Aktualnie na stronie przebywa 33 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - D.Stoppini) Sesja psychoanalizy nikomu by nie zaszkodziła. I tak było po Lyonie: "czujesz, że nie masz niczego w ręku, że wszystko straciłeś, masz wątpliwości czy zapalić światełko w łazience czy pozostać w ciemności". W ten właśnie sposób Luciano Spalletti rozpoczął w piątek pracę nad głową Romy, swoich piłkarzy, aby przekonać ich, że od tej pory rozpoczyna się inna historia.
Pozostało jeszcze jedenaście meczów, maksymalnie dwanaście, jeśli udałoby się odwrócić rezultat półfinału Coppa Italia: być może to jego ostatnie mecze na ławce Romy, jeśli najbliższe spotkanie z Jamesem Pallottą nie podważy dyskusji o przyszłości, która wydaje się rymować z pożegnaniem, z powodu słów, konferencji i utraty nerwów. Droga wydaje się być obrana, niezgodności wydają się być wykrzyczane na cały świat, tak jak mini liga, 10 kolejek, które Spalletti odrzuca ograniczać do walki o drugie miejsce. I oto zagranie w poszukiwaniu efektu odbicia. Napoli? Nie, Juventus. "Jeśli zespół pokaże, że jest taki jak był, wówczas można wygrać najbliższe cztery-pięć meczów. Potem może zdarzyć się wszystko. Scenariusze w tabeli mogą ulec zmianie: potem pozostanie finałowy etap. Powiedziałem drużynie: najbliższe cztery-pięć meczów może pozwolić wejść do walki o scudetto".
Marzenia o mistrzostwie są obecne: motywacja jest wysoka, w tej sytuacji być może również obsesja zwycięstwa. W meczu z Sassuolo będzie wiadomo czy przekaż trafił do głów piłkarzy: "Mamy wszystko w swoich rękach, to pokazała mi analiza występu z Lyonem. Roma pokazała, że posiada piękne możliwości - mówi dalej trener. - "To był mecz, który chcieli zagrać moi piłkarze: 25 strzałów, rekord, Barcelona z PSG zatrzymała się na 20. Jeśli przy najbliższych okazjach będziemy grać w ten sam sposób, wygramy wiele meczów i pozostaniemy w europejskich pucharach. Gracze mieli poczucie, jakby wszystko przegrali, ale potem zobaczyłem właściwe spojrzenia".
Dziś wieczorem będzie miał możliwość pokazania tego przed Pallottą, który będzie na Olimpico (o ile grypa pozwoli). Dwójka przetnie sobie drogę, potem będzie miała okazję - prawdopodobnie jutro - spotkać się, aby wyjaśnić sobie swoje idee. Pallotta wymaga decyzji "zostajesz lub nie", jeśli chodzi o kontrakt. Kto wie czy kiedykolwiek będzie wymagał lżejszych tonów wypowiedzi od swojego trenera, który wczoraj sprecyzował swoje "być może to ja przynoszę pecha" z meczu z Lyonem: "Nie jestem pechowcem, osiągnąłem poziom życia, który się nie zmienia, pech nie może mi niczego odebrać". Potem zaatakował ponownie dziennikarzy: "Jestem trenerem Romy, nie prowadzę każdego dnia psychoanalizy, to jest praca pechowców. Mogę przegrać dwa mecze i iść do domu, ale pozostanę Spallettim, który przy 22 tysiącach zarejestrowanych w pierwszej klasie rozgrywkowej, trenował w Serie A przez 20 lat. Was, dziennikarzy, ilu jest z kolei? Wydaje mi się, że bardziej niż artykuły sportowe, piszecie horoskopy". Przy okazji. Na innej stronie publikujemy znak zodiaku, rybę, przy którym jest napisane: "Bycie zbyt impulsywnym prowadzi do ryzyka starć w relacjach z innymi. Kontrolujcie siebie i bądźcie bardziej strategiczni".
Komentarze (3)