Aktualnie na stronie przebywa 30 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Roma po zwycięstwie nad Palermo w Rzymie, poniosła porażkę na stadionie Luigi Ferraris. W 83 minucie już cieszyliśmy się z wyrównania, mając nadzieje że uda się jeszcze jedną bramkę zdobyć, lub co najmniej dowieźć remis do końca spotkania. Wszystkie te nadzieje pękły jak mydlana bańka sześć minut później, po celnym strzele Juraja Kucki.
CFC GENOA - AS ROMA 2:1 (1:0)
Bramki:
1:0 38' Jankovic
1:1 83' Borini
2:1 89' Kucka
Kartki: Seymour, Merkel (Genoa) Burdisso (Roma)
Genoa (4-3-1-2): Frey - Antonelli, Moretti (46 Bovo), Dainelli, Mesto - Veloso, Seymour (54 Kucka), Rossi - Merkel - Jankovic (71 Constant), Palacio
Ławka: Caracciolo, Granqvist, Jorquera, Lupatelli;
ROMA (4-3-1-2): Stekelenburg - Perrotta (71 Borriello), Burdisso, Heinze, Jose Angel - Pizarro (58 Osvaldo), De Rossi, Gago - Lamela (58 Greco) - Borini, Bojan
Ławka: Curci, Cassetti, Juan, Taddei
W niedziele cieszyliśmy się wszyscy ze zwycięstwa Romy nad Palermo, które miało być odpowiedzią na derbową porażkę. W takich sytuacjach kibice wymagają odpowiedzi długich, trwających więcej niż jeden mecz, możliwie trwających jak najdłużej. Dziś możemy powiedzieć, że niedzielna odpowiedź nie była do końca szczera.
Do meczu z Genoą zespół Giallorossich przystąpił aż z czterema zmianami - Cassettiego zastąpił Perrotta, Juana - Heinze, a w ataku zamiast Osvaldo i Borriello biegali młodzi Borini i Bojan. Możemy się tutaj domyślać czy nasz trener chciał dać odpocząć głównym piłkarzom przed meczem z Milanem, czy może chciał mieć w tym meczu bardziej "ruchliwy atak". To jest średnio ważne - możemy już powiedzieć że te zmiany pożądanego efektu (czyt. zwycięstwa) nie dały.
Obie drużyny narzuciły od początku wysokie tempo meczu. Roma miała inicjatywę i rozgrywała piłkę na połowie Genoi. W 8 minucie mogło być gorąco. Niezdecydowanie naszych obrońców mogliśmy przypłacić stratą bramki. Piłka leciała między naszymi stoperami a żaden z nich nie był zdecydowany jej przejąć, okazję wywęszył tu napastnik gospodarzy, ale w porę pozbierał się Burdisso i wykopał piłkę za linię końcową. Ganoa zaczęła coraz śmielej przenosić się pod bramkę Stekelenburga.
W kolejnych piętnastu minutach mecz się wyrównał - nie było tak dużej optycznej różnicy w posiadaniu piłki i akcji. Roma miała kilka sytuacji w których była bliska objęcia prowadzenia - w 25 minucie po strzale Boriniego piłka nieznacznie minęła lewy słupek bramki chronionej przez Freya. Chwilę później bardzo ładna akcja całego zespołu Romy. Po wymianie piłki, z prawej strony dośrodkowywał jeden z zawodników Romy. Piłka trafiła na ok. 5 metr gdzie doszedł do główki Gago, piłkę skierował w światło bramki ale Frey wypiąstkował ją i zażegnał zagrożenie.
Początek trzeciego kwadransa to dużo fauli na zawodnikach Romy takich jak Borini czy Bojan. Spodobała mi się waleczność Boriniego w 33 minucie, kiedy to podbiegł do obrońców Genoi i odebrał im piłkę, ale sędzia dopatrzył się tam faulu. W 38 minutach stadion Luigi Ferraris ożył - bramkę dla gospodarzy zdobył Jankovic. Palacio przedarł się prawą stroną, wpadł w pole karne i podał do będącego na czystej pozycji Jankovica. Napastnik Ganoi nie miał żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Zespół gospodarzy cofnął się na ostatnie minuty pierwszej połowy i mądrze grał w obronie. Roma nie wytworzyła w tym czasie klarownej sytuacji. Sędzia po upłynięciu doliczonej do regulaminowego czasu minuty, zakończył pierwszą połowę.
