Aktualnie na stronie przebywa 31 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
Mogłoby się wydawać, że mecz z zespołem z drugiej połowy tabeli, może być trampoliną dzięki której Roma wskoczy na piąte miejsce i z niego będzie kontynuować wyścig o Ligę Mistrzów. Niestety marzenie o przeskoczeniu Interu trzeba odłożyć na inny moment. Roma imponowała ilość podań i posiadaniem piłki, ale to nie one decydują o zwycięstwie. W ofensywie brakowało polotu, pomysłu, ostatnich podań i strzałów. Mecz rozstrzygnął faul w polu karnym, którego sprawcą był Kjaer a ofiarą Destro. Jedyną bramkę z karnego strzelił Calaio.
AC SIENA - AS ROMA 1:0 (0:0)
Gol: 51' Calaio k.
żółte kartki: Grossi (Siena) Totti, Kjaer (Roma)
SIENA (4-4-2): Pegolo - Vitiello, Rossettini, Terzi, Del Grosso - Giorgi (77' Parravicini), Vergassola, Gazzi, Brienza - Destro (83' Grossi), Calaiò (70' Angelo)
Ławka: Farelli, Contini, Rossi, D’Agostino
ROMA (4-3-3): Stekelenburg - Rosi, Heinze, Juan (46' Kjaer), José Angel - Simplicio (68' Bojan), Viviani, Pjanic - Lamela, Totti(58' Osvaldo), Borini.
Ławka: Lobont, Taddei, Perrotta, Greco
Spotkanie rozpoczęli gospodarze, ale bardzo szybko oddali inicjatywę przyjezdnym. Już w trzeciej minucie Totti wywalczył rzut wolny, przed polem karnym rywali, ale wykonanie nie było skuteczne. W pierwszym kwadransie nic się nie działo, poza olbrzymim posiadaniem piłki przez Giallorossich i kilkoma nic nie znaczącymi faulami – przeważnie w środku boiska. Gorąco pod bramką Rzymian zrobiło się w siedemnastej minucie. Sieneńczycy nie tracąc czasu na długie rozgrywanie , szybko przenieśli się pod pole karne Romy. Tam po odbiciu od obrońcy, piłka trafiła pod nogi Vergassoli, który intuicyjnie zagrał do Calaio. Napastnik miał stuprocentową sytuacje, ale nie dał nawet szansy wykazać się holenderskiemu bramkarzowi.
Dwie minuty później Lamela indywidualnie i został sfaulowany przez Vergassole. Do wolnego podszedł Pjanic i strzelił nad murem, tuż przy słupku. Z trudem wybronił Pegolo, wybijając na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rożnego, do zagubionej piłki dobiegł Lamela i wrzucił ją na krótki słupek, gdzie minimalnie minął się z nią Heinze. W dwudziesta trzeciej minucie i kolejna zmarnowana szansa Sieny. Giorgi został wypuszczony sam na sam z bramkarzem, ale nie chciał ryzykować i odegrał piłkę do wbiegającego Destro. Młody napastnik przy asyście Juana przestrzelił. W ofensywie Roma próbował szarpać Lamela, ale bez skutku – jego dośrodkowania i podania, w końcu i tak trafiały pod nogi zawodników Sieny. W czterdziestej minucie Pjanicowi brakowało niewiele – do strzału. Podał do Tottiego, a ten mu odegrał – akcja wyglądała obiecująco, ale to wszystko co można o niej powiedzieć.
Pierwsza połowa była zdecydowanie pod dyktando Romy, jeśli weźmiemy pod uwagę posiadanie piłki i ilość wymienionych podań. W liczbie okazji do zdobycia bramki wyglądało to już zupełnie inaczej – to Siena dochodziła do lepszych sytuacji i marnowała je, bez udziału graczy z Rzymu.
