Aktualnie na stronie przebywa 22 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Przegraną Giallorossich zakończyło się bardzo emocjonujące spotkanie - szczególnie druga połowa - z Sapmdorią Genua, będące jednocześnie debiutem na ławce trenerskiej Romy Aurelio Andreazzoli. Nowy pierwszy trener zaczął swoją przygodę na ławce od dużych zmian - przede wszystkim od zmiany ustawienia z 4-3-3 na 3-5-2, którego nie powinien szybko porzucać, nawet z uwagi na tak wyraźną porażkę. W samej grze Rzymian możemy odnaleźć trochę zmian na plus - przede wszystkim większa dyscyplina taktyczna, spokojniejsze rozgrywanie piłki i mniejsza odległości między poszczególnymi formacjami. Gdyby nie błędy indywidualne i trochę więcej szczęścia, mecz mógłby zakończyć się co najmniej remisem. Poza zmianą w ustawieniu, Andreazzoli przywrócił na bramkę Stekelenburga, De Rossi i Marqinho rozpoczęli mecz od pierwszej minuty, a na boiska Serie A po długiej przerwie wrócił pomijany przez Zemana talent - Nico Lopez.
UD SAMPDORIA GENUA 3:1 AS ROMA
56' Estigarribia
73' Sansone
75' Lamela
77' Icardi
SAMPDORIA (4-4-1-1) Romero; De Silvestri, Gastaldello, Rossini, Costa; Poli, Obiang, Krsticic, Estigarribia (87' Poulsen); Soriano (46' Sansone), Icardi.
Ławka: Da Costa, Berni, Castellini, Mustafi, Rodriguez, Maresca, Renan, Munari, Berardi, Maxi Lopez.
ROMA (3-5-2) Stekelenburg; Marquinhos, Burdisso, Castan (76' Dodò); Lamela, De Rossi, Pjanic, Bradley (67' Florenzi), Marquinho (87' Lopez); Osvaldo, Totti.
Ławka: Goicoechea, Lobont, Piris, Romagnoli, Torosidis, Taddei, Perrotta, Lucca.
Sędzia: Celi z Bari
Kartki: De Rossi, Burdisso(obaj Roma), Gastaldello (Sampdoria)
To do Romy należał początek spotkania. W piątej minucie po rzucie rożnym do piłki zagranej przez Tottiego wyskoczył Pjanic, ale ta minęła bramkę. Dwie minuty później swoją szanse miał Osvaldo, jednak jego akcja prawą stroną skończyła się paskudnie – strzał przeleciał wyraźnie ponad bramką. W dziesiątej minucie, po całkiem ładnie wyglądającym kontrataku Romy, Bradley który miał dużo miejsca w środku pola, oddał strzał który pozostawiał dużo do życzenia. W piętnastej minucie swoją szansę miał Lamela, który posłał rogala na bramkę gospodarzy, strzał nie zaskoczył jednak Romero, który wyszedł z tej sytuacji bez szwanku. Bliski zdobycia bramki był Totti w 22 minucie. Oddał strzał z rzutu wolnego, z odległości ok. 25 metrów i po tym jak piłka minęła mur przeciwników, sprawiła nie lada kłopot bramkarzowi. Najlepszą sytuację w pierwszej połowie zmarnował Pjanic. Kontratak, Totti ładnym prostopadłym podaniem odnajduje na lewej stronie Osvaldo, który po wbiegnięciu w pole karne zagrywa do będącego na czystej pozycji Pjanica. Bośniak oddaje strzał ale Costa przyjmuje go na klatę i tym samym chroni zespół przed stratą bramki. Ta sytuacja wywołała kontrowersje na boisku i poza nim, ze względu na doszukiwanie się zagrania ręka przez Coste. Fakty są jednak takie, że zawodnik robił wszystko by ręce schować, a samo pochylenie się w stronę piłki nie jest kwalifikowane jako nieprzepisowe, także jak najbardziej słuszna decyzja sędziego, o niepodyktowaniu jedenastki. Gdyby piłkarze Romy wykazali się lepszą skutecznością, wynik meczu mógł być już po tej połowie przesądzony, jednak jak się później okazało, piłkarskie powiedzenie „niewykorzystane sytuacje się mszczą” miało znów zostać zrealizowane.
