Serwis ASRoma.pl wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług, dostosowania serwisu do preferencji użytkowników oraz w celach statystycznych. Możesz zawsze wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że cookies będą zapisane w pamięci urządzenia. Więcej w Polityce prywatności. Korzystając z serwisu akceptujesz także postanowienia zawarte w Regulaminie ZROZUMIAŁEM I AKCEPTUJĘ
Aktualnie na stronie przebywa 35 gości oraz 0 użytkowników!
Zarejestruj
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -
zapamiętaj logowanie
- przypomnij hasło -

Francesco Totti: Moje życie, moje gole (część 3)

Totti

Przedstawiamy trzecią, ostatnią część opowieści Francesco Tottiego. Wspomina on upadki i wzloty w swojej karierze, od oplucia Poulsena na Euro 2004 i pokusy odejścia do Realu, przez najpoważniejszą kontuzję w swoim sportowym życiu aż do zdobycie tytułu Mistrza Świata. Pierwsze 30 lat il Capitano w pigułce.


W reprezentacji Totti odnalazł w Trapattonim trenera, który w niego wierzył. Ale nie udało mu się odwdzięczyć mu poprzez zwycięstwa. W Korei Włochy trafiły na Moreno, sędziego, który później został zawieszony. W Portugalii, sprowokowany nieustannymi zaczepkami, opluł Poulsena i został za to zawieszony.

Jedyna rzecz, jakiej żałuję w całej mojej karierze, to właśnie moje zachowanie wobec Poulsena. Oplucia go. Nie miałem zamiaru zrobić czegoś podobnego. Nigdy wcześniej się tak nie zachowałem i do tej pory jest mi przykro z tego powodu. I nigdy później też nic takiego nie zrobiłem. Szczerze mówiąc, kiedy po dwóch czy trzech dniach Vito Scala przyszedł do mnie i powiedział: "Coś ty zrobił?!? Naplułeś komuś w twarz?", odpowiedziałem mu: "Czyś ty oszalał?!?" Nie pamiętałem, że to zrobiłem. To był impuls. Potem ta sytuacja została wyolbrzymiona, ale to jest normalne.

Otoczyli go krytykanci i odwieczni wrogowie. Zarzucali mu brak charakteru, podważali jego klasę piłkarską. Nagle był zupełnie sam, zalany falą perfidii. Z dala od Rzymu Totti tracił swoją magię.

Do dziś się męczę. Na arenie międzynarodowej zawsze trudno było mi się pokazać, także dlatego, że nie mam takiej oprawy, jak piłkarze innych włoskich drużyn: Milanu, Juve i Interu. Roma nie miała łatwego zadania, ale też często szukała usprawiedliwień. Nie grała w rozgrywkach Ligi Mistrzów, ale  często i chętnie uczestniczyła w walce o Puchar UEFA.

Tym razem wydawało się, że także Rzym zdradził go i odwrócił się do niego plecami. Pojawiła się pokusa: uciec gdzieś, gdzie nie będzie już słyszał gwizdów. Do Madrytu? Real zaproponował mu koszulkę i kontrakt o zawrotnej wartości. Pożegnanie wydawało się nieuniknione...

Był moment, kiedy zdecydowałem się odejść z Romy. Droga prowadziła do Madrytu. Nie miałem już wtedy dobrych relacji z ludźmi tutaj. Uznano mnie za gracza normalnego, przeciętnego. Dla wielu nigdy nie odgrywałem decydującej roli, nie byłem idealnym kapitanem. Bardzo mnie to zraniło. Potem jednak porozmawiałem z przyjaciółmi, z rodziną. Pomogli mi zrozumieć sytuację. Skłonili do przemyślenia mojej decyzji i do pokazania, co naprawdę mam w środku, ponieważ czasem nie potrafiłem tego zrobić. Gra dla Romy, bycie kapitanem Romy, pozostanie na zawsze graczem Romy - to było zawsze moje marzenie. Marzenie, które na szczęście udało mi się spełnić. Wyzwanie, jakie przede mną stoi, nie polega na odniesieniu sukcesu na arenie międzynarodowej, ale na odniesieniu sukcesu z Romą.

Został. Pocieszony przez odnalezioną przyjaciółkę - Rzym. Poświęcił się działalności dobroczynnej, żarty na swój temat wydał w książce, która stała się wydawniczym hitem.

