Aktualnie na stronie przebywa 32 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Lorenzo Pellegrini udzielił wywiadu dla portalularoma24.it, w którym opowiadał m.in o transferze do Romy.
Jak bardzo na twój wybór powrotu do Romy wpłynęła obecność Di Francesco? Bez niego wróciłbyś tak samo do Romy?
- Wiemy wszyscy, że na szczęście była klauzula na korzyść Romy. Rozmawialiśmy już w styczniu i Roma próbowała mnie sprowadzić, ale zdecydowaliśmy się odłożyć to o sześć miesięcy, w pierwszej kolejności ze względu na mnie, abym zdobył jeszcze doświadczenie w Sassuolo i wrócił tutaj bardziej gotowy. Dalej również dla Sassuolo, gdyż nie był to dobry okres dla klubu i jako że jest klubem, któremu dużo zawdzięczam, dlatego nie było dobrze opuszczać okrętu w chwili, gdy mnie potrzebowano. Dużo jest Di Francesco w wyborze przybycia tutaj, ale jest też dużo mnie, w tym sensie, że i tak wybrałbym tą drogę.
Zauważyłeś różnice między Di Francesco z Sassuolo i Di Francesco z Romy?
- Trener ma swoje jasne pomysły i tak samo było w Sassuolo, jego idee ultra ofensywnej gry, gdzie bardzo ważne jest, aby zespół pracował razem jako grupa, jako zespół zjednoczony zarówno na boisku jak i poza nim. Jeśli będziemy pracować we właściwy sposób, osiągniemy bez wątpienia satysfakcję.
Zdefiniowałeś De Rossiego twoim idolem. Gdybyś miał go zdefiniować jako gracza i kapitan, jakich słów byś użył?
- Uważam, że Daniele jest w oczach wszystkich niesamowitym graczem. Ma te doświadczenie, ale też imponującą jakość, która sprawia, że jest jednym z moich punktów odniesienia. Jako piłkarz uważam, że jest niezastąpiony, widać, że zawsze jest krok przed wszystkimi.
Przymusowe pytanie: jak przeżyłeś 28 maja?
- To było coś dosyć skomplikowanego [śmiech - dod.red.]. Uważam, że Francesco był zawsze symbolem, jest legendą Romy i bycie na stadionie, aby go pożegnać, było przyjemnością dla wszystkich. My byliśmy w Turynie, na ostatni mecz ligowy i obejrzałem trochę przed meczem razem z Alberto Aquilanim na Sky Go.
Wróćmy do Di Francesco: znając idee i taktykę trenera i według twojego doświadczenia zebranego w Sassuolo, który z twoich nowych kolegów może skorzystać z tego najlepiej?
- Ogółem uważam, że gra proponowana przez trenera jest szczególnie piękna dla skrzydłowych ataku w sensie, że jego gra jest skierowana na skrzydłowych, zatem to oni są najbardziej uprzywilejowani. Również my, na bokach pomocy, robimy wielką robotę, zarówno jeśli chodzi o poruszanie się, jaki tworzenie przestrzeni i często również w atakowaniu. To normalne, że trener wystawia nas na boisko wiedząc co możemy zrobić, jednak każdy mecz jest zawsze inny od treningu i na boisko wychodzimy my i to my musimy wdrożyć w praktykę to, czego od nas żąda.
Przeszedłeś wszystkie szczeble z Romą, odkąd miałeś 9 lat do pierwszej drużyny, z przerwą na Sassuolo. Jakie walory są niezbędne dla młodego gracza, aby pojawił się w grze o coś? Jeśli chodzi o twoją drogę, spotkałeś kogoś, kto był być może lepszy od ciebie, a potem nie doszedł na wyższy szczebel?
- Jak wszyscy wiedzą, zmieniłem pozycję, najpierw byłem napastnikiem i jeśli zmieniłem pozycję, to dlatego, że byli na pewno piłkarze lepsi ode mnie. Jedyną rzeczą, która zawsze wyróżniała mnie od innych i którą muszą mieć wszyscy młodzi chłopcy, według mnie, jest pragnienie, aby nigdy się nie zadowalać i starać się dzień później zrobić coś więcej niż dzień wcześniej. Różnicę robi wola rozwijania się. Wiadomo jak sprawy funkcjonują w piłce, gra się dwa mecze w tygodniu, w naszym przypadku na szczęście nawet trzy [śmiech - dod.red.]. I jeśli zagrasz dobrze w pierwszym meczu, a źle w kolejnym, wszyscy pamiętają, że zagrałeś źle w tym drugim. Trzeba zawsze grać dobrze z konsekwencją i starać się poprawiać, dla młodego piłkarza nie ma nic piękniejszego.
