Aktualnie na stronie przebywa 36 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Il Tempo - A.Serafini) Próbowali przeciągnąć linę na własną rękę, potrząsając nią energicznie i unikając załamania w najdelikatniejszych momentach meczu. Podnosząc ogólny poziom zespołu, ale bez osiągnięcia minimum. Między Nainggolanem i Szczęsnym gorycz po meczu skoncentrował się w słowach polskiego bramkarza.
"Różnica między nami i Juventusem nie jest techniczna, ale mentalna. Przykro mi to mówić, a już na pewno nie lubię, jednak potrzeba więcej mężczyzn, a mniej chłopców. Nie mamy jeszcze zwycięskiej mentalności. Ogółem mecz był wyrównany". Ze spokojem i w ciszy numer jeden mówi o ograniczeniach, które pojawiają się od dawna, bez konkretnego wyjaśnienia: "Juve jest zespołem silnym fizycznie, z wielkimi graczami, ale nikt nie jest nie do pokonania. Stworzyliśmy zbyt mało okazji, jesteśmy dobrym zespołem, ale jeszcze nie jesteśmy wielką drużyną".
Nainggolan wolał nie komentować odpowiedzi kolegi, przyznając jednak trudności tego momentu i tego jak trudnym stanie się zmniejszenie przepaści do Bianconerich: "Musimy wierzyć i nadal walczyć, gdyż mecz pokazał, że nie ma aż tak wielkiej różnicy. Nie jesteśmy od nich słabsi. Jednak odrobienie do nich punktów w tabeli pozostaje ciężką wspinaczką". Szuka też pozytywnych aspektów: "Zasłużyliśmy na remis, być może byłby to bardziej sprawiedliwy wynik. Ta porażka boli zatem jeszcze bardziej, ale pomoże nam szybko wstać".
Komentarze (14)
Żeby mentalnie być jak Juventus trzeba zwyczajnie przestać myśleć o tabeli i punktach dzielących nas od lidera tylko koncentrować się na każdym kolejnym spotkaniu. Jak cudem Juve straci gdzieś zaraz 3 punkty i ponownie zbliżymy się do nich na 4 oczka, to nie chce zaraz znowu czytać o szansach na Scudetto bo w perspektywie będzie jeszcze rewanż na Olimpico. Po prostu grać swoje, a skoro są umiejętności na poziomie piłkarzy Juventusu i jesteśmy dobrą drużyną to niech to pokażą dalsze wyniki w lidze. Puchar Włoch i LE też się jeszcze nie skończyły więc nie czas na podsumowania.
Mężczyzn zaraz nie bedzie bo zostaną sprzedani. Taka o to walka o trofea.
Ale jakby przyszło mu grać piłką na połowie Juve to być może inaczej ocenił by sprawę "różnicy". Oni naprawdę solidnie się bronili i na mało pozwalali. Żeby ich rozbroić trzeba szczęśliwego przypadku, albo błysku geniusza. Geniusza wczoraj na boisku nie mieliśmy. Nie było go nawet na ławce. A mowa oczywiście o Kapitanie.
Różnica pomiędzy Nami a Juve jest znacznie większa niż się wydaje.
Wczoraj to był zdecydowany rajd Gonzalo H. który mógł zostać spokojnie rozbity, ale się nie udało.
Mam nadzieję, że przestaną wszyscy mówić o scudetto i nie mówie tylko o Naszych piłkarzach, ale i o czymkolwiek...to piłka nożna. Wiele dzieje się w ciągu 90 minut a co dopiero całej rundy.
Trzeba się skupić na swoich słabościach, reagować, eliminować je i wygrywać kolejne mecze.
Mistrzostwa nie wygrywa się dwoma spotkaniami z najlepszą drużyną, tylko resztą spotkań, a w tych dajemy d**y. Niestety zbyt regularnie...