Drugą połowę rozpoczęli Giallorossi. Na murawie zamiast Juana zobaczyliśmy Kjaera. Już dwie minuty po rozpoczęciu, błąd Vivianiego przy rozegraniu mógł się skończyć źle dla Romy. Na posterunku na szczęście stał Stekelenburg. W pięćdziesiątej minucie w polu karnym pada Destro. Piłkę wrzuconą do młodego zawodnika przejąć chciał Kjaer, ale zamiast w piłkę trafił w napastnik gospodarzy. Sędzia podyktował rzut karny i ukarał zawodnika żółtą kartką. Do stałego fragmentu podszedł Calaio i strzałem przy lewym słupku pokonał Stekelenburga. Od pięćdziesiątej pierwszej minuty na tablicy mieliśmy wynik 1:0.
W pięćdziesiątej ósmej minucie na boisko powrócił Osvaldo, zmieniając Tottiego. W drugiej połowie trudno o opis jakieś sytuacji bramkowej, bo takich nie było. Kilka strzałów z dystansu, znów dużo podań, które najczęściej nie przekraczały linii pola karnego Sieny. Trener przesunął nawet do przodu Kjaera żeby wykorzystując swoją umiejętność do walki w powietrzu, by strącał dośrodkowania do napastników – plan nie wypalił, bo celnych wrzutek w pole karne było jak na lekarstwo. Jedyna dobra sytuacja bramkowa miała miejsce w osiemdziesiątej drugiej minucie, gdy Osvaldo główkując do dośrodkowani odegrał piłkę do Boriniego. Młody Włoch dobrze złożył się do strzału, dokładnie wycelował, ale nie udało mu się zaskoczyć Pegolo.
Giallorossi nieskutecznie starali się wyrównać. Sędzia doliczył cztery minuty ale nic się już do końca nie zmieniło. Roma miała w całym meczu ogromną przewagę w posiadaniu piłki, ale to nie wystarczyło. Zawodnicy budowali tą przewagę podaniami w poprzek boiska, z dala od pola karnego przeciwnika – tak więc było to zupełnie bezproduktywne. Trudno wskazać na najlepszego zawodnika w drużynie – chyba się nie pokuszę, podobnie jeśli chodzi o tego najgorszego, choć tu wybór padłby na Kjaera który w swojej niezdarności, jest po prostu dla Romy pechowy.
Statystyki (wg. flashscore.com)
Siena - Roma
Gole:
1 - 0
Posiadanie piłki
28 - 72
Strzały
7 - 8
Strzały celne
3 - 2
Faule
20 - 19
Żółte kartki
1 - 2
Czerwone kartki
0 - 0
Rzuty rożne
3 - 3
Rzuty wolne
19 - 23
Komentarze (63)
To było gorsze niż z Cagliari! Na szczęście Siena była w pierwszej połowie pobłażliwa i było 0-0.
Wszedł Kjaer i wiadomo...
Miało być ofensywnie, no i było, ale tylko jeśli chodzi o personalia. Można jednak wystawić nawet 10 napastników, ale i tak się nie wygra, jak nie potrafi się grać z rywalem, który potrafi biegać po boisku, a nie stać tak jak Inter.
Nie stworzyliśmy żadnej sytuacji z gry! Jeden wolny i to wszystko.
Cieszę się paradoksalnie, że nie skończyło się 0-0, bo tak by powiedzieli, że ugrali dobry punkt na trudnym terenie. Tak może przemyślą pewne rzeczy, bo za 2 tygodnie w Bergamo zapowiada się to samo.
Tydzień temu kontrakt De Rossiego i 4-0 ze słabym Interem. Dziś szczęśliwe 0-1 po kupie ze Sieną i kontrakt z Greco.
kjaer. wpuszczanie go na boisko na samobójstwo ale enrique zapewne pomyślał, że do odważnych świat należy. Ja na miejscu naszego bohatera zamknąłbym sie w szafie i nie wyłaził a już na pewno nie na boisko.
Kjaer 1-0 Roma po raz już który?
To nie jest gra w piłkę, to jest "niewiadomoco"
Występ odbierający wszelką nadzieję...
Nie wierzę, po prostu nie da się w tydzień tak stracić formy!!!
