Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Konsekwencja i dyscyplina taktyczna, oto cechy których zabrakło graczom Romy, w spotkaniu z Bologną. Piłkarze Giallorossich prowadzili 2:0, po pierwszej połowie i wydawało się, że ich dominacja i zwycięstwo w meczu są niezagrożone. W ostatnich dwudziestu minutach, zespół udowodnił jednak, że potrafi być nieobliczalny. Najpierw w dwie minuty stracił dwa gole, by w doliczonym czasie w kuriozalnych okolicznościach podarować gościom kolejnego i tym samym trzy punkty. To efekt całkowitego oddania pola przeciwnikowi po przerwie, nieskuteczności napastników, jak i błędów w obronie.
AS ROMA – BOLOGNA FC 2:3 (2:0)
1:0 6’ Florenzi, 2:0 16’ Lamela, 2:1 72’ Gilardino, 2:2 73’ Diamanti, 2:3 90+1 Gilardino
ROMA (4-3-3): Stekelenburg – Piris ( 75’ Marquinhos), Burdisso, Castan, Balzaretti - Florenzi, Tachtsidis, Pjanic (69’ Marquinho) – Lamela (69’ Lopez), Destro, Totti
Ławka: Goicoechea, Svedkauskas, Romagnoli, Taddei, Lucca, Tallo
BOLOGNA (4-3-2-1): Agliardi; Motta (76’Garics), Antonsson, Cherubin, Morleo; Taider, Perez (46’ Pazienza), Guarente (Pulzetti); Koné, Diamanti; Gilardino
Ławka: Curci, Lombardi, Garics, Carvalho, Abero, Sorensen, Acquafresca, Pasquato, Gimenez, Gabbiadini
Udowodnić, że rozczarowujący remis z meczu pierwszej kolejki przeciwko Catanii, był tylko wypadkiem przy pracy i niezdarnym debiutem nowej potęgi. Tak zdawał się brzmieć cel Romy przed meczem z Bologną. Giallorossi w drugiej serii spotkań, przed przerwą na mecze reprezentacji, znacznie zbudowali swoje morale, ogrywając w Mediolanie faworyzowany Inter. Goście, przyjechali nie przegrać, jak się okazało od pierwszych minut tak kurczowo dążący do tego żeby nie stracić gola, że już w pierwszym kwadransie musieli swój plan zweryfikować.
Roma mecz z Bologną rozpoczęła w składzie dość łatwym do przewidzenia. Zeman nie zaskoczył, tym bardziej, że nie miał wyboru. Stanowiący konkurencję dla tych którzy zagrać mogli w niedzielę, albo pauzowali za kartki - Osvaldo, albo byli kontuzjowani – De Rossi. Vis a vis Czecha – Stefano Pioli, nie miał podobnych problemów problemów , skorzystać nie mógł tylko z Nataliego, który trudny do zastąpienia nie jest.
Pierwsza połowa spotkania to przewaga Romy. Przez pierwsze pół godziny, można ją nazwać absolutną dominacją. Roma, raz po raz rozbijała ataki Bolonii, szybko przechodząc do ataku. Efekt? Długo nie trzeba było czekać. W 6. minucie Totti zdecydował się na strzał sprzed pola karnego. Piłka po strzale odbiła się od słupka i wyszła w pole. Głowę dostawił Florenzi i sekundy później cieszył się z drugiego gola dla Romy, w drugim meczu z rzędu. Zanim goście pozbierali się po stracie bramki, Lamela podwyższył na 2:0. Przejął piłkę przy linii bocznej ponad 30 metrów od bramki. Mijając rywali, zbiegł na skraj pola karnego i ładnym mierzonym strzałem z lewej nogi, umieścił piłkę w długim rogu bramki Agliardiego, tuż przy słupku. Trzeba przyznać, że obydwa gole, o ile wynikały z indywidualnych umiejętności poszczególnych zawodników (Totti i Lamela), to padły przy biernej postawie obrońców Bolonii, jak i okraszone były sporą porcją szczęścia. Roma stwarzała wiele sytuacji, dominowała na boisku, jednak sytuacje w wielu przypadkach były wypadkową wspomnianych wcześniej indywidualnych umiejętności, nie przysłowiowego „rozklepania” rywala w ataku pozycyjnym.
Pod koniec pierwszej części Bologna jakby zaczęła budzić się z letargu, czego wyrazem były strzały Diamantiego – najaktywniejszego zawodnika Rossoblu w pierwszej połowie.
