Aktualnie na stronie przebywa 38 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Alberto Ginulfi to kolejna ciekawa postać w historii Romy, choć dziś nieco już zapomniana. Dziś, w dniu jego 70 urodzin, warto przypomnieć wszystkim fanom tego bramkarza Giallorossich.
Był bramkarzem Romy przez 13 lat, od 1962 roku do 1975. Najpierw zastępca Cudiciniego i Pizzaballi, potem bramkarza numer jeden, a w końcu zastępca Paolo Contiego. Ale sławnym uczynił go przede wszystkim jeden rzut karny. Obroniony. Cóż w tym takiego? – zapytacie. Przecież wielu bramkarzy broni rzuty karne. I mielibyście racje, gdyby nie to, że Ginulfi zatrzymał nie kogo innego, jak samego Pele. W marcu 1972 roku w towarzyskim meczu Roma-Santos, Ginulfi „zaczarował” Króla z Brazylii, mistrza świata, który dwa lata wcześniej w Meksyku pokonał właśnie Włochy.
On sam tak wspomina tamten dzień: Obroniłem rzut karny otwartą dłonią, dla mnie to był tryumf. Po spotkaniu dostałem nagrodę: Pele podszedł do mnie, pogratulował mi i podarował mi swoją koszulkę, którą mam do dzisiaj i zazdrośnie jej strzegę. Stadion w tamtych czasach zawsze był pełen, nawet na meczach towarzyskich, i w tamtym spotkaniu, kiedy obroniłem strzał Pele, wszystkie bilety były wyprzedane. Pamiętam, że mecz zaczął się z półgodzinnym opóźnieniem, żeby wszyscy ludzie czekający w kolejce przed bramą mogli wejść. Santos było elitarną drużyną a Roma też nie była podrzędnym zespołem. Po meczu, jak mówiłem, Pele dał mi swoją koszulkę. Nie była taka, jak te dzisiejsze. Była przepiękna, z bawełny, z herbem klubu. Do dziś ją mam. Gratulacje Brazylijczyka nie były zresztą przesadzone. Ginulfi był dopiero trzecim zawodnikiem, który obronił wykonywany przez niego rzut karny. Sam bramkarz Romy wspomina też, jak Pele pytał o niego w czasie meczu: Ówczesny manager powiedział mi potem, że Pele chciał mnie w zabrać do Brazylii, żebym bronił w jego Santos. Stało się jednak inaczej. Dziś Ginulfiego pamięta się przede wszystkim przez pryzmat tamtego rzutu karnego, co jest niesprawiedliwe, jako że w zgodniej opinii ekspertów był on jednym z najmocniejszych i najbardziej nowatorskich bramkarzy swoich czasów. Podkreśla się m.in. że to on jako jeden z pierwszych zaczął regularnie wychodzić z bramki, żeby śledzić rozwój gry i się w nią włączać.
Alberto Ginulfi urodził się 30 listopada 1941 roku w Rzymie, gdzie dorastał. Na początku był rezerwowym Fabio Cudiciniego i Pierluigiego Pizzaballi. Po zdobyciu tytułu mistrza Włoch w 1959 roku w młodzieżówce Romy (gdzie był niemal niepokonany), zdobył pozycję pierwszego bramkarza w sezonie 1969-1970.
Grał bardzo pewnie i równo. Alberto Marchesi z “Il Corriere dello Sport” nazwał go w 1971 roku pierwszym nowoczesnym bramkarzem. Przez trzy sezony nie miał rywali na bramce Romy, ale potem musiał ustąpić Paolo Contiemu. Cały sezon 1974-1975 przesiedział na ławce, nie rozgrywając nawet jednego meczu. Karierę kontynuował potem w Veronie (1975-1976), a sezon zakończył się utrzymaniem skazywanej na porażkę drużyny w Serie A oraz dotarciem do finału Pucharu Włoch.
Następnie przeniósł się do Fiorentiny, gdzie był zmiennikiem Massimo Mattoliniego. Ale w barwach Violi stanął między słupkami tylko raz, przez 45 minut. Po przygodzie we Florencji zagrał jeszcze sezon w Cremonese w Serie B, rozstając się definitywnie z piłką w 1978 roku.
1962-1975 Roma - 157 spotkania ligowe, 152 puszczone bramki
1975-1976 Verona - 30 spotkań ligowych, 46 puszczonych bramek
1976-1977 Fiorentina - 1 spotkanie ligowe, 0 puszczonych bramek
1977-1978 Cremonese - 30 spotkań ligowych
W swojej karierze zaliczył też 34 występy w Pucharze Włoch i dziewięć w Pucharze Zdobywców Pucharów.
Komentarze (0)