Aktualnie na stronie przebywa 34 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Roma była zdecydowanie lepszym zespołem w spotkaniu z Udinese. Taktyka prezentowana przez gości zdawała się być dość wygodna dla Giallorossich. Nasi gracze mieli dużo miejsca w ofensywie, dzięki czemu zdołali stworzyć wiele sytuacji pod bramką Handanovicia. Szaleli Marquinho, Totti i Osvaldo. Dość niespodziewanie Rzymianie stracili gola pod koniec pierwszej połowy. Na szczęście w końcówce swoje znaczenie pokazał Totti, strzelając bramkę po akcji Osvaldo. Po dzisiejszym spotkaniu nareszcie możemy być chociaż trochę zadowoleni. Zwycięstwo to tym cenniejsze, bo odniesione na bezpośrednim rywalu do prawa gry w Lidze Mistrzów, a także wobec porażek Lazio, Napoli.
AS ROMA - UDINESE CALCIO 3:1 (1:1)
Gole: 1:0 8' Osvaldo, 1:1 43' Fernandes, 2:1 86' Totti, 3:1 90+2' Marquinho
ROMA (4-3-3): Stekelenburg - Taddei, Kjaer, De Rossi, Jose Angel - Pjanic (Perrotta), Gago, Marquinho - Totti, Lamela (Bojan), Osvaldo
Ławka: Pigliacelli, Heinze, Rosi, Viviani, Tallo
UDINESE (3-5-2) : Handanovic - Coda (Torje), Danilo, Domizzi - Pereyra (Ferronetti), Fernandes, Pinzi, Asamoah, Pasquale - Abdi (Barreto), Di Natale
Ławka: Padelli, Armero, Neuton, Pazienza
Morale kibiców Romy po wielkosobotniej klęsce w Lecce, chyba ostatecznie upadło. Pierwsza w historii i do tego tak wyraźna porażka Romy w spotkaniu z tym rywalem, udowodniła, że nie dzieje się w klubie za dobrze. Do tego wypowiedzi ze strony kierownictwa broniące winnego takiego stylu gry Romy i jej wyników, a zrzucanie odpowiedzialności tylko na piłkarzy, budziły niesmak i poczucie beznadziei. Niezbyt dobrze wróżyło to przed ligowym meczem z Udinese na Stadio Olimpico w Rzymie. Mecz zaplanowany na środę, 11. kwietnia, był bezpośrednim starciem drużyn walczących o prawo do gry w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Roma, o dziwo, mimo licznych wpadek szanse na zajęcie tego trzeciego miejsca jeszcze zachowała.
Mecz rozpoczął się dla Giallorossich wyśmienicie. Zdawali się mieć dużo miejsca około czterdziestego metra przed bramką rywala, czyli tam gdzie zwykle czyhali na nich przeciwnicy z wysokim pressingiem. Udinese nie grało dobrego meczu od samego początku. Nie dość, że nie byli dość agresywni w odbiorze to jeszcze nie dość kreatywni w konstrukcji własnych akcji ofensywnych.
Taki początek meczu szybko przyniósł wymierne skutki w postaci gola dla Romy. Jego autorem w 8. minucie był Osvaldo. Pjanić dostał piłkę ze skrzydła. Pobiegł z nią około 10 metrów i zagrał do Osvaldo. Argentyńczyk dosłownie przecisnął się z nią przez interweniującego Danilo i strzelił na bramkę. Handanović odbił piłkę przed siebie. Osvaldo przytomnie dostawił nogę do odbitej piłki i ulokował ją pod poprzeczką bramki Udinese.
Po golu obraz gry nie zmienił się – to Roma wciąż przeważała i stwarzała groźne okazje. Już 4 minuty po bramce Osvaldo, Marquinho gdyby zamiast dogrywać zdecydował się w odpowiednim momencie na uderzenie z szesnastu metrów, Handanović, najpewniej wyciągał by piłkę z siatki. Groźna sytuacja jest również zasługą dobrego przeglądu pola i sprytu Jose Angela, który prostopadłym podaniem po skrzydle „uruchomił” Marquinho i stworzył mu przewagę nad obrońcami Udinese. Kolejne znaczące zagrożenie to 27. minuta i strzał z rzutu wolnego Pjanicia. Bośniak dobrze przymierzył, jednak słoweński bramkarz Udine, z trudem, a jednak poradził sobie z tą sytuacją. Chwilę później, popisowej gry Osvaldo, Tottiego, Marquinho, Pjanicia ciąg dalszy. Osvaldo wypatrzył niepilnowanego Marquinho, który wbiegał w pole karne. Brazylijczykowi zabrakło centymetrów, aby zdążyć do piłki nim Handanović ją złapie. Słoweniec zmuszony był nawet do efektownego „szczupaka” poza własnym polem karnym żeby uniemożliwić Osvaldo zdobycie gola. Piłka jednak jak bumerang wróciła w okolice pola karnego Udinese i po atomowym uderzeniu Tottiego, słoweński bramkarz znowu miał powody do niepokoju. Podobnie przy strzale tegoż samego w 40. minucie.