Nie mówię, że doszedłem już do porozumienia z Realem Madryt, ale było blisko, bardzo blisko. Także dlatego  że zaproponowali taki, a nie inny kontrakt. O wiele wyższy niż mam tutaj. Ale mi nigdy nie chodziło o pieniądze. Gdyby tak było, od razu przeniósłbym się do Madrytu. Chciałem pokazać, że nie gram tylko dla pieniędzy, ale z miłości do tych barw.

Poznał Ilary Blasi i zakochał się w niej. 19 czerwca 2005 pobrali się, a ceremonia ich zaślubin transmitowana była na żywo przez telewizję Sky. Oczekiwanie na schodach kościoła. Udawane zaniepokojenie z powodu spóźnienia panny młodej. W końcu podwójne "tak", radość i łzy. Miliony przyjaciół obserwują ceremonię z domów, wielu innych wita piękną parę po wyjściu z kościoła. Rodzi się Cristian, a po nim pojawia się Chanel. Francesco zostaje ojcem.

19 czerwca 2005 roku to dla mnie wyjątkowo ważny dzień. Coś innego niż praca. Także praca to moja wielka miłość, ale jednak miłość do rodziny jest ważniejsza. Kiedy masz bliską osobę, która cię kocha i troszczy się o ciebie, to pomaga ci we wszystkim, także w pracy.

Na boisku był nieustannie kopany. W telewizji pokazał swoją roztrzaskaną kostkę. Ale niektórzy mówili: musi nauczyć się znosić to i cierpieć w milczeniu. Taki jest los mistrzów. 19 lutego 2006 roku Roma zagrała z Empoli. Francesco został ponownie kopnięty, ale tym razem się nie podniósł.

To straszny dzień. W przeciwieństwie do 19 czerwca. To była moja pierwsza poważna kontuzja. Złamana kość strzałkowa i częściowe zerwanie wszystkich wewnętrznych więzadeł.


W Villa Stuart Totti zasypany został telegramami, listami, wiadomościami. Telefony nie przestawały dzwonić. Francesco odkrył, że jest uwielbiany i to nie tylko w Rzymie. Spalletti był z nim cały czas, koledzy odtworzyli w klinice atmosferę Trigorii. Pojawili się Walter Veltroni, Franco Sensi i Marcello Lippi. Niecałe cztery miesiące później miały się odbyć mistrzostwa świata. Tak lub nie - trzeba było zdecydować.

Następnego dnia rozmawiałem z Marianim, który stwierdził, że powrót do zdrowia w trzy miesiące jest praktycznie niemożliwy. Potem odwiedził mnie w Villa Stuart trener Lippi i powiedział mi: "Chcę cię mieć na mundialu. Nie chcę być pozbawiony takiego gracza, jak ty".


Nikt wcześniej nie przeszedł takiej drogi. Zaczął na nowo chodzić, potem biegać. Lippi uściskał go, dziękując mu za wysiłek. I oto zjawia się w Coverciano. Na boisku, a potem w samolocie lecącym do Duisburga. Miasteczko, w którym o Berlinie można tylko marzyć.

Inni leżeliby jeszcze na łóżku masażysty. Totti grał tymczasem w pierwszym meczu Mistrzostw Świata 2006 przeciw Ghanie. Nie był to cud, ale owoc żelaznej woli, pragnienia pokazania przyjaciołom i wrogom, że on, mięczak, dzieciak, leniwy rzymianin, jest prawdziwym mężczyzną.

Przeciw Australii siedział na ławce rezerwowych. Lippi wpuścił go na koniec. Wynik zero-zero. Włochy grały w dziesiątkę. Grosso wywalczył rzut karny. Totti stanął z piłką w rękach. Po raz kolejny sam przeciw światu.

KARNY PRZECIW AUSTRALII
Stadion w Kaiserslautern. Piękny, położony na szczycie wzgórza. Włochy przeciw Australii. Totti na ławce. Materazzi niesprawiedliwie wyrzucony z boiska. Totti wchodzi. Piłka trafia do Grosso. W 92 minucie piłkarz wbiega w pole karne i zostaje powalony na ziemię. Karny. Totti bierze piłkę w ręce. Dookoła niego pustynia. Kto go wyznaczył? Kto zostawił mu piłkę? Przez minutę patrzył na bramkarza rywali. A potem strzelił i zdobył gola. Rzut karny jego życia.

