Aktualnie na stronie przebywa 88 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Dziś ostatnia już część wędrówki po stadionach, gdzie zespół Giallorossich przyjmował jako gospodarz wiele znakomitych firm. Kontynuujemy zatem opowieść o Stadio Olimpico (na zdjęciu głównym w latach 1990-2009), jednak wcześniej kilka słów o Stadio Flaminio…
To właśnie na tym stadionie przez cały sezon 1989/90 rozgrywała swoje mecze drużyna Romy pod wodzą Gigi Radice. Powstał on na terenie zrównanego z ziemią w 1957 roku, doskonale znanego kibicom Romy, Stadio Torino. Konkurs na projekt stadionu wygrała w 1956 roku firma „Nervi i Bartoli” czyli w rzeczywistości architekci Pier Luigi Nervi oraz John Bartoli. Sam projekt był autorstwa Antonio Nervi – syna Pier Luigiego. Budowa stadionu rozpoczęłą się w lipcu 1957 roku a więc zaraz po wyburzeniu murów Stadio Torino. Jeszcze w trakcie budowy obiektu zdecydowano o nowej nazwie stadionu. Dotychczasowa nazwa Stadio Torino – choć bardzo szczytna, bo przecież upamiętniająca tragiczny koniec wielkiej drużyny Torino – wprowadzała wiele zamieszania dla ludzi nie będących mieszkańcami Rzymu, którzy lokalizowali położenie stadionu właśnie w Turynie. Stąd też nowy obiekt przyjął nazwę Stadio Flaminio. Wielkie otwarcie stadionu nastąpiło 19 marca 1959 roku. Początkowo mógł on pomieścić nawet 40.000 widzów, jednak z czasem – ze względów bezpieczeństwa – pojemność została zmniejszona do około 30 tysięcy. Stadion posłużył między innymi do rozgrywania meczów piłkarskich podczas Igrzysk Olimpijskich w 1960 roku. Od lat ’70 XX wieku obiekt służył drużynom rugby – reprezentacji Włoch oraz lokalnej Roma Rugby.
Stadio Flaminio służył także piłkarskiej drużynie AS Roma, gdzie piłkarze mogli w spokoju trenować a swoje mecze rozgrywały zespoły młodzieżowe Giallorossich. Jednak z początkiem sezonu 1989/90 zawitała na stadion pierwsza drużyna Romy. Stadio Olimpico - dotychczasowy obiekt, na którym rozgrywali swoje mecze Giallorossi został poddany gruntownej przebudowie w związku z przygotowaniami do Mistrzostw Świata w 1990 roku. Można więc powiedzieć, że rzymianie wrócili na swoje dawne miejsce rozgrywania spotkań, chociaż ani sam stadion ani też jego nazwa nie miały już nic wspólnego ze Stadio Torino.
Pierwszy mecz po 36-letniej przerwie na nieustanne występy na Stadio Olimpico, Giallorossi rozegrali 10 września, pokonując Atalantę 4:1 (gole zdobywali: Desideri, Gerolin, Berthold i Voeller). Ostatni – jak do tej pory – mecz Roma rozegrała 29 kwietnia 1990 roku. Przeciwnikiem była wtedy Bolonia a spotkanie zakończyło się remisem 2:2 (gole Gianniniego i Voellera).
Kibice uczestniczący w pierwszym spotkaniu reprezentacji Włoch na Mondiale ’90, tak naprawdę mogli zobaczyć zupełnie nowy obiekt, który w niewielkim stopniu przypominał ten z końca lat ’80 minionego wieku. W istocie – światowy czempionat dał Stadio Olimpico nowe życie. Od 1987 roku zespół wielkich znakomitości (m. in. projektant Annibale Vitellozzi, architekt Maurizio Clerici oraz inżynierowie Paolo Teresi i Antonio Michetti) udoskonalał projekt przebudowy stadionu. W ciągu zaledwie roku, z obiektu – jak na owe czasy – przestarzałego i surowego, stał się on budowlą na wskroś nowoczesną, porażającą swą architektoniczną lekkością i funkcjonalnością. Przede wszystkim zmieniono rozciągnięty, eliptyczny kształt korony stadionu na bardziej kołowy. Zrealizowano to zamierzenie poprzez przybliżenie do siebie obu trybun znajdujących się za bramkami. W praktyce oznaczało to wyburzenie południowego i północnego łuku trybun i zbudowanie ich od podstaw. W dużym stopniu nową konstrukcję otrzymała też trybuna Monte Mario (to ta dla dziennikarzy i VIP-ów). Jedynie trybuna Tevere (vis a vis Monte Mario) utrzymała swą dotychczasową konstrukcję a jej modernizacja polegała na dobudowaniu kilku rzędów siedzisk. Tym samym obiekt zwiększył swoją pojemność do 82.000 miejsc (stał się 14-tym stadionem świata pod względem ilości krzesełek i drugim we Włoszech, jednak w rzeczywistości – po uwzględnieniu wszelkich norm bezpieczeństwa – na trybunach mogło zasiąść nieco ponad 73 tysiące widzów) . Kolejną wielką zmianą – poza oczywiście tak mało istotnymi sprawami jak remont szatni, gabinetów odnowy biologicznej czy sal konferencyjnych – było przekrycie trybun dachem o lekkiej konstrukcji stalowej.