Roma pokazała jednak, że jest nieprzewidywalna. Po raz kolejny… W 43. minucie, jedyna groźna akcja Udinese w pierwszej połowie. Gelson Fernandes strzela z około dziesięciu metrów i Stekelenburg nie ma szans na obronę. Piłkarze Romy, jak i jej kibice byli zaskoczeni takim obrotem sprawy, gdyż nic nie zwiastowało takiego zakończenia pierwszej części gry.
Druga połowa to początkowo ataki Udinese. Zebretti rozochoceni szczęśliwym wyrównaniem, liczyli, że na Olimpico uda się ugrać coś więcej niż tylko punkt. Jednak po początkowych dziesięciu minutach dominacji gości to Roma zaczęła przesuwać ciężar gry na połowę przeciwnika. Tak pozostało już do końca spotkania.
W 57. minucie akcja Tottiego z Osvaldo. Argentyńczyk znajduje się „sam na sam” z golkiperem Udinese, jednak z ostrego kąta nie zdołał zmieścić piłki w bramce – trafia w słupek. W dalszym toku gry Osvaldo strzelał na bramkę Handanovicia który z łatwościa wybił lekki strzał Argentyńskiego snajpera na rzut rożny. Bramkarz nie miał tyle pracy przy strzale Pjanicia z rzutu wolnego z około dwudziestu metrów. Napór Romy był stały, jednak czegoś brakowało – być może szczęścia, aby na powrót zdobyć prowadzenie.
Wtedy nastała 86. minuta… W kolejnym zamieszaniu pod bramką Udinese, sprytne zachowanie Osvaldo, który ograł Handanovicia i zagrał wzdłuż bramki. Na piłkę na drugim słupku czekał Totti, który nie miał problemów ze zdobyciem gola. Jeśli trybuny Stadio Olimpico po golu dla Romy wiwatują, to po tym trafieniu wprost eksplodowały. Kapitan po raz kolejny udowodnił, jak bardzo jest potrzebny. W trudnym momencie, kiedy przy złej atmosferze wokół zespołu, pomimo dobrej gry nie udaje się przeważyć szali zwycięstwa na swoją korzyść, pojawia się on i niczym mityczny bohater prowadzi swoją armię do zwycięstwa. Ciekawe co myślał w tym momencie Baldini, krytykujący piłkarzy za brak charakteru…
Wydawało się że Il Capitano zakończył zawody. Jednak sędziujący tego dnia Rizzoli, doliczył pięć minut. W drugiej mincuie doliczonego czasu znakomitym rajdem popisał się Bojan. Hiszpan zacentrował w kierunku środka pola karnego. Tam był Marquinho, który pewnie wykorzystał sytuację i podwyższył na 3:1. Udokumentował tym samym swoją dobrą postawę w tym meczu jak i większa t niż jednobramkowa przewagę Romy nad Udinese tego dnia.
Komentarze (35)
Lazie merda !
Forza Roma !
"Bo piłka to nie nauka ścisła".
Osvaldo, zgodnie z zasadą, powinien był zejść po strzelonej bramce.
Aczkolwiek, dobrze, że został. Dzisiaj wygrał nam mecz.
A Marquinho ? Można o nim mówić, że strzela w rywala, że czasami za długo myśli, ale to jak porusza się między pomocą a atakiem - bajka. Taki element zaskoczenia w Serie A, jeżeli dobrze wykonywany, jest na wagę złota.
Perrotta też kiedyś takie cuda praktykował.
Paradoksalnie, bardziej skłaniałbym się ku wykupieniu Brazylijczyka niż Gago.
Porażki Napoli i Lazio. Porażka również Lameli, który słusznie został pożegnany gwizdami. Przypadkiem nie jeździ taksówką z Peszko ? Gra tak, jakby prosto z impresy zakładał korki i wychodził na boisko.
Roma ma 2 twarze.
4 pkt straty do Lazio to wciąż dużo, zważywszy na fakt, że coraz mniej meczy do końca, a przed nami jeszcze Juventus i Napoli, które cieniuje, ale zawsze jest groźne.
