Aktualnie na stronie przebywa 43 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Rozpoczął się nowy sezon i od samego początku zmagamy się z kwestią, która była poruszana wiele razy w ostatnich kilku latach, mianowicie "Quo vadis Romo?". Nauczeni doświadczeniami z poprzedniego sezonu, który miał być pewnym przełomem, co niezwłocznie przeniosło się na obecne rozgrywki, możemy śmiało pytać czy mamy do czynienia z planowanym i kontrolowanym projektem czy może poczynaniami kierownictwa rządzi chaos?
Amerykanie głównie głosem "włoskiego" kierownictwa mówią od początku o długofalowym projekcie, który zaprocentuje za kilka lat. Zastanawiać może jednak fakt, w jaki sposób realizuje się owe zadanie i czy założone w projekcie tezy nie są z goła przeciwne temu jaka jest jego główna idea. Wszak wydaje się, iż zakładając od początku długofalowy projekt rozwoju i wzmocnienia drużyny trzeba realizować go spokojnie, etapami. Osobiście mam jednak wrażenie, że jest zupełnie inaczej. Wydaje się, że realizacja głównego zadania nie polega na wymianie co sezon połowy kadry zespołu i prób zgrania drużyny w trakcie sezonu. W długofalowym projekcie powinno raczej chodzić o spokojne "wymieszanie" graczy młodych z doświadczonymi.
Latem 2011 roku, podczas pierwszego okna transferowego Amerykanów, kontrakt z Romą podpisało jedenastu nowych graczy, z których większość zmieniła piłkarzy, którzy siłą rzeczy zostali wypchnięciu z klubu. Dziś, na początku nowego sezonu, w koszulce Romy nie biegają już Gago, Kjaer, Borini, Heinze, Jose Angel i Bojan, z kolei Nego spełnia jedynie rolę dodatkowego piłkarza do treningowych minigierek. Z tamtego mercato częścią kadry Romy są tylko Lamela, Osvaldo, Pjanic i Stekelenburg, choć przyszłość każdego z nich już teraz nie jest pewna. Od mercato 2011 przechodzimy do tego co działo się kilka tygodni temu. Tu sytuacja się powtarza, obok wspomnianych nowych nazwisk, które po roku opuściły zespół, z klubem żegnają się m.in. mniej lub bardziej zasłużeni Greco, Rosi, Pizarro, Juan, Simplicio, Cassetti, Cicinho czy Curci. W ich miejsce przychodzi kolejny zaciąg piłkarzy, w dodatku młodych i niedoświadczonych. Owe nowe nazwiska tworzą od początku sezonu praktycznie połowę kadry. Od Dodo przez Balzarettiego po Goicoecheę, nowych nazwisk w klubie nie brakuje.
Kolejni gracze, w zdecydowanej większości nie znający realiów włoskiej piłki, ponowa rewolucja w kadrze, czy właśnie w ten sposób powinno się prowadzić długofalowy projekt budowy drużyny? Czy więc główne założenie projektu, o którym mówimy jest tylko mrzonką, czymś czym karmi się bezwzględnie kibiców, aby odwrócić uwagę od tego co naprawdę się dzieje? Czy mamy do czynienia z czymś kontrolowanym czy też klubem rządzi chaos? Moim zdaniem mamy do czynienia z tym drugim, gdzie po cichu czeka się, aż coś "zaskoczy". Każdy jednak odpowie sobie sam na postawione powyżej pytania.
Komentarze (19)
Jedyna prawidłowość - kupujemy graczy gorszych niż ci, których sprzedaliśmy.
Taka nowa Genoa.
Gdyby był w tym "projekcie" jakiś plan, jakaś myśl - co roku kupowalibyśmy 3-4 mocnych piłkarzy jako uzupełnienie kadry i nie robili takiej wyprzedaży jak obecnie.