Wokół korony dachu zamontowano najnowocześniejsze oświetlenie elektryczne. Stadion zachował – by móc dalej nosić miano Olimpijskiego – bieżnię wokół boiska, która jednak wciąż ograniczała emocjonalny odbiór piłkarskich widowisk przez kibiców. Pierwszymi meczami rozgrywanymi na odrestaurowanym obiekcie były spotkania reprezentacji Włoch, dla której ten nowoczesny obiekt okazał się bardzo szczęśliwy. Pięć meczów i tyleż zwycięstw otworzyły „Azzurrim” drogę do walki i medale mistrzostw świata. Rzymscy kibice na pewno do dziś pamiętają zwycięskiego gola zdobytego przez Giuseppe Gianniniego w meczu z USA i jego wyjątkową radość (14 czerwiec).
Po Mundialu, na Stadio Olimpico – po ponad roku rozgrywania swoich meczów na Stadio Flaminio – mogli wrócić piłkarze Romy. Pierwszym ich meczem było spotkanie w dniu 9 września 1990 roku w ramach 1. kolejki Serie A. Ponowny debiut Giallorossich na tym obiekcie wypadł bardzo okazale, ponieważ Fiorentina została odprawiona do domu z bagażem 4 bramek (Voeller, Salsano, 2xCarnevale).
Stadio Olimpico miał w swej najnowszej historii wiele ważnych momentów dla rzymskiego klubu – wtedy to obiekt wypełniał się po brzegi. Tak było podczas rewanżowego meczu finału Pucharu UEFA w maju 1991 roku, kiedy to Roma musiała odrabiać dwubramkową stratę z pierwszego meczu z Interem Mediolan. Do dziś w uszach wielu kibiców dudni jeszcze jeden wielki okrzyk: „Roma!, Roma!, Roma!...”, kiedy przy stanie 1-0 Giallorossi szturmowali bramkę Waltera Zengi by wyrównać straty.
Jeszcze więcej kibiców (80.000) odwiedziło Stadio Olimpico zaledwie dzień po meczu z Interem. Okazja była niebanalna – pożegnanie piłkarza Bruno Contiego i jego benefisowy mecz Romy 1983 oraz zespołu z Ameryki Południowej. Wygrała Roma 4-3 a pierwszą z bramek dla Giallorossich zdobył w 20 minucie z rzutu karnego właśnie Conti.
Podobny przebieg miała mieć ceremonia pożegnania Giuseppe Gianniniego. Na jego benefisowy mecz między SuperRomą a drużyną Italia ’90 przyszło 50 tysięcy fanów, jednak poprzez grupę nieodpowiedzialnych ludzi święto zmieniło się w horror a stadion i jego murawa zostały w znacznym stopniu zdemolowane (zdewastowana trawa, uszkodzone bramki, wyrywane siedziska).
W XXI wieku po raz pierwszy stadion ujrzał wielkie święto kibiców Romy 17 czerwca 2001 roku, kiedy to na zakończenie sezonu Giallorossi rozgrywali decydujący pojedynek o mistrzostwo Włoch z drużyną Parmy. I chyba jeszcze nigdy stadion ten nie widział tak wielkiej ilości flag, transparentów i nie słyszał takiej wrzały. To był wulkan, który eksplodował wraz z ostatnim gwizdkiem sędziego. No, powiedzmy, że już nieco wcześniej… Bo długie 18 lat oczekiwania na scudetto tak bardzo paliło w pięty, że kibice nie mogli doczekać się końca meczu i już kilka minut wcześniej sforsowali pleksi-płot wdzierając się na plac gry.
