Aktualnie na stronie przebywa 28 gości oraz 0 użytkowników!
- AS Roma
- Historia
- Rozgrywki
- Publicystyka
- Statystyki
- Serwis
(Gazzetta dello Sport - C.Laudisa) Jakie to uczucie wrócić na San Siro po roku (lub trochę więcej) od rozłąki z Milanem po 23 sezonach? Umberto Gandoni nie łamie się, jego bilans z Romą jest doskonały i wie dobrze, że dzisiejszy pojedynek z zespołem Rossonerich jest ważnym skrzyżowaniem dla wyniku ligi. Jednak przyznaje: "Jestem spięty, nie podekscytowany. Moja przyszłość to klub Giallorossich, wspomnienia liczą się tylko, aby korzystać z doświadczeń". Ponadto dyrektor z Varese odgrywał swoją rolę w pięknej epoce Berlusconiego: "Cały Milan zawdzięcza dużo Berlusconiemu, ja również. Obok Gallaniego przeżyłem piękne lata. Jednak tego świata już nie ma".
Od ministra spraw zagranicznych Rossonerich do szefa zarządu Gialorossich. Piękny skok...
- Bilans jest pozytywny. Jesteśmy w Lidze Mistrzów i w ostatnim sezonie daliśmy pożegnanie Tottiemu. Wszystko idzie jednak w najlepszym kierunku. Francesco wtopił się dobrze w rolę dyrektorską, z kolei Eusebio potwierdza, że dokonaliśmy właściwego wyboru. Zespół czerpie profity z jego metod pracy.
Wasze cele?
- Niełatwo jest spisać się lepiej ponad drugie miejsce, ale będzie próbować. Również wszyscy ludzie, które pracują na co dzień w Trigorii, dają maksimum. Na wymienienie zasługują Mauro Baldissoni i nasz dyrektor sportowy, Monchi. Widzę, że każdego dnia są postępy. Planujemy, obierając. strategiczne cele.
Zaczynając od nowego stadionu...
- Jesteśmy bardzo zadowoleni, jeśli wszystko pójdzie dobrze, na wiosnę mogą zacząć się prace. To będzie zapłata za wiele wysiłków.
Na San Siro przyjeżdża Roma...
- Di Francesco dokona najlepszych wyborów, na początku sezonu rotacje funkcjonowały. Wszyscy są bardziej lub mniej w formie. Również w Baku cierpienia w końcówce wiązały się z czynnikami psychologicznymi. W Lidze Mistrzów zagramy o bardzo dużo w najbliższych dwóch meczach z Chelsea, ale wszystko jest otwarte, jesteśmy optymistami.
Mecz z Milanem jak baraż...
- Wiemy o tym dobrze. W tym sezonie jest co najmniej sześć drużyn, które walczą o awans do Ligi Mistrzów, choć jest wcześnie, ten mecz jest meczem kluczowym. Milan jest zawsze trudnym rywalem, po tym tygodniu będzie z pewnością zmotywowany. To dodatkowa pułapka, choć my gramy zawsze o zwycięstwo.
W zeszłym sezonie Roma wygrała na San Siro zarówno z Interem jak i z Milanem. Co zdarza się dwa razy, zdarza się po raz trzeci...
- To dwie niesamowite wygrane, jednak każdy mecz ma swoją historię. Weźmy naszą ostatnią porażkę z Interem na Olimpico: niezasłużoną według wszystkich. Aby wyjść zwycięsko z San Siro potrzeba zawsze szczególnego występu.
Przewiduje się wielką publikę...
- To piękne, ze Meazza wraca do przekazywania emocji, jak było zawsze, dzięki swojej pełnej pasji publiczności.
Mediolan pozostaje sercem włoskiej piłki...
- Środek ciężkości włoskiego futbolu przeniósł się w ostatnich latach, choć powrót Interu i Milanu do konkurencyjności jest dobrem dla wszystkich. Muszę powiedzieć, że reforma, która daje cztery miejsca w Lidze Mistrzów, jest motywatorem: z większa liczbą pretendentów jest większe zainteresowanie i większy spektakl. Tak samo Roma daje entuzjazm naszym kibicom: nie przez przypadek mamy wzrost sprzedaży karnetów i liczby kibiców na stadionie. Dobry sygnał.
Serie A się odradza?
- W ostatnich latach byliśmy zbytnio przygnębieni, teraz dobry start również w Lidze Europy jest dowodem, że wiatr się zmienił. Ważnym będzie przebyć dobrą drogę w obydwu rozgrywkach, nie tylko, aby odrobić miejsca w rankingu UEFA. Hiszpania jest nie do dogonienia, ale po tym jak przegoniliśmy Niemcy, zbliżamy się do Anglii.
Co powiesz o zwolnieniu Ancelottiego?
- Bayern popełnił błąd, obciążając go zapłatą za wewnętrzne tarcia. Myślę, że weźmie trochę odpoczynku. Potem pójdzie do klubu z topu. Włochy? Być może któregoś dnia wróci, nie wiem kiedy.
Jakie masz relacje z Fassone?
- Normalne. W Lidze zrobiliśmy razem kilka rzeczy, w przypadku innych rzecz jasna zajmował się interesem swojego klubu.
Komentarze (3)
Troszkę kłamczuszek z niego. Karnetów więcej ale kibiców ... jakby mniej. Trochę mi najemnikiem udeża od tego gościa, no ale ja też w sumie jestem najemnikiem mojej firmy. Nie kocham jej, dobrze pracuję i ją doję. Czy to źle?
Zobaczymy jak to będzie w Europie, szczególnie na wiosnę w Pucharze Uefa, bo sama Atalanta nie wystarczy.