Aktualnie na stronie przebywa 40 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Wojciech Szczęsny, odsłona druga, po krótkiej, miesięcznej, przerwie polski golkiper wraca oficjalnie do Romy. Gracz udzielił wywiadu dla oficjalnej strony Romy.
- Mój przekaz? Wierzyć zawsze. Już w poprzednim sezonie pokazaliśmy co możemy zrobić i jestem pewien, że w tym spiszemy się równie dobrze od początku i wraz z waszym wsparciem możemy dokonać wielkich rzeczy - odniósł się do całego środowiska Romy.
Jak się czujesz będąc ponownie w Romie?
- Jestem bardzo szczęśliwy. Po dobrym sezonie była szansa na powrót i cieszę się, że trener mnie chciał. Mam nadzieję, że uda nam się zagrać jeszcze lepiej niż w poprzednim sezonie i walczyć o scudetto.
Rozmawiałeś już ze Spallettim?
- Nie, nie rozmawiałem do tej pory z trenerem, zrobiłem to przed tym jak wyjechałem i wiedziałem, że chciał, abym wrócił. W zeszłym sezonie mieliśmy dobre relacje i nie mogę się doczekać powrotu do pracy z nim. Zobaczymy jak daleko nas to zaprowadzi.
Opuściłeś Romę na trzecim miejscu w tabeli. Jakie są cele na najbliższy sezon?
- Jestem w Romie, aby zdobyć scudetto, nie mam innych celów. W zeszłym sezonie rozegraliśmy świetną rundę rewanżową, jednak jeśli jesteś w wielkim klubie, możesz powiedzieć, że jesteś zadowolony tylko jeśli walczysz o tytuł.
Zdaniem wielu rozstrzygniecie przyszłych rozgrywek jest znane, z Juventusem, który zaczyna jako faworyt.
- Nie chcę mówić o faworytach. Na papierze prawdopodobnie nim są, jednak w poprzednim sezonie, w drugiej jego części, pokazaliśmy, że potrafimy grać na wysokim poziomie i przez długi czas. Jeśli będziemy to kontynuować, sądzę, że będziemy mieli w tym sezonie duże szanse.
W połowie sierpnia Roma musi zmierzyć się z eliminacjami Ligi Mistrzów.
- To będzie bardzo ważny dwumecz. Jeśli jesteś wielkim klubem Liga Mistrzów to rozgrywki, w których możesz mierzyć się z najlepszymi drużynami w Europie. Mam nadzieję przejść eliminacje i grać dobrze w turnieju.
Czego spodziewasz się po tym sezonie na poziomie personalnym?
- Nie mam celów osobistych. Znajduję się w fazie kariery, w której bardziej liczy się drużyna, jej rozwój i możliwość zdobywania trofeów. Oczywiście spodziewam się przede wszystkim gry, będzie piękna rywalizacja z Alissonem. Widziałem kilka meczów i jest bardzo dobrym bramkarzem. Nie mogę się doczekać wspólnej pracy. Jednak bardziej od moich celów osobistych liczą się cele zespołu.
Jakim kolegą był w poprzednim sezonie Morgan De Sanctis?
- Morgan był niesamowity. Mówiłem to od pierwszego dnia. Przybyłem nie znając jednego włoskiego słowa, nie znając kultury i stylu piłkarskiego, a Morgan bardzo mi pomógł, podał mi pomocną dłoń, tak jak i Bogdan Lobont, który nadal tu jest i chcę się od niego uczyć. Obaj dawali mi zawsze cenne wskazówki. Zdobywanie doświadczenia i nauka od bardziej doświadczonych kolegów są kluczowe.
Rozmawiałeś latem ze swoimi kolegami?
- Tak, rozmawiałem latem z niektórymi, rozmawiałem z Radją, mamy założoną grupę na whatsapp, aby utrzymywać kontakt. Wiedzieli, że była szansa, że wrócę i również oni utrzymywali ze mną kontakt. Jestem zadowolony, że zespół pozostał w ogromnej części niezmieniony, poza kilkoma bardzo ważnymi zakupami. Zespół wydaje mi się bardzo mocny.
W Rzymie mówi się bardzo dużo o twoim byłym koledze z zespołu, Vermaelenie. Co o nim myślisz?
