San Siro 1-0 po golu Medela, choć to zespół prowadzony przez Garcię miał więcej szans do zdobycia gola. Wreszcie w marcu zespoły spotkały się na Stadio Olimpico, a Romę prowadził już Luciano Spalletti. Na Stadio Olimpico padł remis 1-1, po średnim meczu z obydwu stron. Prowadzenie dla Interu dał Perisic, punkt uratował Romie w końcówce Nainggolan. Tym samym Giallorossi nie znaleźli po raz trzeci z kolei recepty na Inter, który wygrał dwa razy na San Siro i zremisował na Olimpico. Ta seria zakończyła się rok później. W pierwszej rundzie Roma wygrała w Rzymie 2-1, a zwycięskie trafienie zaliczył Manolas, przy współudziale Icardiego. W drugiej połowie sezonu, na San Siro, ponownie lepsi byli Giallorossi. Zespół prowadzony wówczas przez Spallettiego wygrał 3-1, a bohaterem był Nainggolan, strzelec dwóch pięknych bramek. Trener z Certaldo powtórzył ten wyczyn w drugiej serii spotkań poprzedniego sezonu. Wygrał 3-1, także na wyjeździe, z tym że tym razem zasiadł na ławce Nerazzurrich i trumfował nad Romą na Stadio Olimpico. Dzięki tej wygranej Inter przerwał serię ośmiu meczów bez wyganej w Rzymie. Nerazzurri odnieśli pierwszy triumf nad Romą na Olimpico od 19 października 2008 roku. Po raz ostatni zespoły spotkały się w styczniu tego roku, na San Siro. Mecz zakończył się wynikiem 1-1. Na gola El Shaarawyego, po błędzie Santona, odpowiedział w końcówce spotkania Vecino. To był sprawiedliwy podział punktów w rywalizacji między drużynami, które znajdowały się wówczas w dużym kryzysie.
Szybciej z dołka wyszła Roma, która już w lutym zaczęła seryjnie wygrywać, dzięki czemu wygrała na trzy kolejki przed końcem rywalizację z Interem i Lazio o grę w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Nerazzurri osiągnęli ten cel dopiero w ostatnim meczu, pokonując na Olimpico właśnie Biancocelestich. Dziś to jednak zespół Spallettiego triumfuje, przynajmniej jeśli patrzeć na ligową tabelę. Roma traci bowiem do drużyny z Mediolanu dziewięć punktów i nie może zbliżyć się od kilku tygodni na bliższą odległość. Przed przerwą reprezentacyjną podopieczni Di Francesco odrobili trzy oczka, wygrywając z Sampdorią i wykorzystując porażkę Interu z Atalantą, jednak tydzień temu sytuacja wróciła do tej sprzed dwóch tygodni. Zespół Romy przegrał nieoczekiwanie z Udinese, które w poprzednich siedmiu meczach zdobyło tylko jeden punkt. Roma zagrała słabo, przewidywalnie i mimo rekordowego posiadania piłki (75%) nie zdołała stworzyć zagrożenia pod bramką rywala. To udało się w pierwszej połowie potyczki z Realem Madryt, choć świetne sytuacje, które mieli Giallorossi, nie wynikały z koronkowych akcji i rozegrania piłki. Trwający kilka sekund ostrzał bramki, zakończony uderzeniem Kolarova z dystansu był efektem wybicia piłki z rzutu rożnego, z kolei akcja, po której kiks sezonu zaliczył Under powstała po oddaniu piłki przez Carvalaja. Poza tym Giallorossi mieli trochę problemów z konstruowaniem akcji, choć zagrali w pierwszej połowie dużo lepiej niż w meczu z Udinese. Po zmianie stron odcięło prąd. A konkretnie zrobiła to szybko stracona bramka po fatalnym błędzie Fazio. Co jest już standardem Romy Di Francesco (tylko 3 wygrane na 24 meczów gdy to rywal zdobywał jako pierwszy gola), zespół nagle opadł z sił, przestał grać, oddając pole przeciwnikom, co zakończyło się drugim straconym golem. Po spotkaniu trener mówił po raz kolejny w tym sezonie o "poddaniu się rywalowi", gdy ten trafia do siatki jako pierwszy. Tego jednak kibicom nie trzeba uświadamiać. Czas znaleźć lekarstwo.
