Aktualnie na stronie przebywa 13 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Jose Mourinho kończy swoje tysięczne spotkanie w ikoniczny sposób: po pięknym zwycięskim golu w doliczonym czasie gry oraz przebiegnięciu połowy stadionu by celebrować razem z kibicami i zespołem. Portugalczyk podzielił się swoimi przemyśleniami z DAZN w tę wyjątkową noc.
- Długo się oszukiwałem mówiąc, że to nie jest symboliczny dla mnie mecz. Próbowałem się do tego nie przywiązywać, ale tysiąc to zbyt ważna dla mnie liczba i na pewno zawsze będę pamiętał o swoim tysięcznym spotkaniu jako trener. Dopiero parę tygodni temu powiedziano mi, że mam już na koncie ponad 990 spotkań. Nie chciałem dziś wspominać porażki, a strasznie bałem się, że tak się stanie. Mecz był niesamowity i szalony, mógł się skończyć 7-7, Sassuolo mogło też to wygrać.
- Rui Patricio wykonał kilka niesamowitych parad, a my nie trafialiśmy łatwych piłek. Dla neutralnego kibica był to niezwykły mecz, a co dopiero dla mnie. Dziś wieczorem nie czułem się jakbym miał 58 lat, a 13 lub 14, kiedy zaczyna się marzyć o karierze piłkarskiej. Bieg pod Curvę Sud był niczym bieg dziecka. [...] Przeprosiłem Dionisiego [trener Sassuolo - przyp. red.]; gratulowałem mu, zagrali świetny mecz. Wygraliśmy, ale gdyby wygrało Sassuolo, byłoby to dla nich zasłużone. Jestem zadowolony z 3 punktów i z mentalności drużyny, ale żal mi Dionisiego. To, co teraz czuje, jest uczuciem, które znam bardzo dobrze po tym tysiącu spotkań.
- Sassuolo ma dobrego trenera i bardzo dobry zespół z własną tożsamością. To bardzo poukładana drużyna. Wiem o tym odkąd zacząłem ich studiować na początku tygodnia. Dla nas są to trzy ważne punkty, być może ktoś przyglądając się z niebios uznał, że nie zasłużyłem na złe wspomnienia z tego meczu.
Komentarze (19)
W pełni w tym sezonie usatysfakcjonuje mnie 3 miejsce.
Btw to do Pelle gra, nie wiem co Mou mu powiedział, co zrobił, ale ma taka lekkość, pewność, madko, jak się wstrzeli to aż się boje. Dla mnie objawienie początku sezonu, a jestem bardzo surowy wobec niego, mam wielkie oczkiewania.
Będzie się działo na pewno, pytanie czy serducho nam wytrzyma.
Cóż, tak na marginesie miło mi, że Mou ocenił ten mecz i grę Sassuolo podobnie jak ja.
Mourinho przejął zespół po 1/3 sezonu 19/20, w którym najpierw nastąpiła krótka poprawa, z marszu, efekt nowej miotły, bo przecież z dnia na dzień żaden trener nie jest w stanie wprowadzić niczego nowego, po czym powróciła zapaść z początku sezonu, wynikająca z problemów z wypalonym Pochettino, który, z tego co wiem, po porażce w finale LM odsunął się od zespołu. Po 8-9 msc pracy Tottenham zaczynał coraz bardziej grać jak Mourinho kazał. Brzydko, ale efektywnie.
Do grudnia poprzedniego roku, po 10 czy 11 kolejkach Koguty zajmowały pierwsze miejsce w lidze, rozjechały United Solskjeara 6-1 na Old Trafford, 2-0 u siebie City itp. Później, w ciągu 4 msc wszystko się zesrało, co mnie, jako osobę śledzącą wyniki Spurs od lat kompletnie nie zdziwiło z jednego, podstawowego powodu - zespół potrzebował lidera defensywy na miarę Ramosa, Thiago Silvy czy van Dijka, aby wrócić na sam szczyt. Tym miał być Skriniar. Niestety, Levy sprawę spierdolił, przeciągał negocjacje, za późno dogadał się z Interem, Conte powiedział, że się nie zgadza na tak późny transfer, ponieważ nie znajdzie godnego następcy i finito. Defensywa popełniała błędy, dodatkowo pojawił się rak w postaci Bale'a, który nie przekładał Tott ponad swoją wypłatę i Portugalczyk został wywalony.
Radzę natomiast poszukać wypowiedzi Kane'a po zakończeniu sezonu w jednym z wywiadów, przeprowadzonych przez Garyego Neville'a. Kane stwierdził, że jemu z Mourinho się wspołpracowało kapitalnie, ponieważ dzielili ten sam profesjonalizm, ambicje, chęć zwyciężania i nie uważa, że profesjonalny piłkarz musi mieć przypominane o odpowiednim zaangażowaniu. Więc on żadnych problemów z Portugalczykiem nie miał.
Dziś, niestety, Koguty są po spotkaniu, w którym pierwszy raz od dawien dawna było widać porażającą zapaść. Z Crystal Palace Spurs przegrali 0-3, oddali 1 strzał na bramkę a Kane nie zrobił tego ani razu. Dla jasności, żadna drużyna Mourinho nigdy nie zagrała tak złego meczu, nawet przy pamiętnym 5-0 z Barceloną w sezonie 2010-2011. Portugalczyk wyraźnie ustępuje dziś osiągnięciami Kloppowi, Guardolii, Flickowi czy nawet Tuchelowi, natomiast, ludzie, nie bądźcie na tyle, mówiąc delikatnie, słabo doinformowani, abyście dali sobie wcisnąć, że Mourinho to dno i kilometr mułu, ponieważ wynika z tego, że nie macie bladego pojęcia o jego osiągnięciach.