Gdybym miał szukać jakiegoś pozytywu z tego meczu, to może gra Vivianiego, może fakt, że takim występem Kjaer wkurzy nawet Enrique...
72% posiadania piłki??? To gdzie to wszystko się zmieściło skoro żadnej sytuacji nie stworzyliśmy?
No właśnie. Jak mamy zaskakiwać, jak taki Angel dostaje piłkę przyjmuje prawą nogą, przerzuca na lewą, obraca się w kierunku własnej bramki i odgrywa do tyłu. Jak jest piłka bliżej pola karnego to przygląda się wszystkiemu z wysokości linii bocznej. Zastanowiłbym się nad Antunesem na ławkę no i Tadek z powrotem do składu. Ten przynajmniej próbuje, wchodzi, próbuje zwodów, a nasz wesoły Hiszpan potrafi tylko napisać na Twitterze sensację: "
Rosi o wiele lepszy na boku, przynajmniej próbuje, a to już część sukcesu, choć jego akcje i zamachiwanie się pięć razy do wrzutki też niczego sobie.
Co się stało z Borinim w ciągu tygodnia? Skoro mamy trzech graczy w przodzie, z czego Franek się cofa, a Borini przechodzi obok meczu, no to sorry...nic nie rozegramy.
Lamela skończył się gdzieś na Sienie. Simplicio też gdzieś wtedy. Pjanic próbował, ale tak jak Totti w przodzie (nota bene chyba wszystkie podania do rywali), nie miał pomocy. Viviani fajnie, miał dużo kontaktów z piłką, ale na takiej grał pozycji. Niestety, groźne kontry dla Sieny robił.
W obronie niby dobrze Heinze. Ale właśnie, niby. Dwa razy odkrył lewą stronę i powinien był być bardziej uważny.
No i Kjaer. Przynajmniej jak się pojawił, to zaczęło się coś dziać, bo od 20 minuty meczu były nudy.
Ogólnie dno i sto metrów mułu.
Rosi - biega dużo, ale dryblingu za grosz, a o wrzutkę też się parę razy prosiło (5)
Juan - kilka razy stanął na wysokości zadania i wyczyścił, ale kilka razy miał niepewne interwencje, ale żeby od razu zmieniać w przerwie? (6)
Kjaer - 4 minuty i dał popis..bez komentarza... (3,5)
Heinze - Jeśli profesorowi się nawet nieraz coś wysmyknęło to nadrabiał to doświadczeniem i wolą walki. Mimo wszystko chyba najlepszy z naszych. (6.5)
Angel - no cóż, poklepać to on umie, ale nic od siebie nie wnosi. Żadnego dryblingu ani nawet odzyskania piłki w nad wyraz ciężki sposób. Na swoim poziomie. (4,5)
Viviani - drugi po Heinze, który się starał. Był to jego najlepszy występ w sezonie choć rewelacji oczywiście nie było, jednak zaimponował mi kilkoma pięknymi odbiorami. Z przodu już gorzej. (6)
Pjanic - niby tylko on starał się coś skonstruować, ale w drugiej połowie to też grał już kupę. Czasami rzeczywiście nie idzie na maksa i odpuszcza nogę, ale jeszcze tragedii nie było. (5,5)
Simplicio - Pączek był dzisiaj najsłabszy z pomocników. Nieraz jego podania były bardzo niecelne i jakoś od paru tygodni nie może zagrać dobrego meczu (5)
Lamela - w pierwszej połowie coś tam próbował dryblować, ale jego sztuczki są mało urozmaicone i nic z nich nie wyszło. Kilka bolesnych strat piłek. Słano po raz czwarty? z rzędu.. (5)
Osvaldo - nie widziałem go w ogóle. Zagrał słabo, ale jest po kontuzji to wybaczę jakoś jeszcze... (5)
Bojan - koleś jak zwykle "zczilowany" podczas meczu. Nie ważne czy wygrywamy czy dostajemy w dupę, on zawsze ma taką samą minę. Zero walki, zero przywiązania do barw. Typowy grajek z wypożyczenia o słabych parametrach
Borini - chłopak się stara, biega, ale dzisiaj i on nic nie pokazał oprócz 1 strzału. Może jeszcze coś z niego wyrośnie ale dzisiaj tak jak reszta czyli słabo. (5)
Totti - Podania Franek miał z reguły celne i nie schodzi z jakiego śtam poziomu od początku sezonu, ale chciałoby się o wiele więcej. Nie wiem czemu zszedł. Aha no wiem. LE (6)
Luis - Złe zmiany (3)
Szkoda że przegraliśmy, ale mogło być 3-0 równie dobrze. Dzisiaj bez pomysłu, na stojąco, bez zaangażowania
Podobali mi się tylko Viviani i Heinze, reszta słabo.
