Aktualnie na stronie przebywa 33 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Roma drugi raz w tym sezonie została pokonana przez Milan. Grą nie zachwycał żaden z zespołów, ale po pierwszej połowie jedną bramkę więcej miała Roma. Drugą połowę za to Giallorossi koncertowo zawalili. Choć przy pierwszej bramce można mówić jeszcze o kontrowersjach - chwilę wcześniej faulowany był Heinze - tak druga bramka była stracona w dziwnych okolicznościach. Chwilę przed stratą bramki podwyższyć mógł Totti, ale zachował się zbyt nonszalancko.
AC Milan - AS Roma 2:1
Gole: 0:1 44' Osvaldo, 1:1 53'k Ibrahimović, 2:1 83' Ibrahimović
żółte kartki: Ibrahimović, Mesbah, Muntari (Milan) Osvaldo, Heinze (Roma)
MILAN (4-3-1-2): Abbiati - Bonera, Mexes, Thiago Silva (10' Zambrotta), Mesbah - Nocerino, Ambrosini, Muntari - Emanuelson (55' Boateng) - Ibrahimovic, El Shaarawy (86' Aquilani)
Ławka: Amelia, Nesta, Carmona, Seedorf
ROMA (4-3-1-2): Stekelenburg - Rosi, Kjaer, Heinze, Taddei - De Rossi, Gago (79' Lamela), Marquinho - Totti (57' Pjanic) - Borini (57' Bojan), Osvaldo
Ławka: Curci, Perrotta, Josè Angel, Simplicio
Statystyki (wg. flashscore.com)
Milan - Roma
Gole:
2 - 1
Posiadanie piłki
47% - 53%
Strzały
20 - 7
Strzały celne
12 - 3
Faule
25 - 10
Żółte kartki
3 - 2
Rzuty rożne
9 - 4
Rzuty wolne
13 - 29
Przed sobotnim meczem na San Siro w Mediolanie, zdecydowanym faworytem był AC Milan. Roma, która tak na dobrą sprawę nie ma w tym sezonie jasno sprecyzowanych celów, nie jest jeszcze na tyle silna by móc skutecznie rywalizować z kompletnymi już drużynami jak Rossoneri. Trener Rzymian, z rozbrajającą szczerością odarł kibiców z marzeń mówiąc że jeśli Milan zagra na 70 procent swoich możliwości, to Roma nawet jeśli da z siebie wszystko nie poradzi sobie z rywalem. Patrząc na końcowy wynik słowa te okazać się mogły kluczowe, bo Rzymianie po pierwszej połowie, sytuację wyjściową do wywiezienia z Meazza choćby punktu mieli bardzo dobrą. Roma mogła liczyć na dekoncentrację Milanu, bo już w środku tygodnia, Mediolańczycy przestępują do ćwierćfinałowej batalii w Lidze Mistrzów przeciwko FC Barcelonie.
Spotkanie rozpoczęło się od naporu Milanu. Gospodarze rozgrywali piłkę, jednak nieco cofnięta Roma, zaskakująco dobrze radziła sobie z rozbijaniem ataków rywala. Pierwsze poważne zagrożenie miało miejsce około 11 minuty gry. 30 metrów od bramki Stekelenburga, faulowany przez Marquinho był Ambrosini. Do egzekwowania rzutu wolnego podszedł Zlatan Ibrahimović. Szwed strzelił z tak znacznej odległości. Uderzenie wprawdzie w środek bramki, jednak niezwykle silne, mierzone pod poprzeczkę. W tej sytuacji dobrym refleksem popisał się Maarten Stekelenburg, który zdołał przenieść piłkę nad bramką. Kolejne minuty wyglądały tak jak początek meczu, czyli napór Milanu, jednak bez znaczących sytuacji pod bramką. Z tych groźniejszych prób Mediolańczyków, warto wspomnieć strzał „Ibry” około 30 minuty gry, jak i strzał w słupek El Shaarawy’ego w 41. minucie. Przez cały ten czas Roma próbowała przedostać się pod bramkę Milanu. Nie stwarzała jednak groźnych sytuacji. Kończyło się z reguły na niewiele wnoszącym rozgrywaniu piłki na skrzydłach i nieskutecznych dośrodkowaniach. Zupełnie niewidoczny był Borini, Totti ewidentnie również nie był tego dnia w najlepszej dyspozycji. Tym bardziej dziwi sytuacja z 44. minuty. Właśnie wtedy Roma objęła prowadzenie. Sprzed pola karnego uderzał De Rossi. Piłka trafiła na 5 metrze na stojącego tam Osvaldo. Argentyńczykowi udało się zmienić tor jej lotu i wpakować do bramki pod interweniującym Abbiatim. Ku zdziwieniu wszystkich i ogromnej radości kibiców Giallorossich, to Roma zwycięsko zakończyła pierwszą część gry. Pewne było jednak, że podrażniony lider, nie pogodzi się łatwo ze stratą punktów na własnym stadionie.