Druga część meczu w początkowej fazie, mogła wywołać wrażenie, ze Bologna stara się strzelić gola, jest jednak zbyt słaba, aby stworzyć zagrożenie pod bramką Stekelenburga. Roma chociaż raczej oddała pole przeciwnikowi, zdawał się mecz w pełni kontrolować i nie forsować tempa, w imię nie przemęczania się przed kolejnymi spotkaniami. Niestety o ile przez pierwsze dwadzieścia minut drugiej odsłony, Bologna atakowała dość nieudolnie, a obraz jej przewagi zacierała stuprocentowa szansa Tottiego i jedynie słupek po strzale głową, to od 65. minuty coś wyraźnie przestało grać – szczególnie w środku pola. Właśnie środek pola który nie dostatecznie spełniał tego dnia rolę łącznika pomiędzy obroną, a atakiem należy uznać za głównego winowajcę porażki, która niechybnie miała spotkać Romę w ostanich trzydziestu minutach meczu. Prawdziwego szoku doznali między 72. a 73. minutą, kiedy Gilardino, strzałem głową, po dośrodkowaniu z głębi pola, oraz Diamanti po przebijance z obronkami Romy, doprowadzili do wyrównania. Wielki udział przy tych bramkach mieli tak Piris z Burdisso, jak i cała formacja defensywna, nie wykluczając pomocników. Niestety ale te gole to w dużej mierze wypadkowa, stopniowego przepuszczania gości, coraz to bliżej własnej bramki. Sprytny i kreatywny Diamanti i skuteczny Gilardino, w końcu musieli znaleźć sposób.
Roma po wzburzającej utracie prowadzenia rzuciła się do ataku. Bologna, miała zatem więcej szans na kontrowanie Rzymian. Wielce prawdopodobne stało się że któraś z drużyn zdoła jednak przeważyć szalę zwycięstwa na własną korzyść. Roma, mogła to uczynić w 80. minucie przy rzucie wolnym Tottiego z dogodnej odległości, albo przy strzale Il Capitano główką w końcówce meczu. Pierwszy strzał, a właściwie dośrodkowanie wybili obrońcy, drugi okazał się zbyt lekki i skierowany w sam środek bramki. Co nie udało się Romie, uczyniła Bologna. W 91. minucie jej skrzydłowy dał Burdisso szansę do kolejnego błędu. Nieporozumienie obrońcy Romy ze Stekelenburgiem przy dośrodkowaniu, wykorzystał Gilardino, pakując piłkę do pustej bramki.
Szokujące jest że Roma przegrała wygrany mecz. Spotkanie sprowadziło nieco na ziemię tych którzy po wygranej nad Interem widzieli Romę jako głównego faworyta do Scudetto. Wiele pracy przed ekipą Zemana, szczególnie w obronie, jak i w organizacji gry.
Komentarze (55)
czy może mi ktoś wytłumaczyć co się stało, wyszedłem na chwile do kibla, wracam a tu 2-2 w pierwszej chwili myślałem że mi się jakiś inny mecz włączył ale nie patrze dalej i nie wierze o co chodzi??????? gdzie była nasza obrona i czemu nie przyszli na mecz????? chyba muszę się napić!!!
A jak się nie potrafi bronić, to trzeba przynajmniej przytrzymywać przy prowadzeniu 2-0 jak najdłużej piłkę.
Poszły fatalne błędy indywidualne, jednak były skutkiem kupy całej szeroko pojętej defensywy. Piris, Burdisso musieli coś zepsuć, skoro tamci tyle razy wrzucali piłkę w nasze pole karne. Bologna takich sytuacji z zamieszania miała dwa razy więcej od nas.
Na 380 spotkań całego sezonu Serie A, takich meczy jak ten zdarza się jeden albo dwa. Frajerstwo często pada na nas (vide 3-4 z Genoą).
Niestety, co przegląda się relacje z treningów w Trigorii, to pada tylko hasło "schematy ofensywne". Niestety to jak widać nie wystarczy, bo rywal albo strzela tyle samo albo więcej.
Poza tym strzelamy gola gdy rywal leży na murawie.
Przy ostatniej bramce zwróciłem również uwagę na Tachtsidisa. Miał już żółtą kartkę, nie faulował - ok. Jednak biegł tak wolno i bezsensownie, że nawet nie starał się dogonić uciekającego rywala i choćby samą obecnością postraszyć. To po jakiego grzyba w ogóle biegł ja się pytam? Jeszcze dużo pracy przed Zemanem...To był pierwszy wypadek w tym sezonie. Mam nadzieję że się nie powtórzy. Ja im daję drugą szansę.
AS ROMA SEMPRE CON TE !
ROMA=AMOR !
Witamy w Zemanlandii :)
"Poza tym strzelamy gola gdy rywal leży na murawie. "
No to Lamela miał opie*dol w przerwie :D
Carmincho,
wydaje mi się, że ta głowka z rożnego to wszystko co Franek mógł w tej sytuacji zrobić. Burdi go zasłaniał To bramkarz wykazał sie super refleksem.
