Aktualnie na stronie przebywa 17 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
La Furia Roja, to absolutnie nie odniesienie do strojów w jakich występowała rzymska jedynastka w meczu z Atalantą. Posługując się przydomkiem hiszpańskiej kadry można określić drużynę Romy. Określenie to w tym przypadku mocno ujemne, bowiem La Furia Roja a'la Luis Enrique to nieobliczalność, niestabilność i przykre niespodzianki okraszane czerwonymi kartkami. Spotkanie z Atalantą to jedna z kolejnych kompromitacji Giallorossi w tym sezonie. W dodatku w skutek frustracji z boiska wylecieli Osvaldo i Cassetti. Chociaż tak naprawdę przedwcześnie w szatni wylądować powinien Lamela. Atalanta zagrała skutecznie, chociaż trzeba przyznać że to Roma nie zagrała w tym meczu nic sensownego i na dobrą sprawę oddała 3 puntky w prezencie.
ATALANTA BERGAMO - AS ROMA 4:1 (2:1)
GOLE: 1:0 10' Marilungo, 2:0 19' Denis, 2:1 36' Borini, 3:1 47' Denis, 4:1 66' Denis
Żółte kartki: Moralez, Cigarini, Manfredini, Peluso (Atalanta), Gago, Greco (Roma)
Czerwone kartki: Osvaldo, Cassetti (Roma)
ROMA (4-3-3): Stekelenburg - Rosi (Jose Angel), Juan (Cassetti), Heinze, Taddei - Pjanic, Gago (Greco), Marquinho - Lamela, Borini, Osvaldo
Ławka: Lobont, Perrotta, Piscitella, Bojan
ATALANTA (4-4-2): Consigli - Lucchini (Bellini), Stendardo, Manfredini, Peluso - Carrozza (Schelotto), Cigarini, Brighi, Moralez - Marilungo (Gabbiadini), Denis
Ławka: Frezzolini, Bonaventura, Cazzola, Tiribocchi
Statystyki (wg. flashscore.com)
Atalanta - Roma
Gole:
4 - 1
Posiadanie piłki
34 - 66
Strzały
8 - 9
Strzały celne
6 - 2
Faule
20 - 19
Żółte kartki
4 - 2
Czerwone kartki
0 - 2
Rzuty rożne
2 - 3
Rzuty wolne
19 - 23
Spotkanie z Romy po niezłym meczu przeciwko Parmie, miało udowodnić, że Roma wcale nie jest w przeciętnej formie i stać ją na równą grę tak na Stadio Olimpico, jak i na wyjazdach. Trener Luis Enrique już od początku ubiegłego tygodnia zapowiadał, że szykuje się na mecz z Atalantą, jak na najważniejszy w sezonie. Roma miała nie lada szansę na ugruntowanie swojej wzmocnionej, po wygranej z Parmą, pozycji w tabeli. Rzymianie awansowali na piąte miejsce i jedynie trzy punkty dzieliły ich od lokalnego rywala – zespół Lazio, a do trzeciego Udinese, brakowało tylko punkt więcej. Rywal nie był za mocny, bo La Dea, zajmowali odległą szesnastą lokatę w ligowym zestawieniu, ze znaczną dziesięciopunktową stratą do Romy. Bilans ostatnich spotkań w Bergamo przemawiał zdecydowanie na korzyść Romy, która w pięciu meczach tryumfowała, dwa zdołała zremisować. 3-krotnie zwycięscy byli gospodarze. Jednak sześć ostatnich meczów to już przeplatanka w rozstrzygnięciach. Po zwycięstwie Romy, następowała wygrana Atalanty i według tej prawidłowości, w niedzielne popołudnie na Stadio Atleti Azzurri d’Italia, to miejscowi mieli cieszyć się z trzech oczek. Na korzyść Nerazzurrich przemawiał również relatywnie stabilny bilans meczów u siebie – pięć wygranych, dwa remisy i dwie porażki. Roma, jak na drużynę aspirującą do czołówki, z czterema zwycięstwami, dwoma remisami i sześcioma porażkami, prezentowała się na tym tle przeciętnie.