Druga część wydawało się, że rozpocznie się od ataków Milanu. Nieoczekiwanie to Roma, mogła i powinna podwyższyć prowadzenie po fatalnym błędzie Abbiatiego. Włoch wybił piłkę i zrobił to tak niefortunnie że stojący na 40 metrze Francesco Totti z łatwością ją przejął. Il Capitano popędził w kierunku pola karnego i mając czas i miejsce, zamiast uderzyć silnie na bramkę Milanu, zdecydował się na podcinkę lobując tak Abbiatiego jak i bramkę. Kilka minut później zamiast prowadzenia 2:0, było już 1:1 więc można powiedzieć, że prezent z jakiego nie skorzystał Totti, ściągnął nad Romę czarne chmury losu. Po dośrodkowaniu Zambrotty piłkę ręką w polu karnym zagrał De Rossi. Sędzia Mazzoleni wskazał „na wapno”, a pewnym egzekutorem okazał się Ibrahimović.
Tracąc prowadzenie, Roma tak naprawdę przegrała ten mecz. Od wyrównującego gola Ibry, było już tylko gorzej. Korekty Luisa Enrique w składzie (wymiana Boriniego, Tottiego i wprowadzenie bardziej ofensywnego Lamelę za Gago) wskazywały że Rzymianie walczą o trzy punkty. Giallorossi odsłonili się i to między innymi było powodem rozluźnienia szyków obronnych i coraz większej liczby sytuacji dla rywali. Gracze Romy opadli też nieco z sił, a spore ożywienie w ofensywie Rossonerrich wniósł Kevin Prince Boateng. Nie można nie wspomnieć również o fatalnej postawie Kjaera i Rosiego. Ten pierwszy motał się kiedy tylko pojawiało się jakiekolwiek zagrożenie. Z tak „elektrycznym” obrońcą niemałą trudnością będzie dla Romy wygranie czegokolwiek. Rosi z kolei tradycyjnie lepszy w ofensywie niż w obronie. W 73.minucie właśnie jego niezdecydowanie pozwoliło Muntariemu na oddanie strzału w poprzeczkę. Kjaer skolei raz po raz przy wstrzeleniu piłki na 30 metr od bramki Romy, kiksował co raz czy drugi nie doprowadziło do straty gola. Szczęście Duńczyka i Romy skończyło się jednak 7 minut przed końcem regulaminowych 90 minut. Kjaera ośmieszył Zlatan Ibrahimović przy walce o piłkę. Szwed przelobował świetnie tego dnia dysponowanego Stekelenburga i pomimo rozpaczliwej próby interwencji wracającego Kjaera ulokował piłkę w bramce. Gol ten odebrał Romie jakiekolwiek szanse na korzystny rezultat. Pomimo tego że grano jeszcze łącznie z doliczonym czasem ponad 10 minut, to ataki Giallorossich były takie jak przez całe ostatnie 30 minut. Bezproduktywny, ale widoczny był Bojan Krkić. Po raz kolejny udowodnił jednak że nie jest piłkarzem który poradzi sobie z bardziej atletycznym włoskim Calcio. Roma przez ostatnie 30 minut dalej była „bezzębna”. Pomimo tych niedostatków w grze ofensywnej, mogła zdobyć 3 punkty. Niestety zabrakło konsekwencji, wyrachowania i woli zwycięstwa. Warto byłoby zmodyfikować nieco filozofię hiszpańskiej myśli taktycznej. Wprowadzić do niej wiarę w zwycięstwo. W meczach takich jak ten w sobotnie popołudnie wygrywa ten, kto chce wygrać...