Pierwsza połowa to ładne rozgrywanie piłki Romy i w zasadzie tyle, poza strzałem Gago i może akcją Boriniego, Roma nie stanowiła dla Freya zagrożenia, ale jak to często bywa, bezproduktywnie posiada piłkę i świetnie ją rozgrywa na środku boiska.
Powrót po przerwie rozpoczął się od zmiany w zespole gospodarzy - za Morettiego wszedł Bovo. Giallorossi przystąpili do gry bez zmian w składzie, jak się szybko okazało ich brak był błędem. Roma chociaż sprawiała wrażenie jakby bardziej ofensywnie ruszyła z chęcią odrobienia straty jednego gola, to jednak nie potrafiła przebić się przez nienajlepszą przecież defensywę Rossoblu. Z dalszej odległości próbował strzelać Gago, a akcje toczyły się przede wszystkim lewym skrzydłem Romy przy udziale Jose Angela i schodzącego z ataku Bojana. Niestety o ile braku aktywności temu drugiemu zarzucić nie można, to skuteczność w dryblingach hiszpańskiego napastnika pozostwiała wiele do życzenia. Godny uwagi był jedynie strzał z głowy, z około 10 metrów oddany przez Lamelę po dośrodkowaniu od Bojana. Piękną i skuteczną paradą popisał się jednak Frey. Widząc nieporadność i brak perspektyw na wyrównanie, trener Luis Enrique sięgnął po rezerwowych. Tracącego sporo piłek Erika Lamelę zastąpił Leandro Greco, natomiast Pablo Osvaldo zmienił Davida Pizarro. Trzeba przyznać że zmiany okazały się skuteczne, bo napór gości rósł. Wciąż próbował Bojan, aktywny był Osvaldo jednak sprawiał wrażenie jakby wszystko mu tego dnia przeszkadzało. Raz po raz rozkładał ręce wykazując dezaprobatę dla niektórych decyzji arbitra.
Genoa starała się głównie kontrować, a głównym motorem napędowym ich akcji był tak jak w pierwszej połowie nie kto inny jak Rodrigo Palacio. Nie można nie wspomnieć o 54 minucie w kontekście gospodarzy. Na murawę stadionu Luigi Ferraris w miejsce Seymoura wybiegł Kucka – istotna postać w późniejszych minutach.
Taki obraz Roma - atakuje, lecz niespecjalnie skutecznie, a Genoa – mądrze broni wyniku i stara się kiedy tylko może przejmować kontrolę utrzymywał się do końcowych minut.
Na 20 minut przed końcem obaj trenerzy zdecydowali się na kolejne roszady w składzie. Okopany Janković zastąpiony został przez Constanta, natomiast za Perrottę wprowadzony został w Romie, Borriello. Był to znak do ostatecznego ataku, wysłany podopiecznym przez trenera Enrique. A i owszem Giallorossi próbowali, niewiele jednak z tego wychodziło bo mimo, że obrona Genoi traci na ogół sporo bramek, to tego dnia radziła sobie dobrze. Skuteczny był Dainelli, a podobać się mógł tak w grze defensywnej jak i w kontratakach Luca Antonelli.
Roma wzmocniona w ofensywie przez Borriello, dalej zatem atakowała, sprawdzoną metodą – lewym skrzydłem przez Jose Angela, bądź przez środek gdzie niezłą zmianę dał pragmatyczny Greco. Niestety nie zanosiło się na wyrównanie, a wręcz przeciwnie, raczej na powiększenie prowadzenia kiedy Genoa wychodził z kontrą przy udziale Merkela, Palacio czy Kucki.
