Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Miło nam zaprezentować kolejną nową zawartość w serwisie ASRoma.pl, przedstawiamy Wam zupełnie nowe spojrzenie na historię AS Roma, tym razem w wydaniu komiksowym!
Komiks został wydany pod patronatem dawnego sponsora Romy firmy "Barilla" w pełni spolszczony przez naszą Kaisę oraz graficznie zremasterowany. Nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić do lektury poniżej lub pod linkiem: Roma Story - Komiks (dostępny w dziale Historia Romy). Oczywiście zachęcamy również do wyrażania swoich opinii w komentarzach.
Do poprawnego wyświetlenia komiksu wymagana jest wtyczka "Flash".
Komentarze (21)
Wielkie podziękowania za pomysł i realizację dla Kaisy i Narfiego. Wielka sprawa, kolejna rzecz, której nie ma nikt inny :)
Bedzie kolejna czesc ?
Jestem pewien, że gdybyśmy zajmowali się takimi gierkami i spekulacjami jak inni, to dziś mielibyśmy o kilka tytułów mistrza Włoch więcej na koncie.
Ale honor i czystość są nie do kupienia. Można je tylko sprzedać a potem w sposób jawnie bezczelny domagać się 3 gwiazdki nad swoim herbem!
Jakiś niesmak jednak pozostaje, nie sądzicie?
Ale faktycznie - ciężko uznać postępowanie Sensiego za coś normalnego, chociaż nie wiadomo jak inni zachowywali się wobec arbitrów. Ale patrzmy przede wszystkim na siebie i dobrze, że takie zagrania już nigdy się nie powtórzyły.
Można też przytoczyć rzekome przekupstwo Dino Violi arbitra meczu z Dundee, ale dla mnie to raczej szukanie taniej sensacji, bo tacy ludzie jak Sensi czy Viola musieliby chyba pod karą śmierci skusić się na jakieś machloje.
Poza tym - jeśli jest wina, to musi być kara. Jakoś nikt nie pałał wtedy chęcią by zachowanie Sensiego podciągać pod jakiś paragraf.
Aczkolwiek trzeba przyznac ze nie powinen tego robic aby nie dawac pozniej pretekstu do szkalowania Romy.
Gdzie maja się skromne prezenty do Totonero czy Calciopoli :)
dlatego kocham Romę, za jej szczerość, szacunek do zasad fair play, za HONOR - fanatyczni kibice, fantastyczni piłkarze...
moja przygoda z ASR zaczęła się w 97 roku i choć niekiedy ta miłość boli i wymaga łez, to przynajmniej nie kocham klubu, który pod makeup tytułów kryje swoje prawdziwe oblicze - wiedziało serce co brało