Aktualnie na stronie przebywa 34 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Ramon Monchi, dyrektor sportowy Sevilli, mówił m.in. o swoich doświadczeniach w Romie w trakcie programu i wywiadu dla Quokka News.
Dlaczego wróciłeś do Sevilli?
- Trudno na to odpowiedzieć w krótkim czasie. Wróciłem, gdyż wszystko co mi powiedzieli, aby sprawić bym wrócił wydawało się przekonujące. Gdy odszedłem z Sevilli dwa lata temu, choć wydawało się, że minęło trzydzieści lat, odszedłem, gdyż wierzyłem, że muszę szukać nowych motywacji. Chciałem doświadczenia poza Hiszpanią. Gdy przygoda z Romą się zakończyła miałem opcję udania się do Anglii, ale potem otrzymałem telefon z Sevilli. Wróciłem, gdyż uważam, że mogę pomóc Sevilli się rozwijać. Nie przyszedłem by kogokolwiek ocalić. Myślę, że to właściwy moment by przekazać Sevilli wiedzę, którą nabyłem przez dwa lata w Romie. Musiałem nauczyć się nowego języka, nauczyć się nowych form pracy, gdzie przeżyłem ogromną presję i która pozwoliła mi rozwinąć się jako osobie. Monchi, który odszedł nie jest tym samym, który wrócił. W tych latach, w których mnie nie było sprawy w Sevilli toczyły się we właściwy sposób, chcę zobaczyć co zostało zrobione i wnieść nowości, których nauczyłem się w Romie i które myślę są przyszłością piłki, również nowe technologie. Muszę nadać przyspieszenie projektowi, aby wyróżnić się na tle innych.
Są różnice między włoską piłką i hiszpańską i między kibicami?
- Tak, są różnice między piłką włoską i hiszpańską. Różnica jest taka, że Roma jest drużyną, która niesie za sobą ogromne reperkusje: jest ze stolicy Włoch, jest większa populacja ludzi niż w Sewilli, dużo więcej środków komunikacji, nie wygrała dużo w przeszłości i to wywołuje frustrację, która tworzy większą presję. Kibice są podobni, są blisko drużyny, są bardzo ciepli, wspierają zespół na wyjazdach. Reperkusje na poziomie społecznym i medialnym są większe w Romie.
Komentarze (10)
Może i Sevilla małomiasteczkowa, ale za jego kadencji zdobyła więcej trofeów niż ASR w analogicznym okresie, w tym 5 x PUEFA/LE.
Niemniej bardzo ciężko znaleźć argumenty broniące jego pracę w Rzymie. Hurtowe sprzedawanie wartościowych komponentów zespołu i szukanie tanich zamienników. Czego się nie tknął to wyszedł klops, a kwintesencją jego indolencji była inba przy transferze Malcoma. Stary wyjadacz nie powinien dać się tak podejść.
Wg mnie po prostu nie pasował do rzymskiej rzeczywistości albo miał naprawdę cholernego pecha.
A Zaniolo? Kropla w morzu i ślepy traf, ale zawsze coś.
Sprzedaż Alissona wbrew pozorom nie była złym posunięciem, złe było rozdysponowanie pieniędzy z tego transferu. Brak/zła komunikacja między DS a trenerem świadczy nie tyle źle o DS, a co brak organizacji klubu.
Możliwe, że Monchi po prostu nie pasował do Romy tak samo jak Mislintat, który w BVB miał taki sam status co Hiszpan w Sevilli (i opuścił Dortmund ze względu na konflikt z ówczesnym trenerem "Pszczółek").
PS: Malcoma nie MalcoLma