Aktualnie na stronie przebywa 39 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Skoro Pallotta mówi, że może wydać 200 milionów na stadion, dlaczego nie wykorzysta ich, żeby kupić Messiego? - także takie pytania można przeczytać ostatnio w sieci. Odpowiedź jest proste. Ponieważ przy 116 milionach przychodów Roma ma wydatki w wysokości 141 milionów. Ale to nie koniec.
Jeśli do wydatków związanych z kosztami bieżącego roku obrachunkowego dodamy amortyzację i dewaluację, to wynik końcowy będzie wynosił 58 milionów euro straty. Abyśmy się dobrze zrozumieli: jeśli Pallotta wyłożyłby teraz 200 milionów, to przede wszystkim trzeba zatkać tę 58-milionową dziurę (co zresztą nastąpi poprzez zwiększenie kapitału), a resztę kwoty, hipotetyczny skarb, amerykański prezent, powinno się pewnie zachować, żeby pokryć niedobór kasowy – niewątpliwy – w nadchodzących sezonach.
Rozwiązanie? Oczywiście, że jest. Znalazł je jako pierwszy Juventus. To stadion własnościowy. W roku obrachunkowym 2012/2011, ostatnim przed inauguracją Juventus Stadium, przychody wynosiły 172.1 mln. Dwanaście miesięcy później osiągnęły 213.8, co oznacza wzrost o 24.2%. Juventus Stadium zaczął przynosić owoce od razu – napisał prezydent klubu, Andrea Agnelli, w liście do akcjonariuszy. Mówienie o modelu Juventusu może być niemal obraźliwe dla Romanistów, ale Roma na pewno mierzy w takie wyniki finansowe. Przejdźmy do szczegółów. Analiza rachunków klubu z Turynu przez ich bezpośrednie zestawienie z naszymi może pomóc zrozumieć lepiej, dlaczego amerykańska grupa upiera się, że stadion na własność to priorytet. Nie jest nim dlatego – czego wielu kibiców nie potrafi zrozumieć – że James Pallotta lata prywatnym jetem, a kiedy przyjeżdża do Rzymu, mieszka na via del Babuino w jednym z najbardziej znanych hoteli na świecie i posiada majątek osobisty wart milard dolarów. Jest priorytetem dla Romy, ponieważ nie można uzupełniać braków w budżecie za każdym razem wstrzykując zastrzyk gotówki. To zbyt pasywna. I gdyby nie spadochron w postaci Unicredit w latach 2010-211, a potem sprzedaż klubu amerykanom, jedynemu podmiotowi realnie zainteresowanemu zakupem rzymskiej drużyny, to księgi rachunkowe klubu trafiłyby do sądu, a Roma do Serie B.
A więc Juventus i jego rachunki. Stara Dama ukończyła sezon na granicy finansowego wycieńczenia, z deficytem w wysokości 95 milionów euro, który zmusił Exor, finansujący „mamę Fiata”, do „pożyczenia” 70 milionów Juve da niedobory w kasie. Problemy były efektem spadku przychodów, który z 220 mln w sezonie 2008/2009 spadły do 172 mln przy jednoczesnym wzroście kosztów o około 41 milionów. Oczywiście, jak wynika z projektu budżetu przedstawionego miesiąc temu, rachunki dalej są na minusie. Niedobór wynosi 48.7 mln, ale poprawę widać gołym okiem, bo dziura budżetowa zmniejszyła się w ciągu zaledwie jednego roku o prawię połowę! Mogło być nawet lepiej u Agnellich, gdyby nie zdecydowano się na dalsze inwestowanie w kadrę zespołu. W sezonie 2010/2011 na “wieloletnie kontrakty piłkarzy” wydano w sumie 71.4 mln. Rok później wysokość tych inwestycji wyniosła aż 118.1 mln. W przyszłości stadion własnościowy będzie przynosił coraz większe wpływy do kasy klubowej. Juventus Stadium – wyjaśnił Andrea Agnelli – zaczął przynosić owoce, przyczyniając się znacząco do poprawy sytuacji finansowej, zarówno poprzez zwiększenie przychodów z meczów, jak i przez zwiększenie atrakcyjności marki Juventusu, co z kolei zwiększa przychody ze sponsoringu i reklamy.
