Aktualnie na stronie przebywa 31 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Poniedziałkowy remis z Juventusem zdaje się być swoistą iskierką nadziei, rozświetlającą ciemności panujące ostatnio nad drużyną Luisa Enrique. Giallorossi po wyrównanej batalii nie ustąpili pola faworyzowanej Starej Damie. Mecz należał do bardzo zaciętych. Pomimo iż wiele akcji kończyło się na środkowej strefie boiska - na zasiekach obronnych obu drużyn grających wysokim pressingiem, spotkanie wielokrotnie przyprawiało o drżenie serca kibiców obydwu drużyn. Zaciętość z jaką grali Giallorossi i Bianconeri sprawiły że spotkanie mogło się podobać. Remis z liderem nisko notowanych ostatnio Rzymian również nie jest najgorszym rezultatem. Mogło być jeszcze lepiej gdyby chwilę po stracie gola, Totti wykorzystał rzut karny za faul na Lameli.
AS ROMA – JUVENTUS TURYN 1:1 (1:0)
GOLE: 1:0 5’ De Rossi , 1:1 61’ Chiellini
Kartki: żółte – Pjanić, Greco, De Rossi (Roma), Vidal, Bonucci, Quagliarella (Juventus)
ROMA (4-3-3): Stekelenburg - Taddei, De Rossi, Heinze, Jose Angel – Pjanic (Perrotta), Viviani (Simplicio), Greco - Totti, Lamela, Osvaldo (Borriello)
Ławka: Lobont, Cicinho, Rosi, Caprari
JUVENTUS (4-3-3): Buffon - Lichtsteiner, Barzagli, Bonucci, Chiellini - Vidal, Pirlo, Marchisio – Pepe (Elia), Matri (Quagliarella), Estigarribia (Giaccherini)
Ławka: Storari, Pazienza, De Ceglie, Del Piero
Spotkanie rozegrane w nietypowym – poniedziałkowym terminie, 12 grudnia 2011, było dla Giallorossich kolejnym mecze testem, który miał pokazać wartość projektu. Roma przystępowała do spotkania przeciwko liderującemu Juventusowi, jako zespół coraz bardziej rozczarowujący. Wstydliwe i wyraźne porażki z Udinese oraz Fiorentiną, były przyczynkiem do otwartej krytyki budowania zespołu oraz jego prowadzenia, przede wszystkim wobec trenera Luisa Enrique. Wiadomym było jednak, że nawet mimo nienajlepszej atmosfery wynikającej ze słabej formy, mecz przeciwko największemu rywalowi pozwoli Rzymianom wykrzesać niecodzienną motywację. Nie przeszkadzały w tym nawet poważne ubytki kadrowe. Do znanych wszystkim długotrwale kontuzjowanych graczy, wciąż należeli Pizarro, Borini, a dołączył do nich Cassetti. Ponieważ jednak absencji i zawirowań kadrowych ostatnio w Romie mnogo - za czerwone kartki otrzymane w blamażu z Florencji, pauzować musieli środkowy obrońca Juan, środkowy pomocnik Gago oraz atakujący Bojan. Kłopoty dotknęły Giallorossich głównie w formacji defensywnej. Z nominalnych środkowych obrońców dostępny był jedynie Heinze. Luis Enrique zdecydował się na rozwiązanie testowane na treningach w przedmeczowym tygodniu, czyli ustawienie De Rossiego na środku obrony. Absencje Gago oraz Pizarro w połączeniu z koniecznym przesunięciem De Rossiego, uczyniły trudną także sytuację w linii pomocy. Hiszpański stratego zaskoczył wystawiając Greco i debiutanta Vivianiego, obok reżysera gry – Pjanicia. Na szpicy, gry od pierwszej minuty doczekał się Totti, po zawieszeniu wrócił Osvaldo, a w ataku towarzyszył im Lamela.
Podobnych problemów jak trener Romy, nie miał szkoleniowiec gości, Antonio Conte. Pochodzący z Lecce szkoleniowiec, nie dość, że nie miał oprócz kontuzji Vucinicia większych zmartwień dotyczących meczowego zestawienia, to jeszcze zdaje się w znacznie większym stopniu panować nad swoją kadrą. Nie ma w drużynie Bianconeri wielkich rotacji w składzie, co sprzyja stabilizacji i większemu zgraniu poszczególnych graczy i formacji. Mocna kadra sprawia, że absencja jednego z podstawowych zawodników nie czyni różnicy. Dość powiedzieć, że w meczowej osiemnastce nie znaleźli się gracze jak Grosso, Marco Motta, Krasić czy Toni. Uporządkowany zespół Turyńczyków czekała przed meczem jedna zmiana – wspomnianego Vucinicia zastąpił Paragwajczyk Estrigarribia. Juventus z żelazną defensywą w składzie Buffon, Chiellini, Barzagli, Bonucci, Lichtsteiner, a także sercem zespołu w osobach Pirlo, Marchisio, oraz najlepszym strzelcem Matrim, miał prawo czuć się faworytem tego klasyku.