Bez niego trener z Abruzji może podzielić los Rudiego Garcii, który po serii słabych grudniowych meczów został miesiąc później odprawiony z kwitkiem. Co prawda na razie atmosfera w mediach nie gęstnieje wokół trenera tak jak po wrześniowych wynikach i porażce 0-2 z Bologną, jednak zbliżające się spotkanie z Interem może wywołać efekt prawdziwej burzy. Na razie niektórzy dziennikarze piszą o ostatniej szansie Di Francesco, jednak wydaje się, że pozycja Di Francesco jest pewna co najmniej do końca roku, gdy dojdzie do trzytygodniowej przerwy w rozgrywkach Serie A. Dopiero wtedy, przy niekorzystnych wynikach, klub może podjąć drastyczne decyzje. Rozpoczynający się dziś miesiąc rysuje się jako najtrudniejszy w pracy trenera z Abruzji w Romie. Poza meczem z Viktorią Pilzno, który nie ma już znaczenia dla tabeli Ligi Mistrzów, a który odbierze siły części piłkarzy, drużynę czekają domowe rywalizacje z Interem, Genoą i Sassuolo, a także wyjazdowe pojedynki z Cagliari, Juventusem i Parmą. Dla dzisiejszej Romy każdy z tych wyjazdowych meczów ma taką samą trudność, a zatem poziom trzykrotnej rywalizacji z Juventusem. Na pewno na więcej można liczyć na własnym boisku, gdzie Roma strzeliła w tym sezonie najwięcej goli w lidze (16), ale też straciła bardzo dużo (9). Przy najlepszym domowym ataku w Serie A, Roma legitymuje się dziesiątą defensywą na Stadio Olimpico. Najwięcej o Giallorossich mówi jednak spadek wydajności w porównaniu do poprzedniego sezonu. Przed rokiem zespół miał po 13 kolejkach 31 zdobytych punktów (o 12 więcej!) co było efektem 10 wygranych, jednego remisu i 2 porażek. W tym sezonie zatem kibice oglądali o połowę mniej zwycięstw drużyny. Szczęściem nieszczęściu Romy jest to, że zespół traci "tylko" 4 punkty do czwartego Lazio, gdyż w tym sezonie rywalizacja na górze tabeli jest dużo słabsza niż przed rokiem. W poprzedniej edycji rozgrywek to właśnie Giallorossi plasowali się na czwartym miejscu ze wspomnianymi 31 punktami.
5 oczek w porównaniu do poprzedniego sezonu stracił Inter. Przed rokiem o tej porze Nerazzurri mieli na koncie 33 punkty dzięki 10 wygranych i 3 remisom. Dziś zespół Spallettiego ma na koncie 28 oczek, co jest efektem 9 wygranych, remisu i 3 porażek. Dla Interu najważniejsza jest jednak przewaga nad piątym Milanem, która wynosi dziś bezpieczne 6 punktów. To ważne w kontekście nadchodzących meczów. Tydzień po potyczce z Romą Inter czeka bowiem rywalizacja z Juventusem, a na koniec roku zespół Spallettiego podejmie jeszcze na San Siro Napoli. Na własnym boisku Inter jest trzecią ligową siłą w tym sezonie, z kolei na wyjazdach drugą. Nerazzurri zdobyli do tej pory na boiskach rywali 12 oczek, wygrywając 4 mecze i przegrywając 2. Pierwszą wyjazdową rywalizację przegrali na inaugurację sezonu, opuszczając stadion Sassuolo z wynikiem 0-1. Potem zespół Interu zaliczył cztery kolejne wygrane na boiskach rywali, 3-0 z Bologną, 1-0 z Sampdorią, 2-1 ze Spal i wreszcie 3-0 z Lazio. W końcu przed przerwą reprezentacyjną Inter przegrał na wyjeździe po raz drugi i to z kretesem. Nerazzurri polegli w Bergamo, przegrywając z Atalantą 1-4 i tracąc 40% z wpuszczonych do tej pory bramek (10). Drużyna wróciła na ścieżkę zwycięstw tydzień temu, ogrywając pewnie u siebie Frosinone. To była idealna kolejka dla Interu, gdyż przegrała Roma, zremisowało Napoli, w końcu w bezpośredniej potyczce Lazio z Milanem padł wynik 1-1.
