Aktualnie na stronie przebywa 27 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
To już definitywny koniec przygody Bruno Peresa z Romą (gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości i obawy, że jakimś cudem przedłużony zostanie z nim kontrakt). Brazylijczyk, co potwierdził w oficjalnym komunikacie Trabzonspor, podpisał kontrakt z tureckim klubem.
Peresowi podziękowali w krótkim komunikacie w mediach społecznościowych Giallorossi. Brazylijczyk grał dla Romy od lata 2016 roku, gdy został sprowadzony do Rzymu za 13,5 mln euro przez Waltera Sabatiniego. Niestety, od początku nie spełniał pokładanych w nim nadziei, przez co już w drugim sezonie w zespole Giallorossich stracił miejsce w składzie na rzecz Florenziego. Latem 2018 roku Roma wypożyczył go do Sao Paulo, gdzie też nie grał pierwszych skrzypiec, zostając odsuniętym od kadry w drugiej połowie sezonu. Jesienią 2019 roku Peres został wypożyczony do drugoligowego brazylijskiego Sport Recife, gdzie również nie grał.
I tak wrócił zimą 2020 roku do Romy, otrzymując niespodziewanie szansę od Fonseci i zatwierdzenie na kolejny sezon. Ten obecny - również słaby w jego wykonaniu, ze względu na liczne błędy w defensywie - okazał się tym ostatnim w Romie. Peres wystąpił dla Giallorossich w 132 spotkaniach (94 w Serie A) i zdobył 6 goli (5 w Serie A).
Komentarze (13)
...drogie latarnie miejskie oraz przypadkowi przechodnie o 5 nad ranem.
Ależ to była huśtawka nastrojów. Przychodził jako transfer... no petarda, perspektywiczny, dynamiczny ligowiec, dobra cena, PODOBNO Bayern wyraził zainteresowanie... następnie stopniowa degrengolada, coraz gorsze występy, wypadek który nadał mu dziesiątki przydomków, wypożyczenie, upadek całkowity... no i trzeba przyznać, że jednak trochę feniks z popiołów, może nie spektakularny, ale mi mimo wszystko Promiles na koniec zwyczajnie zapunktował - wziął się za siebie i - nie wstydźmy się tych słów - był dla zepsołu PRZYDATNY. Nie w skali o jakiej myśleliśmy przy transferze, nie na miarę swoich zarobków, ale po prostu czasami dobrze się zdarzyło że go mieliśmy. Szkoda że nie pracował tak od początku kariery, bo mogłoby z niego być coś naprawdę dobrego. Z takim gazem, nienajgorszą techniką wystarczyło pracować dużo na boisku i szlifować umiejętności obronne (złośliwi napisaliby samochodowe) a byłby co najmniej świetnym zmiennikiem na kilka lat.
Ciao Brunetto. W mojej głowie zostaniesz jako śmieszna postać, a nawet alegoria Romy i jej losów czasami. Oby Ci się wiodło w Turcji!
Powodzenia Bruno.