Kjaer zaś pełni w naszym zespole funkcję klauna, jak jest nudno, to zawsze ożywi spektakl. Mam nadzieję że to był jego ostatni występ.
Trzeba też oddać Sienie że jest w formie, te korzystne rezultaty w ostatnich meczach z drużynami z czołówki nie wzięły się znikąd, ale wiadomo że drużynę tego pokroju powinno się pokonywać niezależnie od ich formy.
No nic, trzeba podnieść czoło i iść dalej. Ostatnia nadzieja w DDR, oby jego powrót łączył się z progresem w naszej grze.
Cały czas wierzę w 3 miejsce, choć po tym meczu nadzieja zmalała. Jest jednak jeszcze sporo kolejek, może się ogarniemy, oby, bo zaraz będzie za późno.
A co do LE, u mnie ma kredyt zaufania w dalszym ciągu.
Totti miał celne podania?
żenująca kopanina, bieganie stadem za piłką, debilne granie w tył i tchórzliwe podawanie między sobą, jakby piłka syfem zarażała.
Leszcze ligowe smieją się z wyjazdowej Romy, bo jest czytelna, schematyczna, przewidywalną i daje się neutralizować najprostszymi metodami.
I nie ma lidera (widać dobitnie ile DDR znaczy), który weźmie gre krótko za pysk i pociągnie resztę.
A ta trenerska łajza dalej błądzi po omacku w doborze składu.
Popieprzy swoje frazesy pomeczowe, błyśnie posiadaniem balona i po raz kolejny nie wyciągnie z oklepu wniosków.
Parmę pewnie pukną, kto wie, może i ją rozniosą, wiec znów zacznie się bicie konia o wielkiej Romie.
Mogli dziś złapać przyczółek do ataku na 3-4 miejsce. Zero ambicji.
"
LOL. Chyba normalne, trzeba jednak znaleźć w końcu na to receptę, a nie "
Mówi ciągle, jakby po straconej pierwszej bramce nie było już odwrotu. Z takim podejściem, to nic dziwnego, że na 11 spotkań, gdzie tracimy pierwsi gola, mamy uwaga
- 10 porażek
- 1 remis u siebie z super hiper Bologną.
Trzeba zacząć obstawiać w trakcie meczu na jakimś "bet.." i tylko czekać aż Roma straci pierwsza gola.
To pewnie jakaś głębsza filozofia, Nie ogarniam jej na tym poziomie.
No ale co się dziwić. Coś Luis musiał powiedzieć na konferencji. Jakby ktoś z nas był na jego miejscu to pewnie też broniłby swojego 'projektu'. Ten sezon nauczył mnie jednak tego że nieraz jeszcze będę zaskoczony a to pozytywnie, ale częściej negatywnie. W takim razie czekam do końca sezonu na rezultaty i potem ocenię, bo po tych wynikach to człowiek by chyba co mecz musiał zmieniać zdanie o drużynie...U mnie ma LE jeszcze szansę...
Kjaer nieodwołalnie do odstrzału. Takiej sieroty nie widziałem na boisku od niepamiętnych czasów, już lepiej by było gdybyśmy grali w 10 niż z tym patałachem w składzie. Jest jeszcze gorszy niż Loria i Mexes z czasów debiutanckiego sezonu u nas.
