Aktualnie na stronie przebywa 21 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Il Tempo - A.Austini) Gorące krzesło. Od zawsze. Bycie dyrektorem sportowym Romy jest dobrze płatną, ale ciężką pracą, ocenianą codziennie przez setki tysięcy ludzi, którzy opierają się oczywiście o wyniki chwili czy też powodzenie lub brak powodzenia negocjacji. Jeśli potem odważysz się kogoś sprzedać, jest piekło. Bowiem w Romie sprzedanie ważnego piłkarza jest przeżywane zniewagą. Tak jak łatwo jest przejść od egzaltacji do ukamienowania (wirtualnego) w ciągu kilku miesięcy.
Weźmy przypadek Monchiego, osoby, która w tym momencie katalizuje najokrutniejszą krytykę Romanistów. Gdy Pallotta powołał go w miejsce Sabatiniego rozpływano się w zachwytach: zdobył dziewięć trofeów w Sewilli, jest fenomenem, wymyślił metodę i jest jasne, że z nim, wreszcie, zdobędziemy jakiś puchar. Dla przyjętego jako Król Midas, z "odpuszczoną" krytyką za Salaha, Ruedigera i Paredesa, co było konieczne dla potrzeb budżetowych, ocena hiszpańskiego dyrektora wahała się w zależności od momentów jego pierwszego sezonu w Trigorii, między wielkimi wątpliwościami na przełomie grudnia i stycznia i nowym uzupełnieniu zaufania dzięki historycznemu osiągnięciu w Lidze Mistrzów. Zaczęło się mercato i wszystko się odwróciło. Jak można sprzedać Nainggolana do Interu? Jak można nie zatrzymać Alissona? Jak można sprzedać Strootmana po zamkniętym mercato? I nieważne są powody, różne w każdym wypadku, które doprowadziły go do pozbycia się trójki filarów drużyny, którą Monchi zdecydował się miesiące temu zrewolucjonizować bez względu na to.
Roma sprzedaje, aby kupić, szanuje zasady bilansu i stara się w tym samym czasie być coraz mocniejsza. To koncepcja, której nigdy nikt nie zrozumiał mimo że wyniki po 2013 roku przyznają rację tej strategii. Lub przynajmniej jej nie zaprzeczają. Nainggolan został sprzedany, gdyż nikt w klubie nie tolerował już jego ekscesów, z przekonaniem, że rozrywkowe życie wpływa negatywnie również na jego boiskową wydajność. Alisson dał od razu do zrozumienia, że nie chce odrzucać wielomilionowych ofert i czekał tylko, że Roma porozumienie się z Realem, Liverpoolem lub Chelsea by odejść. Monchi miał wolną rękę by go zatrzymać i się opierać, ale zdecydował, że najlepszą rzeczą dla klubu będzie zrealizowania wielkiego zysku i poszukanie innego bramkarza. To dyskusyjny wybór, ale zawsze wybór. I Strootman, nieoczekiwanie, powiedział jasno po pierwszej kolejce, że chce spróbować nowej przygody w Marsylii: licząc pomocników w kadrze, zdecydowano się zadowolić również jego, usuwając potencjalny problem trenerowi i inkasując poważną kwotę.
Bilans? Tragedia wśród ogólnej wyobraźni. Poświęcenie wielkich i nieprzekonujące zakupy, teoria o najbardziej sceptycznych dniach życia po trzech rozczarowujących meczach rozegranych przez Romę w lidze. I paradoksem jest, że po latach trucizn przeciwko poprzednikowi, Sabatiniemu, oskarżanemu o zmienianie co roku kadry według swoich upodobań (lub nawet interesów osobistych), teraz wielu, bardzo wielu, uważa, że Monchi zniszczył znakomitą pracę dyrektora z Umbrii. Tak, "lazial Sabatini" teraz jest żałowany, a Hiszpan jest szalonym niezdolnym wizjonerem. Oczywiście, jeśli Di Francesco wszystko wyprostuje i wszystko zniknie, wtedy stopniowo zobaczą jakość tych, którzy przyszli przez te dwa sezony mercato i że Roma jest cały czas konkurencyjnym zespołem. Jeszcze nie wystarczającym, aby pokonać Juve, ale nie słabszym od wszystkich innych. W przeciwnym razie to sam Monchi siebie usunie, świadomy, że za drzwiami jest kolejka klubów gotowych go zatrudnić. Zaczynając od Barcelony. Roma pozostaje jego wyzwaniem. Jednak to, że klimat jest ciężki, czasami nie do zniesienia, zrozumiał już dawno. Ile będzie miał chęci, aby się temu opierać?