Sześć minut po wznowieniu spotkania, miała miejsce kolejna w tym meczu kontrowersyjna decyzja. Po strzale Tottiego, do bezpańskiej piłki dopadł Lamela i umieścił piłkę w siatce, jak się później okazało na pozycji spalonej był uczestniczący w akcji Pjanic, tym samym arbiter postanowił bramkę Argentyńczyka anulować. Sampdoria zaczynała dochodzić do głosu i postanowiła zrobić to z hukiem. 56 minuta i ładny przerzut Andrei Pioliego na lewo do Estigarribii, a ten, będąc bez asysty obrońców, swoim strzałem przedstawił swój strzelecki kunszt, umieszczając piłkę tuż przy długim słupku. W 58 minucie po strzale Sansone, skórę Giallorossim uratował Stekelenburg. W 69 minucie nastąpiło chyba apogeum bezsilności Romy. Po tym jak Gastaldello faulował Osvaldo w polu karnym, do egzekucji stałego fragmentu podszedł sam poszkodowany. Strzał Argentyńczyka z Włoskim paszportem pozostawiał jednak dużo do życzenia. Gorszym strzałem byłoby tylko przestrzelenie bramki. Osvaldo strzelił lekko i interweniujący Romero nie miał problemów z obroną. Dziwna i ciekawa sytuacja w której piłka zostaje odebrana Il'Capitano. Decyzje Osvaldo można usprawiedliwić tylko poszukiwaniem psychicznego spokoju i chęcią odzyskaniu pewności siebie, po długim czasie bez zdobytej bramki. Można zarzucać napastnikowi egoizm, ale trzeba pamiętać też o tym, że Tottiemu też dość często w ostatnich latach nie udało się pokonać bramkarza z wapna. W 73 minucie Sampdoria podwyższyła prowadzenie, po bardzo ładnym strzale Sansone z rzutu wolnego przy długim słupku. Kontaktową bramkę strzelił Lamela w 75 minucie. Florenzi biegł prawą stroną, skąd dośrodkował w pole karne, tam w zamieszaniu i po rykoszecie piłka trafiła do Lameli który zdobył bramkę. Goście nie cieszyli się jednak długo z kontaktowej bramki, bo wynik strzałem głową podwyższył Icardi. Bliski stworzenia zagrożenie, tuż przed końcem, był Nico Lopez, ale przytomniej od niego zachował się Romero i szybciej doszedł do wypuszczonej piłki.
49% Posiadanie piłki 51%
7 Strzały 11
5 Strzały celne 6
12 Rzuty wolne 4
7 Rzuty rożne 4
1 Spalone 4
4 Interwencje bramkarzy 2
3 Faule 8
1 Żółte kartki 2
Komentarze (66)
Pjanic i Bradley strzelający takie kępy w taki sposób, Osvaldo podający do bramkarza z rzutu karnego. To jest potencjał? De Rossi, który gra od niechcenia...
Pierwsza połowa była jeszcze niczego sobie, druga z kolei - totalna załamka.
I proszę, niech nie wpuszcza tego Dodo, bo on musi mieć całe puste boisko, żeby coś z piłką zrobić.
Osvaldo Man of the Match! Co to w ogóle za pomysł z tym karnym strzelanym przez niego? Kolejny trener, który musi koniecznie zaznaczyć się czymś oryginalnym? Czy po prostu Osvaldo poszedł na sępa, bo chce poprawić swój niebotyczny rekord 13 goli z Espanylou?
De Rossi też niech się zastanowi czy zależy mu jeszcze na zespole czy tylko na zielonych...
co zrobił lacuch dellio rossi?
Ta drużyna ma taki potencjał, ma takich prze****ów, dryblerów, przyszłych posiadaczy złotych piłek, wogóle *********ch graczy, że w Sampdorii wchodzi jakiś Sansone, gość co się nie mieścił w Torino i zalicza zajebistą asystę i strzela wolnego. My mamy potencjał tak ********** ogromny, że w 11 nie potrafimy nic zrobić, a ***** Sansone sam nas ro******.
