Aktualnie na stronie przebywa 43 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
To że media lubią prześcigać się między sobą w wymyślaniu sensacyjnych tematów, wiemy nie od dziś. Wiadomo, że kto pierwszy ten lepszy i ryzyk fizyk, więc kiedy informacja okaże się - jakimś cudem - prawdziwa, będzie można się chwalić: TO MY! MY PIERWSI O TYM NAPISALIŚMY! Częściej jednak wychodzą z tego bardzo zabawne historie, które działają ludziom na wyobraźnię i ci mają o czym rozmawiać w życiu codziennym.
Mnie rozbawiła ostatnio historia Wojtka Szczęsnego, która zawierała szybkie i nieoczekiwane zwroty akcji. Coś jak "Gra o tron" w wersji piłkarskiej, tylko jedyne co tutaj ginie, to kolejne strony gazet w śmietniku. Nie od dziś wiadomo jaki jest Wojtek i co mówił na temat swojej przyszłości.
Na początku sezonu powiedział, że nie wie jaka będzie jego przyszłość, ale chciałby grać w pierwszym składzie Arsenalu. Kto by nie chciał? Jego zaletą jest to, że nikogo nie stara się oszukać, mówi wprost. Niestety takim piłkarzom nie jest łatwo, bo później wszystko obraca się przeciwko nim. Szczęsny po tych słowach spotkał się z falą krytyki, bo przecież jak gra w Romie, to musi ją kochać. Tak jest najłatwiej wszystkim. Dopiero co przyszedł i już ma wyznawać miłość, a najlepiej jak jeszcze potrafi przewidzieć swoje kolejne dwadzieścia lat kariery.
Po pół roku w Rzymie, powiedział w strefie prasowej, że dobrze się tu czuje i z chęcią zostanie, ale to nie zależy wyłącznie od niego. 100 % racji! W końcu Roma nie ma opcji wykupu, może jedynie negocjować. W dodatku już praktycznie dopięty jest transfer Alissona. Nikt jeszcze oficjalnie nie wypowiedział się, czy pozostanie Szczęsnego będzie negocjowane. No i dlatego takie słowa padły z ust Wojtka. Przecież nikogo nie okłamał, powiedział co czuje. Dla niektórych przedstawicieli mediów jest tu jednak ukryte drugie dno. Powstała reakcja łańcuchowa i w jeden dzień wymyślono: "Szczęsny zostaje", " Szczęsny idzie do Evertonu", "Szczęsnemu przedłużą wypożyczenie, bo Cech, a Alisson przyjedzie dopiero po Igrzyskach Olimpijskich i nie zdąży na eliminacje Ligi Mistrzów". Wyobraźnia działa.
Dla mnie jest to zabawne, bo zdaje sobie sprawę jak lubią działać media i trochę podobnych sytuacji już widziałem. Poza tym sam nie wiem jak będzie wyglądało moje życie za kilka lat, mogę tylko przypuszczać, albo mieć marzenia i chęci do ich realizacji. Zastanawia mnie co w takim wypadku może wiedzieć piłkarz. To przecież jeszcze większa niewiadoma, bo występuje wiele czynników, które mogą szybko zmienić bieg wydarzeń. Można stracić miejsce w składzie, odnieść kontuzję, być kaprysem oligarchy naftowego albo chińskiego. No dosłownie cuda na kiju. I właśnie takie cuda starają się przewidzieć w prasie. Niektóre pomysły są tak absurdalne, że nie sposób się z nich nie śmiać.
Szczęsnemu też udzielił się chyba dobry humor, bo podsumował całą sytuację w swoim stylu, na Facebook'u:
* * *
Wielkimi krokami powraca Liga Mistrzów, a wraz z nią dwumecz Roma - Real. Nie wiem jak wy, ale ja już zdążyłem zapomnieć o tym, co myślałem w Grudniu i zacieram ręce na ten pojedynek. Wiara i nadzieja powróciła! Dla mnie będzie to przede wszystkim święto futbolu i okazja do spotkania oraz przekomarzania się ze znajomymi, kibicami Królewskich. Mam nadzieję, że takich meczów z udziałem Romy, będzie coraz więcej.