"Porażka również Lameli, który słusznie został pożegnany gwizdami. Przypadkiem nie jeździ taksówką z Peszko ? Gra tak, jakby prosto z impresy zakładał korki i wychodził na boisko. "
Świetne porównanie. Wypuść i goń to jego pomysł na grę. Gorszy jest od Meneza. Dobrze za to o dziwo dziś Kjaer no i Franek wrócił z zaświatów, bo ładnie dziś rozdzielał piłki i nie zaliczał kosmicznych strat jak w kilku poprzednich meczach. Wyręcza go obecnie Lamela.
Chłopak wszedł na kilkanaście minut a zrobił więcej dobrego niż Argentyńczyk przez cały mecz.
Niezły mecz Marquinho, Tottiego, Osvaldo i... Kjaera. Duńczyk grał wybornie. Wygarnął kilka trudnych piłek spod nóg przeciwnika, wielki podziw dla niego za dzisiejszy występ.
Kurcze, dlaczego my tak w kratkę gramy? Może to co dzisiaj pokazali nie było jakieś cudne, czy wielkie, ale walczyli. Walczyli i grali wg jakiegoś pomysłu. A w meczu z Lecce niemal leżeli z nudy na boisku. Co tu jest na rzeczy? Nie rozumiem tego.
Co do meczu to widzielismy wreszcie starego dobrego Tottiego, jakie pily rozgrywal to bajka, Marquinho kolejny raz niezle i nie chodzi tylko o bramke. Niestety Lameli lami...
Wielki sukces mentalny, bo przywódca tej drużyny zadał cios kiedy znów wydawało się, że nic z tego... Może Ci jak to ich określił Baldini "gracze bez charakteru" uwierzą w siebie... Tylko jakby tu wygrywać i jeszcze przy okazji Luisa zwolnić?
Nie wiem czemu miało służyć wprowadzanie Perrotty. Jeśli gość rozgrzewał się od 60 minuty gry, tzn że zamiar wprowadzenia pojawił się wcześniej niż zdobylismy gola na 2:1 i kiedy należało dać kogoś świeżego na utrzymanie wyniku. Takie jest właśnie podejście hiszpanka...
Do tego mają jedną z lepszych defensyw w lidze.
Po prostu zagraliśmy swoje.
Swoje, ale z zaangażowaniem i pomysłem.
Na pewno bardzo ważnym zawodnikiem jest dla nas Marquinho. Wykupiłbym bez zastanowienia za te 5 baniek
Marquinho jest bardzo ruchliwy, nieważne czy mu idzie czy nie, wszędzie go pełno. A taki typ gracza jest potrzebny bo teraz takiego nie mamy.
Bojan? OK, ogarnął się ostatnio, ale on nie nadaje sie na Włochy. I już nie mówię tego przez niechęć nawet, ale przez to że on się tu zmarnuje. Jak mam miejsce to pobiegnie z piłką, pokiwa, jest ok. Ale naogół tego miejsca mu będzie brakowało i się będzie odbijał jak od ściany... a frustracja będzie rosła.
To jest piłkarz błyskotliwy i świetny technicznie, on potrafi się odnaleźć tam gdzie jest gorąco, niekoniecznie radzi sobie z bieganiem i żmudnym konstruowaniem akcji. To jest egzekutor. Im bliżej do bramki rywala, tym jest lepszy i jego możliwości większe.
Luis z uporem maniaka stawia Lamelę na ataku, a Francesco często gra daleko od bramki, bo nasz ofensywny pomocnik często jest zepchnięty daleko w środek pola, zwłaszcza z drużynami, które się okopują i stosują silną obronę. Udinese grało z nami stosunkowo otwartą piłkę, Totti mógł grać bliżej bramki. Efekty widzieliśmy natychmiast.
Ja sobie tak czasami myślę, że gdyby Francesco nadal dostawał szansę na grę w ataku, to mniej bramek od Osvaldo z pewnością by nie miał.
No ale przemówcie tu do naszego trenera. On wie lepiej :)
E no....Angel, Stek, Kjaer, Lamela, oni akurat trzymają stały "poziom" ;)
Spoko, za mecz dwa znowu bedzie wtopa i znowu 'uracone' nadzieje na LM.
Wygrana przeplatana porazka, w ten sposob 3 miejsca nie zdobedziemy.
Na pewno musi się nieco ogarnąć i posiedzieć na ławce... charakter ma chyba lepszy niż Menez, więc i szanse na to, że będzie z niego pociecha są większe.
Oby, bo zapłaciliśmy za niego naprawdę duże pieniądze.