- Vermaelen jest świetnym graczem. Nie rozmawiałem z nim zbyt często, odkąd opuścił Arsenal, ale jest naprawdę bardzo dobrym piłkarzem. Byłym zadowolony gdyby przyszedł, gdyż jest dobrym przyjacielem i wielkim piłkarzem.
Grałeś na Euro 2016 z Polską. Jakie to było doświadczenie?
- Dla mnie skomplikowane. Ciężko pracowałem na bycie pierwszym bramkarzem, miałem szczęście zostać numerem jeden przed Fabiańskim, ale niestety doznałem urazu po pierwszym meczu i od tej pory było ciężko. Dla zespołu było do świetne doświadczenie. Przegraliśmy po karnym z Portugalią w sposób, w który moim zdaniem nie powinniśmy przegrać. Jest trochę rozczarowania, gdyż mogliśmy spisać się lepiej, jednak po powrocie do kraju wszyscy byli zadowoleni. Opinia kibiców liczy się bardziej, a oni byli z nas dumni.
Komentarze (8)
Rzym jeszcze się nie nauczył, i chyba nigdy tego nie zrobi, że wygrywa tylko mistrzowska drużyna. Takie anomalie piłkarskie, jak Leicester, czy Portugalia, to wyjątki od reguły i nie ma sensu się do nich odnosić.
Poprzedni sezon zakończony zdecydowanie na plus, ale na starcie nowych rozgrywek wszyscy zaczynają od zera z nowymi pragnieniami. Ciężko mówić o celach, nim jeszcze nie rozpoczął się sezon, ale powinniśmy całować w podium i na tym należałoby się skupić. Nastroje powinny być tonowane, zwłaszcza w tak gęstym środowisku, jakim jest Rzym, gdzie co roku walczymy o Scudetto, jak tylko pojawi się na to cień szansy. Takie podejście jest złudne i zawsze kończy się tak samo.
Patrząc znowu z innej strony, to sprawa indywidualna. Każdy może oczekiwać czegoś innego. Najlepszym podejściem byłoby, jakby gracze w głębi duszy walczyli o Scudetto, ale nie mieli na sobie presji konieczności wygrania go. Ale do tego to już trzeba mieć świetną mentalność. Czy Spalletti potrafi ich odpowiednio nastawić? Przekonamy się!
Wszystko fajnie, ale Roma powinna znać swoje miejsce w szeregu. Przypominam, że Scudetto zdobyliśmy ledwie trzy razy w swojej historii, a ostatnie półtorej dekady temu. Takie wypowiedzi u rywali mogą budzić jedynie śmiech, bo my o te Scudetto walczymy co roku, a jak się to kończy wszyscy wiemy.
Ranieri po zdobyciu mistrzostwa z Leicester, powiedział, że ich głównym celem w nowym sezonie będzie... utrzymanie. Widzisz, i takie podejście mi się podoba. Mają świadomość tego, że poprzedni rok, to był wyczyn na skalę światową i choć zatrzymali większość piłkarzy, kupili kilku innych, w tym Musę, to są ostrożni, bo wiedzą, że nowy sezon może być zupełnie inny.
Rzym zawsze potrzebował niewiele i wymagał ponad możliwości, zapominając jakiej drużynie kibicują, jaką ona ma wartość. Żadnego z nas nie przyciągnęły tutaj tytuły, więc dlaczego mielibyśmy co sezon ich wymagać? Problemem jest to, że w ostatnich latach wydano mnóstwo pieniędzy, a nowi właściciele snują swój american dream, oglupiając kibiców, bo ich (nie)rządy są zaprzeczeniem celów jakie sobie wyznaczają.
Pierwszy sezon, ten z Garcią był udany z wielu powodów, a jednym z nich była pokora. Zespół po przejściach przejął nowy trener, pomimo świetnych kibiców piłkarze raczej tonowali nastroje, włącznie z Garcią. Kolejny sezon był już efektem zaadaptowania się w środowisku, czyli "gramy o Scudetto", jak się skończyło, nie muszę pisać.
Najlepiej i tak dowalił Fazio, "Roma na koniec sezonu będzie tam, gdzie powinna". Będzie się wracać do tych słów na pewno i lepiej byłoby gdyby Roma skończyła ten sezon przynajmniej w pierwszej trójce...