Frytka & Carminho
Komentarze (48)
Akcja z golem na 2-1 podsumowała naszą ogólną grę i pomysł na ten mecz. Jak można być tak biernym w takiej akcji? Na co tam czekał Stek? Karny słuszny, tylko pytanie czy tam wcześniej faulu nie było? Marquinho to taki Rosi tylko że środka pola czyli jeździec bez głowy na maksa. On w ogóle wie po co jest na tym boisku i jakie ma zadania? Czy tylko jedynym jego celem jest strzelanie na chama z każdego możliwego miejsca? Skąd oni go wytrzepali?
Porażka oczywiście wkalkulowana w straty, tylko że Milan był dziś słaby. Niestety my byliśmy jeszcze słabsi i takie efekty. Jedne zagrożenie bramki i to na farcie przy golu to dosyć grubo jak na ofensywny futbol. No ale, plan jednego gola na mecz wykonany. Jedziemy z tym koksem dalej! Montella z jakimiś drewniakami potrafi od czasu do czasu 2,3 i nawet cztery wcisnąć. No tak, ale on dobrał taktykę do graczy, a nie ustawia na siłę graczy do tylko jednej znanej jemu taktyki tysiąca podań.
Totti masakra.
Podawali oni że gdyby stworzyć tabelę Serie A z tylko i wyłącznie pierwszej połowy, to po tym meczu bylibyśmy liderem rozgrywek.
Gdyby natomiast uwzględnić tylko drugą połowę - bylibyśmy przedostatni.
Być może coś właśnie jest z nami nie tak, że starcza nam sił, motywacji i koncentracji na pierwszą połowę, a w drugiej bzikujemy i gramy piach.
Sprawa do przemyślenia dla Enrique. Jeśli go to w ogóle oczywiście ruszy.
Mecz słaby, plusów większych brak, minusów tradycyjnie cały worek. Co tu dużo gadać - może uczcijmy ten wynik minutą ciszy, tak będzie chyba najlepiej.
Kjaer i Steku do momentu straty 2 bramki jedni z lepszych. Gago bardzo nonszalancko i niecelnie. jestem pewien że media najniżej ocenia Kjaera i Steka tylko za tą bramkę, a nie za całokształt.
oddzielny akapit należy poświęcic Il Capitano. niestety jego dyspozycja utwierdza coraz większa rzeszę osób, że zasługuje on tylko i aż na ławkę rezerwowych. ten lob dobitnie to pokazał. miał przed sobą tylko Abbiattiego.. gdyby to strzelił normalnie w lewy róg byłoby 2-1 dla nas.
obrona nie jest spojona. o bokach to juz wogóle nie mówie bo ich poprostu nie ma. Sabatini był w VIPach więc widział jakie to wyczyny robią nasi obrońcy.
teraz czas na Novarę i Lecce. 6 pkt. obowiązkowe, nawet po 1-0. później Udine, więc też trzeba na maksa zagrać, zwłaszcza że to bezpośredni rywal w walce o LM.
osobiście postawiłem u buka na remis Palermo z Udine.
Na fotce widać jak się zasłania
To 3 miejsce jeśli uda się nam zdobyć to będzie prawdziwy cud i efekt słabości rywali.
i są pierwsze oceny.
Stek - 7
Rosi-5
Kjaer - 4,5
Heinze -6,5
Taddei - 6
Gago - 6
De Rossi - 6
Marquinho - 6
Totti - 5
Osvaldo- 6,5
Borini - 5,5
Bojan - 5,5
Pjanic - 6,5
Lamela - bez oceny.
oceny z vocegiallorossa.com. redaktorzyny chyba inny mecz oglądały. Rosi lepszy od Kjaera. to przebija wszystko.
Stek - 5
Rosi - 3
Kjaer - 5
Heinze - 6
Taddei - 4
Gago - 3
De Rossi - 6
Marquinho - 2
Totti - 3
Osvaldo- 5
Borini - 4
Bojan - 5
Pjanic - 5
Chociaż zastanawiam się czy i tak nie są to za wysokie noty jak na to co pokazali...
