Aktualnie na stronie przebywa 45 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Problem z kibicowaniem w Romie może się poszerzyć. Do tej pory zorganizowane grupy bojkotowały pojawienie się na domowych meczach, teraz mogą dojść do tego wyjazdowe zakazy.
To pokłosie tego, do czego doszło w niedzielę w Bergamo, gdzie doszło do starć między kibicami Giallorossich i policją. Od dziś do czwartku trwać będą obrady Krajowego Obserwatorium Imprez Sportowych, na którym, na podstawie zebranych dowodów, zostanie podjęta decyzja w sprawie fifosich Romy. Jak podają Il Tempo i La Repubblica, może nawet dojść do zamknięcia wszystkich wyjazdów aż do końca sezonu. Wielce prawdopodobne jest za to, że kibice otrzymają co najmniej zakaz na pojawienie się na Juventus Stadium, w meczu zaplanowanym na 17 grudnia. Nie ma za to sensu sposób karania z poprzednich lat, gdzie zwyczajowo zamykano na jeden lub dwa spotkania Curva Sud. Zorganizowane grupy kibicowskie i tak nie przychodzą bowiem na domowe spotkania.
Nie przyjdą też na pojedynek derbowy z Lazio, podobnie jak przed rokiem, niezależnie od tego jakie decyzje podejmą w najbliższych dniach odpowiednie organy. Tymczasem największa grupa kibicowska Pescary, Pescara Rangers, łączy się z Curva Sud i w solidarności z kolegami nie pojawi się w niedzielę na Olimpico.
Wracając do sprawy zdarzeń z Bergamo, jak na razie swój werdykt wydał sąd sportowy, który ukarał Romę grzywną w wysokości 15 tysięcy euro za race rzucane na boisko, petardy oraz obraźliwy transparent pod adresem kibiców przeciwnika.
Komentarze (10)
Co do kibiców, to dobrze, że pokazali że żyją. Nic strasznego się nie stało, ale zęba pokazali. Brawo!
Gdzie tu logiks... No wlasnie sam tego nie rozumiem.
Myślę, że z Juve będzie wyrównany mecz, bo dla Juve najważniejsze to nie przegrać. Oni nie muszą wygrać z Romą, ale nie będą chcieli przegrać. Jak będzie można to zechcą wygrać. Jak zremisują, to nie poczują bólu. I to jest ta różnica. Juve wcale nie będzie się spinać. Po prostu wyjdą zagrać mecz jak jeden z wielu. A dla nas to jak jakiś finał, czy "cóś"...