Mówiłeś o pozycji na boisku: urodziłeś się napastnikiem, potem Montella przeniósł ciebie na środek pola z zespołem Giovanissimi Nazionali. Uważasz teraz, że to twoja ostateczna pozycja czy też możesz przejść ewolucję jak stało się w zeszłym sezonie z Nainggolanem?
- Trener Montella pomógł mi bardzo, gdyż nauczył mnie dobrej gry w środku pola, ale robiłem to już rok wcześniej, zatem to nie on przesunął mnie do środka, ale zawdzięczam mu wiele, gdyż bardzo mi pomógł. Jeśli chodzi o pozycję, w zeszłym sezonie mieliśmy z trenerem trochę trudny moment z uwagi na ogrom kontuzji, musieliśmy też zmienić pozycję na 4-2-3-1 i zdarzało mi się grać na pozycji mezzali, trequartisty i środkowego pomocnika. Jeśli trener zechce mnie spróbować na pozycji trequartisty, nie ma problemu, jednak teraz gram na pozycji mezzali, daje mi to dużo przestrzeni na boisku.
Obserwowałeś na pewno sprawę związaną z Schickiem podczas testów medycznych z Juventusem, gdyż w swojej przeszłości cierpiałeś na tymczasową arytmię serca... Czy w twoim przypadku było reale ryzyko, że nie będziesz mógł grać dalej w piłkę?
- Tak, czytałem i przykro mi bardzo z tego powodu, gdyż wiem, że jest świetnym chłopakiem i smutno jest czytać coś takiego. Jest też wielkim graczem, gdyż udowodnił w ostatnim sezonie wielką jakość na włoskich boiskach. Jeśli chodzi o arytmię serca, nie wiem dokładnie jaki miał problem. W moim przypadku chodziło o infekcję, którą miałem i która nieleczona we właściwy sposób pobudzała serce i stąd stworzyło się zapalenia. Nigdy nie obawiałem się zakończenia kariery i mam nadzieję, że również nie zdarzy się to mu, gdyż odczucia nie są dobrze, gdy mówi ci ktoś, że przez 4-5 miesięcy nie wyjdziesz na boisko, gdyż my dla tego żyjemy. Mam nadzieję, że jego sytuacja jest podobna do mojej i że zrozumie, że nie jest to moment na zatrzymywanie się, przeciwnie jest to moment na zrobienie dodatkowego kroku.
W przeszłości byłeś też łączony z Lazio. Gdyby Roma nie sprowadziła ciebie z powrotem do domu, traktowałbyś ofertę Lazio tak samo jak innego zespołu?
- Nie sądzę, nie chcę tworzyć kontrowersji czy czegoś innego, ale biorąc pod uwagę moje dziesięć lat w barwach Romy, byłoby to trudne, nawet powiedziałbym niemożliwe. Można się znaleźć w określonej sytuacji, jednak mogę powiedzieć, że naprawdę byłoby to prawie niemożliwe.
Reprezentacja: po świetnym Euro U21 i powołaniach na zgrupowanie Ventury, myślisz, że występ na Mundialu w Rosji może być twoim celem czy jest jeszcze za wcześnie?
- Uważam, że Włochy mają mocny zespół, zobaczymy, gdyż myślę, że reprezentacja jest mocno związana z drogą jaką się przechodzi w trakcie rozgrywek ligowych. W pierwszej kolejności myślę o dobrej grze w Romie, gdyż tego chcę najbardziej, potem uważam, że reszta będzie tego konsekwencją, w tym sensie, że jeśli uda się dobrze zagrać w lidze, tak jak mam nadzieję, gra w drużynie narodowej będzie tego następstwem. Ważne jest, jak mówiłem wcześniej, starać się nie zatrzymywać. Chcę się spisać dobrze w Romie, potem chciałbym na pewno zagrać na Mundialu.
Komentarze (0)