Komentarze (14)
Najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że pierwszym odpowiedzialnym nie będzie Monchi, tylko Di Francesco. Zawsze najbardziej dostaje się trenerowi. Di Fra, jak sam przyznał, czasem będzie szaleńcem, czasem głupcem. Nawiązanie do taktyki na Barcelonę. Z Milanem się nie udało. To nie mogło się po prostu udać. Monchi zamiast pomagać trenerowi, to jeszcze bardziej utrudnia mu pracę. Eusebio nie jest elastyczny, ale wierzę, że jest też wielkim motywatorem. Ustawienie, to tylko schemat. Di Francesco żyje tym klubem i życzyłbym sobie tego bardzo, żeby coś z Romą osiągnął. Gorzej, że w tym tandemie obaj panowie pedałują w przeciwną stronę.
Co do samego artykułu - jest kilka niezgodności (tytuł, hehe), przede wszystkim ta pewność poprawy, ale bardzo podoba mi się jego wydźwięk na temat Sabatiniego, co zresztą niedawno poruszałem na SB. Można Monchiego nie lubić, można być niezadowolonym z jego pracy i mercato (jak wszyscy z ostatniego) ale nie powinno to wpływać na ocenę Sabatiniego, który był krętaczem i wyrządził temu klubowi wiele złego. Może pomysły Monchiego wypalą, jak sugeruje autor artykułu. Miejmy nadzieję. Jak nie, to będzie musiał odejść. I będziemy go wspominać negatywnie. Ale tęsknota za Siwym Palaczem nie jest rozwiązaniem. Jeśli Monchi zawiedzie w tym sezonie, to potrzeba kogoś zupełnie nowego.
Dla mnie jakiekolwiek wspominanie Sabatiniego to rzymskie "za komuny było lepiej". To że teraz jest źle, nie znaczy ze "źle" w przeszłości było lepsze.
A tak powaznie to zmienilem zdanie, Sabatini nie byl sabotazysta, Monchi tez nie jest, to po prostu pracownicy Jamesa, kazdy z nich ma robic to co ma robic i stara sie to robic jak najlepiej. Roma ma pewna "polityke", pisze w cudzyslowie specjalnie bo ja tej polityki za bardzo nie ogarniam, wyglada to wlasnie tak jakby zadnej polityki nie bylo. Wiec DS wykonuja tylko polecenia swojego pracodawcy. Jakby James chcial budowac silna druyzne ktora wygrywa trofea to nie zatrudnialby ani Sabatiniego ani Monchiego bo to zawodnicy do innej roboty.
Tylko jednego nie rozumiem. Jakby przez wszystkie lata zrobic bilans zakupow i sprzedazy to czy James jest az tak bardzo na + aby stwierdzic ze wlasnie o to w tej "polityce" chodzi?
Czy Roma jest niczym Udine czy Parma niegdys? Czyli promowac, tanio kupowac i sprzedawac dalej? Czy Roma to taka lepsza wersja takiego kluby czyli ze czasem cos tam ma sportowo osiagnac jak wyjscie z grupy LM, czy o to chodzi? Bo chyba cyferki temu przecza... no to O CO TU CHODZI ?
Oczywiscie taka wypowiedz pisze troche za wczesnie, bo sezon sie dopiero rozpoczal i dzialanie Monchiego bedzie mozna ocenic po sezonie. Ktos kiedys napisal te cyrfy zysk/strata i wyszlo ze Roma jest tylko deliktanie na + wiec po to te manewry? NO chyba nie... ja juz tutaj nic nie kumam...
Dolaczam do laurentisa i jego teorii spiskowej o powiazaniach Romy z liverpoolem. Oddac takich graczy jak Salah i Becker za grosze?
Monchi predzej czy pozniej odejdzie. Bedziemy go mogli ocenic z pracy w kolejnym klubie. Wtedy sie przekonamy, czy rzeczywiscie swoje najlepsze lata ma za soba, czy warunki dyktowalo mu kierownictwo.
Roma jako "feeder club" dla Poolu, jest w tym niby jakas logika ale ... jak juz bedzie 3 jakis huczny transfer to zacznie mnie to zastanawiac, jakies pitolenie pana z Napoli to narazie zadna przeslanka