 

Rzut karny dla Włoch. Myślałem, żeby po prostu podejść do jedenastki, uderzyć i zdobyć bramkę. Wziąłem piłkę do rąk i, idąc w stronę bramki, zastanawiałem się, jak uderzyć i jak uczcić bramkę, ponieważ byłem przekonany, że strzelę gola. Wiedziałem, że to mój moment. W tej sekundzie, tej krótkiej sekundzie... Zastanawiałem się, czy nie zrobić "łyżeczki", ale potem powiedziałem sobie: "Ten bramkarz mnie zna, widział mnie w innych meczach". Trochę się wahałem. Myślałem: "Jeśli popełnię błąd, we Włoszech mnie rozstrzelają. Już czekają z załadowanym pistoletem. Jeśli nie wykorzystam decydującego rzutu karnego... To byłby koniec Tottiego". Sędzia kazał mi przesunąć piłkę, więc straciłem kilka sekund i trochę koncentracji. Ale, jak powiedziałem wcześniej, byłem przekonany, że zdobędę gola. Kiedy sędzia kazał mi przesunąć piłkę, zareagowałem półuśmiechem, jakby mówiąc: "Nie ma problemu". Na koniec, ponieważ nie wiedziałem, co zrobić, wykonałem ten sam gest, co zawsze - włożyłem kciuk do ust. To przyniosło mi szczęście...

Potężny strzał. Gol. Radość. Jego zdjęcie obiegło cały świat.

Mocno wierzę w przeznaczenie. Mocno. Według mnie każdy ma swoje przeznaczenie, a moje przeznaczenie chciało, żebym wtedy był właśnie w tamtym miejscu.

Brakowało mu ogrania, nie czuł dobrze piłki. A jednak był na boisku i pokazywał typowe dla siebie asysty. Krytykowano go. "Martwy, który chodzi" - mówili. "Piłkarz na wózku". Mocne słowa. Bolesne. W Berlinie zagrał ostatni mecz w kadrze Włoch i zakończył reprezentacyjną karierę jako mistrz świata.

Niektórym ludziom, zwłaszcza spoza naszej drużyny, trudno było zrozumieć, że nie byłem wtedy normalnym graczem. Po takiej kontuzji wróciłem do gry po 2,5 miesiąca. Pokazałem przywiązanie do błękitnej koszulki. Pokazałem, że chciałem być na tym turnieju za wszelką cenę. Ale wiele osób do dziś tego nie rozumie. Wszystko to, co mi powiedzieli - choć już wcześniej myślałem, że może to być mój ostatni mundial - skłoniło mnie do podjęcia tej decyzji. Po tym, jak zdobyliśmy tytuł mistrzów świata, zdecydowałem się zakończyć na tym reprezentacyjną karierę.

Kolejny sezon zagrał na poziomie godnym mistrza świata. 26 bramek, które zapewniły mu Złotego Buta. Trofeum, które trafia do najlepszego gracza w Europie.

Nie spodziewałem się, że go dostanę. Tę nagrodę zdobywali przede wszystkim wielcy napastnicy. To była moja zasługa, ale przede wszystkim zasługa moich kolegów. Do końca zostały trzy mecze, a mi udało się strzelić pięć bramek dzięki ich pomocy.

Nieźle jak na kogoś, kogo uznawano za słabego, bezużytecznego, kiepskiego. Piękne zamknięcie pierwszej części kariery napastnika i reżysera gry jednocześnie. Potrafił grać dla siebie i dla Romy Spallettiego, która z kopciuszka przeobraziła się z księżniczkę. Ale historia na tym się nie kończy. To opowieść o zaledwie trzydziestu pierwszych latach.

Zmierzamy w kierunku 31 lat i roku 2009. Na szczęście - jak powiedziałem wcześniej - wierzę w przeznaczenie. Przypadek chciał, że finał Ligi Mistrzów w 2009 roku będzie rozegrany w Rzymie. Na pewno w finałowym meczu zagra Roma z Liverpoolem i wygramy w rzutach karnych :-) Czy zrobię "łyżeczkę"? Jeśli powiem to teraz, bramkarz będzie o tym wiedział i się nie ruszy! Jeśli w tym roku wygrałbym Ligę Mistrzów i Złotą Piłkę, to mogę zakończyć karierę.