"Niemal nie zdaję sobie sprawy ze szczęścia, jakie mam: dano mi tą szansę i zwieńczono moje marzenia" Słowa trenera przed meczem. 90% graczy ktrzy przychodzą do nas mówi tak samo... Wniosek nie mamy składu, trenerów na miarę serie A.
Osvaldo matole! Twój łeb obetną kibole!
Piłkarze zamiast ściągać znanych utalentowanych,doświadczonych graczy to ściągają jakiś zawodników co o graniu na poziomie nie znają. Nikt nich nie zna i grają słabo.
Szczerze te 2 lata to strata kasy nerwów i niektórych zawodników. Bo chciałbym zobaczyć Tottiego z Pucharem Wloch czy z Scudetto.
Trener Luis Enrique-żałosny trener. Chciał zrobić druga Barcelone,a zrobił sredniaka. Zeman- bez komentarza zostawie..
Musi być trener z doświadczeniem i trener,który tą drużynę odbuduje.
Nie chce mi się mówić.
Chce taka Rome która będzie wygrywał wszystko !!
Forza Roma !!
Ogółem denerwujące w ich grze do przodu jest to że strasznie próbują kombinować, jakieś piętki, techniczne nietypowe zagrania etc. Raz na dziesięć się uda.
Florenzi świetna zmiana.
Dawno się tak nie wkur... na meczu Romy..
De Rossi za to co gra powinien grać za darmo do końca sezonu. Dwie bramki jego no może ta pierwsza na spółę z marquiniosem bo krył powietrze..
Osvaldo nonszalancja jak zwykle zresztą.
Stekelenburg kolejna gwiazda wszystko co leciało w bramkę to gol jedynie z pierwszej bramki mogę go usprawiedliwić.
Jedynie na Plus Florenzi i Lamela.
Nie wiem jak to w ogóle wytłumaczyć logicznie. Chociaż słowo "cisnąć" nie do końca jest właściwe, bo nie było totalnie żadnego pomysłu w ataku (nie to żeby Sampdoria miałą jakiś pomysł, bo grała bardzo przeciętnie). Nasze ataki sprowadzały się do podawania piłki w poprzek, czasem efektownych wymian, które nic nei dawały i mało efektywnych wrzutek w nadziei, ze naszych dwóch góra 3 zawodników w polu karnych wygra pojedynek z 5-6 rywalami.
Tydzień temu to Goico był parodystą, a dziś to miano może spokojnie przypaść Osvaldo. Uparł się żeby uderzać jedenastkę, którą sam wywalczył, a Totti wspaniałomyślnie nie zaprotestował, a Osvaldo zrobił to co zrobił...Co mecz właściwie mamy kandydata na błazna meczu, a to Goico, a to Osvaldo się ośmieszy, a to Bradley nie trafi z 3 metrów. Zastanawiam się czy ten człowiek w ogóle strzelił kiedyś bramkę, serio.....I zawsze coś lub ktoś. Niewiarygodne.
Duch Zemana unosił się nad boiskiem, bo wszystko było dokładnie jak u Czecha: ogromne posiadanie piłki, sporo wiatru z przodu, momentami efektowna gra i praktycznie wcale sytuacji podbramkowych. Niewiarygodne.
Nie wiem czy choć raz w tym sezonie odrobiliśmy stratę bramkową - to też chyba jakiś swoisty rekord bez precedensu. Potrafię z marszu wymienić mecze w których knociliśmy na potęgę przewagę, ale gdybym mia przytoczyć choćby jeden mecz, w którym odrobiliśmy straty i wygraliśmy, nie umiałbym. Niewiarygodne.
No i te drzemki w obronie stają się chyba naszym znakiem firmowym. O ile za druga bramkę trudno miec pretensje (raz na 50 wolnych w meczu wyjdzie taki strzał - nasz pech, ich fart), ale dwie pozostałe to już creme de la creme tego sezonu. Niewiarygodne. Made be Zeman & Co.