Trener gospodarzy Stefano Colantuono, mógł wystawić na ten mecz niemal najsilniejszą jedenastkę. Ze znaczących graczy zabrakło jedynie Capelliego. Luis Enrique, musiał zapomnieć o wystawieniu Francesco Tottiego, pauzującego za kartki. Skład Romy, ten podawany do ostatniej chwili przez media, znacząco różnił się od tego który został ostatecznie wystawiony. Jeszcze kwadrans przed meczem w składzie nie było Juana, a partnerem Heinze, w środku obrony miał być budzący postrach wśród tifosi Romy, Simon Kjaer. W oficjalnej „18” meczowej, Duńczyka zabrakło, podobnie jak awizowanego wcześniej jedynie na rezerwie Daniele De Rossiego. Capitano Futuro jak się później okazało został usunięty przez Enrique ze składu za spóźnienie się na odprawę meczową. Miejsce De Rossiego w wyjściowym składzie zajął Marquinho, natomiast na ławce rezerwowych Perrotta.
Spotkanie rozpoczęło się tak samo, jak i miało wyglądać przez większą jego część – od ataków Atalanty. Już w 3 minucie spotkania, Marilungo, wszedł w obronę Rzymian niczym w masło i strzelił na bramkę Stekelenburga. Holender „odprowadził wzrokiem” piłkę, która ostatecznie, szczęśliwie, wylądowała na słupku jego bramki i wyszła w pole.
„Co się odwlecze, to nie uciecze” i „za głupie błędy się płaci” to dwa porzekadła, które powinni sobie wziąć do serca nie tylko defensorzy, ale i wszyscy gracze Romy. Nie wyciągnęli wniosków z mocnego początku Nerazzurrich, nie dość że popełniali w dalszym ciągu proste błędy w obronie, to jeszcze w lekkomyślny sposób tracili piłkę na środku boiska, a także na połowie Atalanty, a i to przynosiło zagrożenie. Tak jak w dziewiątej minucie gry. Straconą przez Aleandro Rosiego piłkę, na trzydziestym metrze od bramki Consigliego, wyprowadzili obrońcy Atalanty. Zagranie do Denisa, ten popisał się ładnym prostopadłym podaniem do Marilungo. Włoski napastnik, mając na plecach dwóch obrońców Romy, spokojnie wbiegł w pole karne i ulokował piłkę w prawym rogu, obok bezradnego Stekelenburga.
Po pierwszym golu obraz gry nie zmienił się. Bezradna Roma, pozbawiona swojego serca i motoru napędowego w osobach Tottiego i De Rossiego, nie potrafiła skonstruować sensownej akcji, poza bezproduktywnym i stale się powtarzającym w myśli taktyczne Luisa Enrique, „klepaniem” piłki na czterdziestym metrze przed bramką rywala. Atalanta widząc taki „styl” Romanistów szybko skarciła ich po raz drugi. W 19 minucie, German Denis i Maximiliano Moralez, zadrwili sobie z nieporadności i statyczności obrońców Romy. Denis zagrał do Moraleza, ten „z klepki” z powrotem do wchodzącego w pole karne Denisa i było już 2:0.
Później wciąż atakowała Atalanta, a Denis mógł zdobyć jeszcze choćby jednego gola. Taki obraz gry utrzymał się do 30 minuty. Później nieco groźniej zaczęła gać Roma, która oddała kilka strzałów, jednak niezbyt groźnych. Udany był na pewno ten Osvaldo i Boriniego z 36. Minuty. Giallorossi otrzymali gola kontaktowego niczym uśmiech od losu. Po dośrodkowaniu z lewej strony Taddeiego, piłkę wybili obrońcy Atalanty, na tyle niefortunnie, że ta trafiła do stojącego na skraju „szesnastki” Osvaldo. Argentyńczyk strzelił na bramkę Consigliego. Na lini strzału stał Borini, który podbił futbolówkę i strzelił do bramki, między nogami bramkarza Atalanty, zmylonego takim obrotem sprawy.