Juventus Stadium, zbudowany z zaledwie 2 lata na zgliszczach starego Delle Alpi, kosztował 150 milioni i, jak można przeczytać w projekcie budżetu, „może pomieścić 41 tys. widzów, ma 24 bary, 8 stref restauracyjnych i ponad 4000 miejsc parkingowych”. Nie licząc tego, że razem ze stadionem zbudowano – kosztem 90 mln – także centrum handlowe o powierzchni 34 tys. metrów kwadratowych. A to jeszcze nie koniec. Poza jedzeniem i piciem wewnątrz stadionu – otwarty przez 7 dni w tygodniu – można zwiedzić muzeum Juve. W ciągu zaledwie 4 miesięcy odwiedziło je 50 tys. osób. I mówimy tu o Turynie, a nie o Rzymie – Wiecznym Mieście, centrum chrześcijaństwa, mieście, które tworzyło historię świata i które, z własnościowym stadionem, mogłoby też tworzyć historię piłki nożnej.
Autor: DANIELE GALLI
Tłumaczenie: kaisa
Komentarze (15)
Idąc przykładem Juventusu (na który wielu się powołuje) wraz z budową->otwarciem stadionu musi iść budowa kadry. Juventus wchodząc na nowy stadion przychodził z niczym: żadnego trofea, żadnych pucharów europejskich. Jednak poprzez kasę i deklarację przyszli do nich konkretni gracze, choćby Vucinić czy Vidal którzy chcąc nie chcąc robili różnicę. U nas również musi przyjść poważna kasa na wzmocnienia, WZMOCNIENIA.
Pamiętam pierwszy wywiad Pallotty w Rzymie w którym powiedział ważne zdanie. Coś w stylu "Roma to najbardziej 'niewykorzystana' marka na świecie, przede wszystkim macie Rzym".
I jak tu się nie zgodzić ? Piękne miasto, stolica Włoch, historia całej Europy.
Własnościowy stadion Romy będzie kolejnym przełomem we włoskiej piłce. Jeżeli Milan, Inter, Lazio będą zwlekać z budową własnych aren, istnieje szansa, że odskoczymy od nich finansowo, a może i piłkarsko jak Juve dzisiaj całej lidze.
nie mniej bez stadionu wlasnosciowego nie bedzie wielkiej Romy bo ciezko bedzie konkurowac z klubami z Europy
natomiast sam stadion jeszcze nie sprawia ze klub staje sie wielki, do tego potrzebny jest sukces sportowy
Jednym z powodów, dla których byłem zadowolony z przejęcia klubu przez amerykańców było to, że oni potrafią robić biznes. Nie obiecywali od początku sukcesów tylko 5 letni plan rozwoju drużyny i klubu. Jednym z jego elementów było odmłodzenie kadry i budowanie jej na lata a z drugim rozwój marki i budowa własnego, dochodowego stadionu, który pozwoli na dalsze finansowanie.
Możemy być niezadowoleni z postawy drużyny, trenerów czy dyrektorów sportowych, możemy psioczyć na złe transfery i miejsce w tabeli ale musimy cierpliwie poczekać aby cieszyć sie sukcesami za kilka lat. Rola ligowego średniaka niestety czekała nas czy to pod wodzą Sensich (o ile nie spadlibyśmy z finansowych powodów do SerieB) czy innych właścicieli "z włoskim podejściem" do piłki.
Juve jako pierwsze zrobiło krok, na który w Anglii drużyny zdecydowały sie wiele lat temu.
Przykładem najlepszym może być Londyn gdzie naprzemiennie w PL występuję 3-5 drużyn z których każda ma własny (mniejszy lub większy) stadion. Jest też wielkie Wembley czyli coś na wzór SO ale na nim żadna z drużyn klubowych nie występuje. Powód jest jasny jak słońce - na własnym stadionie się zarabia, za wynajęty płaci.
