Aktualnie na stronie przebywa 27 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Pierwsze domowe zwycięstwo w sezonie, odnieśli podopieczni Zdenka Zemana w niedzielne popołudnie. Giallorossi nie bez trudu pokonali Atalantę Bergamo 2:0, po golach Lameli i Bradleya. Wynik i punkty o tyle cenne, że zdobyte w trudnym, kryzysowym momencie dla drużyny. Warto również zauważyć, że Roma zagrała słabą pierwszą połowę i gdyby goście wykazali się większą skutecznością prawdopodobnie już do przerwy prowadziliby 3:1.
AS ROMA – ATALANTA BERGAMO 2:0 (1:0)
Gole: 1:0 30’ Lamela, 2:0 62’ Bradley
ROMA (4-3-3): Stekelenburg - Piris, Marquinhos, Castan, Balzaretti – Bradley (Perrotta), Tachtsidis, Florenzi (Marquinho) - Lamela, Destro, Totti
Ławka: Goicoechea, Svedkauskas, Romagnoli, Taddei, Burdisso, De Rossi, Osvaldo, Lopez
ATALANTA (4-4-2): Consigli, Raimondi, Matheu, Peluso, Brivio, Schelotto, Cigarini, Cazzola (Scozzarella), Moralez (Bonaventura), De Luca (Marilungo), Denis
Ławka: Ferri, Frezzolini, Milesi, Palma, Parra, Polito, Troisi
Kolejna okazja do pierwszego zwycięstwa przed własną publicznością – tym razem udana. Nie mogło być inaczej – przed meczem uhonorowani zostali piłkarze, których wybrano na drużynę wszech czasów. Na Stadio Olimpico pojawili się takie ikony jak Tancredi, Losi, Aldair, Rocca, Falcao, Conti czy Pruzzo. Zwycięstwo było jedyną opcją.
Końcowy wynik cieszy, ale może mylić co przebiegu całego spotkania. Już w 10 minucie sam na sam ze Stekelenburgiem znalazł się Denis. Holender wykazał się jednak dobrą interwencją i uchronił nas przed stratą bramki. Piłkarze Atalanty w pierwszej połowie odważnie sobie poczynali w okolicach naszej bramki. W 17 minucie kolejna okazja dla gości. De Lucca zagrywa do Moraleza, który strzałem obija słupek. Gospodarze natomiast grali chaotycznie i mało produktywnie. W 30 minucie zadecydowały indywidualności. Totti doskonałym podaniem wprowadził w pole karne Lamele. Argentyńczyk wepchnął piłkę do siatki i otworzył wynik spotkania. 40 minuta i De Lucca sam próbuje przetestować Stekelenburga – sparowaniem piłki na rożny, nasz bramkarz zdał ten test. W 43 minucie ładna akcja Romy. Florenzi zagrywa w kierunku Lameli, który główką odgrywa do Destro. Napastnik przymierza z woleja, ale trafia tylko w poprzeczkę.
Drugą połowę lepiej rozpoczęła Roma. W 47 minucie dobrym strzałem popisał się Florenzi, ale trafił tylko w boczną siatkę. Trzy minuty później Totti przejął bezpańską piłkę i huknął jak z armaty. Strzegący bramki Consigli sparował piłkę na rożny. W 62 minucie Destro oddaje strzał, który bramkarz gości odbija pod nogi Bradleya. Amerykanin wpakował piłkę do bramki i ustalił wynik spotkania. 73 minuta i bohaterem akcji znów Destro, tym razem Consigli jednak bardziej przytomny. Atalanta próbowała gonić wynik spotkania. Goście strzelili nawet bramkę, ale sędzia dopatrzył się spalonego.
Udało się! Roma dowiozła zwycięstwo do końcach. Pierwsze za tej kadencji Zemana, wywalczone w dniu uhonorowania starych bohaterów, bez pomocy gwiazd takich jak De Rossi czy Osvaldo. Miejmy nadzieje że mecz z dobrym wynikiem ale kiepską grą, będzie tylko krokiem do czegoś lepszego.
Komentarze (33)
Forza Roma
Poprawy gry jednak nie widać - chłopaki rozpoczęli mecz tak jak z Juve i gdyby Atalanta miała lepszych napastników i więcej szczęścia, zapewne po 20 minutach prowadziłaby 0-3. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to Atalanta przegrała ten mecz a nie Roma go wygrała.
Ogromny plus to Totti. Zapieprza po boisku jak szalony, dogrywa, drybluje. No i ta piękna asysta w jego wykonaniu - absolutne mistrzostwo świata! Tylko wolne niepotrzebnie bije. Zdecydowanie mu to nie wychodzi ;)
Na mniejsze plusy, ale jakże istotne Bradley (świetny powrót po kontuzji, znakomicie ogarnia grę do przodu), Florenzi (jak zawsze walczak pełną gębą), Balzaretti (Totti z nim na tyłach ma zapewniony świetny support), Lamela (kapitalna gra dzisiaj, gdyby tylko więcej grał zespołowo, nie byłoby się do czego doczepić), Castan (standard - najlepszy z defensywy) no i Marquinhos (nie było idealnie, ale mój Boże - 18-latek zastąpił Burdisso i zagrał lepiej niż Argentyńczyk!).
Na minusy jak zawsze zwłaszcza gra w defensywie. A konkretnie chaos jaki wówczas powstaje w naszych szeregach.
A tak bardziej personalnie - Tachtsidis (nie ogarnia gry defensywnej, fauluje, podaje piłkę przeciwnikowi, NIE MYŚLI na boisku! Nawet biegać mu się zbytnio nie chciało dziś), Destro (skuteczność równa zero, znowu zmarnował akcję, która po prostu powinna zostać zamieniona na bramkę), Marquinho (wszedł na końcówkę i jak zwykle w tym sezonie nic nie pokazał oprócz jednej brzydkiej straty), Piris (jest o klasę lepszy niż Rosi czy Angel, ale to ciągle nie jest poziom Romy, poza tym ten człowiek nie umie przyjąć piłki na nogę :P).