Ok zadecydowały błędy, ale nie sposób nie zauważyć że wielkie g... graliśmy z Milanem niezbyt dobrze dysponowanym. Jak się okazuje nawet z tego naszego posiadania piłki nici przy silniejszym rywalu, który nie cofa się do własnego pola i tylko czeka na kontry. To samo było z Juve.
Przegraliśmy przez De Rossiego tak? Tego samego po którego strzale piłkę do bramki rywali dobił Osvaldo? Karnego nie powinno być, bo był faul na Heinze, i to faul na żółtą. Oprócz tej sytuacji DDR bez zarzutu. Ale pluj, młody kibicu na swoją ikonę. Pluj, bo ona i tak Ci nie odda, a kilku kolegów poprze każdy pogląd, jeśli tylko jest wypowiedziany z dużą pewnością siebie.
Co do reszty to jest zwyczajne czepialstwo, że komuś dałem o jedną ocenę więcej, a innemu mniej. Radzę na to spojrzeć tak - tam nie ma 7-ek czy 8-ek. Cała drużyna od góry do dołu zagrała słabiznę. Zamiast szukać różnic poszukaj w naszym rozumowaniu wspólnego mianownika, bo tylko Ty nie dostrzegasz że myślimy zupełnie podobnie.
I nie pyskuj!
Poza tym Rosi to skrzydłowy obrońca. Czy może się jednak mylę? Biega do przodu, no fajnie, niby jest w ataku. Tylko co z tego, jak on na Boga na dziesięć prób nie potrafi choćby raz celnie dośrodkować? To ma być boczny obrońca?
To już pewnie Kjaer albo Stek raz celnie by dograli. Potem trzeba jeszcze pamiętać, że napastnik taką wrzutkę wykorzysta lub nie. Przeważnie nie. Takich celnych dośrodkowań musi być trzy-cztery żeby coś wpadło. Więc skoro on w ogóle nie potrafi dorzucić raz na tyle prób, to jaki z niego jest pożytek w przodzie? Ktoś niedawno śmiał się z tego czym różni się Abate od Rosiego? A no tym, że ten pierwszy potrafi celnie dośrodkować.
Jak dla mnie De Rossi zagrał poniżej oczekiwań, stać go na więcej.
To jest właśnie Roma Enrique: STATYCZNA.
Nasza gra wygląda jak ta gierka piłkarzyki, gdzie kopie się kulkę, praktycznie nie poruszając zawodnikami. A te pojedyncze nieudane chaotyczne akcje Bojana czy Lameli to taka próba zdobycia terenu, gdy nie ma już do kogo podać.
Nasza gra jest statyczna, jest malo "ruchu".
Chlopaki nie raz nie dwa albo stoja w miejscu, nie zmieniaja pozycji swojej, nie wymieniaja sie nia miedzy soba albo ciagna akcje tak wolno, ze daloby rade sobie kawe zrobic i wypic za nim przejda 60 metrow...
Zagrakismy slabo, bez "jaj" i bez pazura ktory w tym roku widzialem raz, w Derby po golu Boriniego jak sie zakonczyl ten mecz tez wszyscy wiedza.
Daniele ma racje, potrzeba Nam mistrzow bo obecnie nie mamy ich w AS Roma a jezeli sa patrz Daniele czy Totti to sa "
Ciao
Ehh
Szkoda dzisiejszego meczu.
Kiedy wreszcie nasi Koledzy w Rzymie wybiorą się do nich i powiedzą Basta! Nie tego oczekujemy. A że potrafią tak powiedzieć, to widzieliśmy choćby w ubiegłym roku.
Co do meczu, mam największe pretensję do Tottiego. Nie rozumiem jak można tak ważną piłkę spierdzielić. Mógł w zasadzie zamknąć mecz, a tak dupa.
DDR też nie wiem po co wymachiwał macką, najgorsze że ten strzał poszedłby w trybuny.
Ogólnie było nijak, ale myślę że wynik nie jest straszny, nie ma powodów do zadowolenia, ale z najlepszą ekipą w kraju, na jej terenie dostać 2-1 to nie wstyd.
Mnie osobiście irytował też Bojan, po tym jak wszedł z Genoą i walczył jak dzik z przodu, myślałem że może zacznie coś grać, a dziś widziałem starego Bojana, przestraszone dzieciątko. Podobnie Marquinho, wcześniej coś rozruszał z przodu, próbował jakiś strzałów, dzisiaj nędza. Ogólnie zagrali trochę bojaźliwie.
