Aktualnie na stronie przebywa 36 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Il Tempo - A.Austini) Pożegnanie? Można tak powiedzieć. Sabatini i wszyscy ci, którzy widzieli, że oddał życie dla Romy w ciągu pięciu lat, nie mogą przyjąć, że naprawdę tak się skończyło. Bez mistrzostwa, bez zemsty. Przed wejściem do stali prasowej i zostawieniem swojego spadku w Romie, Walter palił (oczywiście) i żartował. Ale do pewnego punktu: "W styczniu wrócę? Nawet wcześniej".
ŻALE - Był pełen emocji, wzruszony, naładowany myślami do wyrzucenia na zewnątrz. Mówił przez ponad godzinę, wypalił kolejnego papierosa i gdyby zależało od niego, mówiłby dalej, kto wie jak długo:
- Przez pięć lat wymazałem praktycznie swoją osobę fizyczną, nie robiłem niczego innego jak bycie dyrektorem sportowym Romy. Nie jadłem, nie pisałem, nie krzyczałem, nie kłóciłem się, nie spojrzałem na jedną kobietę, bez wiedzy, że jestem dyrektorem sportowym, co było dla mnie czymś wyjątkowym. To było życiowe doświadczenie. To co wydarzyło się wcześniej jest całkowicie za mgłą, widzę tylko Romę i czuję, że żyłem dla niej. Zbudowaliśmy strukturę, która działa, jednak zabrakło zaproszenia kibiców na Circo Massimo. To nie było tyle marzenie, co nadzieja. Myślałem, że moje drużyny będą mogły walczyć o wspaniały sukces, zdobycie mistrzostwa. To wielkie rozczarowanie, frustracja, która będzie mi towarzyszyć przez całe życie. Ponury smutek, prawdopodobnie nieodwracalny, o ile nie wydarzy się coś w tym sezonie. Gdy przybyłem, byłem tutaj, aby przeprowadzić rewolucję kulturową, na tym polega moje prawdziwe niepowodzenie. Na rynku zaprowadziłem Romę do wszystkich stołów negocjacyjnych, które się liczą, zastawiłem pułapkę na wszystkich, największych. Jednak w Trigorii nie powinni myśleć o wygranej jak o możliwości, idea wygranej musi stać się koniecznością. Wciąż mam nadzieję, że tak się stanie, biorąc pod uwagę trenera, mam nadzieję, że pozostanie przez pięć lat. Czuję się mocno rozczarowany, tutaj przegrywa się i wygrywa w ten sam sposób, to nasza prawdziwa słabość.
Misję pozostawia tym, którzy go zastąpią. Może się ona zacząć o wytłumaczenia Szczęsnemu, który jest ostatnim przykładem z długiej serii mentalności przegranych, który bez ogródek powiedział na zgrupowaniu reprezentacji narodowej: "Opuściłem tylko jeden mecz, wygrany, zanim weszliśmy na boisko".
AMERYKANIE - Sabatini odchodzi, bo nie potrafi pracować nadal z Pallottą:
- Mogę robić jedynie swoją piłkę, prezydent i jego współpracownicy stawiają jedynie na statystyki, szukają zwycięskiego algorytmu. Żyję instynktem, liczby pomagają, ale też zdradzają: boczny obrońca zrobi 12 dośrodkowań w meczu dzięki zagraniom Tottiego, który poda mu idealne piłki. Ja wierzę w to, co widzę i czuję, Amerykanie lubią się spotykać, ja cierpię nocami, wypalam pięć papierosów i staram się zobaczyć czy dany gracz jest dobry. Czasami pomylę się i wezmę słabego Pirisa. Nie dam się zastąpić przez maszynę, ale przez kulturę sportową i uważam, że nie stanie na wysokości tego zadania. Chcę robić swoją piłkę i tutaj teraz mógłbym to robić w mniejszym stopniu. Był epizod, który to wyzwolił: nie pozyskałem gracza [Boye z Torino - dod.red.], który gra bardzo dobrze we Włoszech, gdyż zabrakło mi arogancji i mocy, aby zamknąć tą operację. Czuję się fatalnie, że go nie kupiłem, czuję się sportowo uśmiercony i zdecydowałem, że nie zasługuję więcej na Romę.
TOTTI - Odnośnie kapitana mówi znowu z pełną szczerością:
- Nie dali mu Złotej Piłki, zasługuje na Nobel w dziedzinie fizyki. Jego zagrania są niepowtarzalne. Dla Romy jest jednak jak nakrycie głowy: jego światło jest oślepiające i pokrywa wszystko inne.
SPRZEDAŻE - Wielu oskarżało go za wiele sprzedaży ważnych graczy. Mógłby kilku uniknąć:
- Taką strategię mi powierzono, jednak sprzedając Benatię i kupując Manolasa nie doprowadziłem do szkody, przeciwnie, sprowadziłem i wypromowałem kolejnego gracza. W bilansie bierz-oddaj starałem się nie osłabić zespołu. Jednak oddanie Lameli mnie zabiło, bo była to moja prowokacja. Niestety po dwóch, trzech latach piłkarz zostaje sprzedany, tak się dzieje wszędzie. Problem płacowy jest nie do pokonania. Nainggolan? Poprosił o podwyżkę, kierownictwo ocenia czy dać mu czy nie, będzie premia w oparciu o jego występy. Negocjują. Piłkarze muszą sobie zdawać sprawę, że zaczęliśmy sezon przegrywając awans do Ligi Mistrzów.