Roma jeszcze w pierwszej części stworzyła jedną okazję do zdobycia gola. Ładnie zagrali w niej Lamela i Borini, nieco zastopował akcję Osvaldo, a mocnym strzałem, minimalnie niecelnym, zakończył ją Marquinho. Właśnie Brazylijczyk był najbardziej widocznym graczem Rzymian w pierwszej części, chociaż nie był w stanie sprostać zadaniu jakim było zastąpienie Daniele De Rossiego. Jego brak była bardzo widoczny w tym meczu, bo rzutował na postawę defensywy, pomocy i w konsekwencji także atak Romy, która po raz kolejny w tym sezonie bezmyślnie podawała piłkę, nie odnosząc z tego jakiejkolwiek korzyści. Pierwszą połowę zakończył łokieć Moraleza, wymierzony w twarz Rosiego. Sędzia Damato mógł pokazać za to zagranie czerwoną kartkę. Wyjął jednak tylko żółtą, a z czerwoną od krwi twarzą do szatni udał się Rosi. Obrońca Romy tuż po przerwie został zmieniony przez Jose Angela.
Szczęśliwie zdobyta przez Romę bramka, dawała jednak nadzieję, że w drugiej połowie uda się osiągnąć lepszy wynik. Jednak Ci, którzy na to liczyli, szybko musieli skorygować swoje przewidywania. Już 2 minuty po wznowieniu meczu, kolejna drwina z obrony Giallorossich. Marilungo rozgrywa piłkę z Denisem. Argentyńczyk wychodzi na pozycję, a Włoch zagrywa mu w pole karne. Denis strzela swojego drugiego gola w meczu i pozbawia kibiców Rzymian, wszelkich złudzeń.
Ze złudzeń odarci zostali także gracze Romy, którzy coraz mnie skupiali się na rozgrywaniu piłki, a więcej na dyskusjach z arbitrem, faulowaniu rywali i ogólnym snuciu się bez celu po boisku. W 53. minucie w przepychance między Osvaldo i Cigarninim, sędzia dopatrzył się nieprzepisowego zagrania Osvaldo i wyrzucił go z boiska. Cigarini obejrzał żółtą kartkę za swój faul. Sytuacja nie jest do końca jasna, czy Osvaldo zakończył mecz przedwcześnie za odcinanie się faulem rywalowi, czy też za „pyskówkę” z arbitrem. Interpretację zna na pewno sędzia Damato i z niej zostanie rozliczony. Fakt był jeden – Roma mecz miała kończyć w „10”.
Widząc frustrację u swoich zawodników Luis Enrique, kilka minut po wykluczeniu Osvaldo, zmienił Juana, na… Cassettiego. Co robić na boisku miał prawy obrońca, wie chyba tylko sam Hiszpan. Można tłumaczyć tą decyzję, obawą że przed Derby Rzymu czerwoną kartkę dostanie również Juan i będziemy musieli w składzie wystawić Kjaera. Co do trafności decyzji naszego trenera pretensji mieć nie można. Można za to powiedzieć, że jeśli bał się wykluczenia Juana, to trafił jak kulą w płot, bo w 82. minucie gry, za kwestionowanie decyzji sędziego, właśnie rezerwowy Cassetti dostaje czerwoną kartkę. Roma mecz kończyła w „9”.
Sytuacja z Cassettim to jednak wybieg na przód w zdarzeniach boiskowych. Marco, miał prawo się zdenerwować po tym co stało się w 66. minucie gry. German Denis który od ośmiu meczów Atalanty nie potrafił strzelić gola, pokonał Steke po raz trzeci w tym meczu. Piłka kopnięta przez zawodnika Atalanty, na połowę Romy. Wolni obrońcy Romy, nie zdążyli za „attacante” Nerazzurich, a ten bez trudu podwyższył na 4:1.
