Serwis ASRoma.pl wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług, dostosowania serwisu do preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych. Możesz zawsze wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Więcej w Polityce prywatności. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia zawarte w Regulaminie ZROZUMIAŁEM I AKCEPTUJĘ
Aktualnie na stronie przebywa 38 gości oraz 0 użytkowników!
Zarejestruj
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -

Roberto Pruzzo: Jak wykiwałem Dundee

pruzzo

Całkiem niedawno Rzymie głośnym echem odbiły się słowa Riccardo Violi, syna legendarnego prezesa Romy, który przekonywał, że sędzia w rewanżowym spotkaniu półfinałowym Pucharu Mistrzów Roma-Dundee został przekupiony przez rzymian. Wypowiedź wywołała różne reakcje, ale też przywołała wspomnienia o tamtym meczu, który na stałe zapisał się w historii klubu z uwagi na swoją niezwykła dramaturgię. Oto jak opowiada o nim jego największy bohater Roberto Pruzzo.


To było ciepłe popołudnie pod koniec kwietnia. Tłum wypełniający stadion niecierpliwie huczał. Wszystkie telewizory ustawione były na ten sam kanał. Ciche miasto z niepokojem czekało na wynik tego meczu. Mieliśmy do odrobienia dwie bramki. Dwie bramki, które dzieliły Romę od historycznego finału Pucharu Mistrzów. Dwa gole, które tylko on, il Bomber, mógł strzelić z łatwością kogoś, kto przyzwyczaił się do robienia cudów. 

Roberto Pruzzo dobrze pamięta to popołudnie na Stadio Olimpico: “To były niesamowite emocje, kiedy wchodziłes na Stadio Olimpico i widziałeś entuzjazm wszystkich tych kibiców, którzy prosili nas tylko o to, żebyśmy wywalczyli awans do finału. Atmosfera była surrealistyczna i tylko ten, kto to przeżył, może to naprawdę zrozumieć. Pamiętam, że publiczność wspierała nas od początku do samego końca meczu.” I rzeczywiście, 80 tysięcy ludzi na Olimpico zareagowało w wielkim stylu, co podkreślał szkocki trenera McLean, który spodziewał się, że widzowie będą dalecy i cisi. Jak widać nie znał dodatkowej broni drużyny Liedholma. „Jeśli jest coś, co od zawsze pomaga Romie, to na pewno jej kibice. My uznajemy publiczność za dwunastego zawodnika na boisku, zawsze gotowego nam pomóc w najtrudniejszych momentach. Nawet dzisiaj wiele drużyn nam tego zazdrości, ponieważ nasza publiczność potrafi zawsze dać z siebie wszystko, żeby pomóc tym, którzy wychodzą na boisko.” 

Il Bomber emocjonuje się jeszcze i dziś, kiedy myśli o tamtym kwietniowym popołudniu, niezapomnianym momencie dla całego miasta. W meczu wyjazdowym w Dundee coś nie zadziałało, jak trzeba, i teraz była jedyna okazja rewanżu, która mogła nadać sens temu sezonowi, w którym Roma daleka była od walki o scudeto. „Dla mnie, przede wszystkim, z tym meczem wiązała się szczególna motywacja. W spotkaniu wyjazdowym grałem źle, podobnie jak cała drużyna, i prasa bardzo ostro mnie skrytykowała. Kiedy jechało się grać do Anglii, to napastnikom trudno się było pokazać, także dlatego, że oni grali długimi podaniami przechodzącymi przez całe boisko i pomijającymi jego środek. Wskazówki Liedholma co do meczu na Olimpico były precyzyjne: "mądrze naciskać przeciwników, rozwijać naszą grę w ataku i nie pozwolić im wpędzić nas w kłopoty przez wrzutki”. 

Sądząc po przebiegu spotkania, zalecenia Barona zostały wprowadzone w życie co do joty, ale dwie bramki z pierwszego spotkania ciążyły jak głazy, bo tylko jeden błąd mógł ostatecznie pogrzebać szanse na udział w finale. Wszyscy w Rzymie byli jednak przekonani, że to może się udać. Od piłkarzy po kibiców, od Liedholma po prasę. “Trener powiedział, żebyśmy grali w naszym stylu, a bramki same przyjdą. Baliśmy się jednak, że możemy stracić bramkę, która już nie pozwoli nam dogonić przeciwników. Jeśli chodzi o resztę, to byliśmy spokojni, świadomi naszej siły oraz tego, że jesteśmy lepsi od Dundee. Dziś, na spokojnie, mogę powiedzieć, że byliśmy zbyt mocni dla Szkotów i choćbyśmy rozegrali ten mecz jeszcze 10 razy i na neutralnym boisku, to i tak nigdy byśmy nie przegrali”. 

Na pewno odrobienie dwóch bramek nigdy nie jest łatwe, ale tamta Roma była zdolna do wszystkiego a w tamtych czasach Olimpico znane było ze sławnego „prawa trójki”. Coś o tym wiedzieli Niemcy z Zeissa z Jeny oraz z Dynama z Berlinu, Anglicy z Ipswich i Szwedzi z Goteborga, wszyscy pokonali w identycznym wymiarze 3-0. 