W końcu jednak zaskoczenie. Wydawałoby się, że jedna z wielu akcji z cyklu „głową w mur”, Jose Angel zagrywa z lewego skrzydła przed pole karne do Osvaldo. Włoch podcina piłkę, a ta nieskontrolowana leci gdzieś w pole karne. Wydaje się, że już po akcji, gdy za piłką ambitnie rusza Borriello. Nie popisał się wychowanek Romy grający dla Genoi – Cesare Bovo. Wprowadzony po przerwie w miejsce Morettiego, obrońca tak asekurował wychodzącą za linię piłkę, że Borriello bez problemów wyłuskał piłkę nim ta opuściła plac gry i wzdłuż bramki zagrał na drugi słupek gdzie już czyhał młodzian Borini. Bezcenne jest oglądać zaskoczonych obrotem sprawy Freya, Antonelliego, Bovo oraz Constanta. Nawet Osvaldo sprawiał wrażenie zdziwnionego, kiedy niepilnowany Borini wpakował piłkę do pustej bramki, zamykając akcję walecznego „Jacka Sparrowa” Borriello, który w 20 minut bardziej się przysłużył drużynie niż niejeden napastnik grając cały mecz…
Roma rozochocona nie tylko wyrównaniem, ale i tym, że przeważała zdecydowanie w ostatnim kwadransie, postanowił ruszyć do ataku i ugrać w Genoi coś więcej niż tylko punkt. Paradoksalnie walka o zwycięstwo i kontrola na boisku zgubiły Giallorossich. 89 minuta, rzut rożny dla Genoi. Dośrodkowanie z rzutu rożnego dla Genoi. Wrzutka na długi słupek – wysoki ładny pass, którego ani obrońcy stojący na środku pola karnego ani Stekelenburg „przeciąć” nie mogli. Piłka nieomal przelobowała także Merkela. Niemiec ostatkiem sił „wyciągnął” się i głową nastrzelił stojącego obok niego oraz Stekelenburga i bramki Romy, Juraja Kucki. Słowak, zaskoczony obrotem sprawy nie zdołał zareagować, kiedy piłka odbiła się od jego nogi i ocierając się o nogę Stekelenburga wpadła tuż przy prawym słupku jego bramki. Gola dla Genoi, a więc 2:1. Cios ten podobnie jak bramka Klosego w spoktaniu derbowym z Lazio, znokautował Giallorossich. Rzymianie nie stworzyli w doliczonych trzech minutach, żadnej okazji i musieli odjechać do Rzymu z niczym.
Trzeba powiedzieć, że wizualnie gra Romy znów nie wyglądała źle. Różnica między „nie wyglądała źle chociaż była nieefektywna” z początku sezonu, a takim samym określeniem obecnie, to jakieś 2-3 miesiące pracy i zgrywania zespołu. Jedni powiedzą to niewiele, inni że to już wystarczająco dużo czasu. Nie jest jednak dobrze kiedy trener mówi, że mimo wyniku jest zadowolony z gry i była ona piękna. Ja bym powiedział, że piękna była nieporadna gra ze zwycięskiego meczu z Palermo, a ten uroczy futbol zaprezentowany przez Romę na Luigi Ferraris, był pięknie naiwny i nieskuteczny, podobnie jak ten z meczu przeciwko Sienie czy Cagliari, czyli ponad miesiąc pracy temu… Miejmy nadzieję, że trener i piłkarze wyciągną wnioski i w następnych spotkaniach oprócz stawiania na piękno, wybiorą także pragmatyzm i skuteczność. A kibice Romy będą mogli odwdzięczyć się piękną radością ze zdobytych 3 punktów nad Milanem.
Autor: Frytka przy współpracy z Carminho
Komentarze (33)
Forza Roma!
Arivederci Bojan e Luis Enrique!
simplicio po atalancie tez powinien dostac szanse, bo zgodnie z powiedzeniem jestes tak dobry jak twoj ostatni mecz to sa to jedni z najlepszych naszych pilkarzy ostatnio
luis enrique - 10 meczy, bilans 3Z 3R 4P
z czego 2 zwycięstwa psim swedem
i na koniec 0L czyli zero logiki w postepowaniu (ja przynajmniej wielu jego ruchow nie rozumiem)
czy trzeba to dluzej ciagnac??
Nie chcę więcej widzieć Bojana. Jak chce go próbować to proszę bardzo, ale na bokach pomocy. Na rywalizację przeciwko środkowym obrońcom on się nie nadaje. Bojan i Messi zaczynali w podobnym czasie i teraz wszyscy już wiemy czemu Krkić grzał ławę. Chłopak wciąż tkwi jeszcze w juniorskim futbolu gdzie liczy się przedewszystkim szybkość, zwinność i drybling. W dorosłej piłce przygotowaniem atletycznym, twardą grą albo można więcej zdziałać albo przynajmniej przeszkodzić rywalowi.