Trzeba zapomnieć o tym wyniku, grunt żeby teraz punktować z ogórami.
A co do De Rossiego to już wybitnie Cię wena poniosła... De Rossi jako piłkarz wybitny, nie powinien być rozliczany z tego czego nie spieprzył, ale z tych sytuacji w których było ciężko, a mimo to On sobie z nimi poradził - i takich meczy było multum. W tym meczu mi brakowało De Rossiego który był ostoją defensywy jednocześnie graczem od którego rozpoczyna się akcję. De Rossi się dostosował do reszty zespołu. A śmieszne jest podawanie jego asysty jako niesamowity plus - to był strzał, prawdopodobnie niecelny, który został przez Osvaldo skierowany do bramki. Nie winię go za porażkę - broń Boże - ale nie był dziś takim piłkarzem, jakim był w innych meczach tego sezonu. Nie wybijał się.
Bardziej - tak indywidualnie - winiłbym Franka za tą próbę przelobowania. Ale też nie powiedziałbym że porażka jest jego winą. Tak jak napisał Abruzzi - cała drużyna grała słabo i statycznie.
Karny był czy go nie było, problematyczne. Ja zawsze uważam jeżeli zagraliby najlepiej jak umieli, zanagażowani bardzo, starali się, wówczas można mieć pretensje do arbitra, jeżeli my praktycznie nie istniejemy, oddajemy dużo mniej strzałów, o celnych nie wspomnę, nie robimy nic żeby się chociaż trochę starać to nie mam pretensji do sędziego. Przegraliśmy z własnej winy i tyle.
Widziałem drugą bramkę dla Milanu i nadal jestem w szoku...
dobrze, że dzisiaj Inter gra z Juventusem na wyjeździe, a poza tym mam nadzieje na remis w meczu Napoli - Catania...
nie bronicie wybitnego wizjonera który nauczył Romę piłkarskiego dziadostwa bez ambicji?
Gdzie wasze peny pochwalne dla tej miernoty? gdzie frazesy o projekcie, potrzebie czasu i jego wizjonerstwie, które lada moment eksploduje?
Lekko rezerwowy ACM grający tak, by się nie zmęczyć przed LM natrzaskał Romę walczącą na pełnej parze o puchary.
Znów przypadkowy gol (który to juz raz pod rząd?), znów posiadanie piłki, znów sraczka i niemoc gdy podchodzą pod pole karne. Znów generalnie było dobrze i nic się nie stało, według trenerskiego beztalencia.
Spojrzeliście w tabelkę, kto jest za Romą z minimalną stratą? Taki jeden, który był za cienki, by trenować Romę, wiec z bandą dozorców robi taki wynik, jak Roma z wybitnym znawcą trenerstwa i z załogą za 90 baniek. Tyle, że on myśli co wykrzesać ze swoich dozorców, ma ambicję, pomysł, plan i zwyczajnie chce mu się.
BTW- to jakiś koszmar, że nasze mecze w c+ komentuje zawsze ta lacjańska menda Milko. Jednym celem jego otwierania gęby jest jechać po Romie komentarzem pełnym frustracji, złośliwości i sarkazmu.
Milan zasłużył na zwycięstwo, chodź nie grał dobrze. Na nas jednak to wystarczyło.
oj męczymy się męczymy pod taktyką LE
to nie wina chłopaków - tak grają jak im każe TAKTYK
Gdyby nie te farciarskie układy wyników, to czołówka odjechałaby nam poza obszar widzenia, bez złudzeń i robienia sobie apetytu bysmy konczyli sezon na jakiejś porazkowej pozycji, ale dałoby to zarzadowi obraz potencjału Romy pod wodzą czarodzieja od posiadania piłki.
A tak iluzja trwa w najlepsze.
Ale nie rozumiem jednego- czy americanos, którzy wpuścili w Romę miliony, też dali się przekonac, że z projektu w takiej skali i za taką kasę w tym sezonie wiecej nie będzie, bo być nie moze? Że nie da się?
Czy ci ludzie mają tak nikłe pojecie o tym egzotycznym soccerze? Nie maja oczekiwań? Nie stawiaja wymagań? Łykają wszystko, co Baldini szepnie do ucha?