Tego 25 kwietnia były wszystkie konieczne do wygrania warunki i nawet słońce pojawiło się nad boiskiem, żeby pomóc drużynie Liedholma. „To było bardzo gorące popołudnie, co na pewno działało na naszą korzyść, ale ja nie lubiłem grać, kiedy było gorąco. Męczyło mnie to, nie potrafiłem wyrazić się w pełni”. Słysząc te słowa, nie chce się w nie wierzyć. Bohaterem tamtego gorącego popołudnia, które zmieniło się w święto, był właśnie on. Roberto Pruzzo zwany il Bomber, a czasem nawet il Killer. On sam potrafił ograć Szkotów i podarować Romie najpiękniejsze, a potem i najbardziej pechowe momenty w jej historii. 

Że będzie to dzień szczególny, od razu zrozumieli wszyscy. Krzyk, który zamarł w gardłach kibiców na Olimpico po anulowanym golu Contiego, był tylko preludium dla tego, co stało się po golach Pruzzo. "Pierwszy był może najważniejszy. Bruno świetnie się spisał, szybko wykonując rzut rożny, ja wybiegłem do piłki i uprzedziłem obrońców”. Ale prawdziwym majstersztykiem meczu był drugi gol Pruzzo, szczególnie jeśli uwzględnić, że obrona Dundee składała się z graczy szkockiej reprezentacji. „Druga bramka była na pewno jedną z najtrudniejszych w mojej karierze. Kryło mnie dwóch obrońców, kiedy dostałem piłkę trąconą głową przez Malderę. Udało mi się ją przyjąć na klatkę piersiową i obrócić się w locie, celując w dalszy róg ramki. Ten gol sprawił, że zrozumieliśmy, że jesteśmy w finale”. Także trzecia, decydująca bramka, którą z rzutu karnego zdobył niezapomniany Agostino Di Bartolomei, była dziełem Bombera, który sprytnie wywalczył rzut karny. Ale największe emocje Pruzzo poczuł w momencie zejścia z boiska: “Do końca meczu zostało około 15 minut, łapały mnie skurcze i nie mogłem grać. Wrażenie, jakie zrobił na mnie aplauz kibiców, którym nie mogłem odwdzięczyć się, pozostając na boisku, było wstrząsające. Pamiętam, jak niewiarygodną męczarnią było oglądanie tego meczu z ławki bez możliwości zrobienia czegokolwiek, żeby pomóc kolegom.” 

Była to zresztą Roma złożona z mistrzów, z Falcao, Contiego, Tancrediego, nie zapominając o wszystkich innych, ale też Roma, która była prawdziwym kolektywem. Kolektywem, który Liedholm potrafił spoić, w którym przyjaźń była silniejsza od całej reszty, a radość i pragnienie bawienia się piłką dostarczały bodźców niezbędnych, żeby uczynić zespół wielkim. „Byliśmy kolegami z drużyny, ale przede wszystkim byliśmy przyjaciółmi” – wspomina Pruzzo. I to był prawdziwy sekret tej drużyny, którą wielu nazywało „włosko-brazylijską” z uwagi na cechy, jakimi wyróżniała się jej gra: utrzymywanie się przy piłce, wyrafinowana technika, fantazja i możliwość zdobycia gola przez każdego z piłkarzy. Tamta Roma pozwalała marzyć, ale los zdecydował się przekreślić jej szansę na realizację marzenia. 

„Nie żałuję tamtego finału. Zagraliśmy tamten mecz z całych naszych sił, włożyliśmy w niego całych siebie. Na koniec nie udało nam się wygrać, ale nie możemy mieć sobie nic do zarzucenia”. Dziś Roberto Pruzzo, po tym jak pracował w Romie jako koordynator obserwatorów, zdecydowł się spróbować swoich sił jako trener, a prowadzone przez niego Viareggio zagrało świetny sezon i utrzymało się w C2. Potem rozstanie wynikające z odmiennych wizji przyszłości. „Klub chciał postawić na konkretnych graczy, a ja miałem inne plany, ale rozstaliśmy się w dobrych stosunkach”. Obserwator czy trener, dla nas Roberto Pruzzo na zawsze pozostanie Bomberem, sprytnym i trochę ociężałym, zdolnym rozpalić kibiców jednym zagraniem. Zdolnym w tamtą gorącą środę podarować nam wszystkim niezapomniane popołudnie. 


Nils Liedholm: Jestem stary i głuchy, nie słyszałem, czy krzyczeli “zostań z nami”. Ale jeśli tak, to odpowiem, że sprawiło mi to wielką przyjemność, ponieważ zaproszenie nadeszło od najlepszych graczy, jakich mamy, od publiczności. 

Falcao: W pewnym momencie widzieliście, że zachęcałem trybuny do głośniejszego dopingu. Byliśmy zmęczeni i potrzebowaliśmy ich pomocy. Ich doping pomagał walczyć ze zmęczeniem. I byli wspaniali. Nie mają sobie równych na całym świecie. 

