Aktualnie na stronie przebywa 41 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(La Repubblica - M.Pinci) Konferencji prasowej chciał on, od razu, mimo że polecali mu opóźnić ją o siedem dni: być może by wyrzucić to co siadło mu na żołądku. Aby to zrozumieć trzeba wrócić do poniedziałku, godziny 17: spotkania między CEO Romy, Guido Fienga i Daniele De Rossim.
Trzy godziny rozmowy, ale serce kapitana Giallorossich przeczuwało wiadomość od dawna: "Nie przedłużą mi kontraktu". W poniedziałek owe podejrzenia wzmacniane od miesięcy stały się pewnikiem: tu się wszystko kończy, Daniele. Podano mu powód: kluczowym słowem w Trigorii jest rozpoczęcie od nowa. Od zera. Zespół zaliczył w tym sezonie niepowodzenie, klub wybrał Gasperiniego, który poprosił o nowy start od grupy "prawiczków". Którzy będą w stanie wytrzymywać wysoki rytm, aby odbudować obsesję pracy. To jasny kontrast z osobą De Rossiego, niewygodnego pomnika Romy z praktycznie kruchymi mięśniami. "Mogę zagrać, 15-20 meczów", odpowiedź trafiła w pustkę. Dalej jest kolejny punkt, który ciąży na ocenach Romy. I drużyny. Od września zespół oskarżał klub o techniczne zubożenie: w szczególności wystawieni zostali na to liderzy, "zaatakowani" sprzedażą kolegów, których cenili jak Strootman i Nainggolan. Rezygnacja z polemiki posłużyła wyeliminowaniu alibi drużyny, która zbyt wcześnie i zbyt często poddawała się w tym sezonie. De Rossi jest przekonany, że za jego odejściem stoją ukryte siły: stąd odniesienie do prezydenta Pallotty i byłego dyrektora generalnego, dziś doradcy, cienia, Franco Baldiniego, który jednak nie był związany z tym wyborem.
W rzeczywistości ta decyzja poświadcza coś innego: marginalność Tottiego menadżera, zranionego tym pożegnaniem i wykluczonego z tej decyzji: powiedział to w nawiasie właśnie De Rossi ("Dyrektorzy tutaj nie mogą wpływać, mam nadzieję, że Francesco będzie mógł mieć większy wpływ"), niemal wyłamując się z ewentualnego pożegnania ("Mam nadzieję go tu spotkać, jeśli wrócę"). Polemikę z klubem wywołał też Florenzi: "Jeśli chcesz szacunku, musisz sam szanować". Nie mogąc podjąć decyzji o pozostaniu De Rossi może wybrać gdzie chce grać. Bez wykluczeń: "Włochy? Zobaczymy". Powtarzające się głosy mówią, że Conte byłby szczęśliwy mając go w Interze. Jeden ze wspólników Pallotty powiedział De Rossiemu, że zaproponuje mu drużyny z MLS: on zaakceptowałby tylko Nowy Jork lub Los Angeles.
Komentarze (14)
W hamulcowych i szajkę graczy trzymających władzę to można było sobie wierzyć w 2010 czy 2011, kiedy kadra była stara i trzon drużyny nie zmieniał się od lat. Po amerykańskich rewolucjach, gdzie kadra się zdążyła zmienić z 5 razy jak w kołowrotku, a tylko nieliczni grają tu dłużej niż 3 lata, można to raczej między bajki włożyć.
Radą na utrwalenie złej kultury organizacyjnej jest tak naprawdę budowa organizacji od nowa, nie w sensie nowych pomysłów, tylko w sensie nowego personelu, bo ten stary każdy pomysł uwali swoją postawą, swoimi interesikami, które kwitną w szarej strefie i blokują przejrzyste rozwiązania i tak dalej. Dlatego czasem się spółki umyślnie plajtuje, dlatego w latach '90 uwalano gigantyczne kombinaty, mimo że czasem jeszcze "jakośtam" przędły.
Żeby była jasność - ja nie wiem czy tak jest naprawdę w tym przypadku. Ale nie jest to niemożliwe. Ta rzeźnia, która się tutaj z trenerami różnego temperamentu odbywa od lat trudno mi uwierzyć, że jest przypadkowa. Oczywiście najłatwiejsze rozwiązanie tego równania jest takie, że zarząd jest beznadziejny, tylko że to nie musi być koniecznie prawda.
Obawiam się, że chamerykańcom przyszło do głowy czyścić to za pomocą szybkiej wymiany 100% kadry, ze szczególnym uwzględnieniem liderów (która jak opchną Manolo będzie praktycznie zrealizowana). To samo robiła rewolucja francuska, czystki bolszewickie, nazistowskie czy postkomunistyczne, więc metoda jest sprawdzona. Może właśnie o to im chodzi.
Też bym wolał, żeby nie mieli racji (bo to by znaczyło, że jako kibice dawaliśmy się różnym naszym pupilom robić w chuya przez lata), ale to jedyny sposób, w jaki jestem w stanie sobie wyobrazić, że z tego mogłoby się urodzić coś w miarę pozytywnego
Tak czy siak, pozbycie się DeRossiego jest na pewno ruchem co najmniej ryzykownym. Już pomijam otoczkę romantyczną, dzięki której właściwie mnie jako kibica (i pewnie nie jestem sam) przestała zupełnie po tej decyzji obchodzić Roma, bo równie dobrze mogę kibicować IKEI albo Rossmanowi. Ale czysto biznesowo albo sportowo - tak jak wyżej ktoś wspomniał - taki rodzaj hamulcowych, nawet jeśli przyjąć ich istnienie, zachodził często wysoko nawet mimo swojego hamowania. To może lepiej było na tym ręcznym zajechać jeszcze kawałek w okolicach nawet tego 6 miejsca Serie A, a nie 15, co nas zupełnie realnie czeka jak naszym najlepszym graczem po okienku ma być Zaniolo i długo nic.
Czyżby JP i Baldini szedli tą drogą?
Czy to jest właściwe?
Przypomnę, że w ciągu ostatnich lat przewinęło się przez Rzym wielu wybitnych piłkarzy, których pozostanie gwarantowałoby sukcesy. Wszyscy wybijający się jednak szli na handel. Tym sposobem na dłuższą metę niczego się nie zbuduje.
Tottenham od roku nie kupił żadnego piłkarza, sprzedał bodajże jednego wiekowego Dembele i w efekcie jest w finale LM (i to pomimo kontuzji Kana'e). No, ale w Rzymie ciągłe rewolucje muszą być...