Jeśli chodzi o grę Romy w drugiej połowie to lepiej spuścić zasłonę milczenia. Poza pojedynczymi strzałami nie stworzyliśmy ani jednej sensownej sytuacji, która mogłaby nas przybliżyć do wyrównania. Potrafiliśmy za to otrzymać dwie czerwone (chociaż trzeba przyznać że nieco pochopnie pokazane) czerwone kartki, a na dobrą sprawę, również i Lamela powinien zostać z boiska wyrzucony. Atalanta zagrała skutecznie, chociaż nie zaprezentowała niczego nadzwyczajnego. Po raz kolejny Giallorossi przegrali spotkanie na własne życzenie, nawet nie podejmując walki, dzięki pozbawionej sensu i logiki taktyce serwowanej nam przez hiszpańskiego szkoleniowca. Wypada mieć nadzieję, że w końcu uświadomi on sobie, że piłka nożna to nie zajęcia z rytmiki na których należy podawać sobie piłkę, bo tak jest fajnie. Nie można wygrać meczu, nie realizując celu podstawowego, który prowadzi do zwycięstwa. Nie można wygrać meczu nie próbując strzelać goli. Roma przegrała to spotkanie w imię zasad – bo De Rossi spóźnił się na odprawę meczową. Czy warto było? Patrząc na grę Romy – dla kibiców z pewnością nie. Dla trenera? A i owszem, bo po cóż strzelać gole skoro można posiadać piłkę, po cóż wygrywać mecze skoro w imię zasad można je… przegrywać. Boli serce Romanisty ta odwrócona logika.
Komentarze (31)
Wychodzi Atalanta...3 gole w ostatnich 8 meczach i aplikuje nam 4 bramki. 3 z nich strzela Denis, który we wspomnianych ośmiu nie trafił ani razu.
Niektórzy nowi gracze, którzy wyróżniali się wcześniej spadają w coraz większą przepaść. Pjanic tragedia. Lamela gra kupę od kilku dobrych spotkań. Nad Osvaldo tyle się rozwodzono pozytywnie, a on się zatrzymał na 7 golach i po powrocie gra tak jak gra. Do Borriello brakuje jemu 10 bramek. I nie piszcie, że Borriello strzelił w lidze 11, bo w pucharach strzelał ważniejsze gole, z rywalami z wyższej półki niż Novara czy Bologna.
Jest źle. Zespół nie ma określonego celu, przez co podejście do wszystkiego jest takie a nie inne. Zajęcie miejsca poza trójką to strata kilkudziesięciu milionów euro, ale o tym już nikt nie pomyśli. Baldini sprowadził Hiszpana i będzie brnął w swoje, powtarzając co dwa tygodnie po fatalnych wyjazdach, że trzeba wyciągnąć wnioski i że wierzy w Enrique.
A Enrique ciągnie zespół w dół. Znowu nie stwarzamy na wyjeździe okazji, bo nie potrafimy się przebić przez ich obronę. Jednym przypadkowym strzałem meczu się nie wygra, mając tak zorganizowaną obronę.
A tłumaczenie, że nie widział De Rossiego gotowym to wielki samobój dla tego pseudotrenera. Bez De Rossiego ta drużyna nie istnieje. Pewnych piłkarzy, niezależnie od formy się nie zmienia. Tylko, że Enrique o tym nie wie, bo do tej pory trenował wesołe rezerwy Barcy, gdzie nie gra się o nic i można sobie wymieniać graczy, którzy grają bez określonego celu, bo i tak nikt się tam nie obrazi.
Gole
Posiadanie piłki
34 - 66
co z tej piłki ja sie pytam?
De Rossi spóźnił się podobno na odprawę techniczną i odesłali go na trybuny, bo "mają jasne zasady."