Bez Osvaldo, bez Daniele, bez Burdisso. I co, da się? Ano da. Wystarczy zapieprzać cały mecz i gryźć trawę, tak jak dziś. Mam nadzieję że takie nastawienie zaprocentuje.
Absolutnie nie mamy powodów do hurraoptymizmu, bo drużyna jaką dziś widzieliśmy swoim poziomem stoi mniej więcej na 6-7 miejscu tabeli, ale z taką determinacją, jaką pokazali dziś wszyscy oprócz Tachtsidisa naprawdę możemy wywalczyć kilka ważnych punktów w tym sezonie.
No i uwaga - święto - nie przerwaliśmy serii wygrany z Atalantą na Olimpico.
No i zrównaliśmy się bramkami strzelonymi ze straconymi - 11-11 to już nie 9-11.
Liczą się 3 punkty. Dużo pokory, jeszcze więcej pracy i jedziemy dalej. Przy odrobinie szczęścia może uda nam się grać z meczu na mecz coraz lepiej.
Forza Roma!
Dobrze, że teraz są dwa tygodnie przerwy, może wezmą się za siebie i rzeczywiście coś będą grali, bo dziś poprawy nie było widać. Kupa szczęścia w obronie plus szczęście w ataku.
Najważniejsze trzy punkty i w końcu wygrana u siebie.
Reszta jest mocno przeciętna, raz ktoś zagra lepiej raz gorzej, jak większość zagra lepiej to wygrywamy.
Jak widać w dzisiejszym meczu, można nastolatka nieogranego, niedoświadczonego wystwaić na środku obrony. Nie popełnił on od razu kilku błędów i przez niego nie przegraliśmy. Więcej jaj panowie, więcej odwagi. Trzeba odrzucić staroświeckość i stereotypy. Na tym możemy tylko skorzystać, gorzej już być nie będzie.
Szkoda że zaczęliśmy grać dopiero gdy powinno być 3:0 dla Atalanty, no ale... zawsze to coś.
Gramy póki co to samo i zero z tyłu to jakiś cud. Wiadomo, Castan i Marquihnos dobre noty, z tym, że to była ta sama gra defensywa co z Juventusem, a różnice zrobili jedynie gracze ofensywni przeciwnika.
Stek w końcu obronił coś co utrzymało nas w meczu, a nie obudził się już przy 0-3. Trochę jemu współczuję, bo z takimi kolegami na boisku, to musi mieć pełno w gaciach średnio co 2 minuty, gdy jakakolwiek piłka zbliża się pod nasze pole karne. Lamela też pozytywnie...odbił się chwilowo od swojego standardowego poziomu.
Za to Tachtsidis...on swój standardowy poziom trzyma od początku sezonu.
Wychwalacie Tottiego - asystka cud, miód i orzeszki, kilka piłek genialnych, ale do cholery - ilość jego niecelnych podań jest po prostu przerażająca. Ile razy po jego "podaniach" Atalanta mogła wyprowadzić skuteczną kontrę? Było zdecydowanie za dużo takich sytuacji.
Nie podoba mi się również totalny brak współpracy pomocników z defensywą. Obrońcy musieli sobie radzić sami. Castan zagrał swoje, a Marqiunhos trzeba przyznać, że nie zawalił, co w jego przypadku należy uznać za sukces.
Jeszcze o Destro - jaki to jest drętwy koleś... niech spada na ławkę i prędko z niej nie wraca. Wolę Lopeza, o Osvaldo nie mówiąc...
Destro to póki co taki "Tachtsidis ofensywy". 5 występów i zero goli, a jedyna udana akcja to karny z Juventusem, który był tyle wart co ówczesne parady Stekelenburga.
Co do obrony, to noty dla środkowych powiększyli frajerską grą napastnicy Atalanty. Marquinhos podobał mi się z tym powrotem, gdzie po odbiciu przez Steka zdołał wybić piłkę. Przy obecnym Burdisso, asekuracji Steka by już nie było i bylibyśmy w plecy.
A Tachtsidis...no cóż z jego niebytu w grze defensywnej bierze się właśnie ta luka w formacjach. Gość nie ogarnia totalnie, jednak zapewne nie ogarnąłby gry w żadnej drużynie w Serie A. No i te jego rozegrania na kontry dla rywali, masakra.
z Genoą na wyjeździe już nie pójdzie tak łatwo, zresztą mieliśmy sporo szczęścia w początkowej fazie gry, także mecz mógł się skończyć zupełnie innym wynikiem
ale fajnie, że są 3 pkt, jednak decyzje i zmiany personalne są konieczne - przede wszystkiem Grek OUT!
cieszą 3 punkty, i jesteśmy juz w pierwszej piątce. Gonimy Laciali!
Przerwy między formacjami to styl ligi włoskiej przez to się tak stacza na dno. Od dawna tak jest, wszyscy sobie ślamazarnie tworzą ataki, mają mnóstwo miejsca, nikt się nie śpieszy...
A jak Catania zagrała bardzo dobrze taktycznie, właśnie trzymała odpowiednie odległości między formacjami to już mieliśmy problem i nie potrafiliśmy grać. Inter zostawiał duże luki to jechaliśmy.
To samo przecież pisałem po meczu z Bologną. Przy ostatniej bramce przebiegł 30 metrów, ale biegł tak żeby tylko nikt mu nie wmówił że się nie wracał. Po prostu biegł. Alibi ma w razie czego, a że tam w ogóle nie postraszył rywala...co tam.