Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Corriere Dello Sport - R.Maida) Rekordowa Roma przejdzie do historii jako jeden z najlepszych zespołów, który nic nie wygrał. 87 goli w lidze to pierwszy wyrównany rekord w klubowej historii (pochodzi z sezonu 1930/1931) i jeśli w niedzielę przyjdzie wygrana z Genoą, stanie się klubowym rekordem również zamknięcie sezonu z 87 punktami.
Luciano Spalletti westchnął głęboko, po tym jak umocnił zespół na drugim miejscu. "Pewne liczby prowadzą nas do zrobienia refleksji, - przyznaje - ale najważniejsze, że pokazaliśmy również tutaj, w Weronie, że jesteśmy zespołem poważnych osób. Przegraliśmy mecze ciężkie do zniesienia ze względu na ból, jaki wywołały. Jednak w tej wygranej jest wszystko, czego chcieliśmy. Chievo niczego nam nie podarowało i teraz jesteśmy szczęśliwi. Bez żalów".
Przez jedną noc Juventus wrócił na +1 punktu. Spalletti, co zrozumiałe, nie ma złudzeń: "Juve wygra ligę, nie przepuści dwóch punktów meczowych. To w dużej części zasługa Allegriego, któremu mówię brawo. Cieszymy się, że możemy świętować w niedzielę na Olimpico, ale żeby być za tymi, którzy wygrają scudetto, musieliśmy wygrać wszystkie mecze. To było prawie niemożliwe". To też okazja do dygresji na temat zbiorowego postrzegania: "W Rzymie raz jesteś niesamowity, a za chwilę słaby. Wystarczy jeden gol, aby zmienić osąd. Jeśli jednak przeanalizujemy inne kraje, widzę wiele zespołu, które nie zajęły nawet drugiego miejsca: dwa zespoły z Manchesteru, dla przykładu. Jednak również w Niemczech i Hiszpanii. Zatem ten, kto mówi teraz o nieudanym sezonie jest przeciwko Romie... Jednakże myślimy o pokonaniu Genoi, gdyż Napoli nie odpuszcza".
Również przeciwko Chievo zespół dwukrotnie musiał odrabiać wynik, to był ciężki dzień. "Niestety, wysoka stawka spala grę w piłkę. A to obniża poziom naszych zagrań. Jednak potem jakość z nas wyszła i zrobiła różnicę. Pokazaliśmy, że potrafimy zareagować. Szukaliśmy okazji, aby zakończyć właściwie nasz sezon. Gra w Lidze Mistrzów, jak już powiedziałem, jest rajem. To oznacza, że pracowaliśmy we właściwy sposób".
Niemożliwym jest nakłonienie go do rozmawiania o przyszłości, mimo że przed meczem Baldissoni powiedział, że "to nie trenerzy żądają gwarancji, to klub wybiera trenerów". Spalletti woli myśleć o finalnym sprincie. W międzyczasie bije brawo napastnikom, w szczególności El Shaarawyemu: "Mogłem z niego korzystać więcej. Zaliczył niepowodzenia w niewielu meczach, szczególnie w ostatnich tygodniach był niesamowity". Tak jak Salah, jego pupil: "Momo jest wspaniałym piłkarzem. I może stać się niszczycielski, jeśli nauczy się korzystania ze środkowych sektorów boiska, przy atakowaniu z głębi pola: potrzebny jest rower, aby go zatrzymać".
Wśród wymieniania nazwisk, wypowiada słodkie słowa, bez dotykania tematu Tottiego. Od Dzeko ("Mógłby grać w każdym zespole, ciężko jest znaleźć środkowego napastnika, który potrafi łączyć szybkość i siłę fizyczną tak jak Edin") do Nainggolana i De Rossiego: "Musiałem wykluczyć Radję, aby nim zarządzić, wypuszczenie go od pierwszej minuty byłoby ryzykowne: wyjaśniłem mu to i zrozumiał. Ponadto w środku pola mam Paredesa i Strootmana, który czują się dobrze i Daniele, który w tym momencie jest niezastąpiony". Spalletti jest przekonany, że ustanowił szczególny feeling z graczami: "Jestem zakochany w mojej Romie. Spędziliśmy ze sobą piękny rok i ciężko jest stworzyć bardziej solidne relacje". Kto wie czy to wystarczy do pozostania w Trigorii.
Komentarze (19)
Ale wtopy z el. LM czy merdami też były ''konkret'', wielokrotnie łysy działa na nerwy swoimi wypowiedziami, zachowawczością. Nie mówiąc już o traktowaniu Tottiego..
