Aktualnie na stronie przebywa 20 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Zespół Giallorossich wygrał 3-2 z Manchesterem United w rewanżowym spotkaniu półfinału Ligi Europy. Do finału awansowali Anglicy, którzy wygrali przed tygodniem 6-2. I właśnie po wyniku z pierwszego spotkania na boisku było widać więcej luzu i wolnych przestrzeni do gry. Piłkarze Fonseci nie mieli już nałożonego na siebie ciężaru gatunkowego, jaki niósł za sobą jeszcze przed pierwszym spotkaniem cały dwumecz, z kolei ekipa z Old Trafford zadowoliła się w pełni rezultatem sprzed tygodnia, nie forsując tym razem tempa. W okolicach 60 minuty, zaraz po golu na 2-1, Giallorossi zepsuli dwie kolejne świetne szanse, dzięki którym mogli wrócić niespodziewanie do gry o finał. Później zespoły wymieniały już pojedyncze ciosy, zdobywając po jednej bramce.
Komentarze (19)
Cóż, całkiem przyzwoicie pożegnaliśmy się z pucharami. Na tle ostatnich wyników zawsze to jakiś plus, mimo że MU myślami było już w finale.
PS. Mam nieodparte wrażenie że nasi byli dziś nieco bardziej zmotywowani... Czyżby chcieli się pokazać komuś z dobrej strony?
P.S.
Karsdorp zrobił mega postęp. Ma zajebistą wydolność, a do tego dołożył trochę techniki i mamy grajka nie do zajechania, który potrafi czasem wrzucić w pole karne. Młodzi też na plus.
Tak krótko, wyróżniłbym Karsdorpa za ogromny pokład determinacji i sprucie się do Cavaniego. Bliżej mu charakterologicznie do Strootmana niż Kluiverta.
Darboe może i nieokrzesany, ale ile znaczy koncentracja w środku pola i zimna krew. Miłe doświadczenie po oglądaniu twórczości Mikiego i Pellegriniego dzisiaj. Cristante jak to on - dał parę razy na kontrę, ale w porównaniu do Ormianina i naszego Kapitana miał więcej zagrań dobrych niż złych. W ogóle Pellegrini jest ciężki do oglądania, w sensie w kluczowych momentach traci koncentrację, źle przyjmie, źle poda, źle strzeli.
4 mecze do końca, dać szansę kilku zawodnikom z Primavery, zaorać po sezonie i zaczynamy od nowa.
Teraz trzeba dograć do końca i skupić się na jednym meczu, z laczami, który powinien być punktem honoru dla naszych, żeby też przypadkiem te lacze do czwórki nie weszły.
Też dograłbym ostatnie mecze Primaverą. Niech mają chłopaki coś z tego grania. Bo na niektórych z tej kadry nie da się po prostu patrzeć.
O kontuzjach chyba już wszystko zostało napisane. Szkoda klawiatury na tych amatorów. Ci od kolarstwa Jima Bima byli lepszymi fachowcami...
Niestety, każdy chłop, który ostatnio grał na oparach (choć nie wiem od czego mieli grać na oparach ci nasi piłkarze, bo poza Mancinim to nie mają polotu do piłkarzy innych drużyn pod względem rozegranych minut) kolejno wypada. Ostatnio Veretout, Spina, Diawara, Villar, teraz Smalling i Pereszyński, gdzie Brazylijczyk zgłaszał po meczu z Sampą problemy, a Chris to wiadomo, dopiero co wrócił po urazie. Także nie wiem kto tam jest jeszcze w kolejce. U nas czy 21 czy 28 czy 34 lata, czy 800 czy 1500 czy 2700 minut rozegranych, to i tak bez znaczenia. Jedynie Karsdorp, Cristante, Dzeko i Pellegrini nie zostali jeszcze zabici i akurat po nich nie widać by tak miało być.