Aktualnie na stronie przebywa 38 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Roma Fonseci przygotowuje się do zmierzenia się z Juventusem w kolejnym wielkim pojedynku tego sezonu: w niedziellę wieczorem o godzinie 20:45 zagra przeciwko mistrzom Włoch, Juventusowi. Do tej pory Giallorossi pokazali, że potrafią podchodzić do ważnych meczów, z innym duchem, co doprowadziło do braku porażek w pierwszej rundzie z Lazio, Milanem, Napoli i Interem. Zasługi można oddawać na pewno nowemu trenerowi i częściowo również letnim inwestycjom, które pojawiły się dzięki intuicji Gianluci Petrachiego.
Wśród nowo przybyłych Pau Lopez jest prawdopodobnie jednym z tych, który wpływa najbardziej na wydarzenia na boisku i który, mecz po meczu, potrafił zdobyć serca kibiców i zaufanie kolegów z drużyny. W niemal bezbłędnym sezonie, jednak, jest jedna negatywna dana, która zaciemnia jego pierwsze miesiące we Włoszech, mianowicie rzuty karne: sześć strzelanych przeciwko niemu i zero obronionych, licząc też Ligę Europy. Nie jest to jednak nowa tendencja w ostatniej dekadzie. W ostatnich dziesięciu latach Roma nie miała dobrego feelingu rzutami karnymi, zaczynając od sezonu 2009/2010 - z Donim i Julio Sergio - straciła 50 goli z jedenastu metrów na 62 strzały w Serie A. Z 12 nietrafionych, 4 strzały wylądowały poza bramką i tylko 8 zostało obronionych. Procentowa liczba zneutralizowanych karnych w ostatnich dziesięciu latach przez bramkarzy Giallorossich wynosi zatem 13% i zawiera też ostatnie trafienie Andrei Belottiego.
To dosyć niska liczba, zwłaszcza jeśli porównać z najlepszym specjalistą Serie A ostatniej dekady, Samirem Handanovicem. Słoweniec obronił w Udinese i Interze (nie licząc wczorajszej parady z Atalantą) 36% ze uderzanych karnych, prawie trzy razy więcej niż dwunastu bramkarzy Romy, którzy przewinęli się przez klub między 2010 a 2020 rokiem. Kolejnym specjalistą jest Gianluca Pagliuca, który zneutralizował 36 strzały z jedenastu metrów w barwach Sampdoii, Bologni, Interu i Ascoli. Liczby, które, jeśli porównać z Pau Lopezem - wciąż bez obrony w Romie i z tylko dwoma w La Liga - dają do zastanowienia. Hiszpan jest jednak świadomy owego swojego ograniczenia i mówił też o tym ostatnio: "Nie bronię ich w meczach i także na treningach. Nie jestem w tym dobry. Są bramkarze, którzy są świetni i którzy mają intuicję by bronić karne, ale ja taki nie jestem". Byly bramkarz Betisu ma w dłoniach wielką okazję, aby odwrócić ten trend; okazję, która nazywa się Marco Savorani i którą jako bramkarz może wykorzystać grając jedynie w Romie.
Marco Savorani jest aktualnym trenerem bramkarzy Giallorossich i z pewnością miał decydujący wpływ na ostatnie sezony Romy. Jego przybycie do pierwszej drużyny w 2016 roku pozwoliło bramkarzom rozwinąć się z każdego punktu widzenia, doprowadzając Alissona i Szczęsnego na europejski szczyt pod względem występów. "Treningi bramkarskie są ciężkie i trzeba zajmować się wszystkimi kluczowymi punktami na tej pozycji. W meczu bramkarz może wykonać dziesięć parad lub jedną, ale musi to robić perfekcyjnie, gdyż prowadzi to do podniesienia poziomu technicznego występu", to słowa trenera przed rozpoczęciem poprzedniego sezonu. Nie jest przypadkiem, że z jego przyjściem do stolicy Włoch Roma podniosłą znacząco procent obronionych karnych. W pierwszym sezonie Szczęsnego 24% wszystkich karnych w Serie A zostało obronionych. Najlepsi byli właśnie Polak i Alisson, którzy sparowali po dwa rzuty karne na głowę. Perfekcyjny jest procent Mirante, który obronił jedyny karny w swojej karierze w Romie, uderzany przez Sanabrię
Z Olsenem i Pau Lopezem wróciliśmy do starych przyzwyczajeń: obydwaj nie obronili żadnego karnego. Szwed miał jednak więcej szczęścia, gdyż Zapata i Caputo uderzyli w poprzednim sezonie poza bramkę. Aktualny numer 13 udowodnił, że posiada szeroki margines na poprawę między słupkami, w grze nogami i wyjściach z bramki. Teraz, dzięki codziennej pracy z Savoranim, może dodać do tych walorów także obrony z jedenastu metrów. Zatem może nie być przypadkiem, jeśli wygra kolejne uderzenie z "wapna".
Komentarze (7)
Jak sięgam pamięcią to np. nie miał jeszcze takiej wtopy jak Szczęsny w swoim pierwszym sezonie z BATE. Plus Alisson siedział głownie na ławce w swoim pierwszym sezonie w Rzymie. Trudno zatem ich porównywać, za to moim zdaniem te trójkę łączy jedno - byli i są świetnym materiałem na znakomitych bramkarz i przy Savoranim Alisson i Szczesny wykorzystali swój potencjał, a Lopez ma taki zestaw cech, że tez to zrobi. Potrzeba czasu i cierpliwości. Bo to, że Hiszpan będzie na to ciężko pracować to jestem pewien.