Aktualnie na stronie przebywa 36 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Roma po raz kolejny w żenujący sposób pokonana. W rozgrywanym w środę 25. kwietnia o nietypowej, jak na środek tygodnia, porze popołudniowej, piłkarze Giallorossich po raz kolejny pokazali jak rozumieją projekt w którym biorą udział i po wyrównanym meczu przegrali z Fiorentiną 1:2. Po raz kolejny brakiem dyscypliny wykazał się Osvaldo, który tuż przed zakończeniem spotkania obejrzał czerwoną kartkę. Jak zachował się po meczu trener Enrique? Zapowiedział walkę o miejsce w Lidze Europy na przyszły sezon... Projekt zatem trwa...
AS ROMA - AC FIORENTINA 1:2 (0:1)
0:1 2' Jovetić, 1:1 71' Totti, 1:2 90+1' Lazzari
Żółte kartki : Jose Angel, Totti, De Rossi (Roma), Boruc, Se Silvestri, Behrami, Natali (Fiorentina)
Czerwona kartka: Osvaldo (Roma)
ROMA (4-3-3): Curci - Taddei, Kjaer, Heinze (Tallo), Josè Angel (Marquinho) - Pjanic, De Rossi, Greco (Gago) - Borini, Totti, Osvaldo
Ławka: Pigliacelli, Rosi, Perrotta, Simplicio
FIORENTINA (3-5-2): Boruc - Nastasić, Natali, Camporese - Cassani, Kharja, Behrami, Lazzari, De Silvestri - Jovetić (Ljajić), Cerci (Amauri, Ruben Olivera)
Ławka: Neto, Gamberini, Romulo, Salifu
W zaległym meczu 33. kolejki, przełożonej z powodu śmierci Piermario Morossiniego, Roma podejmowała Fiorentinę. Spotkanie zapowiadało się emocjonująco, gdyż teoretycznie Giallorossi powinni odczuwać chęć rewanżu za wyraźną porażkę z pierwszej rundy, w której na Stadio Artemio Franchi polegli 3:0, przy zastrzeżeniu, że był to wtedy najmniejszy wymiar kary. Drużyna Luisa Enrique zdaje się jednak prezentować nieco lepiej na własnym obiekcie, stąd też ostatni zwolennicy projektu mogli łudzić się, co do końcowego sukcesu. W ostatnich tygodniach, wizja zespołu hiszpańskiego szkoleniowca jest już na tyle otwarcie krytykowana, że większość tifosich Romy, spisało ten sezon na straty i nie liczy już na żadną kwalifikację europejską, tym bardziej tą do Ligi Mistrzów. Atmosfera wokół zespołu, po klęskach w Lecce, czy z Juventusem w Turynie, jest tak zła, że ciężko było uznać Romę w meczu z Fiorentiną, za faworyta.
Roma przed środowym spotkaniem zajmowała szóstą lokatę w tabeli. Goście znajdują się w dolnych rejonach tabeli, bezpośrednio zagrożonych spadkiem do Serie B. Jest to o tyle dziwne, że Fiorentina, patrząc na siłę kadrową zespołu, powinna teoretycznie zajmować lokaty w środkowej strefie, a nawet walczyć o kwalifikację do Ligi Europy na przyszły sezon.
W Romie tradycyjnie zagrać nie mógł Burdisso. Od kilku meczów z urazami zmagają się także Juan, Cassetti i Lobont. Po spotkaniu z Juventusem, zawieszeni za kartki, bądź też boiskowe wybryki są Bojan, Stekelenburg oraz Lamela. Podopieczni Delio Rossiego również nie w pełnym zestawieniu. Brak Kroldrupa, Vargasa, a szczególnie „serca drużyny” Riccardo Montolivo, mógł okazać się bardzo odczuwalny.
Jak się jednak miało okazać Fiorentina dość dobrze poradziła sobie ze zneutralizowaniem osłabień. Już w 2. minucie, kiedy jeszcze żadna z drużyn nie zdołała osiągnąć przewagi, piłka trafiła do Lazzariego na prawej flance. Włoch dośrodkował w pole karne gdzie w przepychance najwyżej wyskoczył Jovetić i będąc tyłem do bramki, strzelił w długi róg bramki Curciego. Bramkarz Romy był wysunięty z bramki, co uniemożliwiło mu skuteczną interwencję.