Nasz Los Treneiros powinien przeanalizować kogo ma w składzie. Jeśli Lamela będzie grał tak jak dzisiaj, to 5 razy bardziej pożyteczny jest Pączek. Co do Bojana nie mam już wątpliwości, bo to się nie zmieni. On grał tak w każdym swoim występie i to niezależnie od wyniku całego zespołu. On się ze swoim Ballet-Playem ledwo nadawał do Primera Division, więc o Serie A gdzie 1/3 to drwale nawet nie wspominajmy... Mamy natomiast Borriello który do tej ligi jest stworzony. Marco wchodzi i walczy o piłkę do końca. Dzięki temu gol Boriniego. Może wreszcie pora przestać ogrywać tą panienkę dla Barcelony a spojrzeć na dobro Romy ?! Mówię to z ogromnym zdziwieniem. Osvaldo jest jaki jest, ale podobnie jak Marco, on nadaje się do tej ligi. Radzi sobie i jest dobrym transferem.
Tematu obrony ja nie chcę poruszać za mocno, bo niestety musiałbym mówić 2 miesiące po jej stworzeniu o nazwiskach których być tam nie powinno. Więc lepiej przemilczę. Niech za moją ocenę posłuży ten obrazek kiedy Heinze (chyba muchy łapał) stał bezczynnie a Kucka z tym drugim strzelali na 2:1. Nawet nie mam pretensji do Steka, bo przecież bramkarz nie ma za zadanie kryć całej drużyny rywala...
Przegraliśmy z ogórkami, od których byliśmy mimo naszych słabości lepsi. Możemy machać łapami na sędziów, mówić o pechu, epizodach, ale przegrywając derby w końcówce albo zwłaszcza mecz taki jak ten, pretensje możemy mieć do siebie.
Palacio podaje na 14 metr, a tam gość w otoczeniu czterech naszych przyjmuje piłkę i sobie strzela jakby nigdy nic. Bardzo łatwa bramka. Straty takiego gola przy takim kryciu nie ustrzeglibyśmy się nawet w konfrontacji z Limanovią...Jak się chce grać i wygrywać mecze, nie można tracić takich bramek, gdzie dwóch rywali ogrywa jednym podaniem pięciu naszych, bo czterech nie bierze udziału w grze.
To samo drugi gol dla Lazio, jedna wrzutka, nikt nie przeszkadza, Klose sobie przyjmuje i strzela.
Zresztą armia zaciężna też jakoś nie może zrozumieć, że gra we Włoszech, a to specyficzna liga. Tu jest mało dziur, a jak się samemu zrobi sito w obronie, to nie ma co liczyć na cud - ta liga ma klasowych napastników.
Jasne, że Genoa dla Romy to trudny przeciwnik. Dlatego nie o wynik mi chodzi, tylko co całą koncepcję gry. Barca jest jedna i to w Hiszpanii, a na dodatek z zawodnikami z marzeń. A tu jest Italia i Roma z Bojanem w roli głównej. Łzy, rozpacz i miłość w sercu. Forza Roma.
Czy on motyla noga (red.) nie rozumie że taki gość musi grać od początku!!!
Wystepu Bojana nie da sie w ogole skomentowac, bo byl ponizej wszelkiej krytyki. Brawa dla Borriello za podjecie walki, jak zawsze najwieksze serce do gry, ale sam meczu nie wygra...
Zawiodłem sie też nieco na Heinze, mógł lepiej się ogarniać.
No cóż, takich potknięć będziemy mieli jeszcze sporo w tym sezonie i trzeba sie do tego przyzwyczaić.
Oby Luis przestał już tak rotować ze co mecz to połowa składu wymieniona bo to chyba nie pomaga zawodnikom w zgraniu - zazwyczaj jest trzon i rotuje się jednym czy dwoma w podstawowej 11, u nas co mecz to rewolucja.