Mimo wszystko chyba bardziej skłaniałbym się ku pozostaniu Spallettiego..Ja wiem, że wraz z przyjściem Monchiego, sporo osób ulega takim nadziejom, aby ryzykownie postawić na kogoś typu Di Francesco i budować wszystko od zera..Są przykłady, pokazujące, że czasem warto zaryzykować. Natomiast nie mam złudzeń, że większa jest szansa, że taki trener spuści nas z TOP3 niż będzie rewelacją..Naprawdę już się naczytałem o nowym ''wielkim początku'' z duetem Sabatni/ Enrique i moje nadzieje runęły w gruzach... Niektórzy wierzyli nawet \ w Zemana, a może się uda, no nie udało się niestety...A patrząc na to jak eksperymentują sobie w Mediolanie z różnymi trenerami, to pokazuje, że trafienie na rewelację trenerską nie jest wcale takie proste..
I dochodzi jeszcze taka kwestia, że Spalletti ''zhardział'' w Rosji, co owszem budzi dziwne niedomówienia i konflikt z Tottim..Ale z drugiej strony sądzę, że podobny jest w stosunkach z zarządem, co jest akurat dobrą stroną, bo nie da sobie rozsprzedać drużyny i liczyć na cud. Zresztą widać było nawet w letnim okienku, kiedy owszem straciliśmy Pjanica, ale pierwszy raz od lat pozostawiono praktycznie bez większych zmian atak, a dokupiono 5 obrońców.
O ile po drugim sezonie Garcii widziałem całkowicie wypompowaną drużyną, bez perspektyw i chciałem jego odejścia. Tak z łysym, mimo wszystko widzę jakoś sensownie poukładaną drużynę, w której coś jednak jest.
Także, jak odejdzie jakoś nie będę płakał po kwasie jaki zrobił i rozczarowaniu w pucharach..natomiast gdyby to ode mnie zależało skłaniałbym się ku jakiejś stabilizacji i zostawieniu Spallettiego z warunkiem ugrania jakiegoś pucharu w przyszłym sezonie.
Może masz rację, a może nie
Z drugiej strony fajne jest, że po prostu można nie podpisać przedłużenia - to spore oszczędności dla kasy klubowej.
Nie wiem, może mam jakiś przerost empatii, ale rozumiem Lucka. Mimo trudności i tak wykręcił kolejny rekord z klubem którego kibice są tak niewdzięczni że faktycznie - starczy bramka w jedną lub drugą i nastroje zmieniają się od nienawiści i rozpaczy do uwielbienia i peanów. Sami dobrze wiecie że tak jest. Tacy cholera jesteśmy. Powinniśmy się zbiorowo czasami leczyć.
Ja to widzę tak - jest Monchi, mamy na 99% te 2 miejsce więc pewną LM - będą mądre (daj Boże) transfery i spokojne przygotowywanie się do sezonu. Jeśli to nie "pyknie" to myślę że nikt nie będzie miał wątpliwości co do odejścia Spalla i bez zbędnych ceregieli ten zrezygnuje. Ale też nie możemy zaprzeczyć że na tę chwilę Lucek ma pewien potencjał i myślę że każdy czuje pewną pokusę zobaczenia go w przyszłym sezonie za sterami Romy po przemeblowaniu poczynionym przez Monchiego. Byle tylko te przemeblowania wyszły nam na dobre. Rozumiem pewne żale do Spalla, zwłaszcza o Tottiego, bo tam Lazio i puchar... dajcie spokój
Natomiast po czasie, na chłodno..zauważam, że to jednak dobry trener, który wykonuje tutaj przyzwoitą robotę i regularnie punktuje w lidze. Tym bardziej, że kadra jaką dysponuje jest biedna na trzy fronty.
A i Mediolan jest dla mnie przestrogą, że czasem może lepiej postawić na jakąś stałość...eksperymentują sobie z trenerami i jakoś na geniusza jeszcze nie trafili, a przy zbliżonych nakładach od lat nie mają podejścia do nas.
Wiadomo, zostaje smród z traktowaniem Tottiego, dziwne wywiady, jednak być może była to jego taktyka, tak jak to kiedyś robił Mou, aby odwrócić uwagę i presję mediów z dala od drużyny.
Może ta jego twardość, kamienne miny, traktowanie piłkarzy było jego taktyką by zmienić naszą mentalność?
No nic, wydaje mi się, że warto poczekać na koniec sezonu, wtedy choć jedna strona powinna się wypowiedzieć i ujawnić choć trochę z tego co działo się wewnątrz szatni.
1. Sezon stracony, niczego nie wygrał, a to był jego główny warunek pozostania dalej na ławce trenerskiej.
2. Wielokrotnie popełniał błędy taktyczne w lidze, można powiedzieć kilka meczów to on przegrał.
3. nie stawia w ogóle na młodych - nawet sytuacja z Paredesem pokazuje że jak gra regularnie to w meczu z Juve - był jednym z najlepszych na boisku.
4. Jego zmiany są wręcz tragicznie, Spall potrafi wstawić zmęczonego Ninje wczoraj zamiast dać pograć dłużej Tottiemu. Wpuszczać kapitana w 83 minucie to śmiech na sali...........
5. Bardzo brzydko zachowuje się w stosunku do Franka, nie potrafi jak facet powiedzieć co mu leży na wątrobie, a nie ciągle go usadza na ławce i to jeszcze w ostatnim sezonie jego życia.