Od czasu awansu do 1/8 finału, obydwie ekipy zdążyły zmienić trenera i przejść lekką przemianę. W sumie dobrze, że tak się stało, bo będzie więcej niewiadomych i bardziej wyraźny dreszczyk emocji. Jakie szanse ma Roma? Jak gra się z Realem, to zazwyczaj są one niewielkie, ale jeśli nasi piłkarze się uprą i postawią, to wcale nie muszą być na straconej pozycji. Giallorossi powinni uważać w obronie. Sądzę też, że od meczu z Juventusem zrobiliśmy w tym elemencie jakiś progres, a na Real wyjdziemy z podobnym nastawieniem. W tym spotkaniu nie wyglądało to tak źle. Z pewnością Królewscy mają teraz problem z kontuzjami, jednak Real to Real. Na pewno mają kim zastąpić nieobecnych.
Byłbym zapomniał! Przecież po drodze do meczu z Realem jest jeszcze spotkanie z Carpi! Nawet jest już piwo na wieczór, ale to tylko czysta formalność. Oby tak samo było dla naszych piłkarzy, 3-0 i do domu. Z drugiej strony, nasi dzisiejsi przeciwnicy nie są aż takimi małymi płotkami(karpiami?), skoro w ostatniej kolejce dość długo męczyło się z nimi rozpędzone Napoli. Zobaczymy, oby przed środą nie zepsuły nam się humory.
* * *
Pod ten weekend w Serie A można podciągnąć znane powiedzenie, ale w tym wypadku bije się czterech, a piąty ma nadzieję skorzystać. Współczuję naszym walentynkom, ale takich spotkań jak Juventus - Napoli i Fiorentina - Inter, nie można przepuścić. Dla Romy jest to okazja, żeby podgonić przeciwników w walce o Ligę Mistrzów na przyszły sezon. Z tego względu trzy punkty z Carpi stają się jeszcze bardziej obowiązkowe.
Fiorentina oraz Inter zaliczyły w poprzedniej kolejce remisy i nie obraziłbym się gdyby teraz rozdzieliły punkty między siebie. Coś mi jednak mówi, że będący w lekkim dołku piłkarze z Mediolanu polegną. Ile można było wygrywać po 1-0? Co do Juventusu i Napoli, obydwie drużyny mogą się pochwalić imponującymi seriami zwycięstw. Jak wyżej, dla Romy dobry byłby remis, może nadzieje by odżyły, ale nie ma co liczyć na cuda. Moim faworytem jest Juventus. Prawdopodobnie nie zagra bardzo otwartej piłki, lecz podobnie jak z nami, bardziej cierpliwą. Napoli w pewnym momencie zmęczy się atakami, a Stara Dama to wykorzysta i usiądzie na fotelu lidera.
W każdym razie, przynajmniej dwie drużyny z pierwszej czwórki stracą w ten weekend jakieś punkty, więc sytuacja aż się prosi o wykorzystanie. Ostatnio potknął się Milan, który dyszał nam na karku, także presja trochę odpuściła. Ciężko powiedzieć czy to zadziała dobrze, czy źle. My już zastanawiać się i liczyć nie możemy. Musimy po prostu zdobywać punkty. Romo nie zawiedź!
* * *
Dzisiaj rusza też Ekstraklasa i jak wielu z fanów piłki, uległem pokusie, zakładając konto w Ustaw Ligę. Jest to rywalizacja podobna do tej z Fantasy Liga, tylko na naszym rodzimym podwórku. Myślałem o założeniu prywatnej ligi zrzeszającej polskich kibiców Romy, jednak wyręczyli nas koledzy z Lupi Polacchi. Nie zamierzam im robić konkurencji, więc jakby ktoś z was miał ochotę, to polecam dołączenie(kod: 316804856). Ja tam jestem i ciekawi mnie jak sobie poradzę z przewidywaniem na tle innych Romanistów. Zapraszam i powodzenia!
Komentarze (0)