Za to główka z końcówki powinna wpaść :/
I absolutnie zgadzam się że drużyna nie umie grać bez piłki, jak przeciwnik wychodzi z piłką to jest mega-zamieszanie, w ogóle nie wiedzą co robić. Dwa oblicza naszej pomocy fajnie z przodu i fatalnie w defensywie, odczuwalny był też brak typowego DM który przecinał by akcje i walczył cały mecz, choćby nawet Bradley. Tachtsidis nie nadaje się na tą pozycje niezły przegląd pola, podanie, strzał, ale jest dość wolny i nie wiele walczy z tyłu, jednym słowem to nie jest defensywny pomocnik.
Labadek do bramki bedzie dobrze.
Bramki:
Juventus 9-2
Napoli 8-2
Lazio 7-1
Roma 7-6
Jak niestety widać na załączonym obrazku, zespół do gry w Serie A buduje się od defensywy. U nas nikt nie wyciągnął błędów z całego poprzedniego sezonu, z przespania zimowego mercato, o czym mówił Sabatini.
Na środku Castan, Burdisso i juniorzy brazylijskiej i włoskiej piłki. Na lewej obronie Balzaretti, gracz, których powinniśmy mieć trzech w kadrze, jeśli chodzi o boki obrony. Alternatywa dla niego w postaci Dodo wciąż okaleczona i nie wiadomo co z tego będzie. Na prawej gwiazda dzisiejszego popołudnia - Piris, przypominający Marco Mottę z najgorszych występów u nas. Kolejny wyciągnięty z południowoamerykańskiej dżungli. Skład uzupełnia ofensywny skrzydłowy, w jednym sezonów przez 10 kolejek środkowy napastnik - Tadeusz, który ewoluował z konieczności i braku kasy na normalnych obrońców na bocznego defensora. Wszystko uzupełnia idealnie grający na alibi Stek, który broni tylko to, co by i ten Svedkauskas obronił. Cały ten "torcik" w polewie fatalnej defensywnej dyscypliny taktycznej.
Oglądałem do ok.65 minuty, (bo musiałem wyjść). Wracam i co widzę?
Kolejny sezon i kolejny brak konsekwencji w budowaniu bloku defensywnego. Taką obronę to może posiadać sobie Torino, Catania albo Chievio, ale nie Roma klub mierzący wysoko. Trzy punkty z Bolonią to powinna być formalność.
no nic trzeba wyciągnąć wnioski i robić swoje..wierzę,że Zdenek nimi wstrząśnie..
Ja mimo wszystko ufam Zemanowi.
Obejrzałem tylko skrót, bo nie miałem możliwości w ciągu dnia. Jestem w szoku. Burdisso to już nie ten sam zawodnik
ZEMAN TUTTA LA VITA !!! FORZA ROMA !!!
My tu opowiadamy głodne kawałki o jakimś projekcie... Projekt już był... w ubiegłym sezonie progetto espanolo :P Czyli czy grali padakę czy czasami coś wyszło, zawsze żenili nam głodne kawałki o projekcie który trwa, idzie w górę... Ogólnie głupie gadanie, żeby budować w ludzie przekonanie że coś się robi...
Teraz przyszedł Zeman i u niego podejście jest jedno. Do ataku !!! Na nich !!! i tyle... Nie ma żadnych projektów, planowania, kalkulacji. Nie ma pieprzenia o tym że się robi, bo się robi. Chłopaki wychodzą i grają do przodu. I ja jestem za, bo tak ma grać Roma. Takie porażki są po prostu wkalkulowane w taką grę.
Co to w ogóle za teksty!? Już po mistrzostwie, nie mamy szans... A kto powiedział że Roma ma walczyć o jakieś mistrzostwo?! Jak dla mnie w walce o mistrzostwo Juventus jest bezkonkurencyjny... Bo jak Roma może z nim rywalizować skoro pasiaki mają karnego w każdym meczu, a jeśli będzie to konieczne to nawet im 3 podyktują... :) Roma nie przez przypadek zdobyła tylko 3 mistrzostwa. Roma to inne wartości, inne podejście do futbolu... Roma to nie zwykłe sięganie po puchar, Roma to dosięganie magii sportu którym się pasjonujemy... Zeman i jego ofensywna filozofia jest stworzona dla Romy.
Do ataku! na nich! - to sie moga bawic chlopcy w piaskownicy a nie powazna druzyna Serie A.
Takie porazki maja byc wkalkulowane? Takie porazki spowoduja ze skonczymy sezon w tabeli na pozycji 5-10.
Co za teksty to nie wiem co Ty pijesz. Juve sezon temu wygralo Scudetto calkowicie zasluzenie i to wygralo Scudetto OBRONA. Tak sie we Wloszch tytuly zdobywa.
Jak filozofia porazek 2-3 z leszczami u siebie tylko po to by kultytowac magie Tobie odpowiada to gratuluje dobrego samopoczucia.