Jak za to ktoś odwala kaszankę na boisku, to nic z tym nie zrobią. Kogoś tam ambicja za bardzo nosi. Teraz tylko czekać na kolejną superwypowiedź Baldiniego.
A co do tych goli, to zauważ że zostało jeszcze 13 kolejek, więc jest jeszcze czas. Druga sprawa jest taka, że nie wiemy ile Osvaldo by w pucharach strzelił, więc takie pisanie że Borriello mamy liczyć wszystkie gole do porównania, nie tylko z ligi, już na starcie jest nie fair, bo Osvaldo można powiedzieć że w pucharach nie grał.
Zresztą nie wiem jaki ma sens to przywoływanie i porównywanie ich suchymi danymi, są podobni, ale nie powiedziałbym że Borriello jest lepszy, a lat ma jednak trochę więcej. Moim zdaniem Osvaldo potrafi więcej zrobić z piłką.
Grunt że mamy Boriniego, chłopak naprawdę od lata bardzo dojrzał piłkarsko.
jasne osvaldo po kontuzji tez nie musi od razu wymiatac, ale mimo wszystko borriello to byl bardzo dobry napatnik
osvaldo jest moze bardziej efektowny (przewrotka i dlugie wlosy
Catania Montelli z jednym meczem do tyłu ma 5 pkt mniej od nas, przy nieporównywalnym wkładzie finansowym w transfery. Naprawdę potrzebny nam jest Enrique?
niebezpieczne jest to, że co wyjazd to coraz większa kicha.
gdzie są granice?
SIA LA LA LA, A PROJEKT TRWA...
Jak długo będzie trwało tworzenie tego "
Naprawdę spodziewałem się że Roma w tym sezonie nie będzie wlaczyć o mistrza, wiedziałem że może przez pewien czas grać w kratkę ale żeby aż taką ? Tu odrobią a tam stracą. Tu zagrają ładny mecz z polotem a tam zrobią z siebie pośmiewisko. Nic się w tej drużynie nie zmieniło, kiedyś przegrywali jak frajerzy i nadal to robią.
Kiedy Romę trenowali Spalletti i Ranieri, wielu mówiło że trenerzy nie wyciągają wniosków, że są uparci ale teraz po doświadczeniach z Enrique można powiedzieć że byli to trenerzy naprawdę postępowi i umiejący krytycznie ocenić swoją pracę a najważniejsze, odnoszący jakieś sukcesy i potrafiący zaskoczyć przeciwinika oraz kibiców.
O dawna mam już dosyć tego hiszpańskiego projektu BarceRomy i czekam dnia kiedy on się skończy.
ponoć świetnych piłkarzy poznaje się po tym, że rozumieją się bez słów, bo ich językiem jest "
nawet nie wiem czy jest tu sens się rozpisywać....jestem wqur****y i przerzucę się na inną ligę inny zespół bo serce mi nie wytrzyma zważywszy na szambo z poprzedniego i obecnego sezonu...
jeśli sezon skończą na 8 miejsce to będzie szczyt....a pod względem nakładów finansowych szczyt nieprofesjonalizmu ekonomicznego - wolałbym aby Romę kupili szejkowie sprowadzili zajebistego trenera i kupili kilku klasowych zawodników, nawet najemników; coraz bardziej zazdroszczę kibicom Manchesteru City, czy PSG tam po mimo licznych zmian w składzie zawodnicy grają jak mężczyźni a nie jak primavera.....
dobrze, że nie mam broni, bo zrobiłbym to samo co DiBa............
Widać nas stać na góra 6-8 miejsce w lidze, z takim budżetem, z dobrymi zawodnikami
Lue musi odejść, zdecydowanie - który to raz w tym sezonie nas kompromituje.
A Palermo tuż tuż....
Z Lazio może coś tam ugramy, może nie. Wiadomo, derby, więc wiele może się zdarzyć.
Potem wyjazd na Sycylię i bijemy rekord Lazio?
A jak nie to sam wam zrobię i wrzucicie