Aktualnie na stronie przebywa 23 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - C.Zucchelli) Roma i Europa, małżeństwo, które wciąż nie może zostać skonsumowane. W oczekiwaniu na poznanie drogi Giallorossich w Lidze Europy, liczby świadczą o tym, że niepowodzenie na kontynentalnej arenie było totalne, odkąd żądzą Amerykanie.
To klęska, która waży na rachunkach i wizerunku klubu, od zawsze uważnego na strategie marketingowe i rozwój marki, co jednak łączy się z fatalnymi występami drużyny w Europie od pięciu lat. Od eliminacji ze Slovanem Bratysława (25 sierpnia 2011) do wczorajszych z Porto, od Di Benedetto do Pallotty, od Luisa Enrique do Spallettiego, zmieniają się prezydenci, gracze i trenerzy, ale Roma wydaje się być niezdolna do zmiany skóry.
Pięć lat temu, przed 47 tysiącami kibiców, została wyeliminowana z Ligi Europy przez mało znany Slovan Bratysława. To był wieczór zmiany Tottiego na Okakę, Roma zremisowała 1-1 i odpadła w związku z porażką w pierwszym meczu. To pierwszy przypadek z długiej serii: między Ligą Mistrzów i Ligą Europy, w ostatnich latach, Roma rozegrała 22 mecze, wygrywając zaledwie 3 (z CSKA Moskwa i Leverkusen na Olimpico i Feyenoordem na wyjeździe), przegrywając 10 (z dwoma upokorzeniami z Bayernem i Barceloną, 13 goli straconych w 180 minut) i remisując 9. Straconych bramek było 46 (ponad 2 na mecz), strzelonych zaledwie 25. W ostatnich pięciu europejskich występach Roma zdobyła tylko jedną bramkę - z Porto - w dodatku samobójczą.
Pośrodku, między Slovanem i Porto, wieczory ciężkie do strawienia dla każdego kibica: po odpadnięciu z Luisem Enrique, pięć bramek z CSKA Moskwa, w noc powrotu do Ligi Mistrzów, oszukało wszystkich. Potem były tylko gorzkie pigułki: siedem bramek straconych z Bayernem, byłego gracza, Benatii, porażka w Monachium z Garcią, który na konferencji przedmeczowej mówił już o porażce (słowa źle przyjęte przez drużynę), domowa porażka z City i spadek do Ligi Europy. Tam Roma została wyeliminowana przez Fiorentinę Montelli, po 0-3 na Olimpico. Tego dnia zespół został przywołany przez kibiców pod Curva Sud, gracze zostali obrażeni, padły groźby, wrócili zdenerwowani do szatni.
Odszedł Garcia, który zapłacił też za słabe wyniki w Europie (Pallotta był wkurzony po trzech golach straconych przez pół godziny z BATE Borysów i sześciu na Camp Nou), sytuacja nie poprawiła się ze Spallettim na ławce: zespół został wyeliminowany w Lidze Mistrzów przez Real, tracąc cztery i nie strzelając żadnego gola, został wyeliminowany przez Porto, z ponownie czterema straconymi golami i zaledwie jednym strzelonym, przez rywala. Wszystko to rekordowe (negatywne) liczby, które może wymazać jedynie bardzo dobry występ w Lidze Europy.
Komentarze (25)
Aby takie liczby przestały straszyć po nocach trzeba paru dobrych sezonów i paru spektakularnych zwycięstw nad silnym rywalem.
Ja nie wybieram się jeszcze na tamten świat, więc sobie poczekam.
Miałem okazję być w Bratysławie na tym pamiętnym meczu, chyba pierwszym oficjalnym pod wodzą Enrique. Wiecie co się zmieniło od tamtej pory? Totti jest starszy o 5 lat. Reszta się nie zmieniła.
nie ma przypadku w tym, że wszystkie te wsydliwe porażmi miały miejscie, kiedy to na ławce mieliśmy kompletnych "europejskich" żółtodziobów.
A i faza grupowa raczej będzie przeznaczona na rezerwowych, pograją sobie Gersony i Alissony, może Franka zobaczymy od pierwszych minut? Fajnie by było.
Co do LE - Napoli za pucharowego Beniteza doszlo do 1/2, a regularnie tam punktuje Viola, a kiedys Lazio (bodajze 1/4). Talze wyjscie z grupy LE jest obowiazkiem a potem szczescia mozna poprobowac. Olewanie LE skonczylo sie pare lat temu.
Niczym Adaś Miauczyński... Ciągle jesteśmy drudzy.
pozdrawiam DDRa ...
Co do ligi europy/pucharu uefa, to bodaj od 1998 roku nie zaszlismy do ćwierćfinału. 1/8 to maks w ostaatnich szesnastu latach. Patrząc na ten zespół, to nic się nie zmieni w tym roku. Poza tym lepiej walczyć o miejsce w lidze, a tam wystawiać głębokie rezerwy, żeby nie tracić sił.
co do LE to jeśli drugi garnitur z Tottim od pierwszych minut nie dojdzie co najmniej do ćwierćfinału, to nie ma się nawet nad czym zastanawiać - trzeba wygrywać dla punktów w rankingu europejskim, żeby zwiększyć szanse na rozstawienie i tyle, ale dopiero gdzieś od ćwierćfinału można zacząć traktować te rozgrywki na równi z serie A
Naiwnoscia i krotkowzrocznoscia jest zakladanie, ze LE nic nie daje. Doskonale wiadomo dlaczego Wlosi stracili pozycje w rankingu. A wystarczyl 1 dobry sezon 2 lata temu w europejskich pucharach gdzie normalnymi skladami grala Viola czy Napoli i byly bardzo dobre rezultaty. Inna mentalnosc. Przeciez wiadomo, ze jak jest wiecej miejsc do LM to latwiej sie dostac... Zreszta jak przyjdzie reforma to moze i bedzie lepiej dla Italii, no o ile nie podejda w tak irracjonalny sposob do europejskich rozgrywek.
Rezerwami to moze i mozna grac w grupie LE, ale potem to juz nie ma odpusc.
Co to znaczy odpuszczać rozgrywki!!!! Nie chcę takiej mentalności w Romie. To klub gladiatorów. Dość kumoterstwa, kombinowania, liczenia oczek i takich tam. Jest mecz, to trzeba grać o zwycięstwo. Zawsze i z każdym. Na to czekam w Romie.
Ty naprawdę nie wiesz że kluby też na swoje własne konta nabijaja punkty dobrymi występami w europejskich pucharach? Co za tym idzie, zwiększają sobie w ten sposób szanse na udział w tej upragnionej Lidze Mistrzów i ułatwiają w niej ewentualną późniejszą drogę.
Potem jest wielka dziwota i strach dlaczego my są w ostatnich koszykach rozlosywani.
Junkhead przede wszystkim rozchodzi mi się o rozstawienie w eliminacjach LM. Zawsze drudzy nie będziemy tym bardziej pierwsi, to po co się stresować i ryzykować przed ewentualnymi eliminacjami trafieniem drużyn typu City.