Kolejnym wielkim piłkarzem Romy, który pożegnał się benefisowym występem na odrestaurowanym Stadio Olimpico był Vincent Candela. 5 czerwca 2009 roku stanęły naprzeciwko siebie drużyny Francji 1998 (mistrz świata) oraz Romy 2001 (mistrz Włoch). Pożegnalnemu występowi Francuza przyglądało się ponad 40 tysięcy kibiców a sam mecz zakończył się zwycięstwem Romy 5-3.
Od 2008 roku, decyzją Włoskiej Federacji Piłkarskiej, każdy finał Pucharu Włoch rozgrywany jest na Stadio Olimpico. Właśnie w pierwszym roku obowiązywania tego przepisu, dzięki wygranej nad Interem 2-1 (gole zdobywali Mexes i Perrotta) Giallorossi zdobyli swój dziewiąty Puchar Włoch. W kolejnych latach finałowe batalie wygrywały zespoły Lazio (2009), dwukrotnie Interu Mediolan (2010 i 2011) oraz Napoli (2012).
Ale Stadio Olimpico to nie tylko piłka nożna. Dzięki znakomitej bieżni obiekt wykorzystywany jest corocznie do zawodów lekkoatletycznych. W 1987 roku – jak już wcześniej wspomniano - odbyły się tutaj Mistrzostwa świata w w lekkoatletyce. Natomiast od 1998 roku stadion Olimpijski jest areną jednego z mitingów Golden League (od 2010 roku jest to już Diamentowa Liga). Na Stadionie Olimpijskim często odbywają się także koncerty gwiazd muzyki pop. Od 1991 roku śpiewali tam m. in. Tina Turner, David Bowie, Renato Zero, Sting, The Cure, Eros Ramazotti, R.E.M., Madonna, Rolling Stones, George Michael, Depeche Mode, Vasco Rossi (koncert na zdjęciu poniżej) czy też Bruce Springsteen.
Stadion Olimpijski miał również szczęście gościć dwukrotnie finalistów piłkarskiej Ligi Mistrzów. W 1996 roku pojedynek między Juventusem i Ajaksem zakończył się zwycięstwem turyńczyków w serii rzutów karnych. Natomiast w 2009 roku spotkanie między Barceloną i Manchesterem Utd zakończyło się zwycięstwem Katalończyków 2:0. Przy okazji tego drugiego finału, na stadionie wymieniono komplet plastikowych siedzisk – dotychczasowe, już nieco sfatygowane, zastąpiono krzesełkami w kolorze ciemno niebieskim, które dały trybunom większy wyraz. Poniższe dwa zdjęcia przedstawiają Stadio Olimpico w przededniu rozegrania tego finału oraz w nocnej scenografii podczas samego meczu.
Tymczasem słychać coraz więcej głosów, które mówią o nowym obiekcie dla Romy, który znów – podobnie jak wcześniej Campo Testaccio – będzie dla piłkarzy prawdziwym domem. Nie udało się tego dokonać Dino Violi (odmowa miasta), duetowi Franco-Rosella Sensi zabrakło czasu (ich projekt zatrzymał się na wizualizacji komputerowej - na zdjęciu poniżej), jednak teraz wydaje się, że nowych właścicieli klubu – amerykańskie konsorcjum – nie jest wstanie już nic zatrzymać. Do 2016 roku Roma ma rozgrywać mecze na swoim własnym, typowo piłkarskim obiekcie, który będzie spełnieniem marzeń wielu pokoleń kibiców Romy a przede wszystkim powrotem do korzeni.
KONIEC
Komentarze (6)
Na nowym stadionie mam nadzieje ze bedxie cos w typie Curva Sud
A co do artykułu to bardzo fajnie i ciekawie opisana historia, którą niewątpliwie warto znać.
Największą wadą stadionu jest to, że jest po prostu za duży...
Z tym, że nie jestem przekonany czy taka nowoczesna arena w stylu Dallas Cowboys miałaby tą "magię" - chociaż Juventus nie narzeka.