Aktualnie na stronie przebywa 41 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Mawia się, że szczęście sprzyja lepszym, tym razem sprzyjało słabszym. Zespół Giallorossich zremisował na własnym boisku z Atalantą, oddając zaledwie trzy celne strzały na bramkę rywala i to dopiero w ostatnich 20 minutach, gdy goście byli zmuszeni do gry w dziesiątkę. Do tej pory na boisku dzielił i rządził zespół z Bergamo, który miał kilka okazji na podwyższenie wyniku, a zamiast tego nadział się na celny strzał z dystansu Cristante, który dał Romie bramkę na wagę punktu. Remis nic nie daje graczom Fonseci. Po wczorajszej wygranej Juventusu Giallorossi tracą już dziesięć oczek do strefy Ligi Mistrzów, która oddaliła się tym samym definitywnie, nawet dla ostatnich optymistów końcówki sezonu. Teraz, w niedzielę, Roma zmierzy się z Cagliari.
Komentarze (13)
No właśnie. Dobre pytanie. Trzeba było czekać do 75 minuty i czerwonej kartki, żebyśmy oddali jakikolwiek strzał (od razu gol), a potem przeprowadzili jedną składną akcję/kontrę.
Trochę masakra, mimo wyniku, bo to w dużej mierze zasługa zwichrowanych celowników rywala i kiksa Muriela, ale strasznie nam się gra od dobrych dwóch miesięcy i jakichś wygranych z Veroną i Udinese.
O ile ten zespół od początku sezonu wygląda tragicznie w defensywie (dziś znowu nasi z przewagą liczebną i Atalanta zdobywa gola z dwóch podań), o tyle w pierwszej połowie jakoś to wyglądało w ataku. Były akcje, było sporo bramek...
... a teraz... katorga. Jak na początku za Rudiego czy przez półtora roku za Spallettiego, oprócz dużej liczby goli, było też mnóstwo niewykorzystanych okazji (Destro, Gervinho, Salah, Dzeko), tak teraz, już nie chodzi nawet o gole, a o same szanse na ich zdobycie.
Jedyny plus, że przynajmniej nie przegrali, może trochę to podniesie morale w tym okresie najbardziej czerstwej Romy od wielu lat, no może równie czerstwej jak ostatnie dwa miesiące z Di Francesco, choć on to musiał grac Schickiem na skrzydle i Nzonzim w środku pola.
Dawno nie oglądałem meczu a jak już nadarzyła się okazja to po pierwsze:
1. Pierwsza połowa 0:6 i nikt nic nie mówi - mega fart.
2. Druga, do czerwonej drżałem w fotelu a potem ... można to było wygrać. Szkoda, że nie wygraliśmy, ale po pierwszej połowie wziąłbym ten wynik w ciemno
PS: Przy takim układzie z United, po pierwszej będzie pozamiatane.
Moim zdaniem jesteśmy zajechani fizycznie, dopóki starczało sił jakoś to było.
Teraz musimy dokończyć sezon i czekać na nowe rozdanie, oby nie było blamażu z MU i Lazio.
Reszta tak naprawdę nie za wiele dla nas w tym momencie znaczy.
Moim zdaniem dużo pomógł nam Gasperini swoimi zmianami. Malinowski kręcił nas bez przerwy i on go ściąga w 60 minucie. Atalanta sama sobie winna.
Dzisiaj mamy na ławce impotenta bez honoru, zajmujemy 7 miejsce z iluzorycznym i szansami na LM jak by miał honor to by sie w styczniu do dymisji podał i wyszedł z twarzą. Dziś uważam że słabszego trenera od kilkudziesięciu lat tu nie było.
Niech mi ktoś wyjaśni po co grać 5 w obronie skoro sie traci prawie 50 bramek przecież to jest niedopomyslenia, skoro od stycznia nie idzie może warto coś zmienić spróbować zagrać 4.
Jeszcze w pierwszej części sezonu starczało im sił na to żeby poklepać ze słabiakami, ale teraz każdy klub jedzie do Rzymu po 3 punkty, nieważne czy to Cagliari, Atalanta, Napoli, czy Parma.