Mecz prowadzony przez Daniele Orsato, rozpoczęła Roma. Pierwsze minuty to walka w środkowej strefie. Jej zaciekłość dowodziła stawki meczu, poziomu motywacji obydwu stron, a także tworzyła dobre preludium do wielkiego widowiska. Kiedy Romie udawało się prowadzić atak pozycyjny, Juventus natychmiast starał się podchodząc wysoko pressingiem, narzucić własny styl gry.
Pierwsza gola strzeliła jednak Roma. W piątej minucie gry, sprytnie rzut rożny wywalczył Osvaldo. Przytomne zachowanie Tottiego, który zamiast dośrodkowywać w zagęszczone od zawodników pole karne, krótko rozegrał piłkę z Pjaniciem. Il Capitano wypatrzył niepilnowanego, wbiegającego na 16 metrze De Rossiego i niewiele się namyślając wrzucił wprost do niego. Pełniący dzisiaj rolę obrońcy gracz Romy, nieco nieczysto trafił w piłkę, która odbiła się po koźle przed stojącym przy słupku Vidalu. Chillijczyk nieco zaskoczony takim obrotem sprawy, skiksował i nie trafił w futbolówkę, która ku jego rozpaczy wtoczyła się do bramki. Wielka radość i jeszcze większe zaskoczenie.
Kolejne minuty po zdobyciu gola przez Romę, to próby Juventusu, obliczone na szybkie doprowadzenie do remisu. Mózg zespołu Pirlo, Marchisio, Vidal, wsparty przez skrzydłowych Pepe i Estrigarribię oraz bardzo aktywnego Lichtsteinera, raz po raz nękał obronę Giallorossich. Nasza defensywa kilkakrotnie gubiła się, głównie za przyczyną Jose Angela, który najczęściej zapędzając się do przodu zapominał o grze obronnej. Zdarzyło się młodemu Hiszpanowi kilka kiksów, jednak tego w dwudziestej piątej minucie nie ustrzegł się również Taddei, kiedy nie trafiając w piłkę, „udostępnił” Estrigarribii sytuację „sam na sam” ze Stekelenburgiem. Liczne akcje Juventusu i ich dominacja jeśli chodzi o zagrożenie pod bramką, trwała niemalże do końca pierwszej połowy. Oprócz wspomnianej sytuacji po błędzie Taddeiego, strzelali Bonucci, Matri, Pepe, Vidal. Uderzenia te, albo były blokowane przez defensorów Romy albo umiejętnie bronione przez jej holenderskiego bramkarza. Za postawę w tym fragmencie pierwszej części jak również i w drugiej, znów należy wyróżnić strzelca gola – Daniele De Rossiego. Nominalny pomocnik, nie tylko wywiązywał się ze swoich zadań stopera, ale jeszcze trzymał w ryzach obronę, która jeszcze nie tak pewna jak byśmy tego chcieli, jednak potrafiła powstrzymać się od straty kilku goli, pomimo naporu Juventusu. Roma pomimo przewagi rywala, nie pozostawała mu dłużna. Ataki Rzymian miały charakter falowy i trwały zwykle około 2-3 minut. Wyprowadzane głównie przy udziale Francesco Tottiego, którego szukały na boisku podania partnerów. Totti doskonale czytający grę, uruchamiał długimi podaniami Osvaldo, czy „klepał” piłkę z Lamelą, bądź Pjaniciem. W tym okresie szczególny niepokój Buffona wywołać mogły zablokowany strzał Vivianiego, próby przebojowych, acz nieskutecznych dryblingów Lameli.