Wracając do słów, które przytoczył @mold - prawdą jest ze jednym ze skarbów jakie mamy jest samo miasto i jego historia. Miliony turystów rokrocznie odwiedzają tę kolebkę historii, wielu z nich to kibice piłkarscy którzy z ciekawości pójdą na mecz, wejdą do muzeum, kupią pamiątki etc. Pomocne są tu działania propagowania marki AS ROMA w Stanach i Azji skąd wielu kibiców przelatuje do Rzymu.
Osobiście nie jestem kibicem Barcelony ale będąc w tym mieście wydałem kilkadziesiąt euro na bilet wstępu do muzeum, na jakieś gadżety pamiątkowe, które leża teraz gdzieś w szafce. Takich kibiców będą dziesiątki i setki tysięcy rocznie w muzeum Romy i na samym stadionie a to oznacza ogromne wpływy do kasy.
Dajmy im czas, niech robią to co potrafią.
FORZA ROMA!
Wiem, że drużyna liczy się najbardziej, ale wraz z tak wielkim, znanym miastem chyba łatwiej o rozwój marki i drużyny ?
Własny stadion ułatwi sukces sportowy. Stadion zostaje na lata, a drużyna się zmienia. Stąd im szybciej go wybudujemy, tym lepiej.
Dziura budżetowa Juve zmniejszyła, się ale dalej to dziura. Więc Juve raczej nie zarobiło, co straciło mniej, niż gdyby nie miało stadionu.
Do tego biorąc jaki potencjał i jak wielki rynek jest w mieście takim jak Rzym to może naprawdę Romie naprawdę pomóc, to jest to coś.
Wszystkie większe kluby które mają swój nowoczesny stadion wychodzą na tym naprawdę dobrze, wystarczy spojrzeć co się dzieje z Arsenalem czy tym bardziej Juventusem.
A Rzym to zdecydowanie większy rynek niż Turyn. Dojdą koncerty, muzea, restauracje, itd, co dla Nas będzie dodatkowym źródłem pieniędzy.
I w dłuższym okresie czasu, bo tu nie można patrzeć przez pryzmat roku czy dwóch, pozwoli nam to, przynajmniej pod względem finansowym czy samej marki odskoczyć od zdecydowanej większości ligi, tak jak to się dzieje w tej chwili z Juventusem.
moze Manchester np? Miasto angolskie brzydkie jak kupa a klub marki swiatowej, ja nie widze korelacji miedzy miastem a mozliwoscia budowy marki
oczywiscie wiadmo ze swiatowego klubu nie zbuduje sie w Udine albo Bari... natoamist sam Rzym z racji tego ze to Rzym nie daje Romie jakiejs przewagi, Mediolan to tez modne miasto. A taki Turyn ? ponury a Juve marke ma swiatowa przez sukcesy i historie
marke buduje sie glownie wynikami
a stadion wlasny to juz we wspolczesnym futbolu rzecz niezbedna, jezeli marzymy aby Roma krecila sie w grupie top klubow z Europy
zreszta ewidetnie na przykladzie Juve widac jak stadion moze dac kopa klubowi
Rzym MOŻE i JEST dobrym miejscem wypadowym dla WIELKIEJ piłki.
Odwiedzają go miliony turystów, którzy wcześniej nie mieli szansy, albo po prostu nie wiedzieli, że może warto wybrać się na mecz Romy.
Potencjał turystyczny wiążę się również z marketingiem klubu.
Nie twierdzę, że ładne miasto to główny czynnik, ale jest na pewno dużą zaletą, którą trzeba potrafić wykorzystać.
Sam nowy stadion w Rzymie nie spowoduje ze turysci beda sie bili aby dostac sie na mecz Romy.
Do tego trzeba miec marke jak Real, Barcelona, itd.
Aby ta marke miec trzeba wygrywac, glownie w LM.
W kazdym razie wszyscy chyba chielibysmy bowy stadion Romy jak najszybciej <piwo>.