Aktualnie na stronie przebywa 31 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
A więc jest! Nowy-stary trener. Wyczekany, wytęskniony, a nawet wypłakany. Rudi Garcia skończył marnie, a Luciano Spalletti zaczyna niepewnie.
Bo w 2009 roku właśnie Spalletti był w podobnej sytuacji co Francuz obecnie. W obu przypadkach raził brak feellingu z drużyną. Różnica polegała na tym, że Spalletti wiedział kiedy odejść i nie zdążył narobić sobie w Rzymie solidnych wrogów. Dlatego też mógł wrócić, co raczej nie grozi Garcii w bliższej lub dalszej perspektywie. Wierzę osobiście, że Spalletti ma już pomysł na swoją nową Romę, bo czy inaczej podjąłby się pracy w Trigorii? Nie da się ukryć faktu, że od kilku tygodni czujnym okiem obserwował poczynania rzymskiej „11” i umie postawić odpowiednią diagnozę choroby.
Od samego początku jego pierwszej przygody z Romą byłem zafascynowany jego osobowością i nie zmienił tego nawet fakt rozstania z Romą zaledwie po dwóch kolejkach sezonu 2009/10. Bo Toskańczyk wiedział kiedy musi odejść, umiał słuchać i wyciągać wnioski, miał wyczucie chwili i etykę. Tego ewidentnie zabrakło Garcii, który brnął w swoje bagno z uporem maniaka, kogoś, kto nie chce stracić życiowej szansy. Ale wystarczy już słów o Garcii. Bo po pierwsze, leżącego się nie kopie a po drugie… Po drugie – jak mawiał Luciano Spalletti: „Przeszłość jest nieważna – liczy się teraźniejszość i przyszłość”. To tylko jedna z mądrości Spallettiego, która została przeze mnie zapisana w czasie jego pierwszej przygody z drużyną Giallorossich. W sumie jest ich 12 i w pełni dają one obraz trenera, który od jutra będzie się starał uzdrowić ciężko schorowaną duszę Romy.
Oto one – wszystkie mądrości padły z ust Luciano Spallettiego i mam nadzieję, że dadzą one obraz etyki pracy łysego jak kolano trenera.
1. Siła tkwi w grupie;
2. Nie ma zawodników rezerwowych – każdy jest ważny, nie ma podziału na podstawową 11 i rezerwę;
3. Kibice są najważniejsi;
4. Każdy wykonuje swoją pracę i jest odpowiedzialny za swój zakres – do innych rzeczy nikt się nie miesza;
5. Entuzjazm w pracy to droga do sukcesu;
6. Przewagę daje zaangażowanie;
7. To drużyna pozwala piłkarzowi być wielkim, a nie jeden piłkarz sprawia, że wielka jest drużyna;
8. Przeszłość jest nieważna – liczy się teraźniejszość i przyszłość;
9. Kiedy się myśli, że nazwa czy historia dają przewagę nad innymi, to wpada się w kłopoty;
10. Trzeba się skupić na codzienności. Najpierw dociera się do jednego celu, a potem szuka sposobu, by dotrzeć do kolejnego;
11. Kiedy traci się kontakt z rzeczywistością, to lepiej wsadzić sobie kamienie do kieszeni, żeby wrócić na ziemię. Bujanie w chmurach może się skończyć upadkiem i wybiciem sobie zębów;
12. Jeśli brakuje Ci pasji, to nie możesz dobrze wykonywać swojej pracy.
Komentarze (18)
Nawet jeżeli znowu mamy mieć tylko 2-3 sezony dobre to niech chociaż na te 2-3 lata będzie spokój, a potem będziemy się martwić, ja chcę widzieć znowu pięknie grającą Romę :).
???!!!
Jednak chętnie obejrzę Romę pod jego kierownictwem. Pojęcia nie mam czy to wypali, ale warto spróbować. Ze Spallettim warto.
W sumie z Rudim też warto było spróbować. Nie udało się. Trudno. Osobiście żegnam go jak to się mówi - w zgodzie.
Ale jak to napisali, przeszłość jest nieważna, liczy się przyszłość ;) liczę, że to będzie Spall z początków w Romie a nie końca.
No i.... fajne szaliki nosił :) niczym rasowy model.