Optymizm optymizmem, ale tu już nie ma żadnej nadzieji. Gość mając do dyspozycji takich graczy jak Florenzi (świetna zmiana, nasz najlepszy zawodnik), Torosidis, Piris czy nawet Taddei, ustawia na prawej pomocy Lamele. To jest bezsens, bo choć ogólnie Lamela grał dobrze, to jako prawy pomocnik nie było go na boisku. Nie do końca to jego wina, tylko trenera który go wystawił kompletnie nie na swojej pozycji. A za pierwszą bramkę bym winił akurat prawego pomocnika, a nie Marquinhosa.
Tej drużynie nikt nie jest w stanie pomóc, a już na pewno nie osoby wybierane przez amerykański zarząd i kierownictwo.
To jest jakaś abstrakcja, klub posiada zaplecze finansowe, są ogromne możliwości rozwoju, jest duża promocja marki, jest zatwierdzony projekt budowy nowego stadionu, a ta drużyna gra gorzej niż za czasów kiedy w skarbiec praktycznie świecił pustkami, zawodników kupowano na promocjach i wyprzedażach a o budowie nowego stadionu marzyli tylko najwięksi wizjonerzy i to na niezłym haju.
Wstyd i jeszcze raz wstyd.
Mamy słabych graczy, a ci lepsi, jak De Rossi i Totti dopasowują się formą do tych słabych. Franek zepsuł dziś wszystko, co mógł. Daniele stracił piłkę przy pierwszym golu, a przy trzecim nie chciało się jemu wyskoczyć do piłki.
1. Rzym już był zbudowany (niewiele poprawek, wymian, byli gracze, byli trenerzy, ale się zachciało rewolucji i wywyalić wszystko do góry nogami co spowodowało taki stan rzeczy jak teraz)
2. Ale od razu go można rozburzyć, niestety
W drugiej połowie to "Zeman odszedł, ale wrażenia artystyczne pozostały". Najpierw Lamela ładnie się pokazał strzelając z trudnej piłki ładnego gola, ale był spalony i brawa dla sędziów, bo to była trudna sytuacja. Następnie prosty błąd De Rossiego w środku pola. Nie wiem o czym myślał, ale nienaciskany podał do rywala, poszła kontra, Steku takich piłek nie łapie i był gol. Trudno zdarza się. Powinno być 0:2, a było 1:0. Sędzia jednak nie był taki zły i odgwizdał nam naciąganego wg mnie karnego. Miałem wątpliwości co do Franka czy strzeli tego karniaka, bo on czasem lubi zbagatelizować strzał z "11". Ale co widzę? Podchodzi Osvaldo - dlaczego? Nie dość że Totti jest na boisku to jeszcze ma strzelać ten, na którym popełniono faul, czyli łamie się tym samym niepisaną zasadę. Ale dobra, niech strzela...PODAŁ! Tak, powinno być 0:3, a mamy 1:0 nadal. Potem drugi gol, gdzie Stek mógł się zachować lepiej, ale wiadomo że on łapie tylko to co musi. Potem Lamela - każdy widział. Nie można mu zarzucić że się nie starał. Na pewno ładną zmianę dał Florenzi, który rozruszał towarzystwo. Ale to na nic, bo znowu dostajemy 3:1 jak jacyś frajerzy. Winny Andreazzolii? Chyba jeszcze nie. Zaważyły błędy pojedynczych graczy. M.in. De Rossi i totalne zlekceważenie Pablo. Szkoda, bo teraz każdy jest wściekły. A na domiar złego za tydzień wpada do nas stara dama...
Jedyne co mi się podobało na pierwszy rzut oka to brak Pirisa i Taxi. Od razu jakoś fajniej się na to wszystko patrzyło. Dopóki nie wszedł superdrybler Dodo. Oddalić od składu jeszcze Bradleja i będzie trochę lepiej. Tylko w Pucharze nadzieja, bo sezon niewątpliwie poszedł się gździć.