Poza wspomnianymi drużynami sposób na Inter w lidze znalazła też Parma, która wygrała na San Siro 1-0. W Lidze Mistrzów z kolei Nerazzurri przegrali na wyjazdach z Barceloną i w ostatnią środę z Tottenhamem. Ten wynik spowodował, że Inter spadł na trzecie miejsce w tabeli Champions League, choć nadal z dużą szansą na awans do 1/8 finału, co by było dużym sukcesem przy tak trudnej grupie. Celem i planem Nerazzurrich jest powrót na stałe na salony, co klub rozpoczął awansem do Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie. Teraz chce to powtórzyć z połączeniem wyjścia z grupy Ligi Mistrzów. Skąd takie pozytywne zmiany w Interze, który w ostatnich latach walczył co najwyżej o Ligę Europy i potrafił kończyć sezony na 7, 8, 9 miejscu? Po pierwsze w Mediolanie zatrudniono Luciano Spallettiego, który jest specjalista od nabijania ligowych punktów. Po drugie trenerowi, w przeciwieństwie do tego co dzieje sie w ostatnich dwóch sezonach w Romie, nie rzuca się pod nogi kłód w mercato. Brakowało lewego obrońcy? Spalletti dostał Asamoaha. Brakowało trzeciego solidnego środkowego obrońcy? Spalletti dostał De Vrija. Brakowało skrzydłowych napastników na zmianę? Spalletti otrzymał Politano i Keitę. Do tego do Interu sprowadzono mu jego pupila z Romy, Nainggolana, który jak na razie kroczy od urazu mięśniowego do urazu mięśniowego, ale który ma już na koncie 3 gole. Ile w Romie mają Cristante Nzonzi, Pastore, Lor. Pellegrini, Zaniolo, Coric i De Rossi razem wzięci? W Mediolanie zdecydowano się budować zespół z głową i na teraz. W Romie wydaje się, że obrano inną drogę.
Forma Romy:
27.11.2018, Liga Mistrzów: ROMA – Real 0-2
24.11.2018, 13 kolejka Serie A: Udinese – ROMA 1-0
11.11.2018, 12 kolejka Serie A: ROMA – Sampdoria 4-1 (J.Jesus, Schick, El Shaarawy x2)
07.11.2018, Liga Mistrzów: Cska – ROMA 1-2 (Manolas, Lor.Pellegrini)
03.11.2018, 11 kolejka Serie A: Fiorentina – ROMA 1-1 (Florenzi)
Forma Interu:
28.11.2018, Liga Mistrzów: Tottenham – INTER 1-0
24.11.2018, 13 kolejka Serie A: INTER – Frosinone 3-0 (Keita x2, Martinez)
11.11.2018, 12 kolejka Serie A: Atalanta – INTER 4-1 (Icardi)
06.11.2018, Liga Mistrzów: INTER – Barcelona 1-1 (Icardi)
03.11.2018, 11 kolejka Serie A: INTER – Genoa 5-0 (Gagliardini x2, Politano, J.Mario, Nainggolan)
Ostatnich kilka artykułów we włoskiej prasie na temat mniejszej liczby kontuzji mięśniowych niż przed rokiem odeszło w ciągu kilku dni w przeszłość. Raz po raz trenerowi zaczęli się bowiem sypać kolejni piłkarze i tak w ciągu tygodnia z kadry wypadli Dzeko, El Shaarawy, Lor. Pellegrini i Coric. O ile kontuzja tego ostatniego nie jest bolączką dla trenera, o tyle pierwszej trójki już tak. Do tej pory trener zrezygnował z Bośniaka, z powodów technicznych, tylko w meczu z Frosinone, z kolei Pellegrini grywał ostatnio bez przerwy w wyjściowym składzie i był jedną a najjaśniejszych postaci w zespole. Dobre tygodnie miał też za sobą El Shaarawy, który stał się u Di Francesco wyborem numer jeden jeśli chodzi o skrzydła. Niestety, dwójkę napastników zobaczymy najwcześniej w potyczce z Juventusem. Do grona kontuzjowanych dołączył też na dzień przed spotkaniem z Interem Karsdorp, który tak naprawdę nie opuścił na dobre od startu sezonu szpitala. Żeby nie było tylko czarnowidztwa, do kadry na mecz z Interem, po dłuższej absencji, wracają Pastore i Perotti. Jednak po takich przerwach i trzech dniach regularnych treningów z grupą, nie ma szans, aby któryś z Argentyńczyków wyszedł w podstawowej jedenastce. Jeśli chodzi o nią, trener zasugerował na konferencji przedmeczowej, że trenował dwa ustawienia i że występ Fazio, który nie jest ostatnio w optymalnej formie, zależy od tego czy drużyna zagra trójką czy czwórką obrońców. Jest zatem spora szansa, skoro trener poruszył ten temat, że zespół zagra w ustawieniu 4-3-2-1, rezygnując z Kluiverta lub Zaniolo i dokładając trzeciego środkowego obrońcę. W drużynie gości nie zagra przede wszystkim Nainggolan, który doznał urazu mięśniowego w meczu z Tottenhamem. Spalletti ma mimo tego spory wybór jeśli chodzi o piłkarzy. Według mediów szansę dostaną grający ostatnio coraz lepiej Keita i J.Mario, kosztem B.Valero i Perisica.