Postać kluczową z Manciniego to zrobił Capello, u niego był jednym z najlepszych graczy w sezonie 2003/2004, a Taddei już się zdążył pokazać z bardzo dobrej strony w Sienie.
"Kiedy traci się kontakt z rzeczywistością, to lepiej wsadzić sobie kamienie do kieszeni, żeby wrócić na ziemię. Bujanie w chmurach może się skończyć upadkiem i wybiciem sobie zębów".
Teraz skonfrontujcie te słowa z tymi Garcii, że zdobędziemy Scudetto.
Może zespół nabierze w końcu pokory, którą gdzieś po drodze utracił. Jeden po drugim powtarzają "chcę", "chciałbym". Łatwo powiedzieć, gorzej z realizacją.
Ale to wina Rudiego, że zaszczepił w piłkarzach taką mentalność. Nie wiem, co miały na celu te słowa? Nie tak mobilizuje się grupę i motywuje do działania.
Faktycznie, minęło ponad 10 lat, nie wszystko dokładnie pamiętam. Taddei coś tam już grywał w Sienie, chodzi raczej o to, że gwiazdą ligi nie był tak jak 2 lata temu Iturbe, Ljajić czy w zeszłym sezonie Salah, on był po prostu solidny i Spall zbudował zespół właśnie na takich solidniakach.
Garcia dostał dużo szersze pole manewru, a jeżeli naprawdę większość transferów to były zachcianki Sabata to znaczy, że nie miał jaj, żeby być trenerem Romy i tyle.
Zresztą przeszłość jest nieważna jak to Luciano mówił ;).
Okoliczności w jakich wypowiedział te słowa nie mają tutaj nic do rzeczy. Jak wypadł w świetle tych deklaracji, obietnic? Co on chciał tym zyskać? Chyba tylko przychylność naiwnych romantyków. Przesądził, dał się ponieść emocjom, nie pomyślał za nim otworzył usta. W oczach rywali po raz kolejny się skompromitowaliśmy. Gdyby była walka do samego końca, to co innego, a chyba pamiętasz, jak wyglądał ten sezon po tym wywiadzie?
Pamiętam Nainggolana jak po meczu na Olimpico wskazał na telebim, gdzie wyświetlony został wynik z Genoi, gdzie Juve przegrało 1-0 po bramce Antonellego. Obaj ucieszeni, uradowani. No, fajnie, super. My jako kibice możemy się cieszyć z porażek innych zespołów, konkurentów do tytułu. Do czego daze, o czym też już wspominałem. Jak sobie o tym teraz pomyśle, to na jaw wychodzi kolejny, bardzo duży problem drużyny, piłkarzy i kierownictwa. Naturalną rzeczą jest śledzenie z uwagą przeciwnika, ale trzeba przede wszystkim pamiętać o sobie i skupić się na własnej grze. Przeciwnik przegrał? Ok, ich problem, nie nasz. A u nas, porażki reszty stawki stały się alibi i minimalizowaniem naszych problemów. Kiedy inni zawodzili, a my razem z nimi, to przecież nie było źle, bo dystans się nie zwiększał. Tylko rywale w końcu zaczęli grać, a my ciągle staliśmy w miejscu. Rok temu, trwaniac całą przewagę i dotychczasowy dorobek. Ale spokojnie, "wciąż mamy drugie miejsce", pisały wtedy mądre głowy, bo ktoś raczył narzekać.
Wracając do Twojego komentarza odnośnie tego co jeszcze powiedział Garcia. Po meczu z Palermo mówił prawdę, tego chyba też nie przemyslal, bo wylądował na dywaniku i pogrozili mu palcem, a pracy stracić przecież nie chciał. Sabatini wykorzystal moment, rola Rudiego została jeszcze bardziej ograniczona. Ja wtedy pochwaliłem Garcię, bo przynajmniej raz miał jaja i skrytykował durne prowadzenie klubu i szereg zmian co roku.
No i sabotazysta Sabatini na karku.
Sensi byli biedni ale nie byli tak nieudolni.
Pozyjemy, zobaczymy... Nie myslcie ze Spall to cudotworca i zlikwiduje ten burdel. Przeciez zaistniala sutuacja to nie wina Garcii...