Co do spotkania to pierwsza połowa była nasza. Mieliśmy całkowitą kontrolę i...nic. Brakuje pomysłu na rozegranie w ataku, wszystko jest strasznie przewidywalne i bez polotu. Myślę, że na ławkę potrzebujemy przede wszystkim kogoś z ciekawą wizją. Tak jak Conte w Juve, Guardiola w Barcelonie, czy chociażby Rodgers w Swansea, czy w Liverpoolu. To są trenerzy, którzy dają coś drużynie od siebie. Mam nadzieje, że wygramy Puchar Włoch, choć będzie to bardzo trudne.
Ogółem jak jest każdy widzi, a jeszcze niedawno wiele osób pisało że kadra kompletna prawie jest. Ci nasi grajkowie niektórzy to mają chyba wtłoczone do głów że są wielkimi wirtuozami piłki, i muszą grać pięknie i widowiskowo.
Brawo Baldini e Sabatini. 2xsezon w pupe + 100 baniek w pupe, bilans pracy tych panow.
Tu pragnę zaznaczyć, że to czterech graczy z top piątki najlepiej opłacanych w Romie. Jak oni nie ogarniają tematu, to kto ma ogarniać? Bradley? Marquinho? Gracze na poziomie Chievo? Dodo? Gracz na poziomie Primavery Virtus Lanciano?
Przypomnę, bo mi już powoli zaczynam tracić cierpliwość:
1. Pierwsza połowa - Bradley z ok. 11 metrów nie trafia w bramkę mając przed sobą tylko bramkarza.
2. Pierwsza połowa - przeciwnik blokuje w swoim polu karnym strzał Pjanica ręką. Ewidentny karny dla nas.
3. Druga połowa - strzelamy prawidłową bramkę w kontrowersyjnej sytuacji. Przy samej bramce spalonego nie ma. Nawet jeśli tutaj było poprawnie to patrz punkt następny;
4. Karny dla nas, gdzie Osvaldo kula piłkę do bramkarza.
Także po pierwsze - skroili nas dzisiaj w najlepsze, a po drugie - nie zrobiliśmy prawie nic, aby ten mecz wygrać, marnując niemal wszystkie sytuacje po których powinna paść bramka.
Ale i tak szukajmy kozła ofiarnego w postaci Daniele, który wygarniał przez cały mecz mnóstwo piłek i raz źle się ustawił. Typowe! Nie tylko Roma się nie zmienia, ale jej kibice ku**a też.
Sorry, ja mam dość tej błazenady. Ochłonę i popatrzę z boku. Normalnie nie przeklinam, sorry.
pozdro dla ciebie omen.
1. Bradli nie trafił w bramkę z ok. 17 metrów - co nie zmienia faktu że miał mnóstwo miejsca żeby trafić w bramkę...
2. Piłkarz zablokował piłkę ręką, ale trzymał ją skrupulatnie przy ciele, dłonie mając za plecami. Normalnie widząc że sędzia nie dyktuje "11" aż skoczyłem z krzesła ze złości, ale na powtórkach widać że zawodnik nie zwiększył swojej powierzchni ciała i o karnym nie ma mowy. Jeszcze żeby chociaż te ręce miał po boku wystawione, a on je chował za siebie. Co prawda nachylił się, ale jako tako nie ma karnego :P Nie żebym się mądrował tutaj ;P
3. Na spalonym był bodajże Pjanić, który uczestniczył w akcji wycofując piłkę. Boczny powinien szybciej podjąć decyzję, chyba że główny tak późno go zobaczył :P
4. Urok Pabla nie zadziałał :D
Nie szukajmy winy u Daniele, choć to przez niego straciliśmy pierwszego gola. Trzeciego niby też, ale ile razy to Burdisso źle wyskoczył do napastnika i był gol? Każdemu może się zdarzyć. Na pewno starał się w tym meczu, ale co zrobić. Wszyscy zagrali kupę. Marquinho ile to razy tracił w pierwszej połowie i co? Grał na skrzydle to nie był bezpośrednio winny golom? DDR gra na takiej pozycji i musi być skoncentrowany. Trzeba przeczekać ten nędzny okres i chociaż w tym seoznie ugrać ten Puchar na pocieszenie odgrywając się poniekąd na lacjuchach. :P