6. Spall przegrał praktycznie każdy mecz na szczycie - z Porto, z Lyonem, z Lazio (liga plus puchar), z Napoli, z Juve w rundzie jesiennej. Dla mnie wygrana na Olimpico z Juve i z Milanem na San Siro nie odkupuje win.
W świetlne tych dowodów uważam, że jeśli jest człowiekiem słownym i mam go nadal szanować, to powinien zrobić jak powiedział "niczego nie wygram, to odejdę". Jak zrobi inaczej to w moich oczach straci zaufanie, którym go darzę nawet po przegranym sezonie.
1. Przy tak mocnym Napoli 2 miejsce nie jest złym rezultatem. A co do meczu z Porto, to podziękujmy niejakiemu Vermaelenowi. Ciekawe że wszyscy mają pretensje do łysego, a to Belg nas idiotycznie osłabił i ośmieszył.
2. Ja pamiętam tylko taktyczną klęskę z Lazio. Było coś jeszcze?
3. Jest u nas w klubie 2 młodych - Nura i Gerson. Który wg Ciebie miał grać i dlaczego? Emerson i Paredes są sporo starsi, ale ok - pomówmy i o nich. Na pierwszego stawiał z uporem maniaka, mimo że ten grał na początku istną padakę. Drugi zagrał dobre dwa mecze w sezonie, ale mimo wszystko też pojawiał się na boisku, mimo że łysy miał do dyspozycji starszego i bardziej doświadczonego Greniera.
4. Zgadza się, ale pamiętajmy że często jakość zmienników była podyktowana wąską ławką, a Spall zwyczajnie potrzebował wrzucić na boisko gracza na konkretną pozycję. Skutkiem tego były komediodramaty gdy na placu gry pojawiał się beznadziejny Peres... Tutaj wina jest pół na pół Łysego i klubu. Wypadł nam Florek i nie ściągnięto godnego zmiennika na tę II połowę sezonu.
5. Też mi się to nie podoba. I jest to chyba jedyny twardy zarzut jaki mam do Spalla. Franek mógłby po prostu więcej pograć, choćby w meczach gdzie pewnie prowadzimy. Niemniej nie mamy pewności czy oni ze sobą nie rozmawiają. Skąd taka wiedza?
6. Tak, z Porto Spall dostał czerwoną kartkę po której wszystko się posypało. Wszystko przez niego
Dla mnie najbrzydszy mecz to była druga połowa w Bergamo - deklasacja totalna, tak rozjechanej Romy dawno nie widziałem. Syndrom frajera odżył parę razy - ot choćby w Lyonie - ale ogólnie nie frajerzyliśmy tak jak za Rudiego.
Pierwszy mecz z laćją rozumiem - zaskoczyli Spalla czy coś tam. Ale on nie zareagował na to także w lidze, więc zawalił te mecze derbowe.
Z jednej strony, Spall mogl zrobic troche wiecej rotacji do skladu bo ewidentnie druzyna byla juz zmeczona, bo byl to drugi maraton meczowy na przestrzeni kilku tygodni.. Najlepiej widac bylo to po Radji, ktory zgasl w tym etapie sezonu bo swietnych meczach z Villareal i Interem. Z drugiej strony lawka byla na tyle krotka ze nie sadze zeby te zmiany wywindowaly nasza pozycje, nawet gdyby tak bylo to przypuszczam, ze tak jak powiedziala tutaj jedna osoba, teraz pewnie bilibysmy sie o 3 miejsce a nie 2.
Trener nie dostal wzmocnien, o ktorych wszyscy bylismy swiadomi, ze sa one potrzebne w tak kluczowym momencie sezonu i moim zdaniem dlatego dzisiaj nie cieszymy sie z zadnego pucharu.
Porto to rzeczywiscie byl mecz ''epizodow'', mozliwe ze mentalne podjescie bylo zle, ale co mial Spal do powiedzenia przy bledach indywidualnych???
Sezon bardzo mozliwe ze zakonczy sie przy absolutnym minimum, ktore bylo wymagane, czyli awans bezposredni do LM... to byl cel minimum i zostal spelniony, kazdy inny triumf by spowodowal ze sezon bylby sukcesem! Niestety tak sie nie stalo... Moim zdaniem 1 sezon dla Spala sie nalezy chociazby z tego wzgledu, ze zdobyl te rekord punktow a kryzys w druzynie wynikal ze zmeczenia a nie z bledow taktycznych... Pamietacie Rudiego przy fali remisow? Tam byly bledy taktyczne i mentalne, a w tym sezonie tego nie widzielismy, druzyna byla stabilna.
Co prawda tez nie gralismy w LM wiec nie mielismy okazji zostac zmiazdzeni przez jakas Barce czy Bayern... Niech pykna ta Genoe i pozostawia go na stolku, jak ma cos do udowodnienia to niech to zrobi.