Rosi to boiskowy głupek. Bozia dała mu w nogi a nie w głowę. Atakując potrafi rywala zaskoczyć zagrywką na obieg. Jak już się rywal w tym połapie to Rosi nie wie co ze sobą zrobić. Lewą nową piłki podać nie potrafi, więc ciągle próbuje prawą i jest do bólu przewidywalny. Broni go to, że jest silny fizycznie i chce mu się biegać. Przypomina mi konia. Może Enrique powinien mu dać lepszego owsu?
Angel to jest przypadek niesłychany. W pół roku stracił całą swoją motorykę, całą szybkość i przebojowość. W obronie zostawia dziury, w ataku nie robi żadnej różnicy. Do diabła z nim, może za rok-dwa będzie użyteczny, teraz jest zbędny i stwarza ryzyko.
Juan nie ma szybkości. Technika jak u Heinze, ale dziś znowu jakiś ogór wziął go na szybkość.
Heinze to profesor. Czapki z głów. Nawet szybkościowo daje jeszcze radę. Szkoda że nie upolowaliśmy go z 5 lat temu, jest mega kozakiem, niemal nigdy nie zawodzi.
Lamela jest zajechany. Wystawiony z przodu musi się cofać bo niepełnosprawni koledzy z pomocy nie umieją skonstruować akcji. Ja się zastanawiam jak ten chłopak jeszcze to wszystko ogarnia, dla mnie jest prawdziwym tytanem pracy. Nikt tak nie zasuwa na boisku jak on. Ma straty, ale ciągle próbuje, więc ciężko mieć o nie pretensje.
Simplicio niedługo zobaczymy w jakimś klubie dla tłuściochów jak tapla się w kisielu z grubymi murzynkami. Niedobrze mi się robi kiedy widzę co ten facet z sobą zrobił. Jeszcze rok temu grał nieźle, na początku tego sezonu potrafił coś wnieść swoją grą, obecnie to zwykły kotlet, od którego czasem odbije się piłka. Fuj!
Viviani to merda a nie pomocnik. Pomagać ni w cholerę nie potrafi. Ale defensywny gracz z niego zacny! I chyba w końcu znalazłem w tym chłopaku jakąś zaletę. Ma niezły odbiór. Sądzę że w roli środkowego obrońcy poradziłby sobie dziś lepiej niż ta duńska laska z tatuażami.
Totti to Totti. Ja się nie czepiam. Nie ma z kim grać.
Pjanić niezły, ale podobnie jak Totti - jak już zaczął z kimś klepać, to szybko się to kończyło, albo nie dostał z powrotem piłki, albo tempo poszło w diabły.
Borini panicz nie cofnie się żeby rozegrać z kolegami akcji. Skoro był nam potrzebny gracz który sterczy jak sęp pod bramką rywala to dlaczego pozbyliśmy się Borriello?
Bojan to dziecko. Taki Bieber. Coś tam umie, ale gdy stanie koło niego jakiś mężczyzna to zaczyna być widać różnicę. W dodatku Bojan w środku boiska to chyba nie najlepszy pomysł.
Osvaldo jeszcze nie w formie, Steku zrobił swoje, ciężko mieć pretensje.
Znowu nas pojechali z kontry i topornym zacieśnieniem gry w defensywie. Na Romę to wystarczy. Już się przyzwyczaiłem. Ja mam czas, mogę czekać.
Jestem już chory, jak można rozklepać Napoli, Inter, grać bardzo dobrze z Juve, a przegrywać z takimi frajerami, bo inaczej ich nazwać nie mogę.
Najlepiej formę z tego sezonu pokazują mecze z Violką. W przeciągu kilkunastu dni raz 3:0 dla nich, raz dla nas.
Co jest z tymi zawodnikami? Oni nie mają honoru tak męczyć kibiców? Jak możliwe są takie spadki formy? Sinusoida. Skoro zawodnik potrafi zagrać, to czemu tydzień temu gra na 10% sowich umiejętności...
Jestem już chory po prostu, kibice Romy powinni być podziwiani na całym świecie za wytrwałość do klubu.
Ehhhhh, koszmary senne dzisiaj gwarantowane.