W końcowym fragmencie pierwszej części, gra nieco się wyrównała, głównie za sprawą pomysłowej gry Rzymian, jednak przy przytomnym pressingu graczy Starej Damy, nie przyniosło to skutku pod bramkowego. Dwie okazje miał za to Juventus. Akcja Vidal-Matri i ten drugi miał okazję żeby pokonać golkipera Rzymian. Nieczysto trafił jednak w piłkę i z wyrównania nic nie wyszło. Minutę później po wątpliwym faulu i symulacji Marchisio na 18 metrów przed bramką, sędzia Orsato dyktuje rzut wolny. Strzał Pirlo po ziemi, wprawdzie przeleciał pod podskakującym murem, jednak wielkiej krzywdy Romie nie wyrządził. Steke z łatwością złapał lekki strzał Mistrza Świata z 2006 roku. Arbiter nie doliczając ani minuty zakończył pierwszą połowę gry.
Pierwsza część pokazała, że Roma dzięki uważnej i ambitnej postawie może osiągnąć przy odrobinie szczęścia zwycięstwo w meczu przeciwko liderowi. Juve wprawdzie dominowało i miało sporo okazji, ale nie potrafiło ostatnim strzałem zaskoczyć rywala. Szczególnie widoczy w rzymskiej jedenastce był niedostatek w obronie, wynikający głównie ze zbyt ofensywnego stylu gry skrzydłowych przy jednoczesnym ich zaniedbywaniu gry obronnej. O ile Taddei spisywał się znakominice i jeden czy dwa błędy można mu wybaczyć, to gra Jose Angela wołała o pomstę do nieba. Pepe, Matri, Estrigarribia czy Lichtsteiner mając za rywala Hiszpana, wielokrotnie stwarzali zagrożenie. Dobra gra De Rossiego sporo jednak naprawiała.
Druga połowa meczu również przypominała prawdziwą bitwę. Gra jednak zaostrzyła się czego efektem żółte kartki dla Pjanicia, Greco, Vidala, Bonucciego i wprowadzonego do gry Quagliarelli. Na dobrą sprawę w 56-tej minucie gry, czerwoną kartkę za uderzenie rywala przy wyskoku do piłki mógł zobaczyć Lamela. Sędzia teraz jak – miało się okazać, także i później był dla Argentyńczyka pobłażliwy.
Akcje bardzo często przerywały faule w środku boiska. Dlatego pierwsza groźna sytuacja to 52-ga minuta gry. Łada akcja Pjanicia z Tottim. Francesco dogrywa na środek pola karnego do Osvaldo, jednak ten uprzedzony przez Barzagliego nie zdołał oddać strzału.
Juventus odpowiedział wyrównaniem. W 61-szej minucie spotkania Vidal, będąc na dwudziestym metrze, przerzuca piłkę na lewą stronę do Estrigarribii. Paragwajczyk nieczysto trafia w piłkę przy centrze. Piłka zmyliła większość defensorów i bramkarza Romy. Chiellini wyskoczył najwyżej i strzałem głową, przelobował Steke, doprowadzając do wyrównania.
Zanim wszyscy zdołali ochłonąć po zmianie rezultatu, powinno być już 2:1 dla Giallorossich. Od razu po wznowieniu gry, szybka akcja Rzymian. Simplicio przewrócony w polu karnym przez Bonucciego i Lichtsteinera. Sędzia pozostał jednak niewzruszony. Kiedy jednak Lamela został podcięty przez Vidala, arbiter nie miał już wyboru. Pewnym ruchem wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Francesco Totti. Strzelił w swoją lewą stronę. Piłka była jednak pół-górna i Buffon który wybrał właściwą stronę, nie miał problemów z obroną.
Zmarnowany rzut karny oraz wzmagające zmęczenie nieco przystopowały zapędy Romy. Juventus był w końcowych fragmentach groźniejszy jednak również nie był już tak groźny jak w pierwszej części gry. Zmiany poczynione przez Luisa Enrique i wprowadzenie Simplicio oraz Perrotty, za zmęczonych Vivianiego oraz Pjanicia umocniły środek pola, co wobec zmian na skrzydle i w ataku Juventusu, stworzyło pewną przewagę dla Romy. Łatwiej było Rzymianom grać przeciwko podmęczonym Marchisio, Vidalowi i Pirlo.
Z groźniejszych zdarzeń w końcowych fragmentach to nieczysty strzał Perrotty w polu karnym, jednak obok bramki oraz dobra sytuacja Simplicio. Brazylijczyk zamiast dograć w środek pola karnego do partnerów, postanowił strzelać z zerowego kąta wprost w Buffona. Juventus miał okazje po strzałach Quagliarelli, Lichtsteinera, Giaccheriniego.