Ja osobiscie wolabym toporna gre po 1-0 i zdobycie mistrzostwa w jak najgorszym styly a nie pierd. glupota o jakies magi i filozofii.
Od czasow LuE nie czytalem takich bzdur :|
Nie bym to światowy top, ale mieliśmy solidne pary stoperów Samuel-Chivu Chivu-Mexes, Mexes-Juan czy Bandito-Juan. Zawsze było 3 ogarniętych środkowych obrońców, a czwarty był przeważnie wynalazkiem typu Loria.
Na skrzydłach też nie było fenomenu, ale zawsze solidnie- Tonetto Cassetti, Riise.
Teraz nie mamy w obronie nikogo. Jedyny pewniak to Balza, a reszta to nowi którzy albo się sprawdzą, albo nie(na razie tylko Castan z nowych ogarnia jako tako) i Burdisso który po kontuzji nie może się odnaleźć.
Sabatini miał wzmocnić obronę. Według mnie jest jeszcze gorsza niż sezon temu...
Nie tędy droga do budowy drużyny.
Tyle w tym temacie.
To właśnie ten poziom wypowiedzi który da się zauważać... Niektórzy nie zajmują się dyskusją tylko leczeniem własnych kompleksów poprzez sprowadzanie do parteru czy to piłkarzy czy też... kibiców tej samej drużyny.
Spójrzmy prawdzie w oczy, kibic Romy to kibic sfrustrowany, może nie permanentnie ale sfrustrowany.
Sfrustrowany postawą swojej drużyny, która co sezon funduje mu takie jak wczoraj blamaże i upadki, w chwilach gdy spodziewa się tego najmniej lub w ogóle. I odwrotnie, tam gdzie kibic spodziewa się właśnie tego najgorszego Roma robi coś zupełnie innego, odwrotnego.
Ciężko się tak kibicuje, wiem coś o tym, od bardzo dawna.
W jednym tygodniu można chodzić dumnym i spotkać się fajnymi sytuacjami jak przykładowo usłyszeć w trakcie rozmowy ze znajomymi;"ale Roma ładnie ograła Inter, czy to ta drużyna na mistrza?", po czym w kolejnym już nie być tak dumnym i usłyszeć "co się stało? zgasili Wam światło? czy co?".
Jeśli i kiedy, drużyna zacznie wygrywać i przynosić kibicom radość i dumę, skończą się te frustracje. Jednak te głupie ataki jeden na drugiego powinny się skończyć wcześniej.
W końcu wszyscy życzymy sobie jednego, zwycięskiej Romy.
FORZA AS Roma!
gdyby przeczytal dokladniej to bys zauwazyl iz argumenty tez podalem
po prostu nie zgadzam sie z twoim mysleniem ze co tam, Roma moze przegrywac byle byla magia i gra "na nich!" ;)
a wtopy z leszczami u siebie trzeba "wkalkuowac"
myslalem ze w pilce chodzi o wygrywanie, jakbym sie mial jarac stylem to bym ogladal lyzwiarstwo figurowe, pozatym w tym meczu nie bylo nawet stylu zadnego
TeCHNIK - to kolega zaczal od pisania "co to za teksty" - czyli zaczal docinan innym, ja sie tylko ustosunkowalem
Co do meczu, to brakowało DDR albo chociażby tego Bradleya, który by powalczył w środku pola, odebrał coś cokolwiek, bo jak patrzyłem na Tachtisdisa wracającego przy 3 golu to aż k***a krew zalewała, że on gra na tym DM'ie... Gość się nie nadaje tam, mógłby grać na pozycji Pjanica lub Florenziego, bo pojęcie o rozegraniu i podaniach prostopadłych jakieś tam ma.
Nie przypominam sb nawet jego żadnego odbioru w środku boiska...
Drugi mankament to Piris, jeszcze jako tako zagrał pierwszą połowę, ale druga to masakra zawsze spóźniony, widać że nie jest przygotowany na pełne 90 minut biegać wzdłuż linii, powinien brać nauki od Balzy...
Trzeci minus to Burdisso jakoś nie wierze żeby powrócił do formy swojej z przed kontuzji, bo gra na razie przysłowiową kupę ;/
Czwarty słaby to Pjanic często nie wiedział co zrobić z piłką.. Jak ktoś zdołał wspomnieć, że po nim trzeba było się spodziewać więcej, w końcu to nie jest jego pierwszy rok w SerieA.
Nie można takiej słabej Bologni dać tyle miejsca... Mogli robić z tą piłką co chcieli, jak chcieli i gdzie chcieli... Brak podejścia do przeciwnika, brak zawodników z pomocy w obronie, stać może i stali, ale często nie było próby nawet jakichkolwiek odbiorów...
FORZA ROMA