NASTĘPCA - Na jego miejsce Roma nominowała Massarę, nierozerwalnego z Sabatinim, jego zastępcę. Jednak słowa Waltera pozwalają myśleć, że jest wyborem przejściowym:
- W najbliższej przyszłości będzie nim Ricky, potem nie wiem co się wydarzy. Jest profesjonalistą, jest kompetentny. Nie patrzcie na niego jak na kogoś związanego ze mną, skorzysta ze swojej roli, ale tylko jeśli ci, którzy będą z nim rozmawiać, zaakceptują jego idee. Rolę Franco Baldiniego niech lepiej wyjaśni on sam lub Pallotta. Franco spotkał się ze mną, zanim zaakceptował nową rolę, zapytał mnie czy będzie stanowił dla mnie dyskomfort. Powiedziałem mu, że nie, gdyż już podjąłem moją decyzję.
Komentarze (17)
Wciska kit ze chcial zbudowac druzyne mistrzowska. Nie Roma sie liczyla tylko handel... Taka polityka "bierz-oddaj" mistrzowskiego zespolu sie nie zbuduje...
"Niestety po dwóch, trzech latach piłkarz zostaje sprzedany, tak się dzieje wszędzie"
Lze jak pies na dodatek. W Juve tez srednia pobytu gracza w zespole wynosi 2 sezony?
Zrozumiałbym go bardziej, gdyby stwierdził jasno np. że był zmuszony do sprzedaży, co utrudniało mu pracę. A on tu miesza i gmatwa wszystko, jak to siwy krętacz;)
On uważa, że zapoczątkował tu jakąś kulturę? Kulturę przegrywania i kompromitowania się chyba, nawet jednego P. Włoch nie byli w stanie wygrać. Jasne nie można winić tylko niego za te wtopy, ale znaczny w tym jego wkład też jest.
Wylewa tu jakieś żale z Boye..Nie wiem może to był jakiś przełom w ich relacjach z Pallottą, że ten drugi zaingerował w jego kompetencje, trudno stwierdzić jak się nie zna sprawy od środka. Dla postronnych osób, kibiców to jest kompletnie niezrozumiałe. Tyle piłkarzy ważnych przyszło/ odeszło przez te ostatnie parę lat, a ten z jakimiś śmiesznym Boye, na absurdalnych warunkach wyskakuje...
Mętne to wszystko. I mojego zdania o Sabatinim nie zmienia.
To wyjaśnia m.in. dlaczego jest taki a nie inny problem ze stadionem. Bo nie chodzi o sam stadion "Stadion" to tylko etykieta tego projektu. Obiekt ma kosztować 400 mln euro, a cały projekt 2 mld euro. Mają powstać m.in. trzy wieżowce, centra handlowe, itp... W Turynie zbudowali stadion plus kilka małych budynków, gdzie mieści się centrum treningowe, hotel, budynek socjalny Juventusu. Oni nie mieli pozasportowych celów zarobkowych. Chodziło o stworzenie samego obiektu.
Gdyby w Rzymie chodziło tylko o wybudowanie stadionu, tak jak zrobiono to w Turynie, to pewnie już byśmy na nim grali. Tymczasem w tym projekcie jest umieszczonych tyle celów zarobkowych Amerykanów, że chcąc nie chcąc trwa to wszystko tyle ile trwa.
PS... Jeszcze odnośnie tego Boye, nad którym Sabat rozpacza... ściągnąłby go do Romy, tylko pytanie po kiego grzyba? Żeby zagrał 15 minut i poszedł po roku na wypożyczenie do Empoli?
Które to perełki bo jakoś nie bardzo kojarzę? Lamela, Marcos, Benatia, Pjanić, Romagnoli? O ile dwóch pierwszych można było zatrzymać, z czego Lamela jakoś się bardzo nie rozwinął, to pozostała trójka chciała odejść. Można mieć pretensje o różne rzeczy ale mówienie że Sabatini wyprzedawał gwiazdy zespołu to populizm do którego zazwyczaj jeszcze dodajecie stwierdzenie "Juventus nie sprzedaje". Dla mnie jego największe grzechy to wypożyczenia za jakieś oderwane od rzeczywistości kwoty oraz nieracjonalna polityka transferowa jak np. kupno Gersona a później brak pieniędzy na transfer Digne i jeszcze kilka przykładów by się znalazło. Co do moneyball to coś takiego już w piłce nożnej istniało i sprawdziło się lepiej niż przyzwoicie (Borussia Dortmund).
"Na rynku zaprowadziłem Romę do wszystkich stołów negocjacyjnych, które się liczą, zastawiłem pułapkę na wszystkich, największych."
jest w moim odczuciu prawdziwe.
To się palaczowi udało. Roma nie gra w LM, ale negocjuje na poziomie największych. W tym towarzystwie nadal jesteśmy kopciuszkiem, ale nie można powiedzieć że się nie liczymy.
Czy to zasługa Sabata, czy budżetu? Oto jest pytanie.