Na ostatnie 5 minut obydwaj trenerzy wprowadzili po jednym rezerwowym graczu. Elia dał świetną zmianę Pepe. Skolei Borriello zbyt późno wprowadzony za niewidocznego w drugiej połowie Osvaldo, nie był w stanie pokazać niczego szczególnego. Wspomniany Elia, mógł zaliczyć asystę przy zwycięski golu dla Juve. W 89. Minucie wyłożył piłkę meczową do Quagliarelli. Włoch „sam na sam” ze Steke strzelił wprost w bramkarza. Sytuacja ta zakończyła to spotkanie. Mimo że sędzia doliczył aż 6 minut, nic znaczącego już się nie wydarzyło.
Roma może być zadowolona z jednego punktu ponieważ trafiła na bardzo trudnego i uporządkowanego rywala. Potrafiła jednak mimo trudności zmobilizować się i wywalczyć punkt. Gdyby odrobinę więcej szczęścia przy karnym miał Totti, pewnie cieszylibyśmy się z 3 punktów. Światełkiem w tunelu wydaje się być budująca postawa całego zespołu. Roma mimo, że wciąż bez taktyki, bez pomysłu, potrafiła wolą walki dorównać ułożonej drużynie, projektowo gotowemu Juventusowi. Wreszcie liderzy jak De Rossi i Totti pokazali jak wiele znaczą. Mimo że dobry wynik może okazać się epizodem, to właśnie wczoraj zobaczyliśmy po raz pierwszy od dawna zalążek rzymskiego ducha, niezłomnego i walecznego, nie zważającego na przeciwności.
STATYSTYKI:
Roma – Juventus
Gole
1 - 1
Posiadanie piłki
50 % – 50 %
Rzuty rożne
4 - 4
Strzały
9 – 16
Strzały celne
4 – 9
Kartki
3 - 3
Komentarze (45)
Ciągle nie wiem co myśleć o Lameli, bo potrafi irytować niesamowicie, a w końcówce spotkania przeprowadzać takie akcje po których mógł paść gol dla Romy (Elija niemogący nawet ze wślizgiem od tyłu do złapać).
nie chce się czepiać ale stara gwardia pokazała dziś że młodziki muszą się jeszcze sporo nauczyć...
remis sprawiedliwy, oczywiście mieliśmy karnego ale i Juve miało swoje okazje.
wreszcie widać było progres.
brawo!
In minus: gra, Lamela, Greco, Totti.
Nasz kapitan zagrał bardzo słabe zawody. I to abstra***ąc od zmarnowanego rzutu karnego. Mnóstwo strat, brak szybkości. Oczywiście nie grał tam, gdzie powinien, ale od Tottiego trzeba wymagać więcej.
Stekelenburg co prawda zawalił bramkę, jednak w paru sytuacjach pokazał, że jest jednak klasą światową.
Para stoperów wg mnie bez zarzutu. De Rossi w końcówce słabiej i trochę niecelnych podań, jednak w przekroju całego spotkania dobrze.
Z drugiej strony Lamela, który pod koniec się troszkę rozkręcił, jednak patrząc przez pryzmat 90 minut - bardzo przeciętnie.
Tak naprawdę ten wynik jest zasługą słabszej gry Juventusu w dniu dzisiejszym, niż naszej wirtuozi futbolu. Chociaż mecz mógł się podobać, co jak na ligę włoską, jest pewną anomalią.
Jeszcze mały komentarz co do zmian: złapałem się za głowę gdy Enrique ściągał Osvaldo właśnie wtedy gdy ten zaczął grać naprawdę świetnie. Tak fatalnej zmiany już dawno nie widziałem. Powinien zejść w tej sytuacji Totti, Lamela lub Greco. Poza tym dobra zmiana Simplicio.
momentami wkradal sie maly chaos zarowno w Romie, jak i Juve...
Borriello w 85 minucie? Iglesias wpuscil go z mysla: macie swojego idola, i tak nic nei zrobi...
nadal jestem za dymisja LE...
Szkoda tego karnego, a z drugiej strony remis chyba sprawiedliwy. Juventus miał więcej okazji, Stek parę razy bronił, choć przy tej straconej bramce nie wiem czy powinien był wychodzić.
W pierwszej połowie graliśmy tragicznie, w drugiej już lepiej. Jakiegoś zamysłu gry nadal brak, a dzisiejszy remis to po prostu nie zasługa Enrique, a piłkarzy, którzy zostawili płuca na boisku. Jak widziałem jak Tadek zasuwa w 90 minucie po skrzydle, to nie miałem słów. Ładnie do gry wprowadził się Simplicio, zagwarantował trochę spokoju w środku pola. Brazylijczyk powinien grać w Neapolu od początku, bo dla Vivianiego gra od pierwszych minut to za wysokie progi.
