Aktualnie na stronie przebywa 42 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - A.Pugliese) Nadzieją było nieco mniej boiskowych cierpień, przynajmniej tym razem. Tymczasem również w Pilznie Roma potwierdziła wszystkie problemy defensywne, ujawniające się po ostatnich letnich sparingach.
Zaczynając od gola na 1-1, z Nainggolanem, który nie potrafił przycisnąć Zemana, który mógł dośrodkować do Bakosa, który z kolei skorzystał z drzemki Juana Jesusa i trafił głową. To trochę jak 1-0 stracone w rewanżu z Porto, gdy Felipe uciekł Strootmanowi i skorzystał ze złego krycia Juana Jesusa. Jedyna różnica, że piłka była dochodząca, a wczoraj odchodząca. Podsumowując, również wczoraj Roma pokazała nieco ze swojej kruchości, tracąc gola w 32 z ostatnich 33 meczów (ostatnie spotkanie, gdy Giallorossi zachowali na wyjeździe czyste konto to mecz z CSKA Sofia z 2009 roku). Cierpieli w szczególności boczni obrońcy, Juan Jesus na lewej i Bruno Peres na prawej stronie, choć obydwaj dali się poznać z przechwyconych piłek (Juan Jesus - 4) i odzyskanych (Peres - 10). Sprawy skomplikowało też niskie ustawienie drużyny (z bardzo niską linią spalonego, 13,7 metra). Dwójka brazylijskich obrońców była mijana często i z łatwością w pojedynkach jeden na jeden (Juan Jesus stracić też 15 z 66 zagranych piłek), cierpiąc też z powodu braku wsparcia bocznych pomocników, Gersona na lewej i Nainggolana na prawej stronie. Brazylijski pomocnik wciąż nie potrafi znaleźć swojej pozycji na boisku, z kolei Belg jest zmęczony i to widać, po tym jak biegał do tej pory za trzech.
Jeśli jest pozytywny aspekt wczorajszego występu defensywy Romy to jest to szczelny środek obrony. W szczególności Fazio grał prostą piłkę, myląc się rzadko i kończąc mecz z sześcioma odzyskanymi i trzema przechwyconymi piłkami. Argentyńczyk wyszedł ponadto dobrze kilka razy z futbolówką przy nodze, tracąc tylko jedną ryzykowną piłkę w połowie drugiej odsłony, gdyż Roma była rozrzucona na połowie przeciwnika. Choć prawdziwy problem Romy jest gdzie indziej i jest nim uszczelnienie boków defensywy.
Komentarze (12)
Wychodzą teraz dwie żałości tego mercato:
1. Oddanie Digne. Solidny obrońca, nie schodzący poniżej średniej tego co prezentowała Roma w poprzednim sezonie. Dobry w odbiorze, potrafiący grać i rozgrywać wysoko. Do tego nawet czasami bramki dokładał (!!!). Eksploatowany maksymalnie dawał radę kondycyjnie. Sprawdził się właściwie z biegu. Cena nie była z kosmosu, i nie był to kot w worku. Wykup powinien stanowić PRIORYTET, gdy wreszcie mieliśmy jakość na lewej stronie.
2. Właściwie następstwo ww. czyli totalny rozpiździel obrony i tworzenie jej na nowo w ostatniej fazie mercato. Nie dosyć, że zdarzenia losowe nas nie rozpieszczały to dodatkowo Sabat załatał wszystko półśrodkami. Jedyny wydawałoby się pewniak - Peres przyszedł jako ostatni, gdy w perspektywie za chwilę było granie o grubą kasę i LM z Porto.
I teraz niech sobie hasają wesoło po boiskach Pilzna, Wiednia czy Giurgiu łapiąc ciężko wywalczone remisy. Ehhhh
Zemsta za Dodo.
Jak dla mnie to Fazio powinien grać, pod nieobecność Vermy, w parze z Manolasem.
W artykule warto też zauważyć uwagę o udziale bocznych pomocników. Nie zapominajmy, że ich rola w grze obronnej jest bardzo ważna. Jeśli nie spełniają swoich funkcji, to obrońca robi więcej błędów. To nie może być usprawiedliwieniem prostych błędów Juana, ale na to też należy zwrócić uwagę.
Za to Juan Jesus gra od lat we Włoszech i powiedzmy, że miał jeden solidny/dobry sezon, reszta to była tragedia. Dlatego nie ma właściwie żadnych podstaw by liczyć na jego ogarnięcie.