Bramka zdeterminowała przebieg pierwszej połowy spotkania. Roma zmuszona jak to często bywało już w tym sezonie, do odrabiania strat, przeważała w posiadaniu piłki. Gracze Romy próbowali stworzyć zagrożenie pod bramką Boruca. Strzały Greco, Tottiego, dośrodkowania Jose Angela, Taddeiego, Greco czy rzuty rożne Tottiego bądź Pjanicia, nie przynosiły powodzenia. Jak zwykle Romie ciężko grało się przeciwko rywalowi, który zadowolony ze zrealizowania przedmeczowego założenia – strzelenia pierwszego gola, bronił prowadzenia. Fiorentina, starała się kontrować, z wykorzystaniem szybkiego i sprawnego technicznie Joveticia, wychowanka Romy – Cerciego. Aktywni w środku pola byli także Kharja oraz Behrami. Dobrze w konstrukcji ataków ofensywnych radził sobie Lazzari – asystent przy pierwszym golu Joveticia.
Drugą część trener Enrique postanowił rozpocząć od dwóch korekt w składzie. Za dość przeciętnie radzącego sobie w środku pola Greco, wszedł Gago. Hiszpański taktyk zdecydował się wycofać skrzydłowego obrońcę Jose Angela, a w jego miejsce wprowadzić Marquinho, aby zagęścić środek pola. Do obrony wycofany został przy takim ustawieniu De Rossi. Roszada ta, nie przyniosła Romie wielkiej przewagi. Zastanawiająca była w ogóle obecność Greco w pierwszym składzie. Jeśli zatem naprawienie błędnego ustawienia początkowego nazwać sukcesem, to niewątpliwie szkoleniowcowi Romy należy tą zasługę przypisać.
Roma, napotykając na zkomasowaną obronę przeciwnika, starała się sforsować ją przy pomocy wrzutek do Osvaldo, bądź też prób przedostania się w pobliże bramki dzięki podaniom wymienianym z daleka od niej. Powodzenie takich przedsięwzięć było jednak mizerne, zatem Romaniści zaczęli próbować uderzeń z daleka – jak Pjanić czy Totti. Po około godzinie gry jedno z uderzeń Il Capitano, odbite rykoszetem nie znajduje jeszcze drogi do bramki Boruca. Jednak kilkanaście minut później, strzał z czterdziestu metrów oddał Gago. Nogę do piłki sprytnie dostawił właśnie Totti. Rykoszet zmylił całkowicie polskiego bramkarza Fiorentiny i w ten sposób Roma wyrównała. Była to 71. minuta.
Jak się jednak miało okazać nie był to koniec meczu. Luis Enrique próbował wygrać spotkanie zmieniając obrońcę Heinzego na napastnika Tallo. Odsłonił tym samym własną bramkę, przechodząc na grę dwójką obrońców. W podobnym momencie, Delio Rossi zmienił swojego najlepszego piłkarza, nieco już zmęczonego trudami spotkania, Joveticia. W jego miejsce na boisku pojawił się Ljajić, który miał odegrać niezwykle istotną rolę w akcji niemal kończącej spotkanie, a jednocześnie je rozstrzygającej.
W 91. minucie gry Ljajić uderzył co sił, z około trzydziestu metrów. Piłkę odbił Curci, a przejął ją w polu karnym Lazzari. Włoch opanował ją i pomimo asysty obrońcy Romy, zdołał strzelić w długi róg bramki. Fiorentina w końcowych minutach zdobyła rozstrzygającego gola. Chwilę później nieładnie udział w spotkaniu zakończył Osvaldo. Argentyńczyk po raz kolejny pokazał, że czasami myślenie nie jest jedną z jego cnót. Najprawdopodobniej za dyskusję z sędzią Brighim, został usuniety z boiska. Wynik meczu nie zmienił się już do końca doliczonego czasu.
Gracze Romy kolejny raz zademonstrowali brak charakteru, umiejętności wygrywania wyrównanych spotkań, a wręcz głupie ich przegrywanie. Któryż to już raz widzieliśmy dyskusje z arbitrem, pretensje do wszystkich dookoła tylko nie do własnego sposobu gry. Po raz wtóry Giallorossi udowodnili, że postęp taktyczny, techniczny, jakościowy, absolutnie nie jest ich udziałem. Nie zademonstrowali czegokolwiek, co można byłoby nazwać znakiem rozpoznawczym rzekomo tworzonego projektu. A prace nad projektem trwają już przecież blisko cały sezon. Jak długo jeszcze?! Zdają się, już bardzo głośno wykrzykiwać pytanie kibice Romy. Po spotkaniu grupa 700 kibiców Romy domagała się od piłkarzy hańbiących barwy ich klubu, zwrotu klubowych koszulek. Kolejny raz obrażany i „zachęcany” do odejścia był Luis Enrique. Trener Romy zapowiedział jednak kontynuowanie swej misji. Szkoda tylko że my kibice będziemy musieli dalej na to patrzeć.