Greco tragiczny w pierwszej, w drugiej już lepiej. Lamela zagrał kupę, miał jedną akcję meczową, gdzie podał do Franka, poza tym nie potrafił zagrać celnie do najbliżej ustawionego kolegi. Dużo pracował w obronie, ale tak go właśnie ustawił szczególnie na drugą połowę Enrique. Od takich graczy, podobno ma być dobry, oczekuje się jednak lepszych podań.
Osvaldo grał sam ze sobą i szczerze nie rozumiem tego focha, gdy schodził z boiska. Powinien być zdjęty w 60 minucie.
Świetnie De Rossi i Heinze. Tadek też niczego sobie, poza tym farfoclem ala Vidal z pierwszej połowy. W drugiej odsłonie w obronie dawał radę też Angel. W pierwszej z kolei ze strony Hiszpana za dobrze nie było.
Tak czy inaczej, wciąż czekam na nowego trenera.
De Rossi i Heinze stworzyli niesamowity duet... Potwierdza to tylko, że po powrocie Burdisso, to Boriello powinien z nim tworzyć środek obrony.
Bardzo słabo Totti, Greco.
Pozytywnie zaskoczył mnie Taddei, po raz kolejny świetny mecz.
Fajnie, że postawił na Vivianiego, ale chyba mógł od początku zagrać ktoś z dwójki Simplicio Perrotta. Greco w drugiej połowie zagrał moim zdaniem bardzo poprawnie, jeśli nawet nie dobrze. Lamela miał parę ciekawych akcji, no i na nim był rzut karny. Szkoda mi Tottiego, bo ogólnie zapierniczał, ale spieprzył kluczowe akcje. Karny, i te podanie od Lameli. Boriello wszedł za późno. Nie wiem, czy nie mógł właśnie on zmienić Pjanicia. Fakt, Juve lideruje, ale nam 1 punkt nic nie daje...
Jednak nie dopatruję się w dobrej grze Romy ręki Iglesiasa, bo dobre akcje były w większości przebłyskiem danych zawodników. Świetnie zagrali Heinze, Stek, De Rossi, w drugiej połowie Greco, Lamela, czy Simplicio, ale nie tworzyli monolitu. Widać, że bardzo im zależało, no ale grali bez trenera.
CHCEMY TRENERA
"w drugiej połowie Greco, Lamela, czy Simplicio"
No dwaj ostatni zagrali dobrze w II polowie, ale Greco?! On w 70 minucie po stracie piłki dreptał ociężale za piłką jakby go noga bolała
Kompletnie nie rozumiem Luisa i tych jego debilnych decyzji!! Greco?! Co On tam robił. Mógł dać od razu Perrotte lub Simplicio i jeden z nich potem na zmianę dla Vivianiego. Lamela?!?!?!?!?!?!?!?!
CZEMU KU**A ZMIENIŁ OSVALDO!!
KTÓRY ZACZYNAŁ SIĘ ROZKRĘCAĆ!!!!!!!
A Borriello powinien wejść (za Lemele) w 60-65 min max!
Przynajmniej obrona mistrz!!
BRAWO De Rossi i Heinze.
Brawo też dla Romy za mecz w takim ogołoconym składzie przeciwko Juve!!
Brawo za remis, szkoda że nie 3 pkt.
FORZA ROMA !!
Wizjoner w obuwiu sportowym założonym do garnituru zdjął Samuraja gdy ten dostał ciągu na bramę-pewnie miał czytelną wizję.
Olewka na zejściu do szatni bardzo wymowna.
Pączek, Tadek-im trzeba dawać pograć, im się chce orać.
A komentatorzy c+ widac, że research przez meczem robili na asroma.pl, bo sypali newsami prawie w chronologicznym porządku
podobało mi się, jak w 1 połowie poniewierali Lichtsteinera- w sumie miałem nadzieję, że da się sprowokować, jak na lazjucha przystało i wyleci z boiska
DDR I Hanz
Tadek - jak za dawnych czasów niech gra tak dalej dla Romy wielki pozytyw i te crossyyyyyy
Angel - jest ok zagrał jak by był z Seria A trochę takiej gry oczekuje może po za tymi wpadkami na początku meczu
Pjanić - ok ale bez rewelacji albo może się nie przypatrzyłem dobrze ale to zawodnik o wielkim potencjale tak że powoli....
