Aktualnie na stronie przebywa 37 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Il Messaggero - M.Ferretti) Gambijczyk Ebrima Darboe ukoronował wczoraj swoje marzenia w Zigonii: stał się prawdziwym piłkarzem. Piłkarze Romy. Darboe, rocznik 2001, pozycja mezzala, wciąż do ukształtowania jeśli chodzi o budowę fizyczną, ale - jak zapewniają - z dobra techniką, wszedł na boisko na 20 minut przed końcem meczu Atalanta-Roma w Coppa Italia Primavera. Wysoka porażka (0-4) i odpadnięcie z pucharu nie wpłynęła na emocje, radość chłopaka, który przybył do Włoch kilka lat temu jako dziecko migrant bez opieki.
Dlatego został przeniesiony do Rieti na mocy systemu Sprar (system ochrony dla osób ubiegających się o azyl i uchodźców). Darboe zaczął tam uczyć się i grać w piłkę razem z innymi chłopakami znajdującymi się w tej samej sytuacji, obserwowany cały czas przez pracownika socjalnego, a ponieważ szybko okazał się dobry, został zatrudniony przez Young Rieti. Oczywiście po niekończącej się serii biurokratycznych formalności. Obserwatorzy Romy wzięli go szybko na celownik, najpierw go ocenili i potem sprowadzili do Trigorii, aby trenował w sektorze młodzieżowym. Było lato 2017. Od tego momentu Ebrima nie robił niczego jak tylko czekał na to, że może założyć koszulkę Romy w oficjalnym spotkaniu, do czego doszło wczoraj o dwa kroki od Bergamo. Początek nowego życia, jeśli dobrze o tym pomyśleć.
Trzeba dodać, że, przed debiutem w Primaverze, Darboe trenował w ostatnich tygodniach wiele razy z pierwszym zespołem pod skrzydłami Di Francesco: to oznacza, że chłopak, który przybył do Włoch z Gambii posiada umiejętności by móc marzyć o staniu się profesjonalnym piłkarzem. Nie będzie łatwo tego dokonać, ale nie brakuje mu siły woli. W przeciwnym razie, wyjeżdżając samotnie z serca Afryki nie mógłby dotrzeć aż do Rieti. Ebrima jest uznawany za interesującego gracza, kogoś, nad kim można pracować z zaufaniem. Gdyby tak nie było, Alberto De Rossi, trener Primavery Giallorossich, nie wpuściłby go na boisko przy pierwszej możliwej okazji.
Komentarze (0)