Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Dyrektor sportowy Giallorossich skorzystał z przerwy reprezentacyjnej i wyjechał na weekend na odpoczynek do Sewilli, przed zbliżającą się próbą sił. Tam udzielił wywiadu dla dziennika Mundo Deportivo.
Pierwszy rok w Romie: awansowaliście po dziesięciu latach do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, jesteście trzeci w Serie A i wszystko to bez Salaha, Ruedigera i Paredesa.
- Powinniśmy być zadowoleni z tego czego dokonaliśmy w Lidze Mistrzów, nie tylko z tego, że doszliśmy do ćwierćfinału, ale też z tego, że zajęliśmy pierwsze miejsce w grupie przed Chelsea i Atletico Madryt. To był trudny rok, gdyż doszło do zmiany trenera i dyrektora sportowego, Francesco Totti zakończył karierę i odeszli ważni gracze. Ogółem jestem zadowolony, jestem pewien, że możemy spisać się lepiej, ale jesteśmy szczęśliwi z rozwoju klubu na poziomie międzynarodowym. Awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów sprawia, że jesteśmy zadowoleni.
Dlaczego wybrałeś Romę, a nie inny klub po tylu latach w Sevilli?
- Zasadniczo ponieważ projekt mi odpowiadał. Nadal pracuję w ten sam sposób jak pracowałem w Sevilli, w sposób bardzo osobisty, to lubię. W Romie zagwarantowali mi taką możliwość i jestem zadowolony, że wybrałem te rozwiązanie.
Są różnice między Romą i Sevillą?
- Tak, są. Inna liga, piłka, kraj, kultura. Niektóre zasady i przyzwyczajenia są inne, ale jeśli chodzi o podstawy, moja praca jest taka sama, z zaufaniem od kierownictwa i autonomią, którą muszę rozwijać.
Ile meczów oglądasz w tygodniu?
- Bardzo dużo, nie wiem nawet ile. Czasami oglądam też wideo przygotowane przez mój zespół.
Również mecze na żywo?
- Mniej niż chciałbym, gdyż mam inne zadania do wykonania, jak bycie w kontakcie z piłkarzami, bycie blisko nich i podróżowanie z zespołem. Jednak gdy mogę robię to, gdyż oglądanie meczów na żywo jest esencją mojej pracy.
Barcelona ciebie kusiła, gdy byłeś w Sewilli?
- To pytanie, które zadawane jest mi najczęściej i mówię zawsze prawdę. Nigdy nie miałem kontaktów z Barceloną. Po pierwsze dlatego, że sądzę, że nie byłem nigdy ich celem, po drugie mają fantastycznych dyrektorów sportowych.
Roma gra w sposób, w jaki chciałeś, gdy przybyłeś?
- Roma gra tak jak chce trener, którego wybrałem. I tak powinno być. Wybraliśmy powierzenie Eusebio Di Francesco możliwości trenowania Romy. Podobał mi się bardzo od pierwszego dnia, w którym z nim porozmawiałem. Gdy tylko wybrałem trenera było koniecznym znaleźć elementy tak, aby zespół grał tak jak chce trener. Jeśli zostawimy na boku momenty, w którym zespół nie stanął na wysokości zadania, poziom został dopasowany do tego, o jakim myślał trener.
Aby mieć porównanie, może przypominać Emeryego ze względu na swój charakter i niektóre aspekty taktyczne jak wysoki pressing i porządek?
- Każdy trener ma swoją filozofię i swój styl. Nigdy nie ma dwóch takich samych, nawet jeśli pracują razem i potem się rozejdą. Trener ma rzeczy, które przypominają te Emeryego, inne cechy Marcelino, jednak ma swój sposób rozumienia piłki. Nie zadebiutował dwa dni temu, ma ważną przeszłość i zna klub. Jest bardzo taktyczny, lubi gdy zespół gra blisko siebie, z małymi przestrzeniami miedzy liniami.
Jego systemem gry jest zawsze 4-3-3?
- Ten pojawia się najczęściej, ale czasami go zmienialiśmy.
Tak będzie też przeciwko Barcelonie?
- Nie wiem i nawet gdybym wiedział, nie powiedziałbym, gdyż Valverde czyta Mundo Deportivo... Przed meczem z Blaugraną musimy się udać do Bolonii, jest czas na przygotowanie się. System gry mnie nie martwi. Trener przygotuje zespół w najlepszy z możliwych sposobów, aby zmierzyć się z siłą i zdolnościami Barcelony.