Będzie dyrektorem sportowym Romy. To już zdecydowane.

Jeśli Bruno Conti zechce, będę dyrektorem sportowym Romy. Prezesem? Nie. Do tego trzeba pieniędzy! Postaram się pomóc klubowi i drużynie. Będę takim łącznikiem. Pomogę w kupowaniu zawodników, oczywiście mocnych.

Francesco wierzy w przeznaczenie. Może kolejny Totti w Romie będzie miał na imię Cristian?

Nie jest powiedziane, że syn Tottiego musi koniecznie grać w piłkę. To on sam podejmie decyzję. Jeśli będzie dobry, a przecież po dziecku szybko widać, czy ma talent, na pewno zapiszę do go szkółki piłkarskiej. Jeśli nie, będzie się bawił z kolegami...


Francesco śmieje się... I odchodzi z synkiem.


Książka i film dzięki uprzejmości Romao
Tłumaczenie i wstęp: kaisa

Karma: +0
03.05.2014; 19:11 źródło: Mondadori, własne dodał: kaisa
czytaj więcej o: Główne newsy Publicystyka Wywiady

Komentarze (7)

Profil PW
scythese Dodano: 10 lat temu | Karma: 0
marzy mi się scudetto z Tottim i De Rossim w składzie... Nasz klub zaczyna dobrze funkcjonować i MUSIMY je zdobyć przed zakończeniem kariery Francesco. Chociaż trofea to nie wszystko. Odkąd kibicuje Romie Roma nie wygrała żadnego trofeum nawet superpucharu Włoch a ja nie odczuwam z tego powodu żadnej goryczy.
ROMA MAI SOLA!
Profil PW
Rymeryk Dodano: 10 lat temu | Karma: 0
Zawsze decyzja Tottiego o zakończeniu reprezentacyjnej kariery wydawała mi się przedwczesna.Tak jak jest wspomniane w tekście, na arenie międzynarodowej nie pokazał wszystkiego co mógł pokazać. Fakt, że został mistrzem świata, jednak w 2006 nie był w optymalnej formie i nie błyszczał tak jak powinien.

Grosso to był szczęściarz, z nim w "11" kadra Włoch nigdy nie przegrywała, on też wykonywał decydującego karniaka w finale...
Profil PW
scythese Dodano: 10 lat temu | Karma: 0
Też pamiętam tą bramkę Tottiego z meczu z Australią ale nie byłem jeszcze kibicem Romy xd byłem wtedy w Castellanetcie małej miejscowości niedaleko Bari i grałem z jakimiś chłopakami w piłke i bramke Tottiego widziałem w barze obok. Każdy dzieciak po strzale bramki wsadzał kciuk do ust :P
Profil PW
Totti7878 Dodano: 10 lat temu | Karma: 0
Co tam Scudetto. Dla Tottiego powinni zdobyć Scudetto, puchar Włoch i Lige Mistrzów.
:D
Profil PW
Quattro Dodano: 10 lat temu | Karma: 0
Grosso.... piłkarz jednego turnieju, ba nawet jednego miesiąca... Ale trzeba przyznać że on, Materazzi, Buffon i Cannavaro na tamtym turnieju to byli jacyś nadludzie!
Scudetto w 2001r, MŚ 2006 i pierwsze 45min Polski z Grecją na ME 2012 to były moje najwspanialsze chwile jako kibica.

-----------
Fajny tekst, chciałbym by został scalony i wylądował gdzieś na stronie głównej, by często można było po niego sięgać. Dziękuję kaisa!
Profil PW
Quattro Dodano: 10 lat temu | Karma: 0
Oczywiście z Australią o żadnym karnym nie mogło być mowy. Grosso zobaczył leżącego obrońcę i postanowił się o niego przewrócić. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do Italii :)
Profil PW
Romulus Dodano: 10 lat temu | Karma: 0
Pamiętam, że podczas mundialu 2006 byłem we Włoszech. Po karnych całe miasteczko oszalało. Trąbiły klaksony, wszędzie fajerwerki i wiwaty na ulicach. Niesamowite wspomnienia :)
Kartka z kalendarza
    Wydarzenie na dzisiaj (2025-04-5):
    • Brak
Shoutbox
  • majkel; 2 lata temu

    Chcielibyśmy poinformować, że w ciągu kilku najbliższych dni mogą występować problemy z wejściem na nasz serwis, ze względu na prowadzone prace konserwacyjne. Jak tylko zostaną ukończone, damy Wam znać.

