Aktualnie na stronie przebywa 25 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Włoski dziennik Il Tempo postanowił przeprowadzić ciekawy eksperyment i zaprosił do udziału w podwójnym wywiadzie bramkarzy odwiecznych rywali, Lazio i Romy. Julio Sergio i Muslera odpowiedzieli na ten sam zestaw pytań o własną drużynę, przeszłość i inspiracje. Zapytano ich też o to, czego życzą drugiej drużynie ze stolicy... Oto jak odpowiadali.
Jak zostaje się graczem podstawowego składu, zaczynając od miejsca w rezerwie?
JS: Ciężko pracując na każdym treningu i wierząc w efekty tej pracy i we własne umiejętności.
M: Wystarczy pracować, angażować się. Trzeba też zachować pogodę ducha w trudnych momentach i potrafić się uczyć, ale przede wszystkim chcieć się uczyć.
Twoja najpiękniejsza parada?
JS: Może ta w meczu derbowym, gdy strzelał Mauri. Tę pamiętam najlepiej.
M: Najpiękniejsza parada była przy pierwszym rzucie karnym w Coppa Italia przeciw Sampdorii. Pamiętam też jedną obronę w meczu z Milanem przy strzale Flaminiego.
Gol, którego mogłeś uniknąć?
JS: Wszystkie. Nie ma jednego szczególnego.
M: Było ich wiele. Przychodzi mi do głowy ten z ubiegłej niedzieli z meczu z Sampdorią.
Co myślisz o drugim rozmówcy?
JS: To doskonały bramkarz, który ma jedną fundamentalną zaletę: umiejętność szybkiego reagowania.
M: Spotkaliśmy się kilka razy, ale nie miałem okazji z nim porozmawiać. Słyszałem tylko opinie innych o nim, że był najlepszym trzecim bramkarzem świata. Tymczasem pokazał, że jest numerem jeden.
Zagrałbyś w drugiej drużynie ze stolicy?
JS: Nie. Kiedy gracz w Romie nie możesz potem zagrać w koszulce Lazio. Ale to naturalne, mówię to z najwyższym szacunkiem. Myślę zresztą, że tak samo myślą gracze Lazio.
M: Nie, ponieważ w Lazio zawsze traktowano mnie z wielką, niewiarygodną sympatią ze strony kibiców i klubu. Nie zagram nigdy w tej drugiej drużynie.
Obrońca, przy którym czujesz się najspokojniejszy?
JS: Nie mogę wymienić jednego nazwiska. Wszyscy moi koledzy z obrony są świetni. To profesjonaliści i czuję się spokojnie niezależnie od tego, który z nich wchodzi na boisko.
M: Diego Lugano.
A jakiego obrońcę chciałbyś mieć za kolegę w drużynie?
JS: Moi mi pasują.
M: Właśnie jego.
Jaka liga zagraniczna najbardziej Cię fascynuje?
JS: Chyba angielska. Jest najbardziej spektakularna.
M: Na pierwszym miejscu stawiam angielską, potem włoską, a potem hiszpańską.
Bramkarz, który jest dla Ciebie inspiracją?
JS: Mój rodak Taffarel. Także on grał we Włoszech i zawsze był moim idolem.
M: Kolumbijczyk Oscar Cordoba.
Jak znosisz samotność na boisku?
JS: Ja nigdy nie czuję się sam. Dużo mówię w czasie meczu, rozmawiam z kolegami i żyję akcją.
M: Nie czuję się sam. Znalazłem swoje miejsce na boisku i czuję się tam dobrze. Samotność czuję tylko wtedy, kiedy zespół strzeli bramkę, ponieważ świętuję ją sam.
Jaka jest Twoja wada i co robisz, żeby się jej pozbyć?
JS: Wiele rzeczy. Trzeba pracować, żeby być lepszym z dnia na dzień.
M: Dużo tych wad. Trener jednak najczęściej krytykuje sposób, w jaki czasem rzucam się do piłki i jak ją odbijam. Z pewnością postaram się poprawić ten element, podobnie jak inne, które - jak mi się wydaje - wychodzą mi dobrze.
Czym są dla Ciebie derby Rzymu?
JS: To szczególny mecz, jest fascynujący. Nie można go porównać z żadnym innym.
M: Derby przeżywałem zarówno ze środka, jak i z zewnątrz. Przeżywa się je z wielkimi emocjami. Poprzedzający je tydzień jest niewiarygodny. Ludzie mówią tylko o tym. To przypomina naszą urugwajską piłkę.
Czego życzysz własnej drużynie i rywalowi ze stolicy?
JS: Romie życzę, żeby dalej grała dobrze i wywalczyła prawo gry w LM. Lazio nic nie życzę.
M: Drużynie przeciwnej życzę, żeby nie wygrała scudetto. Naszej, żebyśmy odmienili rzeczywistość i pokazali, że to nie jesteśmy my. Żebyśmy pokazali, że jesteśmy zespołem, który zasługuje na pozostanie na wysokim poziomie.
Co sprawiło, że wybrałeś pozycję bramkarza?
JS: Od małego zawsze lubiłem grać tylko na bramce. Nie jestem typem gracza, który został "przestawiony". Ja się urodziłem jako bramkarz. Lubię tę rolę i trzymam się jej.
M: Zachęcił mnie mój trener w Urugwaju w Baby Football. Miałem wtedy 8 lat. Byłem napastnikiem, ale brakowało bramkarza i postawili mnie między słupkami ze względu na mój wzrost.
Napastnik, którego najbardziej się obawiasz?
JS: Nie boję się nikogo, ale szanuję wielu napastników. We Włoszech jest kilku wspaniałych: Milito, Pato, Ronaldinho.
M: Jest ich wielu. Kaka, Cristiano Ronaldo, ale też Ibrahimovic.
Twój najczęstszy sportowy koszmar?
JS: Że staje mi się coś złego i nie mogę więcej grać w piłkę.
M: Pazzini. On był jednym z tych, którzy nastrzelali mi najwięcej bramek.
Trzy rzeczy, które musi zrobić bramkarz, żeby obronić rzut karny.
JS: Być skoncentrowanym, czekać na właściwy moment, żeby się rzucić i... mieć szczęście.
M: Czekam do samego końca, żeby się rzucić. Wybieram odpowiedni bok i rzucam się z wiarą. Zawsze też patrzę w oczy przeciwnika.
Gdybyś nie był bramkarzem, na jakiej pozycji chciałbyś zagrać?
JS: Mógłbym być tylko bramkarzem, choć strzelanie bramek każdemu się podoba.
M: Na pewno byłbym napastnikiem.
Komentarze (0)