Przypuszczalny skład Romy:
Olsen
Manolas Fazio J.Jesus
Florenzi Nzonzi Cristante Kolarov
Under Zaniolo
Schick
Kontuzjowani: Dzeko, Lor.Pellegrini, De Rossi, El Shaarawy, Coric, Karsdorp
Zawieszeni: -
Zagrożeni zawieszeniem: Fazio, Lor.Pellegrini
Przypuszczalny skład Interu:
Handanovic
D'Ambrosio Skriniar Miranda Asamoah
Vecino Brozovic
Politano J.Mario Keita
Icardi
Kontuzjowani: Nainggolan, Dalbert
Zawieszeni: -
Zagrożeni zawieszeniem: -
Mecz poprowadzi Gianluca Rocchi, który sędziował do tej pory aż 38 meczów Romy (16 wygranych, 11 remisów, 11 porażek). Ostatnim meczem, który prowadził, były derby Rzymu z września, wygrane przez Romę 3-1. Rocchi był w karierze bardzo surowy dla piłkarzy Giallorossich. Pokazał im 92 żółte i 7 czerwonych kartek, w tym 5 bezpośrednich. Bilans Interu w meczach prowadzonych przez tego sędziego to 14 wygranych, 10 remisów i 6 porażek. Również Nerazzurrim Rocchi pokazał aż 69 żółtych i 9 czerwonych kartek, w tym 3 bezpośrednie. Ostatnie spotkanie tego zespołu prowadził w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu, gdy w decydującym o czwarte miejsce meczu Inter pokonał 3-2 Lazio.
Ostatnie spotkania zespołów:
21.01.2018 Inter – ROMA 1-1 (Vecino – El Shaarawy)
26.08.2017 ROMA – Inter 1-3 (Dzeko – Icardi x2, Vecino)
26.02.2017 Inter – ROMA 1-3 (Icardi – Nainggolan x2, Perotti)
02.10.2016 ROMA – Inter 2-1 (Dzeko, Icardi – sam. - Banega)
19.03.2016 ROMA – Inter 1-1 (Nainggolan – Perisic)
Komentarze (14)
Z Interu odszedł tylko Cancelo, ale on był wypożyczony i od początku nie mieli szans go wykupić. Ściągnęli w to miejsce, z braku laku i kasy Vraljko. Brakowało środkowego obrońcy na ławkę? Ściągnęli De Vrija i teraz mają trzech dobrych. Nie mieli lewego, to ściągnęli Asamoaha. Spal musiał grać poprzedni cały sezon Perisicem i Candrevą, a teraz ma Politano i Keitę na zmianę. Do tego dorzucili mu Nainggolana i młodego Martineza na rezerwowego dla Icardiego. Każdy transfer przemyślany i każdy by podnieść jakość kadry. A u nas?
U nas wiadomo było, że Alisson odejdzie. Przyszedł za niego Olsen i została kupa kasy. Ok, można przeżyć. Ale rozmontowanie pomocy i ściągnięcie Nzonziego i Pastore? Pierwszy demonem boisk nie był, a drugi był, ale dosyć dawno temu. Do tego nie pasował do taktyki trenera. Trenera, któremu tak rozmontowali pomoc, że musiał zmienić ustawienie, którym trzepał przez lata od początku kariery. Miały być szybkie ataki skrzydłami, co cechowało Sassuolo. Nie ma tego, bo przy 4-2-3-1 nie ma już jednego piłkarza by zabezpieczać boki. Drużyna, ale też trener muszą się uczyć wszystkiego od nowa, no bo trzeba było opchnąć Strootmana, a lekiem na całe zło miał być Pastore.
Kozacko wygląda nasz przypuszczalny skład. Czekam z niecierpliwością na kolejny pokaz Nzonziego i Cristante
Olsen; Santon, Manolas, Juan Jesus, Kolarov; Cristante, Nzonzi; Florenzi, Zaniolo, Under; Schick.
Lepiej już siły przeznaczyć na Puchar i raz na dekadę coś wygrać.