Aktualnie na stronie przebywa 36 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - D.Stoppini) Nie oszuka swojego nazwiska, nie jest tym Borisem, który do 15 roku życia był podzielony między rakietę a piłkę. Ten Becker, Niemiec, wspomniał pewnego razu: "Jako młody chłopiec byłem środkowym napastnikiem, byłem przekonany, że wcześniej czy później będę grał w Bundeslidze, potem wybrałem tenis i zostałem mistrzem".
Becker, w którym teraz zakochuje się Roma, przeciwnie, nigdy nie miał wątpliwości co do swojej przyszłości: "Dajcie mi rękawice, jestem tutaj, gdyż czuję się bramkarzem", mówił od pierwszego dnia na boisk uw Internacionalu Porto Alegre. Towarzyszył mu Muriel, brat, również bramkarz. Co więcej, był podstawowym bramkarzem Internacionalu, był nim długo, zanim Alisson, młodszy brat, nie odebrał mu koszulki: doszło do tego w sierpniu 2013 roku, z powodu kontuzji. Relacje między dwójką były zawsze świetne. Dziś Muriel, 30 lat, gra w Portugalii, w Belenenses. Alisson z kolei grywa w tenisa z krytyką. Związek z rakietą znajduje się w ulubionej książce, po Biblii, bramkarza reprezentacji Brazylii: "Guga", autobiografia Gustavo Kuertena, najlepszego Brazylijczyka w historii. O potwierdzenie zapytajcie w stronach Roland Garros. "Znajduję dużo wspólnych punktów między bramkarzem i tenisistą: wychodząc na boisko stajemy sami naprzeciwko przeciwnika", wyjaśnia Romanista. Guga jest idolem, Alisson na boisku prowadzi 5-3, jeśli tenis zastąpić grą w czyste konta piłkarskie. Pięć z ośmiu meczów sezonu, cztery z sześciu meczów ligowych: żaden bramkarz w Serie A nie spisał się lepiej. Alisson jest taki. Roma obiecała mu grę w pierwszym składzie dwa lata temu, gdy Walter Sabatini zdecydował się zrujnować plany Juventusu.
W Brazylii zaprosili z Turynu obserwatora, aby śledził z bliska bramkarze: referencje były świetne, negocjacje rozpoczęte, następca Buggona wybrany, bez żartów. Potem była Roma. I obietnica: czeka na ciebie gra w pierwszym składzie. Obietnica się rozmyła, gdyż w środek wszedł Luciano Spalletti i jego nieprzekonywalne pragnienie posiadania Szczęsnego. Alisson był cierpliwy przez cały rok, zadowalając się jedynie grą w Europie. Teraz zdobył wszystkich, mimo że po takim sobie lecie, z kilkoma występami poniżej średniej. Być może była to wina kilku kilogramów za dużo, z którymi stawił się na zgrupowaniu. Po zrzuceniu wszystkich rozwiał wątpliwości, jego wydajność jest logiczną tego konsekwencją, ale nie mogło być zaskoczenia, jeśli chodzi o podstawowego golkipera Brazylii. W Romie ma silne powiązania z Juanem Jesusem. Ogląda miasto z wysoka, ze swojego apartamentu w Torrino i być może nigdy nie uzyska niemieckiego paszportu jak Boris: rozpoczął starania w tym kierunku, ale procedura została zablokowana. Na boisku z kolei lata, co jest czymś niezwykłym dla Di Francesco.
Komentarze (2)