Teraz Milan z Marco w wyjściowej 11, oby strzelił i udowodnił ze jest potrzebny i przydatny bo inaczej Luis go spuści zimą
Forza Roma
Skoda Marco, LuE byc moze dlugo w Romie nie zagosci a taki napastnik przydalby sie Nam na lata...
Jednak bardziej liczyłem na wygraną, gdyż jak wczoraj było widać, rywal był do pokonania.
Przegraliśmy tylko i wyłącznie przez upór Luisa i brak jego elastyczności.
Martwi mnie fakt iż Enrique nie ma pomysłu na inną taktykę. Gra to samo nie ważnie czy zespół gra ofensywną piłkę i wjeżdża w naszą obronę jak w masło, czy też gra mocno defensywnie i wyprowadza szybkie kontry.
W weekend czeka na nas rozpędzony Milan i śmiem twierdzić że przy ich formie i naszej formie, wsadzą nam ze 4-5 bramek spokojnie. Przy czym my odpowiemy 1 może 2. To że nie strzelamy wielu bramek jest winą taktyki i uporu Enrique. To nie jest wina zawodników bo mamy takich którzy potrafią to robić jeśli tylko da im się okazję.
Byliśmy już całkiem wysoko w tabeli, niestety po tym weekendzie znowu wrócimy w rejony 10-13 miejsca.
Tak więc jak Luis nie pójdzie po rozum do głowy to rozum przyjdzie do właściciela i w styczniu zamiast Borriello pożegnamy treneiro...
Pamiętajmy że pierwszym wyborem nie był Luis Enrique, a Josep Guardiola...
Nie przesadzajmy, nie dostaliśmy 3-0 na Olimpico od beniaminka, tylko przegraliśmy 2-1 w Genoi, do tego w ostatniej minucie. Mecz przegrany pechowo, spokojnie mógł być remis. Obrona gra raz dobrze, raz tragicznie, nie wiem od czego to zależy, ale wydaje mi się że w tej formacji nie powinno być rotacji, bo widać że oni się jeszcze nie rozumieją, nie wiadomo kto ma kogo pokryć i dajemy sobie strzelać bramki. W ofensywie źle nie było, stworzyliśmy jakieś sytuacje, zabrakło zimnej głowy strzelającym. Nie zrzucałbym wszystkiego na LE, bo owszem, jego wina jest duża, ale nie całkowita, pewne kwestie to wina tylko i wyłącznie poszczególnych graczy. Pamiętajmy też, że każdy trener ma jakiegoś swojego przydupasa, który gra nie wiadomo czemu. Wejdźcie na stronę byle jakiego klubu, a od razu zobaczycie to samo: ,,Czemu on ciągle wypuszcza Vucinica??" ,,Czemu ten Ambrosini jest w pierwszym składzie??" ,,Dlaczego znowu Milito w składzie" itd.
Totnik, mówienie że Stek zawalił nam cały mecz jest przesadą.
Enrique - Roma jest dla niego eksperymentem. Sądziłem że ma już w pewien sposób zdefiniowany warsztat. Niestety wiele jego decyzji zdaje się być podyktowana intuicją, próbą odgadnięcia czy coś się uda czy nie.
Lamela - Jemu bliżej do charakteru gry w Serie A niż Bojanowi, ale też póki co dość delikatny. Wróżę mu jednak karierę w naszym klubie, w przypadku Hiszpana nie mam już takiej pewności.
Stekelenburg - okazuje się, że jeden z najlepszych bramkarzy Europy wcale nie jest specjalnie lepszy od Julio Sergio. Jest... bardzo porównywalny. Oczywiście broni nieźle i chwała mu za to, ale różnicy jakościowej w jego przypadku nie dostrzegam.
Jose Angel - to jest typ walczaka, takiego skrzydłowego który bardzo chce, ale nie zawsze koledzy rozumieją o co mu chodzi. W obronie słabszy, w ofensywie niezły, ale słabo zgrany z zespołem. Tu trzeba czasu. Od Riise z ostatniego sezonu i tak jest dużo lepszy.
Osvaldo - niewidoczny. Bardzo niewidoczny. Broni go jako-taka skuteczność, ale mało go widać, mało pomaga kolegom. Inna sprawa, że dość rzadko dostaje piłkę, bo przejście z pomocy do ataku ciągle sprawia naszej Romie mnóstwo problemu.