Komentarze (69)
Dziś z kolei przegrywamy z dużo słabszą Violą, która bije się o utrzymanie. Jak to u Luśka, wszystkie serie trzeba złamać. Teraz gramy jeszcze na wyjeździe z Chievo, gdzie nigdy nie przegraliśmy, więc będzie porażka, żeby zepsuć totalnie wszystko.
Żenada i tyle. 50 punktów w 34 meczach. Grubo.
Wygląda to w tej chwili tak, jakby już sami piłkarze chcieli go zwolnić.
jak mozna byc tak slepym??
albo tak glupim jak baldini ktory swoj ponowny pobyt w rzymie zaczal od narzekania na tottiego...
jak teraz wygladaja tamte jego slowa w kontekscie hiszpanskiego pseudowynalazku...
A ponad wszystko dlatego że jest zadufanym w sobie, upartym i nie mającym honoru bufonem.
Jeszcze takie sytuacji w Romie nie było.
Wrzesień:
Roma - Cagliari 1-2
Październik:
Lazio - Roma 2-1
Genua - Roma 2-1
Roma - Milan 2-3
Listopad:
Udinese - Roma 2-0
Viola - Roma 3-0
Luty:
Cagliari - Roma 4-2
Siena - Roma 1-0
Atalanta - Roma 4-1
Marzec:
Roma - Lazio 1-2
Milan - Roma 2-1
Kwiecień:
Lecce - Roma 4-2
Juventus - Roma 4-0
Roma - Viola 1-2
Gratulacje! Moja cierpliwość już się skończyła. Dziwi mnie że w Rzymie nadal spokój.
Jedynie w przypadku wyraźnego sygnału od właścicieli którzy wyrażą chęć zwolnienia Hiszpana, można liczyć że coś się zmieni.
tu już nie chodzi do końca o punkty i miejsce w tabeli, ale o to co ten frajer zrobił z naszym ukochanym klubem, o styl jakim gramy i jakim przegrywamy, o bezradność...
nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że De Rossi przygasł po podpisaniu kontraktu, na tle innych i tak wypada zdecydowanie lepiej - no nie mówię o meczach w których gra jako środkowy obrońca
Myślałem że w zeszłym sezonie było mi ciężko, ale w tym to już przekroczyło moje możliwości.
"700 kibicow Romy okupuje wyjscie ze stadionu domagajac sie spotkania z pilkarzami i oddania przez nich koszulek....swiezy sms z Rzymu..."
Baldini na pytanie dotyczące protestów kibiców odpowiedział coś w stylu "protestują? mają do tego prawo, rozumiem ich że czują się źle i są rozczarowani, to są przywileje kibiców".
Czyli jednym słowem; "WY sobie protestujcie a MY dalej robimy swoje".
Co my komu zrobiliśmy że nas Bóg takim kierownictwem pokarał!?
chodzi mi o curva sud.
Przez takie lekkomyślne podejście w zarządzie już mamy cały sezon w d*pę a to jeszcze nie koniec.
nie ma się o co martwić wszystko po staremu.
Jedyne pretensje można mieć do Luisa - bo teraz Roma to nie jest drużyna, tylko zlepek 11 indywidualności i każdy z nich inaczej rozumie naukę Luisa.
Dziś na konferencji po raz pierwszy Luis rzeczowo zaczął odpowiadać na pytania. A przynajmniej nie śmiał się kibicom w żywe oczy mając za plecami Baldiniego.
Czekam z utęsknieniem aż sezon się skończy, bo mam wrażenie, że w Rzymie będą się działy rzeczy niezwykłe.
Niestety, nie wyciąga się konsekwencji, wnioski wypowiadane są tylko w mediach, a potem i tak nie dąży się do poprawy. Cała ta sytuacja pozwala piłkarzom na takie a nie inne podchodzenie do swoich obowiązków. Sezon przejściowy, ble ble ble, przegrywamy, to po co się męczyć. I tak po meczu Lusiek powie swoje, Baldini rzuci kolejnymi kretyńskimi tekstami, gracze będą rozgrzeszeni, bo przecież to nie ich wina, nie można ich broń Boże krytykować.