Barcelona i Manchester City to dwie najmocniejsze drużyny w losowaniu?
- W urnie były dwoma najbardziej niebezpiecznymi zespołami ze względu na jakość, CV i formę.
W czym poprawia się Messi z roku na rok?
- Pewnego dnia sam powiedział, że poprawił się w sposobie przyjmowania futbolu jako najbardziej zespołowego sportu i że musi czuć, że jego koledzy są ważniejsi od niego. Poprawił się właśnie w tym. Teraz gra bardziej dla zespołu. Biorąc pod uwagę jego jakość, to sprawia, że jest praktycznie nieomylny. Gdy tylko przyswoił komponent zespołowości piłki nożnej, Lionel osiągnął perfekcję.
Można go zatrzymać czy lepiej myśleć o zatrzymaniu reszty zespołu?
- Zrobimy błąd, jeśli będziemy myśleli, że Barcelona to tylko Messi. Posiada zdolności do decydowania o wynikach meczów, których nie ma nikt inny. Trzeba próbować go zneutralizować, ale trzeba też próbować zatrzymać grę całego zespołu z wieloma innymi mocnymi graczami.
Co może być kluczem dla Romy w dwumeczu z Barceloną?
- Pozostanie jak najbliżej strategii trenera, aby pójść dalej. Nie wiem czy mamy 20 czy 30 procent szans na awans, ale gdy tylko awansowało się do ćwierćfinału, można marzyć.
W Barcelonie dają niemal za pewnik awans do półfinału. Co chciałbyś powiedzieć, aby nastraszyć Blaugranę, gdzie nie pamiętają, że Roma miała pierwsze miejsce w grupie Ligi Mistrzów przed Chelsea i Atletico?
- Widziałem kilka pierwszych stron gazet, ale nie mam zamiaru tego robić. Moment na mówienie był po losowaniu, teraz trzeba pracować i zamknąć drogę wiadomościom wypływającym z Rzymu. Wszystko zostało już powiedziane. Zdecyduje boisko.
W bramce będzie Alisson...
- Bardzo się rozwinął. W Europie nie stracił żadnego gola w domu, a we Włoszech zachował 17 razy czyste konto. Jego bezpieczeństwo przechodzi na resztę jego kolegów.
Komentarze (5)
Dyrektor sportowy głównie odpowiada za wyniki osiągane przez zespół który sam zbudował (włącznie z wybranym trenerem). Gdyby podejść do ocen trochę bardziej indywidualnie to NA TEN MOMENT jest cieniutka, ale zespołowo jest... nieźle. Taki paradoks, idealny do zbadania z przyznaniem jakiegoś grantu itd. No bo mega się osłabiliśmy, następcy w większości są nijacy, a jednak lecimy w Europie najlepiej od 10 lat. Może Di Fra jest taki zajebi....y ? Nie obraziłbym się, bo jeżeli w takim stylu mamy robić wyniki to niech jest z nami jak najdłużej, chociaż w Pucharze Włoch i Serie A taka strata do reszty stawki jest jednak powodem do zaniepokojenia.
Sezon jeszcze się nie skończył i kupa indywidualna może zasmrodzić obraz całej drużyny bo awansu do LM w lidze nikt nam nie da za darmo. W tegorocznej Lidze Mistrzów możemy się z Barceloną rozstać w różny sposób, od kompromitacji po jakiś mecz życia z wynikiem nie do przewidzenia.
Zawsze lubię końcówkę sezonu, wszystko się rozstrzyga, emocje sięgają zenitu. Ale jako kibic Romy od kilkunastu lat, wiem dobrze, że rzadko kiedy jesteśmy zadowoleni w 38 kolejce...
Obawiam się trochę, że nasz dyrektor sportowy zachłyśnie się ćwierćfinałem i specjalnych wzmocnień nie będzie. Bo skoro raz się udało posprzedawać paru zawodników i nic się stało, a nawet ćwierćfinał jest, to może drugi raz też się uda.
Prawda jest taka, że ten ćwierćfinał jest bardziej efektem szczęścia, Alissona i Di Francesco, niż dobrej kadry..