Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - D.Stoppini) Na końcu ulicy jest zawsze przymusowy moment na obranie drogi, można skręcić, zmienić kierunek. Maxime i Hector, podążając za grupą, nie chcą się zgubić. Ryzyko jest, gdyż nie jest dalekie od prawdy mówienie, że Gnoalons i Moreno, z różnych powodów, są dwójką do tej pory najmniej przekonujących zakupów Monchiego. Są krok za resztą: Schicka jeszcze nie widziano, Defrel dał pewne sygnały zanim ponownie doznał urazu, Under ma alibi ze względu na dowód tożsamości.
Maxim i Hector nie. Weźmy pod uwagę Meksykanina, pierwszy zakup w czasie Monchiego, ostatniego w hierarchii defensywnej Di Francesco. Rozegrał dwa mecze w pierwszym składzie, z Torino i Crotone, - ponadto nie były to negatywne występy, zwłaszcza ten pierwszy - potem zagrał jeszcze trzy fragmenty meczów, nigdy jednak nie dał poczucia, że wszedł naprawdę do walki o skład z Fazio, Manolsem i Juanem Jesusem. Istnieje zasadniczo powód. Można się uczyć piłki nawet w wieku 29 i pół roku, z 28 występami w Lidze Mistrzów i Lidze Europy w CV. Moreno chodzi do szkoły, do Trigorii. Bowiem do tej pory był przyzwyczajony do przeżuwania swojej roli na boisku w sposób indywidualny i nie myślał o formacji, trochę tak jak zdarzyło się nie tak dawno z Manolasem. Punkt zwrotny jest jednak blisko. W Trigorii donoszą, że obrońca bardzo się rozwinął w ostatnim czasie, przynajmniej jeśli chodzi o treningi. Di Francesco widzi teraz, że Meksykanin jest lepiej zintegrowany z ruchami zespołu. I jeśli ważna jest zasada, że trener stara się utrzymać wszystkich na linie, można sobie wyobrazić, że wkrótce przyjdzie też czas Moreno. Zatem: między Chievo, Cagliari i Torino w Coppa Italia Meksykanin otrzyma przynajmniej jedną szansę.
Czas Gonalonsa z kolei jest jeszcze bliższy. W niedzielę w Weronie kolejna runda, kolejne koło, w środku pola z nadal zawieszonym De Rossim. Ze Spal Di Francesco usunął go z boiska prawie z desperacji, czerwona kartka była tuż za rogiem. I niezależnie od aspektu dyscyplinarnego, Gonalons nie pokazał zbyt wiele. Nie ma znowu wiele czasu na czekanie na gracza, który zaczął trenować z Di Francesco od pierwszych dni w Pinzolo. Za rogiem czai się też okres otwartego mercato. W ostatni dniach agent Gonalonsa, Frederic Guerra, zaprzeczył pogłoskom na temat powrotu pomocnika do kraju: "Czuje się dobrze, kocha klub i klub kocha jego". Nie jest jednak też tajemnicą, że Monchi zasięgał informacji na temat sytuacji Badelja, który w Fiorentinie ma kontrakt do czerwca. To ta sama pozycja. W meczu prowadzi jednak nadal Gonalons. Od niedzieli i dalej, aby wsiąść do pociągu i nigdy z niego nie wysiąść.
Komentarze (5)
Z Gonalonsem sprawa wygląda trochę inaczej, wydaje mi się ze wszyscy oczekują od niego więcej. Jego występy są mieszane, potrafi zagrać genialne piłki (mnie szczególnie zadziwiają jego długie podania po ziemi, w dodatku słabszą nogą) ale zdarza mu się głupio stracić czy sfaulować. Ale znowu, kosztował nas tylko "piątala"! I mimo wszystko denerwuje mnie tysiąckrotnie razy mniej niż Paredes...
Osobiście uważam, że obaj mimo wszystko są ważnymi elementami kadry. Gdy Daniele odejdzie z Romy ja, co powtarzałem już wielokrotnie, cofnąłbym do tyłu Strootmana i pozostawił Maxime jako rezerwowego (chyba że jego forma poleci w dół) a zakupił jakiegoś mezzalle z prawdziwego zdarzenia. Torreira wygląda dobrze.
1. Piątaka kosztował nas też Kolarov.
2. Za dreptaniem Paredesa i Pjanicia bez wątpienia nie będę tęsknił. Mam gdzieś ich "genialne" zagrania raz na sezon (chociaż Pjanić wolne potrafił bić częściej). To że komuś jedno podanie wyjdzie, nie oznacza, że później ma bezmyślnie truchtać po boisku i sprawiać, że gramy w 10. Do tego Pjanić potrafił też głupio sfaulować, albo groźnie oddać piłkę. Widziałem, pamiętam, dziękuję.