To co się dzieje w tym klubie to jest czysta improwizacja i próba wciśnięcia ludziom że jest jakiś plan. A tak naprawdę jest tylko jedno założenie, które się zarząd trzyma - stworzyć klub który będzie stawiał na graczy młodych, grał widowiskowo i przyciągał wielu "klientów" którzy zechcą zapłacić za to i owo.
Tylko że do realizacji tego planu najprawdopodobniej dobrano złych wykonawców...
rozmontowali to co bylo stworzone w tym klubie przez sensich przez lata
zenujacy sa obaj ci goscie, a o dziwo szczegolnie sabatini spychajacy teraz wine na trenera, choc baldini to tez niezly egzemplarz...
@Tobi swieta racja
akurat na juventusie nie powinnismy sie wzorowac nigdy
Zachowujemy się jak Real sprzed kilku lat - 70% budżetu transferowego idzie na napastników, których mamy wielu. A w bloku defensywnym dziury nie do załatania. I to jeszcze taki cyrk w Serie A, gdzie bez porządnej obrony NIC nie ugrasz. Bilans naszych bramek 9-11, to tyle w tym temacie :)
Co do naszej sytuacji, wszystko jest robione tak na hura, bez ładu i składu. Mamy tam jakiś pomysł że będziemy stawiać na młodych i efektowną grę i tyle...a reszta przyjdzie sama. Cała koncepcja. W taki sposób ciężko będzie coś z tego ukręcić.
Nie chaos, nieudolnosc i niekompetencja panow Sabatiniego i Baldiniego, brak prezesa z charyzma na miejscu ktory dba o wszystko.
Nie zgodzę się co do Juve. Słowo "projekt" przewijało się od czasu Calciopoli, tyle że w przeciwieństwie do pokręconego pomysłu Sabatiniego z włoską Barceloną, władni Juve po prostu wykopywali kolejnych trenerów i zatrudniali nowych mówiąc o nowym "projekcie" ;D Zresztą po zatrudnieniu Conte Marotta zarzekał się, że kontynuuje jakiś tam projekt i ponoć stworzył podstawę drużyny a teraz musi tylko dokupić paru graczy. Skończyło się standardowo czyli wymiana połowy składu, zupełnie nowa taktyka i styl gry.
Tak więc z tymi "projektami" różnie bywa, ale Sabatini czy kto tam wymyślił ten szalony plan ultraofensywnej piłki powinien już się zorientować, że to może nie wypalić.
To rzadka umiejętność wsród użytkowników tej strony, by zupełnie otwarcie przyznać się do błędu. Dość grubego błędu, więc tym bardziej jest to warte odnotowania.
Domeną tutejszych gwiazd jest kłapać dziobem co popadnie, a gdy wyjdzie, że były to idiotyzmy (oj przepraszam, głębokie przemyślenia i przenikliwe wnioski) to po prostu następuje zmiana frontu i znów płynie potok.
Może jednak masz jaja:)
W dodatku ton Twoich wypowiedzi oraz ilość epitetów w nich zawartych - Ty dobrze wiesz że Ci nie odpuszczę póki będziesz w ten sposób otwierać tutaj buzię :)
SoF, gdy uparcie trwałeś z kredytem zaufania, chwilę zastanawiałeś się, czy w tym szaleństwie nie będzie jakiejś metody.
Mogłoby to wypalić gdyby nie było na taką skalę- gdy masowo ściąga się cudaków, nie ma szans, że wszyscy zatrybią.
Tak się można bawić, gdy ma się pewny trzon i brakuje kogoś do kompletu.
Sabat mi teraz przypomina gościa, który wpadł na pomysł, że zamiast zarobić, co trwałoby długo i kosztowało sporo pracy, po prostu pójdzie do kasyna, bo jego znajomy wygrał, wiec jak on postawi dużą pule, to też może mu się udać.
Chyba nikomu nie jest wesoło to takim pokazaniu miejsca w szeregu.
Jesli deklarujesz swoją wytrwałość w tym to prosze bardzo- prztyczka w ucho masz zawsze gwarantowanego.