Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - C.Zucchelli) W Londynie na boisku z dziewiątką, jeśli nie dziesiątką starych twarzy. Roma wróciła do treningów dziś po porażce z Napoli i przed środowym meczem z Chelsea Di Francesco jest zmuszony policzyć nieobecnych.
Jutro testy przejdzie Manolas, lekarze Giallorossich mają nadzieję, że wywinie się z tego w tydzień, dwa (naciągnięcie przywodziciela lewego uda), ale sposób, w jaki opuszczał Olimpico (wyraźnie kulejąc) nie wróży dobrego. Lepiej czuje się z kolei Strootman, który trenował dziś z grupą i we wtorek powinien udać się do Anglii. Przeciwko drużynie Conte Holender powinien wrócić od pierwszej minuty, jako jeden z dziesiątki "starych", z którymi Roma stawi się w domu Chelsea. Pozostali to Alisson, Bruno Peres, Fazio, Juan Jesus, De Rossi, Nainggolan, Florenzi, Perotti i Dzeko. Jedynym nowym nabytkiem na boisku, o ile nie dotknie to Pellegriniego (kolejny, który nie czuje się najlepiej) jest Kolarov, który do tej pory był zmuszony grać we wszystkich meczach z uwagi na brak alternatyw. Po innych, z powodu wyborów technicznych i kontuzji, ślad zaginął: Moreno i Gonalons grają ogony (27 minut Meksykanina i 157 Francuza), Karsdorpa było widać wczoraj - na ławce - po raz pierwszy, Schick zatrzymał się na 15 minutach z Veroną, z kolei Defrel, który grał regularnie, jest wykluczony z powodu urazu mięśniowego od 27 września.
Poza Kolarovem zatem Pellegrini jest nowym nabytkiem, na którego Di Francesco liczy najbardziej, ale również on opuścił wczoraj stadion z workiem lodu na łydce. Pośród wyborów przygotowań, które przekonały w małym stopniu Di Francesco, pecha i ewidentnie czegoś, co powinno zostać ocenione ponownie na treningach ("musimy przeprowadzić analizy", przyznał jakiś czas temu trener), Roma ma ogółem 13 kontuzji od początku sezonu, z czego 12 natury mięśniowej. Od przyszłego tygodnia sprawy powinny iść lepiej wraz z powrotami Defrela i El Shaarawyego, który postara się przyspieszyć, Schicka i - za 15 dni - Emersona Palmieriego. Teraz jednak Roma jest zmuszona grać ograniczoną grupą piłkarzy, oddając się w ręce starej gwardii. Która, w niektórych przypadkach (patrz De Rossi) jest też nieco zmęczona.
Komentarze (2)
DiFra mówił latem, w USA, że takie przygotowania mu się nie podobają, powtórzył to wczoraj, jednak same kontuzje nie leżą chyba w tym, bo rok temu też wojażowaliśmy po świecie. Jasnym natomiast jest to, że do sezonu lepiej się można przygotować, gdy siedzi się na miejscu, a nie jeździ po świecie (tak na przykład robi Napoli). Ale kasa w dzisiejszej piłce i oby jak najłatwiejsza do zdobycia, jest najważniejsza.
Niestety, mimo przeciwwskazań trenera, James zapowiedział już, że w przyszłym lecie też wyjeżdżamy. Plus ten, że wreszcie do Chin, gdzie można przyciągnąć większe zainteresowanie.
Jeśli chodzi o same kontuzje, to gdzieś zrobiono błąd. Sztab atletyczny się nie zmienił, jest ten sam od trzech lat, zmienił się sztab trenerski. Może źle wyliczyli poszczególne proporcje. Może za dużo, może za mało treningu siłowego. Docelowy system gry DiFra też ma być taki jak Napoli czyli pressing i szybki odbiór piłki, więc może się przemęczyli taką grą z ogórami, bo z nimi tego próbowaliśmy. W każdym razie nie jest normalnym fakt, że urazy mięśniowe pojawiają się jak grzyby po deszczu.