VERGOGNA !
Ale pytanie brzmi: czy potem dostatecznie dużo pracują nad wyeliminowaniem tych niby-zauważonych błędów? Bo mam wrażenie, że 4 treningi tygodniowo (przy założeniu jednego meczu w tygodniu dwa dni odpoczynku po meczu) to zdecydowanie za mało.
Może i to trochę naiwne porównanie, ale Małysz i inni skoczkowie trenują tak długo aż wypracują w sobie "automatyzm" i robią wszystko niejako w półświadomości.
Największą przegraną Luisa i tego zespołu nie są porażki - jest nią brak stylu i brak drużyny. Po9 miesiącach wspólnej pracy. Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedy nie szło, Rosella zamykała drużynę w Trigorii i tłukli elementy gry na treningach tak długo aż się nie poprawiło. A teraz? Dwa dni wolnego po blamażu jako element odreagowania. A potem 4 półtoragodzinne treningi i następny mecz.
Gadali ze analizuja bledy a Baldini ze dyskutuje z trenerem. Fajnie... fajnie sie ekpa bawi. Ale mamy juz ponad 30 kolejek i wnioskow ZADNYCH.
Jak byla kupa tak jest kupa i nic w kupie nie poprawiono a to dlatego ze LuE to kupa a nie trener. Sprawa dla mnie prosta.
Tak, kiedys pisalem ze jeszcze stesknimy sie za Rosella. Ta kobieta w poronaniu z tymi 3 panami miala wieksze jaja niz oni wszyscy razem.
Potrafila zrobic cisze medialna i opr. sytacje.
A Baldini i cala ekipa w najlepsze mydla Nam oczy po kazdej porazce.
I jeszcze wyskakuje z tekstem ze on wiedzial ze tak bedzie....
Nie no naprawde, juz brak mi slow...
Wszystko zostalo juz chyba powiedziane. Dramtem jest to iz ta farsa bedzie trwala kolejny sezon. A pewnie z pol sezonu bo pozniej wszystkich ich wyj... na zbity ryj. Tylko ze Roma znowu bedzie w gruzach i w punkcie 0.
osobiście do końca sezonu nie mam najmniejszej ochoty oglądać wyników i gry Romy (choć tego grą nazwać nie można żałosne klepanie piłki w tempie oldboyów po 70-tce)...
co do Osvaldo - wiedziałem, że ten transfer będzie niewypałem, a jedna cudna przewrotka nie zmieni mojego nastawienia do niego...Batistucie to on mógłby buty co najwyżej nosić i czyścic, wiecznie komentujący a jak trafi na silniejszego albo zje****go obrońcę (Chielini) to tylko płakać potrafi i macha tymi rączkami - niech je wsadzi w dupę i zapie****a po boisku i wyładowuję swoją frustrację na piłkę...
ten zespół jest żałosny i wstyd mi gdy jestem pytany przez znajomych komu kibicuję, albo gdy pada w rozmowie "co tam u Romy, znów się nie popisali".
Przykład Juve, jak trener może zmienić mentalność i grę zespołu jest aż nadto dobitny.
Więc wstrzymajmy się z osądzaniem piłkarzy do momentu, kiedy będą prowadzeni przez uczciwego, dobrego trenera.
Ja rozumiem frustrację piłkarzy - kiedy się chce a nie idzie (bo iść nie może), to zaczynają się trząść nogi a głowa jest zamknięta na radość z gry. Zespół się męczy - i tutaj jedynie Luis ma rację. Szkoda tylko, że nie doszedł do wniosku, dlaczego się męczy.
Ja się wciąż łudzę że te gadanie baldiniego o poparciu dla enrique to tylko zasłona dymna żeby jeszcze do końca sezonu nie rozp.. druzyny od środka a po sezonie nastąpi podsumowanie i zmiany na tym stanowisku. Chociaż w tym sezonie ilość rozczarowań jest tak duża, że już chyba wszystkiego można się spodziewać
jak zaczna gwizdac na Enrique wkoncu tez powiesz ze na Olimpico nie ma kibicow ?
Pan Siekierowy - ja tez taka mialem nadzieje ze to zaslona dymna jednak Baldini zawsze z pelna stanwczoscia podkresla ze LuE zostaje, jakby planowal go zwolnic to by tak stanowczo nie zapewnial bo pozniej sie zblazni...