Aktualnie na stronie przebywa 71 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
"Wszyscy mężczyźni są tacy sami, mają tylko różne twarze, żeby można było ich rozpoznać" - to słowa słynnej, atrakcyjnej blondynki, które kiedyś wydawały mi się głupie. My wszyscy, przepraszam jeśli ktoś czuje się "niewinny", jesteśmy jak Giancarlo Dotto.
Giancarlo Dotto powinien wziąć przykład z Massimo D'Alemy i publicznie przeprosić za to, co powiedział i napisał o Eusebio Di Francesco. Dla tych, którzy nie pamiętają, dziennikarz Corriere della Sera, wielokrotnie obrażał wszystkie oblicza obecnego trenera Giallorossich: „Roma potrzebuje charyzmatycznego trenera, a Di Francesco nim nie jest. Zapamiętacie moje słowa, on nie może być trenerem Romy”. W ten sposób wyrażał swoje myśli już w sierpniu, kiedy liga miała się dopiero rozpocząć. Lecz później Dotto przeszedł do bardziej negatywnego tonu. W artykule 'Dagospia' określił Di Francesco jako „wybitnie niewystarczającego”, opisując trenera Romy jako „wspaniałego faceta do organizowania pikników dla harcerzy, o zerowej charyzmie, zerowym szaleństwie, i zerowej perwersji boiskowej”. W zasadzie nie ma sensu wymieniać wszystkich uwag, epitetów i uszczypliwości Dotto, pod adresem Di Francesco. Sekwencja nonsensów Giancarlo Dotto nie zna granic.
Dotto powinien przeprosić Di Francesco, publicznie. Byłby to akt gustowny ze strony profesjonalisty, w stronę profesjonalisty, który zasługiwał na więcej szacunku i trochę dodatkowego kredytu zaufania, ze względu na młodość, niewielkie doświadczenie i skomplikowaną ścieżkę, która została mu wytyczona. Dlatego poczekamy aż Giancarlo Dotto posypie głowę popiołem a wtedy, z pewnością, Eusebio Di Francesco, prawdziwy dżentelmen, uściśnie mu dłoń. Prawdą jednak jest, że "wszyscy mężczyźni są tacy sami ...", bo sami, niejednokrotnie podnosimy lament i niesłuszną krytykę trenera i graczy. Ile to razy 'zwalnialiśmy' Di Francesco i Monchiego? Ile razy oberwali Perotti, Jesus i El Shaarawy? Ten jeden mecz nas nie zmieni, ale też nie powinniśmy być jak Dotto.
Sam się przyznaję, bez bicia, że nie wierzyłem w Juana Jesusa. Skreśliłem go już na samym początku, dlatego biję się w piersi i przyznaję do błędu. Przepraszam. Miałem też chwile zwątpienia w Di Francesco. Może kiedyś posypię głowę popiołem, po reinkarnacji Bruno Peresa, Gersona i Defrela? Z chęcią to zrobię.
Komentarze (7)
A tak powaznie, tak jak po paru meczach nie mozna skreslac nie mozna tez popadac w hurra-optymizm, sezon jeszcze dlugi. Tylko widoki sporo lepsze po takich wynikach
Jeśli chodzi o ligę, to wystarczy mi jeśli utrzymamy aktualny poziom, czyli 2,4 pkt na mecz. W takiej sytuacji wykręcimy 91 pkt i to będzie piękny wynik - a czy na mistrza? bardzo możliwe
Czy nie możemy po prostu kibicować DiFra? Kibicować, by dla dobra Romy udało mu się. Po co go skreślać tak wcześnie. Po co go skreślać, gdy przegra za jakiś czas dwa mecze z rzędu, bo to na pewno się zdarzy. Coś w tym łbie ma. Forza Eusebio!
Wydaje mi sie że jezeli chodzi o sklad to mamy najrówniejszy w stosunku do reszty, Napoli, Inter, Lazio mocne pierwsze 11 ale dalej juz biedniej...
Czemu, jego krytycy jakoś nie mieli oporów by po kilku kolejkach przekreślić już cały sezon.