Aktualnie na stronie przebywa 41 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Przez ostatnie dni dużo mówiło się o zaskakującej i tym bardziej bolesnej porażce Romy z Chievo na Stadio Olimpico. Nie brakowało profesjonalnych analiz ekspertów i trenerów. Ale na ten mecz nie da się nie spojrzeć także z punktu widzenia zwykłego kibica. Emocje romanistów starał się wyrazić w swoim felietonie Stefano Romita z "Il Romanista".
Totalne zamieszanie. Zero błysku. Wielkie zmęczenie i co absurdalne – wiele fizycznej agresji i bezsensownego biegania. Mózgi zostały w domu. Na kanapie. Na poduszkach w domach narzeczonych. Czekają wypoczęte na moment powrotu w domowe zacisze po prysznicu w szatni. Tylko że wtedy są już niemal bezużyteczne. Totti? Tak, Totti zawsze ma mózg ze sobą, ale nie zawsze może być receptą na totalną nieobecność drużyny, która powinna była po prostu wygrać. I tyle. Mówimy tu o wyniku, który dla wszystkich bukmacherów były oczywisty. Brak mi słów z powodu tego, co przyszło mi oglądać. Ślepe ataki bez pomysłu i bez sensu. Do diabła z tym!
Na pewno Corini nie jest ofiarą. Z Chievo się rozwinął. I zrobił nam to, co my zrobiliśmy Montelli. Ale Chievo nie miało alternatyw. Wiadomo, że bronią się tyloma graczami, ilu tylko mogą wykorzystać, i próbują gry z kontry. Tak właśnie zrobili. Nawet dziecko jest tego świadome. Ale nie Andreazzoli. On chwali się tym, że zmienia ustawienie co godzinę. On przeciw temu murowi wystawia dwóch wymiataczy – Destro i Osvaldo. Którzy grają sobie na plecach. Jeden za drugim. Jeden za drugim. Na początek może to się i wydawać sensowne. Ale co dalej? Czy po 45 minutach nie przychodzi czas na wątpliwości? Nie pojawia się myśl, żeby zagrać szerzej? Zwłaszcza jeśli dwaj piłkarze ni potrafią zrozumieć, że muszą sobie zrobić miejsce, wycofując się, a potem wychodząc do piłki? I przegrywamy u sienie z dzielnicą Verony o wielkości Piazza Navona. I musimy przełykać żółć, patrząc na Pirisa? Przywiązując się do Dodò i Castana jako „najlepszych” graczy tego meczu? I musimy słuchać, że „wiedzieliśmy…”, że „Chievo umie grać w piłkę…”, że „ i tak dalej, i tak dalej…".
Ale może jestem zbyt surowy. Może wprowadzenie w niespokojną grę nawet dość dobrego Florenziego było przesadą? Może dołożenie do niego flegmatycznego Bradleya to już zbyt wiele? Wczoraj na Olimpico my, romaniści, byliśmy piratami z jataganami pod deszczem kaparów. Nie wiem już nawet, co piszę, ale wiem, że to zdanie i tak ma większy sens niż gra, którą widziałem. Teraz czeka nas Milan, a potem my czekamy na Napoli. Dwa „meczyki”, które z finałem Pucharu Włoch z Lazio uczynią pobyt Andreazzolego w Romie wspinaczką niemożliwą do przejścia dla dowolnego wspinacza. Ależ nie! Co mówicie!! Nie mam nic do niego. To prawda, choć może się tak wydawać. To tylko efekt mojego wkurzenia. I jego przekonania, że fortuna obdarzyła nas swoim szczęśliwym pocałunkiem. Na Olimpico on, ja, Roma nie możemy sobie pozwolić na przegranie z kimkolwiek. A z Chievo to absolutnie niedopuszczalne. Z tym szaleńcem Guidolinem za plecami to jest nieakceptowane! Z Klose, któremu brakuje tylko 3 oczek, nie możemy sobie tego absolutnie wybaczyć! Dobre słowo na przyszłość? Proszę bardzo: jeśli 26 nie przypniecie srebrnej gwiazdki na koszulkę, pójdę chyba na gilotynę!
Autor: STEFANO ROMITA
Tłumaczenie i wstęp: kaisa
Komentarze (14)
Może oglądając mecz za meczem jesteśmy przewrażliwieni. Tata co ogląda ze 3 mecze ze mną na sezon inaczej to widzi, inaczej ocenia, a my pod kątem rozgoryczenia niemal cotygodniowego, inaczej widzimy sytuację.
Aurelio na pewno jest lepszy od swoich dwóch poprzedników, ale końcówki sezonu nie wytrzymał. Teraz ważne, żeby tylko wygrał Coppa Italia. Moje zdania było takie, pisałem to na forum, że ostatnie 5 meczów w lidze plus finał to będzie taki egzamin maturalny dla niego. Jeśli go zda to powinien zostać na następny sezon, a jak nie to wiadomo.
Cóż póki co nie wygląda to dobrze dla niego, jest jeszcze szansa na 5 miejsce, ale wtedy trzeba wygrać i z Milanem, i z Napoli. No i przede wszystkim liczyć na potknięcia Udinese, ale także lazio, którzy mają tyle samo punktów co my, ale lepsi bilans bezpośrednich pojedynków, teraz są za nami, a na koniec nas wyprzedza jeśli będziemy mieć tyle samo punktów.
De Rossi i Pjanic to forme zgubili już dawno, o Dodo i Pirisie jako asystentach wole się nie wypowiadać. A skoro nie ma kto dograć to może lepiej dać jeszcze jednego gościa na środek żeby swoim przebłyskiem (obojętnie kto) dograł jedną dobrą piłkę na sezon to i Taxa raz trafi.
Zresztą dziwi mnie że Aurelio mając świadomość że drużyna przyjeżdza sie bronić po raz chyba pierwszy dwóch typowych środkowych napastników.
Co do taktyki jestem za tym żeby taktyke dostosowywać do przeciwnika ale ku... bez przesady jedna ofe i jedna def. a nie na 11 meczy 8 taktyk.
Druga spraw to kompletnie drewniany środek pola naszego zespołu. Nasza pomoc jest śmiesznie słaba a jej poziom wynika z braku konkurencji. Za przykład wystarczy fakt iż swego czasu w tej formacji grywał ktoś taki jak Taxówka. Jeśli zarząd nie zainwestuje w tą formację jak i w formacje obronną, to nie ma co liczyć na sukcesy w przyszłym sezonie.
Do niedzieli żyły myśli i fantazje nawet o 3 miejscu, gdyż 4 stało się bardzo realne, dziś w sferze fantazji jest 4 miejsce, a 5 jest wielkim wyzwaniem, które może się okazać szczytem nie do zdobycia.
Jedyna nadzieja w finale CI. Jak to przegramy, nastroje beda mulowate...
Pocieszyc sie mozna tym ze Roma jest nieobliczna. Potrafilismy wygrac u siebie z Juve ale przegrac z Chievo...