Aktualnie na stronie przebywa 34 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Il Tempo - A.Austini) Nie ma derbów bez kłótni. Również tym razem, tak jak w przypadku meczu ligowego, precedens miał miejsce poza boiskiem. A dokładnie na parkingu Olimpico, gdzie Ruediger zderzył się z dyrektorem sportowym Lazio, Iglim Tare.
Obrońca Romy opuścił stadion rozczarowany, wsiadł do swojego samochodu, gdzie udali się z nim również Brazylijczycy, Emerson, Peres i Gerson. W tym momencie Tare szedł do swojego samochodu, a Ruediger coś mu powiedział. Po niemiecku, w języku doskonale znanym przez albańskiego dyrektora, który mieszkał w Niemczech i grał siedem lat w Bundeslidze. Tare odpowiedział, Ruediger wysiadł z samochodu. Świadkowie mówią o głośnej wymianie słów, ale niezrozumiałej ze względu na język, poza "złodziej", który wyszedł z ust gracza Giallorossich. W pobliżu byli policjanci, którzy interweniowali i rozdzielili dwójkę. Ruediger i Tare ochłonęli, kłótnia szybko się skończyła i Romaniści odjechali.
Historia zaczęła się od wywiadu dla Il Tempo, gdzie Ruediger sprowokował Lazio: "Nie znam ich". Kontynuowana była w ligowych derbach z zamieszaniem na boisku, wodą, którą Strootman polał po twarzy Cataldiego i absurdalnym wywiadem Lulica po zakończeniu meczu: "Ruediger sprzedawał skarpety, a teraz zgrywa fenomena". Rozpoczęło się dochodzenie, które doprowadziło do zawieszenia (w trakcie przerwy świątecznej) Bośniaka, bronionego przez Tare: "Wypowiedź Lulica była zrobiona na gorąco, powstała po zbyt wielu żartach Ruedigera". Jeśli mieli coś sobie do powiedzenia oko w oko, zrobili to we wtorek. I, być może, będą kontynuować 30 kwietnia przy okazji czwartego i ostatniego meczu derbowego.
Komentarze (8)
Nie mamy już prawdziwych liderów, dlatego też nie ogarniamy najważniejszych meczów sezonu. Tym też się różnimy od Juventusu, który takich piłkarzy ma. Poza tym od Buffona, Bonucciego czy Chielliniego nie usłyszysz: "Nie znam ich" albo "wygramy obydwa mecze". Tam są nauczeni tak, żeby myśleć i mówić, że rywal w każdym momencie może ich dogonić. Spuszczają powietrze dopiero jak matematyka daje im końcowe zwycięstwo.
Nic dodać nic ująć.
Myślę, że byłoby dużo lepiej, gdyby trener przynajmniej trzy razy w tygodniu przypominał im o wstrzemięźliwości w słowach.
Niestety ale często sami piłkarze pompują balonik tak mocno, że potem nie są w stanie oprzeć się fali uderzeniowej gdy owy balonik pęka.
Co nie zmienia faktu, ze był źle eksploatowany przez trenera. To oczywiste.
O liderze to my już parę lat rozmawiamy. W tym roku Totti już nie spełnia tej roli. Jest ważny, najważniejszy, ale jak się nie gra to jak ma prowadzić drużynę. Zresztą on jest zbyt miękkiego serca. Daniel? Jajca ma, ale zbyt łatwo mu odbija. Może by Kevin się nadał? Bo Radja to jakoś nie bardzo mi pasuje w tej roli. A mamy jeszcze Florka, który chyba jednak nie ma odpowiedniego respektu u kolegów.
Ale... co myślicie o Kevinie? Jakby to jemu przekazać opaskę.