Viviani - widać nerwy go zjadły za wysokie progi ale od czegoś trzeba zacząć pożyjemy zobaczymy, na pewno są w młodzikach gracze z potencjałem wyniki same mówią ale trzeba dać im szansę
Greco - ? czy on był na boisku bo go nie widziałem... że niby grał lepiej w drugiej połowie ? ja osobiście uważam że max serie B dla niego albo Lecce on jest jakąś pomyłką i nie zmienię zdania nie mam nic do niego ale to nie zawodnik na Romę !!!
Totti - widać albo brak ogrania albo lata mógł się zachować inaczej w niektórych akcjach i ten karny ! strzał jak amator takie to można sadzić strzały bramkarzowi Novary ale nie Gigiemu to Totti sprawił że pokochałem Romę ale sorrki ten strzał to jedna wielka kopa mógł się bardziej postarać nerwy nerwami ale kto inny jak nie symbol Romy
Lamela - lipa do momentu kiedy się cofną wtedy na prawdę ta akcja jak by miał RAKIETY W NOGACH MUSI SIĘ NAUCZYĆ POKORY I GRAĆ Z KOLEGAMI ALE NA SWOJEJ NOMINALNEJ POZYCJI I BĘDZIE Z NIEGO POŻYTEK
ŚO przyda się tylko wtedy, gdy ktoś odejdzie - np. następca Juana, Heinze, etc.
Dzisiejszy mecz pokazał, że Roma bardziej od wzmocnień na boisku potrzebuje dobrego psychologa, który zmobilizuje ją przed meczem. Dziś gryźli trawę dla Enrique - chciało im się, więc grali jak równy z równym z Juve.
Czasami zaczynam rozumieć słowa Baldiniego (Totti leń) - mecz z Juve to pierwszy mecz, gdzie Totti zaprezentował się naprawdę dobrze (pomijając niewykorzystanego karnego) - grał dobrze bo walczył. W pozostałych swoich meczach truchtał, grał od niechcenia. Totti to faktycznie straszny leń. No sorry.
Powiem tak - to był najlepszy czas na zmiany. Ale niestety (Boże, wybacz mi to słowo) wypadliśmy korzystnie na tle Juventusu. Także Enrique zostaje, to pewne. A my będziemy sobie tak przeklinać przynajmniej kolejne pół roku. Bo i nic innego nam już nie zostało. Za tydzień zobaczymy łomot od Neapolu.
Właśnie, kiedy ostatnio Totti strzelił z gry?
W najbliższych spotkaniach powrót Bojana i popadnę w głęboką depresję.
Błagam Luis nie sp...ol nam świąt.
Naiwnie zatem należy powiedzieć że to zapowiedź lepszej gry. Kłopot w tym, że najprawdopodobniej w kolejnych meczach (których niestety tylko 2 do przerwy), przekonamy się, jak bardzo chwilowym jest wczorajszy wynik. Nie mamy samych ogórków niezdolnych do gry w piłkę. Czasem nawet i oni coś uszczkną, Żeby jednak zrobić z nich stabilną drużynę potrzeba taktyki. Taktyką nie jest "odbierzcie im piłkę, klepcie ją i strzelajcie na bramkę". Niestety nie według Hiszpana.
Jedyną szansą żebyśmy pacynki Bojana nie zobaczyli w następnym meczu jest jego kontuzja. Totti z Napoli może wejdzie z ławki, na jakieś 3 minuty. Nie ważne że on stabilizował grę z przodu. Liczy się że nie strzelił karnego i nie przebiegł ile trzeba. Więc jest nie w pełni kondycji...
Dziękujemy graczom za dobry wynik i walczeność, a Luisowi już podziękujemy.
Mecz ogólnie chaotyczny, dużo walki i tyle. Roma kondycyjnie i taktycznie jest w stanie fatalnym.
Ale i tak najbardziej podobało mi się jak wszedł Elia w Juve i zrobił taki mały rajdzik,że nikt go nie mógł dogonić (od razu komentatorzy zaczęli chwalić jego szybkość) a chwilkę po tym Lamela mu odjechał jak F1.
No i oczywiście na koniec gromkie ENRIQUE OUT !!!
tylko szkoda ze Francesco karnego zmarnował ale...
Światełka w tunelu nie ma, graliśmy u siebie, ale z Napolii przypuszczam będzie ciężej.
Faktycznie Totti zmarnował karnego, chodź tak na prawdę to remis jest chyba najbardziej sprawiedliwym wynikiem, nie byliśmy w tym meczu zwycięską drużyną.