  • samber; 2 lata temu

    Torreire wypożyczyć się da, ale to by wymagało podpisania nowego kontraktu w Anglii a potem wypożyczenie z obowiązkiem wykupu np. Da się to zrobić, ale babraniny sporo i ubocznych kosztów też.

  • CanisLupus; 2 lata temu

    Fajnie by Torreira wyglądał obok Maticia w środku pola. Jakby ojciec synka do pierwszej klasy przyprowadził. Różnica wzrostu chyba z 30 centymetrów :D

  • volt17; 2 lata temu

    Plus jak pisał abruzzi, jeszcze odstępne

  • volt17; 2 lata temu

    Szajbus tylko 4,5 to u nas zarabia Abraham i chyba Pellegrini. Więc jak na Romę to byłaby gwiazdorska pensja

  • Barteq; 2 lata temu

    Jakby wziął 3 mln za sezon to powinien być priorytetem. Też uważam że super opcja.

  • Burdisso; 2 lata temu

    Fajny wpis o maticu umieścili na calciomerito :

    https://calciomerito.pl/co-matic-moze-dac-romie/

  • Omen; 2 lata temu

    No też mi się właśnie wydaje idealnym kandydatem dla nas. Niewykluczone też że zgodziłby się na delikatną redukcję zarobków. Ale to nie od nas zależy. Jestem ciekaw kogo mają na oku.

  • Szajbus; 2 lata temu

    Torreira jest wart każdego eurasa z tych 4 mln:
    - Dosyć młody
    - Sprawdzony w lidze a nie kot w worku
    - Sparzył sie na wyspach i w LaLidze, więc raczej nie będzie chciał odejść.

    Urus może nam zapewnić 5 lat stabilizacji w drugiej linii.

  • Omen; 2 lata temu

    Rozumiem

  • abruzzi; 2 lata temu

    Problem jest w tym, że go się nie da już wypożyczyć, bo ma rok do końca umowy. Trzeba zapłacić z 10 mln za kartę plus dosyć wysoki kontrakt

  • volt17; 2 lata temu

    Torreira to 4,5 mln których nie obejmuje dekret zniżkowy

  • As11; 2 lata temu

    Torreira nie wpasowuje się w koncepcję Mourinho, nie ma >185cm wzrostu :D

  • Omen; 2 lata temu

    W sensie że sporo zarabia w Arsenalu tak?

  • Burdisso; 2 lata temu

    Toreira podobno rozmawiał z Mou ale jak już chyba ktoś wspominał problem jest kontrakt

Tabela / Strzelcy - Serie A
Klub M P
1. AC Milan 38 86
2. FC Internazionale 38 84
3. SSC Napoli 38 79
4. Juventus FC 38 70
5. SS Lazio 38 64
6. AS Roma 38 63
Zobacz pełną tabelę
Wyniki Serie A
38. kolejka - 20-22/5/2022
  • Torino
    0 : 3
    Roma
  • Genoa
    0 : 1
    Bologna
  • Lazio
    3 : 3
    Hellas
  • Fiorentina
    2 : 0
    Juventus
  • Atalanta
    0 : 1
    Empoli
  • Spezia
    0 : 3
    Napoli
  • Sassuolo
    0 : 3
    Milan
  • Inter
    3 : 0
    Sampdoria
  • Venezia
    0 : 0
    Cagliari
  • Salernitana
    0 : 4
    Udinese
Ankieta
Czy Twoim zdaniem sprzedaż Zaniolo to dobra decyzja?
  • Tak, ale tylko w obliczu wysokiej oferty. - 62,07%
  • Nie. Zaniolo powinien zostać w Romie. - 31,03%
  • Nie mam zdania. - 6,9%
  • Statystyki strony
    • Newsów: 25606
    • Użytkowników: 2447
    • Ostatni użytkownik: Moozgh
    • Istnieje od: 8077 dni
    • Gości online (anonimowych użytkowników): 35 (0)
    • Użytkownicy online (0):