Nappi: W wieku 33 lat poczułem po raz pierwszy w życiu, jak kibice zdzierają ze mnie koszulkę. Niesamowite uczucie. Było chyba gdzieś zapisane, że na koniec kariery muszę go zaznać. 

Ciccio Graziani : Kiedy kibice wbiegli na boisko, myślałem, że zabiorą mi nawet slipki. Przekonałem ich: “Panowie, jeśli całkiem mnie rozbierzecie, to skończę na zdjeciach w Playmen”. Dzięki temu zostawili mi chociaż tyle.

Karma: +0
29.08.2011; 11:26 źródło: asromaultras.org dodał: kaisa
czytaj więcej o: Publicystyka Wywiady

Komentarze (0)

Kartka z kalendarza
    Wydarzenie na dzisiaj (2025-04-4):
    • Brak
Shoutbox
  • majkel; 2 lata temu

    Chcielibyśmy poinformować, że w ciągu kilku najbliższych dni mogą występować problemy z wejściem na nasz serwis, ze względu na prowadzone prace konserwacyjne. Jak tylko zostaną ukończone, damy Wam znać.

  • samber; 2 lata temu

    Torreire wypożyczyć się da, ale to by wymagało podpisania nowego kontraktu w Anglii a potem wypożyczenie z obowiązkiem wykupu np. Da się to zrobić, ale babraniny sporo i ubocznych kosztów też.

  • CanisLupus; 2 lata temu

    Fajnie by Torreira wyglądał obok Maticia w środku pola. Jakby ojciec synka do pierwszej klasy przyprowadził. Różnica wzrostu chyba z 30 centymetrów :D

  • volt17; 2 lata temu

    Plus jak pisał abruzzi, jeszcze odstępne

  • volt17; 2 lata temu

    Szajbus tylko 4,5 to u nas zarabia Abraham i chyba Pellegrini. Więc jak na Romę to byłaby gwiazdorska pensja

  • Barteq; 2 lata temu

    Jakby wziął 3 mln za sezon to powinien być priorytetem. Też uważam że super opcja.

  • Burdisso; 2 lata temu

    Fajny wpis o maticu umieścili na calciomerito :

    https://calciomerito.pl/co-matic-moze-dac-romie/

  • Omen; 2 lata temu

    No też mi się właśnie wydaje idealnym kandydatem dla nas. Niewykluczone też że zgodziłby się na delikatną redukcję zarobków. Ale to nie od nas zależy. Jestem ciekaw kogo mają na oku.

  • Szajbus; 2 lata temu

    Torreira jest wart każdego eurasa z tych 4 mln:
    - Dosyć młody
    - Sprawdzony w lidze a nie kot w worku
    - Sparzył sie na wyspach i w LaLidze, więc raczej nie będzie chciał odejść.

    Urus może nam zapewnić 5 lat stabilizacji w drugiej linii.

  • Omen; 2 lata temu

    Rozumiem

  • abruzzi; 2 lata temu

    Problem jest w tym, że go się nie da już wypożyczyć, bo ma rok do końca umowy. Trzeba zapłacić z 10 mln za kartę plus dosyć wysoki kontrakt

  • volt17; 2 lata temu

    Torreira to 4,5 mln których nie obejmuje dekret zniżkowy

  • As11; 2 lata temu

    Torreira nie wpasowuje się w koncepcję Mourinho, nie ma >185cm wzrostu :D

  • Omen; 2 lata temu

    W sensie że sporo zarabia w Arsenalu tak?

  • Burdisso; 2 lata temu

    Toreira podobno rozmawiał z Mou ale jak już chyba ktoś wspominał problem jest kontrakt

Tabela / Strzelcy - Serie A
Klub M P
1. AC Milan 38 86
2. FC Internazionale 38 84
3. SSC Napoli 38 79
4. Juventus FC 38 70
5. SS Lazio 38 64
6. AS Roma 38 63
Zobacz pełną tabelę
Wyniki Serie A
38. kolejka - 20-22/5/2022
  • Torino
    0 : 3
    Roma
  • Genoa
    0 : 1
    Bologna
  • Lazio
    3 : 3
    Hellas
  • Fiorentina
    2 : 0
    Juventus
  • Atalanta
    0 : 1
    Empoli
  • Spezia
    0 : 3
    Napoli
  • Sassuolo
    0 : 3
    Milan
  • Inter
    3 : 0
    Sampdoria
  • Venezia
    0 : 0
    Cagliari
  • Salernitana
    0 : 4
    Udinese
Ankieta
Czy Twoim zdaniem sprzedaż Zaniolo to dobra decyzja?
  • Tak, ale tylko w obliczu wysokiej oferty. - 62,07%
  • Nie. Zaniolo powinien zostać w Romie. - 31,03%
  • Nie mam zdania. - 6,9%
  • Statystyki strony
    • Newsów: 25606
    • Użytkowników: 2447
    • Ostatni użytkownik: Moozgh
    • Istnieje od: 8077 dni
    • Gości online (anonimowych użytkowników): 38 (0)
    • Użytkownicy online (0):