Borini - biorąc pod uwagę ile ma lat i jak sobie już teraz radzi - za te 3-4 lata będzie wiodącą postacią Squadra Azzurra, a w wieku 28-30 lat to będzie taki Di Natale nowej generacji.
Póki co najbardziej optymalny skład
Stekelenburg
Rosi - Burdisso - Heinze - Angel
Gago - De Rossi - Simplicio
Pjanic
Borriello - Lamela
Ława: Osvaldo, Totti, Borini, Pizzarro, Juan, Kjaer, Lobont
Jakoś nie widzę póki co miejsca choćby dla Bojana. W zimowym okienku musimy poszukać nie tyle skrzydłowych obrońców, co światowej klasy playmakera lub ofensywnego pomocnika/cofniętego napastnika. Bez tego mamy potworne trudności z konstruowaniem ataków.
Długo myślałem czy wam to dawać... No ale dobra macie pośmiejcie się troszkę
Najjaśniejszą postacią jest wg. mnie Stek i Keczup Heinze - tylko oni grają na poziomie, reszta gra w kratkę
Pożyjemy zobaczymy, koło lutego można po mału wyciągać wnioski, ale czy się ktoś nadaje czy nie, na to poczekajmy do końca sezonu.
Co do składu to i tak powinniśmy kupić kilku piłkarzy. Wymienić mocno wyeksploatowanego Kasetę. Kogoś w miejsce Pizzy - jakiegoś zmiennika. No i cofniętego napastnika.
po tych pierwszych meczach widać wyraźnie że z nowych nabytków nieźle wyglądają Stek i Pjanić.
Nieoczekiwanie dobrze wypada Gago - nigdy nie błyszczał w Realu, ale może odnajdzie się w lidze włoskiej.
Osvaldo niby coś tam strzelił, ale nie bardzo widać go w grze. Racja - nie musi dobrze grać. Wystarczy że będzie skuteczny jak Inzaghi.
Duży potencjał ma Lamela, ale chłopiec musi jednak zebrać jeszcze mnóstwo szlifów. Podobnie Borini.
Po Heinze i Kjaerze nie spodziewałem się wiele. Pierwszy fakt, początek miał dobry ale ja widziałem mnóstwo meczy we wcześniejszych sezonach w których popełniał koszmarne błędy.
Drugi to był już chyba za kiepski na bundeslige. No, ale młody, może jeszcze coś z niego będzie.
Natomiast dziewczynka o imieniu Bojan to jakieś zupełne nieporozumienie w ROMIE.
Póki co jeszcze większym nieporozumieniem jest El Trenejro. Gościu się dopiero uczy fachu, i
jest to sam początek. Wyborem był Guardiola? Następny dyletant, który nie wie nawet w jakich gra rozgrywkach. Barcelone mogłaby prowadzić nawet świnia a i tak by wygrywali.
riss w ogóle jest zbyt wcześnie na oceny. Ale są jakieś granice nieoceniania. Nie oceniać to ja mogę Heinze po kilku dobrych i dwóch słabych meczach, czy Pjanicia który mimo że nowym Zidanem nazwać go nie możemy to jakoś tam się prezentuje. Jeżeli jednak Bojan biega i jedyne co robi to traci piłki, bo jest zbyt wątły to ja zadaję sobie kilka pytań
1) Co on robi w podstawowym składzie kosztem Borriello?
2) Kto go tu ściągnął?
3) Gdzie był kiedy inni pracowali nad tężyzną fizyczną?
4) Co Bojan chce osiągnąć w lidze włoskiej (czy dorosłym futbolu w ogóle) z posturą gimanzjalisty...?
To przerażające jak bardzo piłkarz pokroju Bojana od jakichś 2 lat przestał rokować... Przestał bo przegapił moment w którym wielu graczy się zmarnowało. Przejście z futbolu juniorskiego do dorosłego... Chłopak technikę może i ma ale jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne do gry w piłkę to jest lata świetlne w tyle... Bardzo bym się chciał pomylić ale niestety to jest i będzie niewypał. Barcelona nie przez przypadek go oddała, robiąc miejsce innym.
Szuka, szuka i znaleźć nie może.
FORZA ASROMA.PL