Aktualnie na stronie przebywa 37 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - F.Oddi) Jedenaście miesięcy po pierwszym powołaniu, Roma-Verona z 17 stycznia, z Astrią Giurgiu nadszedł debiut Riccardo Marchizzy, kilka minut w miejsce Emersona, wystarczający czas, aby kopnął piłkę z linii obrony i dostarczył ją dokładnie pod nogę Dzeko.
"Nie ja powinienem o tym mówić - wyjaśnia jego ojciec, Giancarlo - ale ma takie zagrania. Oglądałem go z domu, na żywo obserwowałem w Youth League: Barcelona, Londyn, Paryż, Nyon. To wielka satysfakcja, nagroda za poświęcenia, jego i mojej żony, Elisabetty. Ja mam firmę zajmującą się podłogami, ona jest odpowiedzialna za towarzyszenie synom". Poza Riccardo jest też Filippo (2001), który latem przeszedł z Tor Tre Teste do Frosinone: jest środkowym obrońcą, jak brat.
"Pamiętam nadal, jak dziesięć lat temu minąłem po raz pierwszy bramkę Trigorii, nigdy nie myślałem, że zadebiutuję w pierwszej drużynie Romy - napisał na Instagramie Riccardo -, to było moje marzenie od dziecka. Wierzyłem w każdym momencie". Dziś powinien wrócić do Primavery, która zagra z Palermo. Obrał dobrą drogę, ale jest jeszcze długa.
Komentarze (2)
Marchizza ma 18 lat i "długą drogę"? A niby do czego? Teraz młodzieżówka. Wkrótce tułaczka po boiskach Serie B. A na koniec transfer do jakiegoś beniaminka Serie A. Nie mówię, że nie ma talentu. Mówię, że nie wierzę, aby go nie zmarnowano. Chyba, ze jak Florenzi, chłopak ma takie giallo-rosso cuore, że wypnie się na działaczy i zechce za wszelką cenę grać w Romie, choćby za "wodę sodową".
Choc zycze mu jak najlepiej i Sobie jak najwiecej wychowankow w Romie.